Jesteś tutaj: Królewski Paryż » Zapiski z Paryża: 6. Wersal II. Miejsce paradoksów

Zapiski z Paryża: 6. Wersal II. Miejsce paradoksów

Pelagiusz z Asturii

Każdy kolejny kontakt z jakąś wspaniałą czy wzniosłą rzeczywistością może stać się okazją do nowych przemyśleń. A że trzeci raz przyszło mi przekroczyć progi Wersalu, zrodziło się kilka refleksji.

Otóż Wersal jest miejscem niepozbawionym paradoksów. Świadczy on jednocześnie o chwale i potędze jednego z największych państw Europy, ale i o jego nieszczęsnym upadku. „Nisi Dominus ædificaverit domum, in vanum laboraverunt qui ædificant eam. Nisi Dominus custodierit civitatem, frustra vigilat qui custodit eam”. „Jeźli Pan nie zbuduje domu, próżno pracowali, którzy go budują: jeźli Pan nie będzie strzegł miasta, próżno czuje, który go strzeże” (Ps. CXXVI, 1). Być może przez swe nieszczególnie moralne życie i brak szczerego, głębokiego odniesienia się do Boga i jego prawa (poza tym, że „z prawa Bożego” król — i słusznie) Ludwik XIV przygotował mającą nadejść chłostę tego samego Boga… Po pierwsze, słońce wschodzące przedstawia samego Chrystusa, natomiast u Ludwika XIV słońce jest odniesieniem do Apollina. Tenże „Król Słońce” miał powiedzieć 13 kwietnia 1655 roku przed parlamentarzystami paryskimi: „L’Etat, c’est moi” („Państwo to ja”). Choć wielu historyków kontestuje faktyczne wypowiedzenie tych słów, nie są one zupełnie nieprawdopodobne, biorąc pod uwagę napis widniejący pod sufitowym obrazem w Galerii Zwierciadlanej, gdzie otoczony pogańskimi bożkami monarcha przyjmuje gwiezdną koronę, symbol nieśmiertelności, od Chwały (La Gloire), nie zaś od Pana Naszego Jezusa Chrystusa, Króla królów i Pana panów. Pod obrazem widnieje zaś inskrypcja „LE ROY GOVVERNE PAR LVI MÊME. 1661” („Król rządzi sam. 1661”). Być może król zapomniał o Bogu, przyjmując koronę od pogańskiej „Chwały”. „Przeto kto mniema, żeby stał, niech patrzy, aby nie padł” (I Kor. X, 12). Im kto wyżej stoi, tym bardziej musi czuwać, aby nie upadł.

Le Roy govverne par lui-même

„Le Roy govverne par lui-même”, obraz Karola Le Bruna (dogłębną analizę obrazu można przeczytać na stronie Galerii Zwierciadlanej)

Le Roy govverne par lui-même

Napis pod obrazem w przybliżeniu

Kolejny, jeszcze bardziej uderzający paradoks dotyczy potraktowania wersalskich posiadłości królewskich przez zbuntowanych barbarzyńców doby rewolucji. Choć ideologia stojąca za nią kazała usunąć praktycznie wszystkie oznaki starego systemu zwanego ancien régime, a dzikość bezpańskiego motłochu ograbiła posiadłości królewskie, niemniej jednak sam pałac pozostał i nie podzielił losu wielu innych pałaców i kościołów świadczących o dawnej wspaniałej Francji, monarchicznej i katolickiej. Mamy tu do czynienia z prawdziwym paradoksem. Nowoczesny tytuł zabytku dziedzictwa i kultury przyznawany jest przecież przez organizacje czy ludzi uważających się za spadkobierców wartości oświeceniowych, tych, w których imię miał wybuchnąć przemieniający oblicze ziemi bunt przeciwko porządkowi. A czymże jest ów zabytek, jeśli nie świadectwem dawnego dziedzictwa i dawnej kultury, porządku ustanowionego przez Boga, którego najlepszym odzwierciedleniem w sprawach organizacji państwowej jest monarchia. Duchowi spadkobiercy wrogów tradycyjnych ideałów i wartości przynajmniej czują się zmuszeni przyznać, że te ideały i wartości postawiły wspaniałe katedry, kościoły i pałace. Oni sami bowiem nie są w stanie zbudować nic podobnego.

26 IX AD 2013
św. Cypriana i Justyny

zdjęcia: Pelagiusz z Asturii

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.