Tradycjonalizm

Jacek Bartyzel

TRADYCJONALIZM – określenie wskazujące usposobienie, zespół nawyków i obyczajów, albo przekonań lub nawet spójnej i kompletnej doktryny, którego precyzyjniejszy sens odczytać można dopiero identyfikując jego zakres przedmiotowy (sferę religijną, filozoficzną, społeczno-polityczną, kulturalną, artystyczną etc.) bądź – w wypadku tradycjonalizmu społeczno-politycznego – sposób rozumienia tego terminu w różnych ujęciach szeroko rozumianej postawy i doktryny konserwatywnej; w każdym wypadku sens t. uzależniony jest też od adekwatnego dla danego użycia zakresu i sensu słowa „tradycja”.

1. Tradycjonalizm religijny. W najogólniejszym sensie t. religijnym nazywa się przywiązanie wyznawców danej religii do utrwalonej w niej i „kanonicznej” tradycji, rozumianej jako zespół niekwestionowanych prawd wiary (dogmatów) i zrytualizowanych obrzędów, jak również (tak zwyczajowych, jak skodyfikowanych pozytywnie) norm niższego rzędu (np. dyscyplinarnych), lecz charakterystycznych dla tego wyznania i silnie określających tożsamość wyznawców; przeciwnikiem tak rozumianego t. jest wszelkie „nowinkarstwo” religijne, także w znaczeniu dążności do częściowej choćby „reinterpretacji” doktryny czy form kultu, albo odejścia od zwyczajów, a także metod prozelityzmu uznanych przez „reformatorów” za przestarzałe, tym bardziej zaś zrezygnowanie w ogóle z nawracania innowierców lub niewierzących oraz stanięcie na gruncie „dialogu międzyreligijnego”; z kolei, antytradycjonaliści w obrębie danej religii oraz badacze w sposób ukryty bądź jawny mu niechętni, z upodobaniem określają go – wzbudzającym emocje pejoratywne – terminem „fundamentalizm”; pozory obiektywizmu ma tu zapewnić wyszukiwanie (analogicznych jakoby) „fundamentalizmów” w różnych religiach (islamie, hinduizmie, judaizmie i chrześcijaństwie); inni, nie dbający nawet o te pozory, folgują sobie w terminologii bez żadnych zahamowań: np. odpowiednio spreparowane informacje o „lefebvryzmie” i „lefebvrystach” można znaleźć w materiałach i na stronie internetowej „Centrum Informacji o Sektach”, oferującego pomoc ofiarom „sekt destrukcyjnych” i w rozpoznaniu „psychologii totalitaryzmu”; często pod pojęciem t. rozumie się również wyrażaną w utrwalonych formach praktyk pobożnościowych („ojców wiary”) i silnie obrzędową „religijność ludową”, jak np. współcześnie w Polsce tych rzesz katolików, dla których ośrodkiem integrującym jest Radio Maryja.

W obrębie katolicyzmu, lecz w znaczeniu bardzo wąskim, t. nazywano w XIX w. skrajnie fideistyczną tezę o niemożności poznania jakichkolwiek prawd wiary rozumem naturalnym, głoszoną przez teologów i platonizujących filozofów (ks. Louis-Eugène Bautain, ks. Augustine Bonnetty), pozostających też pod wpływem tradycji jansenistycznej; t. Bautaina został potępiony przez Episkopat francuski 1840, a t. Bonetty`ego – dekretem Kongregacji Indeksu z 1855, po czym zniknął z teologii niemal bez śladu (acz nie fideizm w ogóle, który jest zjawiskiem szerszym i wielopostaciowym).

Współcześnie, mianem t. katolickiego obejmuje się łącznie względnie szeroki i zróżnicowany wewnętrznie nurt sprzeciwu wobec tych postanowień i deklaracji Soboru Watykańskiego II, które zdają się być nie do pogodzenia z integralnie traktowanym depozytem wiary (czyli Tradycją sensu stricte), lub przynajmniej niejasne i wieloznaczne, jak również wobec następujących w jego trakcie i po nim szeregu działań i zjawisk znamionujących kryzys w Kościele, czyniący zeń „spustoszoną winnicę” (określenie wybitnego filozofa katolickiego, Dietricha von Hildebranda) czy plac, na którym rozbierając mury do fundamentów i wznosząc pośpiesznie nowe, zagubiono plan przebudowy (opinia Juliusa kard. Döpfnera, cytowana z aprobatą przez Josepha kard. Ratzingera); w szerszym znaczeniu t. katolicki jest reakcją na wszelkie tendencje progresistowskie i (neo)modernistyczne, postrzegane jako ukryta bądź jawna herezja, w szczególności zaś na religijny naturalizm i błędnie rozumiany (bo otwarcie bądź milcząco zaprzeczający zasadzie jedynozbawczości Kościoła katolickiego) ekumenizm; signum specificum współczesnego t. katolickiego jest wierność (doskonale ortodoksyjnemu i najpełniej wyrażającemu powszechność Kościoła) klasycznemu rytowi rzymskiemu, zwanemu potocznie „trydenckim” bądź „rytem św. Piusa V” (który oczywiście nie jest „autorem” kształtowanej przez wieki Mszy Wszechczasów, lecz tym, który promulgował jej uporządkowaną redakcję i obłożył klątwą każdego, kto próbowałby kiedykolwiek ryt ten zmienić lub go zakazać), a odrzucenie bądź przynajmniej pełna wątpliwości rezerwa w stosunku do naprędce sprokurowanego przez mieszaną (z udziałem niekatolików) komisję i promulgowanego 1969 przez papieża Pawła VI w zwykłym trybie administracyjnym, jako nowy ryt powszechny, Novus Ordo Missae, sprawowanego „twarzą do ludu” i w językach narodowych (co pozostaje w sprzeczności również z soborową konstytucją Sacrosanctum concilium); pozwala to określić ów t. w dużej mierze – acz z pewnością nie wyłącznie – jako t. liturgiczny; jego znakomitymi reprezentantami są najwięksi liturgiści XX w., na czele z ks. Klausem Gamberem; trzeba jednakowoż podkreślić, że reprezentanci tak rozumianego t. niechętnie autoidentyfikują się jako „tradycjonaliści”, nie bez racji podkreślając, że określenie takie może wywoływać wrażenie wyznawania jakiegoś specyficznego poglądu czy jednej z wielu spornych interpretacji (istniejącego obok innych „-izmu”), tymczasem „podstawową intencją” w tym wypadku jest stanie na stanowisku integralności Tradycji, które obowiązuje (i w praktyce jeszcze niedawno obowiązywało) każdego katolika, który w ścisłym znaczeniu nie może być inny, jak „tradycyjny” (określenie to jest zatem w istocie pleonazmem); dopuszczają oni jedynie używanie tego terminu w sensie „technicznym”, dla umożliwienia zidentyfikowania własnych pozycji względem tych, którzy Tradycję zagubili lub ją lekceważą.

Ze względu na takie okoliczności jak: stopień ostrości krytyki wspomnianych aktów i zjawisk, położenie danej wspólnoty tradycjonalistycznej względem Kościoła „posoborowego” oraz wnioski praktyczne wyprowadzane z analizy i interpretacji sytuacji zidentyfikować można 4 grupy katolickich „tradycjonalistów”:

1o pierwszą tworzą wszystkie te wspólnoty i środowiska, które – jak Bractwo Kapłańskie św. Piotra (którego Generałem jest aktualnie ks. Arnaud Devillers), Bractwo św. Jana Marii Vianney (mające od 2002 status administratury apostolskiej w brazylijskiej diecezji Campos, na której czele stoi bp Fernando Arêas Rifan), domy zakonne niektórych zgromadzeń, zwłaszcza benedyktynów (jak opactwo Le Barroux we Francji z Dom Gérardem Calvet czy Fontgombault, gdzie odbywają się systematycznie Dni Liturgiczne) – mają formalnie uregulowany status kanoniczny, działając na mocy motu proprio papieża Jana Pawła II z 1988 Ecclesia Dei; kapłani tych bractw mają prawo odprawiania tzw. mszy indultowych (a wierni ich słuchania), czyli za zgodą miejscowych ordynariuszy, udzielanych jednak na ogół bardzo niechętnie, opieszale i z licznymi zastrzeżeniami; „katolicy Ecclesia Dei” są też często szykanowani i ośmieszani przez własnych pasterzy, a sposób ich traktowania często zbliża się do modelu „wrogiej tolerancji”, jako „zła koniecznego”, bo cieszącego się (domniemanie) przychylnością papieża; sami orientują się zazwyczaj na dostojników Kościoła, uważanych za „konserwatystów”, znanych też z odprawiania Mszy „tradycyjnej”, jak obecny papież Benedykt XVI – jeszcze jako kard. Ratzinger czy Alfred kard. Stickler; w Polsce nurt ten znajduje ujście m.in. w Warszawskim Środowisku Wiernych Tradycji Łacińskiej (którego współorganizatorem i aktywnym działaczem jest marszałek Sejmu V kadencji – Marek Jurek), skupionym obecnie wokół kwartalnika „Christianitas”, redagowanego przez Pawła Milcarka (nie ukazuje się już, wydawane przez środowisko poznańskie pismo „Nova et Vetera”); podobne pozycje zajmuje Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi, będące polskim odpowiednikiem, założonego przez Plinio Corrêa de Oliveira i działającego w 25 krajach, Stowarzyszenia Obrony Tradycji, Rodziny i Własności; polskimi księżmi FSSP są Tomasz A. Dawidowski i Wojciech Grygiel, a msze „indultowe” odprawiane są w Warszawie, Krakowie, Częstochowie, Poznaniu, Lublinie, Wrocławiu, Bytomiu i Chorzowie.

Największą na świecie organizacją katolików świeckich wiernych tradycji łacińskiej, zachowującą dystans ponad sporami „katolików Ecclesia Dei” i „lefebvrystami” oraz utrzymującą regularny kontakt z Watykanem jest Una Voce Internationalis, założona 1963 i przez wiele lat kierowana przez konwertytę walijskiego, Michaela Daviesa (1936-2004); obecnie jej przewodniczącym jest Austriak Ralf Siegenburger; Una Voce Polonia kieruje Jan Filip Libicki.

2o drugą grupę tworzą – zwani potocznie „lefebrystami” – członkowie i wierni korzystający z posługi duszpasterskiej Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, założonego 1970 przez emerytowanego arcybiskupa Dakaru – Marcela Lefebvre`a (1905-1991); obecnym przełożonym FSSPX jest bp Bernard Fellay; jest to najprężniejsza i najliczniejsza wspólnota tradycjonalistyczna, mająca kilkuset księży i kaplice na wszystkich kontynentach; jej obecny status kanoniczny jest jednak nieuregulowany już od 1976, zaś dokonanie 1988, bez zgody Rzymu, przez abpa Lefebvre`a (i bpa Antónia de Castro Mayer jako współkonsekratora) konsekracji 4 biskupów (którym jednakowoż przyznano tylko jurysdykcję nadzwyczajną), pociągnęło za sobą ich „ekskomunikę ipso facto”, której ważność jest jednak przedmiotem niekończącej się kontrowersji kanonistów i teologów, zwłaszcza, że na złożony rekurs od oświadczenia o „zaciągnięciu” ekskomuniki Watykan odpowiedzi nie wydał, co oznacza, że odnośny proces nie został nawet podjęty; krytyka „nowej teologii” oraz stosunków panujących w Kościele współczesnym – dotkniętym „jadem modernizmu” – jest tu nieporównanie ostrzejsza, niż w nurcie poprzednim, niemniej FSSPX uznaje autorytet papieży „posoborowych”; podobne stanowisko zajmują też inne wspólnoty, m.in. Dominikanie Tradycji z Avrillé, natomiast na pozycje sedewakantystyczne przeszła grupa, która pod kierownictwem księży Clarence`a Kelly`ego i Donalda J. Sanborna oderwała się (1983) od FSSPX, zakładając Bractwo św. Piusa V; 2003 Pontyfikalna Komisja Ecclesia Dei wydała komunikat stwierdzający, iż katolicy mogą bez grzechu wypełniać swój obowiązek niedzielny uczestnictwem w mszach sprawowanych przez księży FSSPX; wznowione już 2000 rozmowy z Kurią Watykańską na temat uregulowania statusu Bractwa oraz indultu generalnego dla Mszy Wszechczasów, zostały zintensyfikowane od czasu inauguracji pontyfikatu Benedykta XVI, który przyjął na audiencji prywatnej bpa Fellay`a; w Polsce FSSPX działa od początku lat 90.; ma przeorat w Warszawie oraz kaplice w Krakowie, Częstochowie, Chorzowie, Wrocławiu, Łodzi, Toruniu, Bajerzu, Sopocie, Lublinie, Rzeszowie i Tuchowie; jego przełożonym jest ks. Karl Stehlin z Austrii, a kapłanami – Polakami wyświęconymi w jego seminariach są Leszek Królikowski i Rafał Trytek; posiada wydawnictwo Te Deum oraz wydaje pismo „Zawsze Wierni”.

3o trzeci nurt stanowią bardzo zróżnicowane (w liczbie kilkudziesięciu) środowiska, których wspólnym mianownikiem jest doktrynalny sedewakantyzm, tj. uzasadniane wielorako powoływaniem się na wywody różnych autorytetów teologicznych (m.in. św. Roberta Bellarmina) przekonanie, że wobec popadnięcia całej „posoborowej” hierarchii kościelnej w rozliczne herezje, „nowy” Kościół „koncyliarny” nie jest już katolicki, lecz heretycki i schizmatycki, a tron papieski aktualnie jest „pusty” (sede vacante) i nie wiadomo kiedy i jak zostanie obsadzony; sedewakantyści nie są jednak zgodni między sobą np. co do tego, czy ostatnim „ważnym” papieżem był Pius XII, czy jeszcze (przynajmniej w chwili wyboru) Jan XXIII, który dopiero zwołał „heretycki” Sobór; krytykują oni też „lefebvrystów” za „logiczno-teologiczną niespójność i niekonsekwencję”, którą postrzegają w jednoczesnym uznawaniu autorytetu papieży „posoborowych” i wytykaniu im modernizmu, a zatem dopuszczaniu możliwości, że papież może trwać w błędzie (ich argumentacja jest jednak przekonująco oddalana przez teologów FSSPX, z powołaniem się na te same autorytety); skrajny sedewakantysta, br. Michael Dimond OSB, uważa „lefebvrystów” nawet za heretyków, ponieważ wierzą oni w tzw. chrzest pragnienia; jednym z bardziej znanych sedewakantystów jest bp Mark A. Pivarunas CMRI, konsekrowany w linii wietnamskiego abpa Ngô-Dinh-Thuca i stojący na czele Zgromadzenia Maryi Królowej Niepokalanej; w Polsce do niedawna poglądy sedewakantystyczne ujawniali jedynie nieliczni świeccy publicyści, publikujący zazwyczaj na łamach narodowo-radykalnego „Szczerbca” i rojalistycznego „Rojalista. Pro Patria” oraz na portalach internetowych: www.ultramontes.pl i www.sedevacante.pl; po uprzednim wystąpieniu z FSSPX, w którym został wyświęcony, 2 II 2006 sedewakantyczną deklarację, zawierającą „wyznanie”, iż Joseph Ratzinger, podobnie jak jego poprzednicy „modernistyczni poprzednicy” przyjmujący „heretycką naukę” Soboru Watykańskiego II, nie jest „prawdziwym papieżem”, lecz „jedynie uzurpatorem i okupantem Stolicy Piotrowej”, złożył ks. Rafał Trytek.

4o bez wątpienia poza Kościołem katolickim pozostają ci tradycjonaliści, których przeświadczenia sedewakantystyczne popchnęły do tworzenia schizmatyckich i faktycznie sekciarskich „kościołów” oraz wybierania „papieży”, stąd też przylgnęła do nich nazwa konklawistów; w zasięgu i liczbie tych sekt, jak również w kwestii ważności święceń i konsekracji ich duchownych (z których nie wszyscy mogli otrzymać je z którejkolwiek linii autentycznego biskupa katolickiego), trudno wręcz się zorientować, zwłaszcza, że multiplikują one nowe „hierarchie” z zawrotną szybkością; stosunkowo szerszy rozgłos zyskał sobie tzw. Katolicki Kościół Palmariański z siedzibą w Palmar de Troya w Hiszpanii, którego „papież” „Grzegorz XVII” (zmarły 2005, bp Clemente Domínguez Gómez, który święcenia i sakrę biskupią uzyskał od abpa Thuca) wymyślił 2 nowe dogmaty (o niepokalanym poczęciu św. Józefa i o cielesnej obecności Matki Boskiej w Eucharystii), „wyniósł na ołtarze” gen. F. Franco i José Antonia Primo de Rivera, „ekskomunikował” zaś Jana Pawła I i Jana Pawła II; jego „następca” – Manuel Corral przybrał imię „Piotra II”, dając tym samym do zrozumienia, że będzie ostatnim papieżem w historii; „papieże” o imieniu „Grzegorz XVII”, „Pius XIII” lub „Piotr II” byli zresztą lub są podwójni, nadto pojedynczo: „Emanuel”, Klemens XV”, „Hadrian VII”, „Walerian”, „Michał”, Linus II”; w Polsce nie są znani żadni wyznawcy ani sympatycy tych „kościołów”.

2. Tradycjonalizm społeczno-polityczny. Powszechność użycia pojęcia t. w sferze społeczno-politycznej idzie w parze ze zróżnicowaniem jego zakresu i sensu; pośród historyków idei – zwłaszcza niekonserwatystów – szczególnie popularny jest pogląd przeciwstawiający sobie t. i konserwatyzm na płaszczyźnie „uświadomienia” i teoretycznego wyrafinowania, w którym to układzie t. przypada miejsce ateoretycznego i bezrefleksyjnego odruchu zachowawczego, charakterystycznego dla osobników umysłowo ociężałych oraz społeczeństw i cywilizacji „stagnacyjnych”.

1o Tradycjonalizm jako archaizm. Pojęcie „archaizmu” do nauk społecznych wprowadził historyk cywilizacji Arnold J. Toynbee, który tym mianem określił zwrot od naśladownictwa „współczesnych osobowości twórczych” do naśladownictwa „przodków plemienia” i przeciwstawił go „futuryzmowi” jako postawie polegającej na odmowie naśladowania kogokolwiek (A Study of History, t. V, Oxford 1956, 384); identyfikacji t. z przedrefleksyjnym „konserwatyzmem naturalnym” dokonał socjolog Max Weber, a rozwinął ją – w konfrontacji z filozoficznym konserwatyzmem „nowoczesnym” – również socjolog (ideologicznie: socjaldemokrata) Karl Mannheim; w jego ujęciu t. oznacza „tendencję do trzymania się wzorów starych, wegetatywnych sposobów życia uznawanych za powszechne i uniwersalne” (Myśl konserwatywna, Warszawa 1986, 33); miał się on wiązać w swoich początkach z „magicznymi” elementami w świadomości, których współcześnie jest „przeżytkiem”; nie musi on wcale, zdaniem Mannheima, współwystępować z konserwatyzmem politycznym ani żadnym innym, będąc tylko instynktowną reakcją na świadome tendencje reformatorskie; ostrość przeciwieństwa pomiędzy nim a konserwatyzmem ujawniać się ma w tym, że o ile „zachowanie tradycjonalistyczne jest nieomal czystą serią reakcji na bodźce”, o tyle „zachowanie konserwatywne jest sensowne, a w dodatku sensowne w odniesieniu do okoliczności zmieniających się z epoki na epokę” (tamże, 37); t. zatem to nic innego, jak tylko ogólna postawa (i elementarna reakcja) psychologiczna, wyrażająca się jako tendencja, by trzymać się kurczowo tego, co jest i było (ukraińskie powiedzenie „naj bude, jak buwało”, chętnie cytowane przez tradycjonalistycznych „Podolaków” w XIX w.), a obawiać się jakichkolwiek innowacji.

2o Tradycjonalizm jako składnik konserwatyzmu. Z powyższym ujęciem nie zgadzają się na ogół sami konserwatyści, i to każdego odcienia, także „ewolucjonistyczni”, w oczach których tradycja, pojęta jako wyselekcjonowana świadomie, najwartościowsza część dziedzictwa wspólnotowego (cywilizacyjnego i narodowego) jest jednym z głównych kanonów „uświadomionego” konserwatyzmu ideowego, począwszy od Edmunda Burke`a; niektórzy konserwatyści (jak np. hiszpański karlista Juan Vázquez de Mella) wręcz odwracają sens tych pojęć, nazywając konserwatyzmem zwykły, „zachowawczy” odruch, a t. konserwatyzm ideowy i pełny; z faktycznym deprecjonowaniem t. jako bezwiednego odruchu sprzeciwu wobec innowacji nie zgadzają się także niektórzy badacze, jak André Lalande, definiujący t. jako przemyślaną doktrynę, wg której „winno się zachowywać tradycyjne formy polityczne i religijne nawet wtedy, gdy nie sposób rozumowo ich uzasadnić, a to dlatego, że uważa się je za prawidłowy wyraz i żywiołowe objawienie prawdziwych potrzeb społeczeństwa” (Vocabulaire technique et critique de la philosophie, Paris 1960, 1141); amerykański socjolog Edward Shils wprowadza natomiast rozróżnienie pomiędzy t. „pierwotnym” a „ideologicznym”, zauważając przy tym, iż t., „który jest formą zwiększonej wrażliwości na sacrum, domaga się wyłączności. Zadowala go jedynie całość. Nie wystarcza mu zachowanie tradycji w jakichś oddzielnych sferach, na przykład w rodzinie lub w życiu religijnym. Jest on zadowolony dopiero wówczas, gdy tradycjonalistyczny pogląd przenika wszystkie sfery – polityczną, gospodarczą, kulturalną i religijną – i jednoczy je we wspólnym uznaniu otrzymanego od przeszłości sacrum” (Tradition and Liberty: Antinomy and Interdependence, „Ethics” 1958, nr 3, 160); Alphonse V. Roche identyfikuje wreszcie 4 znaczenia słowa t.: 1/ wszelką postać przywiązanie do przeszłości; 2/ doktrynę filozoficzną francuskich antagonistów rewolucji 1789; 3/ ogół idei konserwatywnych i reakcyjnych XIX w.; 4/ wypracowaną przez Charlesa Maurrasa doktrynę Action Française.

3o Tradycjonalizm jako filozofia polityczna. Odrębną i autonomiczną, a częstokroć przeciwstawianą konserwatyzmowi jako jego „słabszej” i niekompletnej wersji, pozycję t. zyskał w wielu nurtach i środowiskach ideowych, które temat tradycji – przeciwstawionej „rozumowi” w jego oświeceniowym zabarwieniu – uczyniły fundamentem i osią swojej filozofii (i teologii) politycznej; tak pojmowany t. odnaleźć można w wielu krajach (przykładowo: konserwatyzm romantyczny w Niemczech, słowianofilstwo w Rosji, integralizm luzytański w Portugalii i Brazylii, synarchizm w Meksyku), nie wyłączając świata anglosaskiego (paleokonserwatyzm), zdominowanego zasadniczo przez konserwatyzm „ewolucjonistyczny”; pierwszą i szczególnie wyrafinowaną postać znalazł on jednak w kontrrewolucyjnym t. francuskim (J.-M. de Maistre, L.-G.-A. de Bonald, „wczesny” ks. H.-F.-R. de La Mennais), nieomal identycznym z ultramontanizmem i legitymizmem monarchicznym; t. została tu uznana jako najpewniejsza ostoja ładu społecznego i źródło wiedzy o powinnościach człowieka, znacznie głębsze od racjonalistycznego „mędrkowania”; w t. tak rozumianym tradycja była kategorią metafizyczną, informującą o pełni bytu, w przeciwieństwie do (radykalnie kontestowanego) świata rewolucji – czyli „anty-bytu” (resp. „schizmy bytu”) oraz ułomnego „niebytu” kompromisowej rzeczywistości porewolucyjnej; ład tradycji przedrewolucyjnej (który mógł być umiejscawiany różnie – albo w absolutystycznym i klasycystycznym Grand Siècle albo w średniowieczu) był nie dlatego godny zachowania, że „dawny”, lecz z tego powodu, że stanowił w miarę dokładne i możliwe odwzorowanie katolickiego ordo, czego strażnikiem i gwarantem był chrześcijański monarcha – „naśladowca” i „porucznik” (lieutenant) Boga na ziemi; jeden z licznych (A. Blanc de Saint-Bonnet, F. Le Play, ks. H. Delassus) kontynuatorów tego ultrakatolickiego i legitymistycznego t. – Joseph de Cathelineau Monfort – wypracował dla niego (w polemice z neotradycjonalistycznym „nacjonalizmem integralnym” Maurrasa) merytorycznie uzasadnione pojęcie „t. integralny”, lecz nie przyjęło się ono, ponieważ rychło przyjęte zostało przez występujący pod tą samą nazwą kierunek, którego reprezentanci (R. Guénon, J. Evola, F. Schuon) operowali dalekim od katolickiego konceptem tradycji.

Jeszcze bardziej radykalnym, samoistnym względem konserwatyzmu oraz przesyconym teologią ortodoksyjnie katolicką fenomenem jest t. hiszpański (ks. J.L. Balmes, J. Donoso Cortés, M. Ménendez y Pelayo, V. Marrero), którego najczystszy ideowo destylat stanowi legitymistyczny karlizm (A. Aparisi, J. Vázquez de Mella, V. Pradera, F.E. de Tejada y Spínola, Á. d`Ors, R. Gambra, F. Canals, J. Vallet y Goytisolo), mający swoich zwolenników również w Hiszpanoameryce, a nawet Brazylii (J.P. Galvão de Sousa) i USA (F.D. Wilhelmsen); tradycjonaliści hiszpańscy zdecydowanie negują istnienie jakiegokolwiek iunctim pomiędzy „Europą” (która jest dla nich zepsutym owocem „schizmy” religijnej, etycznej, politycznej, jurydycznej i socjologicznej nowożytności) a chrześcijaństwem wcielonym w doczesność (Cristiandad) w średniowieczu i przechowanym jedynie jako cristiandad menor („mniejsza”) w Hiszpanii epoki Habsburgów; „europeizacja” oznacza dla nich „sekularyzację”, a tym samym również zniszczenie opartego, z jednej strony, o zasadę „jedności katolickiej”, z drugiej zaś – pluralizmu i autonomii „ciał pośredniczących” organizmu monarchii tradycyjnej i federatywnej; t. europejskiemu (zwłaszcza francuskiemu) odmawiają karliści kompletności z uwagi na zerwanie przez nowożytny absolutyzm i kartezjanizm ciągłości z tradycją polityczną i filozoficzno-religijną (scholastyka tomistyczna) średniowiecza; najdalej w tej krytyce idzie Rafael Gambra, który wprowadza dystynkcję pomiędzy t. „prawicowym” (tradicionalismo de derechas) a t. „lewicowym” (tradicionalismo de izquierdas), ten drugi identyfikując z agnostycznym „pozytywizmem monarchicznym” Maurrasa; w oczach Francisca Elíasa de Tejady na naganę zasługuje także t. niemiecki, skażony romantyzmem oraz polski, ponieważ w XIX w. „zawęził się do iluzji niepodległościowej, która (…) przyćmiła percepcję starej, wielkiej monarchii zygmuntowskiej” (El tradicionalismo político español, rkps, cyt. za: M. Ayuso Torres, La filosofía jurídica y política de Francisco Elías de Tejada, Madrid 1994, 275).

M. Ferraz, Traditionalisme et ultramontanisme, Paris 1880; L. de Magalhães, Tradicionalismo e Constitucionalismo, Lisboa 1927; A.V. Roche, Les idées traditionalistes en France de Rivarol à Charles Maurras, Urbana 1937; J.F. Acedo, M. Ferrer, D. Tejera, Historia del Tradicionalismo español, I-XXIX, Sevilla 1941-60; V. Marrero, El tradicionalismo español del siglo XIX, Madrid 1955; F.E. de Tejada y Spínola, El tradicionalismo político español, rkps., Sevilla 1955; S. Galindo Herrero, Breve historia del tradicionalismo español, Madrid 1956; J. Szacki, Kontrrewolucyjne paradoksy. Wizje świata francuskich antagonistów Wielkiej Rewolucji (1789-1815), Warszawa 1965; B. Jessop, Traditionalism, Conservatism and British Political Culture, London 1974; F. Canals, Carlismo y tradicionalismo, w: tenże, Política española: pasado y futura, Barcelona 1977; Conservatism in Europe 1770-1945: Traditionalism, Reaction and Counter-Revolution, red. J. Weiss, London 1977; M. de Santa Cruz, Apuntes y documentos para la historia del tradicionalismo español 1939-1966, I-XXIX, Madrid 1979-82; J.M. Alsina, El tradicionalismo filosófico en España. Su génesis en la generación romántica catalana, Barcelona 1985; K. Mannheim, Tradycjonalizm a konserwatyzm, w: tenże, Myśl konserwatywna, Warszawa 1986; S. Wiederhofer, Traditionalismus, w: Geschichtlische Grundbegriffe, red. O. Brunner, t. VI, Stuttgart 1990; B. Szlachta, Dwa nurty konserwatyzmu europejskiego, „Zeszyty Naukowe UJ” 50(1993); B. Kozieł, Na szlakach Tradycjonalizmu, „Szczerbiec” 1994, nr 2(40); Ks. K. Stehlin, W obronie Prawdy katolickiej. Dzieło arcybiskupa Lefebvre, Warszawa 2001; J. Bartyzel, „Umierać, ale powoli!”. O monarchistycznej i katolickiej kontrrewolucji w krajach romańskich 1815-2000, Kraków 2002; A. Wielomski, Filozofia polityczna francuskiego tradycjonalizmu 1789-1830, Kraków 2003.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.