Jesteś tutaj: prof. Jacek Bartyzel » Publicystyka » Ostatni katechoniczny Cesarz. Henryk VII Luksemburski (29 VI 1312 – 24 VIII 1313)

Ostatni katechoniczny Cesarz. Henryk VII Luksemburski (29 VI 1312 – 24 VIII 1313)

Jacek Bartyzel

700 lat temu, 24 sierpnia 1313 roku, w Buonconvento koło Sieny zmarł na malarię Święty Cesarz Rzymski, po wieki August, Henryk VII z dynastii Luksemburgów. Jego nagły zgon wzbudził natychmiast podejrzenia, że został otruty (mówiono nawet, że zatrutą hostią). Nauka historyczna nie potwierdza tego strasznego podejrzenia, niemniej odejście ze świata tego cesarza – zaledwie od ponad roku – okazało się naprawdę przełomowym i tragicznym wydarzeniem w dziejach europejskiej Res Publica Christiana. Oto bowiem wskrzeszona po 62 latach godność cesarska doznała niepowetowanego upadku. Nie oznacza to, iżby przestała istnieć: przeciwnie – tytulatura i instytucja cesarstwa istniała formalnie aż do 1806 roku, niemniej uszedł z niej już, jak się okazało na zawsze, imperialno-uniwersalistyczny duch, stała się ona martwiejącą formą o coraz niklejszej treści, ścieśnionej (od 1508 roku) nawet nazewniczo do „narodu niemieckiego”.

Z urodzenia Henryk był dziedzicznym hrabią Luksemburga i Laroche oraz margrabią Arlon. Wychowany nad dworze królewskim w Paryżu i we francuskiej kulturze rycerskiej odziedziczył swoje włości, mając dziewięć lub dziesięć lat, po poległym (1288) w bitwie pod Worringen swoim ojcu Henryku VI. Od 1294 roku był wasalem króla Francji. Królem Niemiec został 27 listopada 1308 roku dość niespodziewanie po gwałtownej śmierci Albrechta I Habsburga, zawdzięczając to głównie zabiegom swojego brata Baldwina, który był jednym z elektorów, jako arcybiskup Trewiru. Jego koronacja w Akwizgranie odbyła się 6 stycznia 1309 roku. Pozycję rodu umocnił, nadając w lenno Królestwo Czech swojemu (14-letniemu wówczas) synowi Janowi Luksemburskiemu. Oczy Henryka zwrócone były jednak na Rzym i Italię – ten „ogród Cesarstwa”, jak pisał Dante, bez którego niemożliwe i pozbawione sensu byłoby wskrzeszenie Sacrum Imperium Romanum, zahibernowanego od śmierci (1250) ostatniego cesarza z dynastii Staufów, Fryderyka II Rogera.

Swoje plany Henryk chciał zrealizować bez konfrontacji z francuskimi Kapetyngami (pamiętajmy o jego kulturowej frankofilii) i początkowo zdawało się, że jest to możliwe, jednak król Filip IV Piękny wkrótce zerwał układ w Paryżu z 1310 roku, wkraczając do Lyonu. Zamiarom króla Henryka sprzyjał papież Klemens V, który wyznaczył nawet termin koronacji cesarskiej na 2 lutego 1312 roku. Henryk podjął wyprawę za Alpy w październiku 1310 roku i początkowo odnosił sukcesy. Zrazu życzliwie witali go nie tylko tradycyjnie procesarscy gibelini, ale i gwelfowie – wówczas już nie propapiescy, lecz reprezentujący partykularne interesy włoskich komun. 6 stycznia 1311 roku Henryk został ukoronowany w Mediolanie na króla Italii. Wkrótce jednak gwelfowie zaczęli się burzyć przeciwko władcy. Co gorsza, przeciwko niemu zbuntował się też król Neapolu, Robert Mądry z dynastii Andegawenów, który odmówił złożenia hołdu z lenn Rzeszy w Prowansji i Forcalquier.

Henryk przezwyciężył jednak te trudności i dopiął zasadniczego celu. 29 czerwca 1312 roku został ukoronowany na cesarza przez kardynałów – legatów papieskich wprawdzie nie w Bazylice św. Piotra, tylko w Bazylice św. Jana na Lateranie, bo drogę do pierwszej zagrodziły mu wojska oponentów. Złożył przysięgę obrony Kościoła i papiestwa oraz walki z heretykami, a także zapowiedział podjęcie wyprawy krzyżowej do Ziemi Świętej. Przedtem musiał jednak stawić czoła antycesarskiej koalicji złożonej z króla Neapolu, rzymskiego rodu Orsinich oraz komun gwelfickich, na czele z Florencją. Również papież, rezydujący w Awinionie i naciskany przez króla Francji, odstąpił od Henryka. Cesarz przystąpił do energicznej kontrakcji, niestety w trakcie podjętego przezeń oblężenia Sieny niespodziewanie zmarł. Jego szczątki zostały uroczyście przetransportowane do Pizy i pochowane w tamtejszej katedrze.

Z imieniem Henryka VII nierozerwalnie złączona jest postać i dzieło największego poety chrześcijańskiego, a zarazem ostatniego wizjonera uniwersalnej Monarchii rzymskiej – Dantego Alighieri. To z myślą o Henryku VII Dante napisał swój traktat De Monarchia, w którym cesarz przedstawiony jest jako jedno z dwu (obok papieża) Słońc ludzkości, które wskazuje rodzajowi ludzkiemu „drogę do świata”, cel filozoficzny, jakim jest pełna aktualizacja potencjalności rozumu ludzkiego, dopełniająca cel religijny (zbawienie), „drogę do Boga”, oświecaną przez papiestwo. W liście do podążającego do Rzymu cesarza Arrigo poeta pisał w uniesieniu: „Ciesz się więc Italio, która wkrótce staniesz się godna zazdrości na świecie, albowiem Twój oblubieniec, pociecha i chwała twego ludu, najłaskawszy Henryk, boski August i Cezar, podąża na zaślubiny”. Nawet śmierć i ostateczna klęska idei Monarchia Universalis nie zmieniła w niczym uwielbienia poety dla egzystencjalnego reprezentanta tej transcendentalnej idei politycznej. W pieśni XXX Raju swojego arcypoematu wędrujący po zaświatach poeta podziwia w boskim Empireum ognistą rzekę światła, którego iskry opadają na porośnięte kwieciem brzegi, kontempluje mistyczną Różę utworzoną z aniołów i zbawionych, i wreszcie spostrzega majestatyczny tron przeznaczony dla cesarza:

Na wielkim krześle, któregoś ciekawy,
Bo się w królewskim błyszczy dyjademie,
Nim ty sam rajskiej pokosztujesz strawy,
Zasiędzie dusza Henryka; on ziemię
Italską przyjdzie ratować z ruiny
I niegotowe do poprawy plemię.

(Boska komedia, Raj, XXX, 132-138)

Ostatni prawdziwie uniwersalny cesarz – cesarz katechon – zmarł dziesięć lat po zgonie (1303) ostatniego reprezentanta średniowiecznej „teokracji papieskiej”, Bonifacego VIII. Wraz z rokiem zgonu (1321) „ostatniego gibelina”, Dantego, te trzy daty wieńczą symbolicznie przedłużony nieco koniec wieku XIII, tego szczytowego wzniesienia zachodnio-łacińskiej Christianitas, epoki katedr gotyckich, zakonów nauczających i teologicznych sum scholastycznych, św. Franciszka z Asyżu i św. Dominika, św. Tomasza z Akwinu i św. Bonawentury, Ludwika IX Świętego i Alfonsa X Mądrego. Jak zauważa prof. Thomas Molnar, „Świątynia” i „Pałac”, Dwa Miecze, Dwa Słońca Chrześcijaństwa, tocząc przez dwa wieki swój nieszczęsny agon, przegrały oba na korzyść dotychczasowego sytuacyjnego sojusznika raz jednej, raz drugiej strony – kupieckiego „społeczeństwa obywatelskiego”. To do niego, wraz z „państwem narodowym” będzie teraz po długiej i melancholijnej, a na poły już dekadenckiej „jesieni średniowiecza” należała historia nowożytnej Europy. Zbiega się to czasowo z tym, co Eric Voegelin nazywa „700 latami intelektualnego błędu” odnowionej i sekularyzującej się gnozy. Już wkrótce nadejdzie czas pięciu – jak powiada Francisco Elías de Tejada – wielkich „zerwań” z Christianitas pomiędzy 1517 a 1648 rokiem: religijnego (protestantyzm), etycznego (makiawelizm), politycznego (teoria suwerenności), jurydycznego (sekularyzacja prawa naturalnego) i socjologicznego (rozerwanie mistycznego ciała politycznego Res Publica Christiana Traktatem Westfalskim, negującym zwierzchność papieża i cesarza nad światem chrześcijańskim).

Miarą upadku i „dekatechonizacji”  Cesarstwa będzie to, co stanie się już niebawem po śmierci Henryka VII, kiedy następny cesarz – koronowany „z woli ludu” przez antypapieża Mikołaja i ekskomunikowany – Ludwik IV Bawarski wesprze swoje pretensje odwołaniem się do teorii pierwszego nowoczesnego demokraty, awerroistycznego heretyka Marsyliusza z Padwy, głoszącego pochodzenie władzy cesarskiej od ludu. Cesarz katechon zamienia się więc w cesarza Antychrysta. Bo antychrystem – parafrazując N. Gomeza Davilę – jest, prawdopodobnie, cesarz demokratyczny, cesarz, którego władza nie płynie „z góry”, który nie jest ziemską manifestacją Boskiego Logosu, lecz ten, którego władza wytryska „z dołu”, z tellurycznych czeluści samoubóstwiającego się plebsu.

Pierwodruk w: „Polonia Christiana”, nr 34, wrzesień – październik 2013, s. 77-79.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.