Jesteś tutaj: prof. Jacek Bartyzel » Publicystyka » Koda „trylogii białoruskiej”

Koda „trylogii białoruskiej”

Jacek Bartyzel

Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem artykuł p. Aleksandra Stralcov-Karwackiego Czy Aleksander Łukaszenka uratuje cywilizację łacińską?. Przy okazji – mając we wdzięcznej pamięci nasze spotkanie sprzed kilku lat – serdecznie pozdrawiam Autora, który uosabia to, co najlepsze w dzisiejszej Białorusi, tę samą tradycję, do której i ja się odwoływałem w pierwszym z artykułów tego cyklu, chrześcijańsko-monarchistyczną tradycję Wielkiego Xięstwa Litewskiego, której nie dotknął jeszcze żaden egalitarny wirus modernitas: czy to etnonacjonalizmu, czy to demoliberalizmu i socjalizmu.

Czytając artykuł p. Stralcov-Karwackiego zorientowałem się, że to prawdopodobnie on jest autorem lub współautorem tekstu, do którego odnosiłem się z kolei w moim drugim artykule, ponieważ i jeden i drugi wywód opiera się na tej samej argumentacji (mogłem się zresztą tego domyślić, gdybym wysilił pamięć, ale trudno). Jako że widzę, iż Autor jest znakomicie zorientowany w dyskusjach toczących się w Polsce na temat jego kraju, zakładam, że zna już moją drugą wypowiedź, która wskutek wskazanego wyżej zbiegu okoliczności antycypowała niejako odpowiedź na jego uwagi. Mogę zatem również przyjąć, że wyrażone tam przezeń obawy czy konserwatyści polscy nie przejawiają aby jakiejś „euforii” w stosunku do obecnego prezydenta Białorusi zostały rozwiane. Mówiąc krótko: nie ma w Polsce konserwatysty – mnie przynajmniej nic o tym nie wiadomo – który by liczył na to, że (parafrazując tytuł artykułu p. Stralcov-Karwackiego, który w świetle faktów należy określić jako dowcipny) „Aleksander Łukaszenka uratuje cywilizację łacińską”. Nie widzimy i nie chcemy widzieć w p. Łukaszence nikogo więcej – ale też i nie mniej – jak legalną Głowę Państwa, z którym Państwo Polskie, w interesie obu naszych społeczeństw, winno zadzierzgać jak najściślejsze więzi, zaś osoby sprawujące w nim władzę traktować zgodnie z normami przyjętymi w ius gentium cywilizowanych narodów. C’est tout.

Uważając zatem ów przewodni temat dyskusji za – wobec braku faktycznej rozbieżności ocen – w zasadzie wyczerpany, pozwolę sobie jeszcze uczynić dwie dopełniające uwagi. Po pierwsze, konserwatyści nie mogą aprobować takich (forsowanych przez demokratów) podwójnych standardów, które usprawiedliwiają wypowiadanie państwom i ich rządcom propagandowych – a kto wie czy i nie innych – wojen, li tylko na takiej podstawie, że w państwach tych nie przestrzega się „standardów demokracji”; z drugiej natomiast strony zaliczają automatycznie do grona owej „cywilizowanej wspólnoty” takie reżimy i takich rządzących, którzy, jak na przykład premier Hiszpanii J. L. Rodríguez Zapatero, sprawują wprawdzie rządy w oparciu o owe „standardy” arytmetyki wyborczej, ale z ferworem obłąkanego „misjonarza” anty-ewangelii aktywnie zaprowadzają te wszystkie zdeprawowane prawa, które – jak p. Stralcov-Karwacki słusznie zauważa – na Białorusi wprawdzie też obowiązują, lecz przecież raczej siłą inercji, jako dziedzictwo poprzedniego systemu, i należałoby dopiero „ruszyć z posad” tę „bryłę”. Ten spór, Szanowny Panie Aleksandrze, jest prawie odwieczny, i naszą niezgodę na ów „demokratyczny imperializm” wyraził już ponad dwa tysiące lat temu jeden z naszych czcigodnych protoplastów ideowych, historyk Tukidydes, przekazując nam z arystokratyczną powściągliwością, a mimo to z niezwykłą siłą, wstrząsający opis tego, jak ateńscy wyznawcy „demokratycznych standardów” potraktowali Melijczyków – pragnących żyć z Atenami w pokoju i przyjaźni, ale nie znajdujących słusznej racji ku temu, aby wyrzekać się swojej koncepcji dobrego życia.

Druga uwaga będzie jeszcze krótsza. P. Stralcov-Karwacki, upominając polskich autorów z racji ich niepełnej znajomości stosunków białoruskich (co jest oczywistością), wskazuje na zróżnicowanie tamtejszej opozycji, akcentując zgodne z nakazami prawa naturalnego poglądy i postawy dwóch spośród kontrkandydatów A. Łukaszenki w tegorocznych wyborach prezydenckich: Witala Rymaszewskiego i Ryhora Kastusiou. Jeżeli tak się rzeczy mają – a świadectwo p. Stralcov-Karwackiego ma dla mnie wymiar stuprocentowej wiarygodności – to należy życzyć im szansy urzeczywistnienia wartości, których są obrońcami. Oby jak najprędzej.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.