Jesteś tutaj: prof. Jacek Bartyzel » Eseje i artykuły naukowe » Czy Karol Marks był karlistą? (Historia pewnego apokryfu)

Czy Karol Marks był karlistą? (Historia pewnego apokryfu)

Jacek Bartyzel

Od razu muszę uprzedzić, że widniejący powyżej tytuł jest oczywiście żartem (czy, jak kto woli, „intelektualną prowokacją”). Najzupełniej serio należy natomiast traktować podtytuł, którym in medias res wkraczamy w obszar intrygującej – przynajmniej dla piszącego te słowa – przygody detektywistycznej w gąszczu literatury politycznej. Rzecz dotyczy przeto pewnego tekstu, który od ponad trzydziestu lat krąży po świecie jako opinia Karola Marksa na temat hiszpańskiego karlizmu, której treść uderza wysokim stopniem empatii wobec opisywanego fenomenu. Ów domniemany tekst Marksa, opublikowany jakoby najpierw w języku niemieckim w 1849 roku w Neue Rheinische Zeitung, a pięć lat później w języku angielskim w New York Daily Tribune, ma brzmienie następujące:

„Karlizm nie jest zwykłym ruchem dynastycznym i wstecznym, jak zazwyczaj się utrzymuje i jak kłamią dobrze opłacani historycy liberalni. Jest on ruchem wolnościowym i ludowym, broniącym tradycji o wiele bardziej wolnościowych i regionalistycznych niż te, które przyswaja sobie liberalizm oficjalny, kraczący jak gawrony to, co skopiował z Rewolucji Francuskiej. Karliści bronią najlepszych hiszpańskich tradycji prawnych, Fueros i Kortezów prawowitych1, które zostały podeptane przez absolutyzm monarchiczny i centralistyczny absolutyzm burżuazyjnego państwa liberalnego. Reprezentują wielką ojczyznę jako sumę ojczyzn lokalnych z ich swoistością i własnymi tradycjami. Nie istnieje w Europie żaden kraj, w którym pozostałoby tyle dawnych wspólnot i ludowych form [życia], które zostały wypracowane i rozwinięte przez historię. Są to środowiska, które reprezentują kontrrewolucję stawiającą czoła rewolucji narzucanej przez mniejszość dzierżącą władzę. We Francji byli to Bretończycy, a w Hiszpanii, w znacznie szerszym i ogólnonarodowym stopniu są to obrońcy Don Carlosa. Tradycjonalizm karlistowski posiada podstawy autentycznie ludowe i narodowe w chłopstwie, drobnej szlachcie i klerze, podczas gdy liberalizm jest wcielony w militaryzm, kapitalizm (nową klasę kupców i bankierów), arystokrację obszarniczą i w tych, którzy są zainteresowani sekularyzacją, lecz którzy w większości przypadków myślą podług idei francuskich lub przetłumaczonych mętnie z Niemiec”2.

Rozpowszechnieniu owej „opinii” nie można jednak przyznać cechy bezinteresowności naukowej. Puścili ją bowiem w obieg politycy, publicyści i politolodzy związani z Partią Karlistowską (Partido Carlista), którzy chcieli w ten sposób podeprzeć czy wręcz usprawiedliwić przeprowadzoną przez nich – pod przywództwem księcia Karola Hugona Burbońskiego (D. Carlos Hugo de Borbón Parma y Borbón-Busset, 1930-2010) – operację przejścia (transición) tradycjonalistycznego ruchu ideowo-politycznego na skrajnie lewicowe pozycje „socjalizmu samorządowego” (socialismo autogestionario) i „monarchii socjalistycznej” (la monarquía socialista).

Uczynili to równocześnie, w tym samym 1979 roku: siostra ks. Karola Hugona, specjalizująca się w arabistyce politolożka i profesor prawa konstytucyjnego na Uniwersytecie Complutense w Madrycie, „czerwona księżniczka” (la princesa roja) Dª María Teresa de Borbón Parma (ur. 1933) w książce La clarificación ideológica del Partido Carlista3 oraz niepospolicie płodny historyk karlizmu Josep Carles Clemente Muñoz (ur. 1935) w Los orígenes del carlismo, zachwycając się zbieżnością opinii Marksa z „rewolucyjnym horyzontem Partido Carlista, reprezentującej karlizm walczący z „dyktatorskim i opresywnym kapitalizmem” oraz „eksploatacyjnym i egoistycznie indywidualistycznym liberalizmem burżuazyjnym”4, podając następnie ów rzekomy tekst Marksa w bibliografii trzech swoich następnych książek5. Należy zaznaczyć, że oboje oni podają, iż ów „cytat” z Marksa pochodzi z hiszpańskiego (kastylijskiego) tłumaczenia książki Marksa i Engelsa La Revolución española, 1808-1843, przełożonej przez Andrésa Nina6 i wydanej w Madrycie w 1929 roku, z tym, że Clemente podaje jako wydawcę Editorial Cenit, a Księżniczka – Editorial Iberoamericana de Publicaciones (która to rozbieżność już powinna budzić podejrzenia).

Raz ujrzawszy światło dzienne, „opinia” autora Kapitału jest cytowana i komentowana przez legion innych, odpisujących ją zazwyczaj od Clemente’a. Wystarczy wymienić tu takich pisarzy, jak autor wydanej po francusku książki Le Carlisme. La contre-révolution en Espagne7 Joseph Zabalo, nawaryjski dziennikarz Fermin Pérez-Nievas Borderas (ur. 1971)8 czy związany najpierw z Lewicą Baskijską (Euskadiko Ezkerra), a następnie z Nową Lewicą (Nueva Izquierda), nawaryjski historyk Mikel Sorauren de Gracia (ur. 1964)9, który dodaje od siebie, że jeśli Marks był zdania, iż wojujący karlizm chłopski nie opóźniał postępu, to oczywiście musiał mieć na myśli karlizm baskijski10.

***

Proceder beztroskiego odpisywania rzekomego cytatu z jednych autorów przez drugich byłby zapewne długo jeszcze niezauważalny, gdyby w końcu (w 2001 roku) nie znalazł się badacz – nawaryjski historyk i prawnik Miguel José Izu Belloso (ur. 1960) – który uczynił to, co jest pierwszą powinnością każdego naukowca: sprawdził źródła. Należy podkreślić, że Izu też jest politycznym aktywistą lewicy: od 1976 do 1988 należał do Partido Carlista, a od 1993 roku jest członkiem zdominowanej przez komunistów Zjednoczonej Lewicy (Izquierda Unida), i z jej ramienia piastował lub piastuje różne funkcje w samorządzie i parlamencie Nawarry11; wszystko jednak wskazuje na to, że poważnie traktuje rzemiosło historyka i przeprowadził sumienne „śledztwo” naukowe, którego rezultat ogłosił w miesięczniku Sistema12.

Wypowiadając się i tak dość ostrożnie, Izu stwierdza, że Marks nie opublikował ani w Neue Rheinische Zeitung ani w New York Daily Tribune takich zdań, i „jest więcej niż wątpliwe (más que dudoso) czy można mu przypisać ich autorstwo”13. W pierwszym z tych periodyków, które Marks i Engels wydawali w Kolonii od czerwca 1848 do maja 1849 roku nie ma żadnego artykułu Marksa poświęconego karlizmowi i Hiszpanii w ogóle. Marks (który skądinąd był poliglotą) zainteresował się Hiszpanią później, rozpoczynając naukę kastylijskiego w 1852 roku, nie pisał jednak o Hiszpanii nic aż do sierpnia 1854 roku, kiedy zainteresował się rewolucją (Vicalvarada) generałów progresistas: Baldomera Espartera i Leopolda O’Donnella14. Izu sprawdził też, że nie ma takiego tekstu Marksa w krytycznych edycjach współczesnych: niemieckojęzycznej (Marx-Engels Gesamtausgabe, Dienz, Berlin 1975) i anglojęzycznej (Marx-Engels Collected Works, Lawrence & Wishart, Londyn 1975). Od siebie mogę dodać (co sprawdziłem), że nie ma go także w – wprawdzie niekompletnej i opartej na ocenzurowanej edycji rosyjskiej w Instytucie Marksizmu-Leninizmu przy KC KPZR w Moskwie – polskojęzycznej edycji Dzieł Marksa i Engelsa15. Co jednak najważniejsze, nie ma go również w obu kastylijskich przekładach tekstów Marksa (i Engelsa) o Hiszpanii16, na które – jako na bezpośrednie źródło cytatu – powołują się wspomniani autorzy! Nie znajdziemy go wreszcie w najnowszej, krytycznej edycji (skolacjonowanej z wyżej podanymi wydaniami: niemieckim i angielskim) wszystkich niewątpliwych tekstów Marksa i Engelsa o Hiszpanii, opracowanej przez Pedra Ribasa17.

Skąd zatem wziął się ów „cytat”? I jak dotarł on do podających go autorów, jeśli wykluczyć – mimo wszystko – zupełne „wyssanie go z palca”?

Otóż, rzeczywistym autorem rzekomego cytatu z Marksa jest asturyjski pisarz i historyk (karlista-tradycjonalista jak najbardziej „ortodoksyjny”18) Jesús Evaristo Casariego y Fernández-Noriega (1913-1990), który 11 V 1961 opublikował w madryckim dzienniku konserwatywnym ABC artykuł zatytułowany: Don Carlos Marx y la Historia de España e Hispanoamérica; ten sam tekst został następnie przedukowany (z uzupełnieniami) jako artykuł pt. El Carlismo según Carl Marx w barcelońskim periodyku Tradición (mayo-junio de 1961, nº 19, s. 36) i podpisany pseudonimem „Sagitarius” – można zatem z prawie stuprocentowym prawdopodobieństwem przyjąć, że był nim sam Casariego. Następnie adnotację do tych tekstów podał w swojej Bibliografía de las guerras carlistas y de las luchas políticas del siglo XIX (Diputación Foral de Navarra-Editorial Gómez, Pamplona 1954-1966, t. V, ss. 354-355), inny (nie mniej „ortodoksyjny”19) autor karlistowski – Jaime del Burgo Torres (1912-2005). To tam zatem natrafili na informację o owym „cytacie” karlistowscy „rewizjoniści”, począwszy od Clemente’a i księżniczki Maríi Teresy, bo przecież jest oczywiste, że każdy, kto zajmuje się historią XIX-wiecznego karlizmu, zaczyna od przejrzenia tej bibliografii. Jest jednak pewne, że ich następnym krokiem było przeczytanie artykułu w ABC, a nie jego rozszerzonej wersji w trudno dostępnej20 Tradición, czego dowodzi następujący szczegół: w tekście z ABC znajduje się zwrot: Cortes Legítimas („Kortezy prawowite”), w Tradición natomiast są (z błędem drukarskim) cartes legítimas („konstytucje prawowite”); del Burgo poprawił to, zgodnie z ortografią, na cartas legítimas, ale Clemente powraca do lekcji z ABC (Cortes legítimas), ergo do tekstu „Sagitariusa” nie dotarł.

Nie byłoby jednak dotąd nic szczególnie nagannego, gdyby Clemente i ci, co od niego przepisują, nie sprzeniewierzyli się dwu powinnościom badacza: primo, samodzielnego sprawdzenia i zweryfikowania referencji podanych przez Casariega (czyli owych obu edycji hiszpańskich Marksa21); secundo, uważnego czytania („ze zrozumieniem”). Casariego bowiem nie dał w żaden sposób do zrozumienia, że jego artykuł jest dosłownym cytatem!

W rzeczywistości22 Casariego rozpoczął ów fragment swojego artykułu stwierdzeniem: „istnieją interesujące i oryginalne spostrzeżenia Marksa na temat karlizmu”, po czym następował tekst cytowany wyżej. Ta „opinia Marksa” nie była jednak podana przez niego w całości jako cytat, tylko w formie mowy zależnej, przechodzącej w mowę pozornie zależną; dwa pierwsze zdania zaczynały się od słów: „dla Marksa” (para Marx), trzy kolejne zdania podane były z informacją, że stanowią pierwsze tłumaczenie na kastylijski z Nowej Gazety Reńskiej oraz poprzedzone uwagą, że ta interpretacja jest „osobliwa” (curiosa), a ostatnie zdanie poprzedzone zostało słowami: „Marks wyjaśnia szczegółowo…” (Explica Marx con detalle…). Jednakowoż Casariego popełnił błąd, interpolując w tekst zdania (w „cytacie” są to zdania piąte, szóste i siódme), które faktycznie pochodzą z Nowej Gazety Reńskiej z 1849 roku (nr 194 z 13 I), jak o tym informuje, ale ich autorem był nie Marks, lecz Fryderyk Engels23. Chodzi tu o artykuł wstępny Der Magyarische Kampf, a w nim o następujący fragment:

„Nie ma w Europie takiego kraju, gdzie by nie przetrwały w jakimś zakątku szczątki jednego czy więcej ludów, resztki ludności dawniejszej, wypartej i podbitej przez naród, który z kolei stał się nosicielem rozwoju historycznego. Owe resztki bezlitośnie – jak mówi Hegel – biegiem historii zdeptanego narodu, owe szczątki ludów występują za każdym razem jako fanatyczni nosiciele kontrrewolucji i pozostają nimi aż do zupełnej swej zagłady bądź wynarodowienia, tak jak w ogóle samo ich istnienie jest już protestem przeciw wielkiej rewolucji historycznej.

Przykładem Gelowie w Szkocji, podpora Stuartów w latach 1640-1745.

Przykładem Bretończycy we Francji, podpora Burbonów w latach 1792-1800.

Przykładem Baskowie w Hiszpanii, podpora Don Carlosa”24.

Jak widać, ten akapit tekstu Engelsa zaczyna się nawet podobną frazą („Nie ma w Europie takiego kraju…”), co rzekoma opinia Marksa, atoli nie identyczną, bo nie wynika z niej bynajmniej jakaś (dodatnia) wyjątkowość Hiszpanii, tylko wprost przeciwnie: statystyczna powtarzalność występowania „zapóźnionych” szczątków ludów25. Co najważniejsze, nie ma w tej wypowiedzi najmniejszego śladu empatii dla ludowych kontrrewolucji; przeciwnie – co jest zresztą typowe dla Engelsa – jest to zimne spojrzenie socjologicznego darwinisty, który konstatuje daremność sprzeciwu, skazanych na eksterminację fanatycznych nosicieli kontrrewolucji, wobec nieubłaganego postępu historycznego, argumentując to również powołaniem się na Hegla.

Reasumując: ów apokryficzny „cytat z Marksa” stanowił faktycznie autorską interpretację – w dużym stopniu jednak nadinterpretację – Casariega, dokonaną na podstawie lektury zbioru tekstów Marksa dotyczących Hiszpanii, lecz słabo korespondującą z ich ogólnym wydźwiękiem. Można się jedynie domyślać, że Casariego doszedł do tej interpretacji opierając się na takich stwierdzeniach Marksa (nadając im jedynie inny znak wartości), jak: opinia o antynapoleońskiej Guerra de la Independencia, iż „był to ruch narodowy, proklamujący niezawisłość Hiszpanii od Francji, ale równocześnie był dynastyczny, ponieważ przeciwstawiał «ukochanego» Ferdynanda VII Józefowi Bonapartemu; był reakcyjny, przeciwstawiał bowiem stare instytucje, zwyczaje i prawa racjonalnym innowacjom Napoleona; był przesadny i fanatyczny, gdy przeciwstawiał «wiarę świętą» temu, co nazywano francuskim ateizmem, względnie likwidowaniu przywilejów Kościoła rzymskokatolickiego”26; odnoszące się do rewolucji liberalnej z lat 1820-1823 spostrzeżenie, że „chłopi stawali najczęściej po stronie kontrrewolucji, co jest zupełnie zrozumiałe w Hiszpanii, «w tym składzie starych obyczajów, w owej przechowalni wszystkiego, co już na całym świecie zostało zapomniane i porzucone»”, a „Hiszpańskim wyłącznie obyczajem było to, że każdy chłop, który nad wejściem do swojej nędznej chaty miał wykutą w kamieniu dewizę herbową, uważał się za szlachcica i dlatego lud wiejski, chociaż biedny i grabiony, w swej własnej świadomości nie ulegał owemu poniżeniu, które w pozostałych krajach feudalnej Europy wywoływało rozgoryczenie chłopów”27; czy wreszcie aprobatywne przytoczenie opinii Evarista San Miguela (De la guerra civil en España, Madrid 1836) o błędach liberałów, którzy nie rozumieli, że ich reformy, takie jak zmniejszenie dziesięcin czy sprzedaż dóbr klasztornych, nie mogły ani poprawić położenia ludności wiejskiej, ani być przez nią przyjęte z wdzięcznością, lecz wprost przeciwnie: pogorszyły ją, gdyż „ziemia przeszła z rąk wyrozumiałych mnichów w ręce wyrachowanych kapitalistów”, a dzierżawcom wyznaczono wyższe czynsze28.

Izu wskazuje na jeszcze jeden ważny szczegół, który nakazuje wykluczyć autorstwo Marksa przypisywanej mu „opinii”. Jak pamiętamy, kończy się ona zdaniem piętnującym hiszpańskich liberałów za myślenie w duchu idei francuskich lub „przetłumaczonych mętnie z Niemiec”. Trzeba przyznać, że nie odznacza się to jasnością. Jakież to idee liberałowie zapożyczyli z Niemiec, w dodatku je „zmętniając”? I dlaczego akurat Marksa – myśliciela niemieckiego – miałoby to irytować? Wyjaśnienie tej zagadki znajduje się w wersji tekstu „opinii” znajdującej się w Tradición, której wspomniani autorzy nie cytują, bo (jak napomknięto wyżej) zapewne jej nie czytali. Ta wersja nie kończy się tak jak cytowana powyżej, lecz po słowach o ideach z Niemiec znajduje się dopowiedzenie: „tak jak niestrawny Sanz del Río, ze swoimi okropnymi elukubracjami krauzystowskimi” (como el indigesto Sanz del Río, con sus tremebundas lucubraciones krausistas)29.

W tym momencie, dla choćby przeciętnie wykształconego Hiszpana sprawa jest już jasna, ale polskiemu czytelnikowi należne są wyjaśnienia. Julián Sanz del Río (1814-1869) był pedagogiem i filozofem, który w Hiszpanii odegrał rolę podobną, co we Francji kantysta Charles Renouvier jako twórca „katechizmu republikańskiego” i „urzędowy filozof” III Republiki, a zwłaszcza jej laickiego systemu edukacyjnego. W latach 40. XIX wieku Sanz del Río przebywał w Niemczech, gdzie zapoznał się m.in. i zafascynował systemem filozoficznym trzeciorzędnego myśliciela – co najwyżej wspominanego w podręcznikach historii filozofii jako wynalazca słowa panenteizm30Karla Christiana Friedricha Krausego (1781-1832). Z owej miernoty Sanz del Río uczynił jednak w swoim kraju nieomal gigantyczną wielkość, propagując go wytrwale na wszelkie sposoby i czyniąc jego system osią swojej ideologii, łączącej panenteizm z historycyzmem, etyką laicką, świeckim wychowaniem, humanitaryzmem, kultem nauki i postępu, czyli tym wszystkim, co Marcelino Menéndez y Pelayo (1856-1912) nazwał „heterodoksją hiszpańską”. Lecz Sanz del Río swoją pierwszą książkę propagującą krauzyzm (krausismo) wydał w 1850 roku, a rozgłos zyskał dopiero wykładem inauguracyjnym na Uniwersytecie Centralnym w Madrycie w 1857 roku. O prawdziwym zaś „zstąpieniu pod strzechy” hiszpańskiego krauzyzmu można mówić dopiero od czasu założenia przez uczniów Sanza del Río, na czele z Franciskiem Ginerem de los Ríos (1839-1915), Wolnej Instytucji Nauczania (Institución Libre de Enseñanza) w 1876 roku. Gdyby zatem Marks w 1849 roku wiedział (i pisał o tym), że za kilka i więcej lat krauzyzm w „wulgacie” Sanza del Río nabierze rozmiarów iście epidemicznych w środowiskach hiszpańskich (i latynoamerykańskich też) postępowych liberałów, znaczyłoby to, że był prawdziwym jasnowidzem, a tego nie twierdzą nawet – przekonani o jego geniuszu – najbardziej fanatyczni akolici brodatego „mędrca z Trewiru”. Jest przeto oczywiste, że to zdanie musiał napisać sam Casariego („Sagitarius”), i jest ono zresztą – co podkreśla Izu – typową inwektywą tradycjonalistów hiszpańskich przeciwko krauzystom.

Dodajmy jeszcze, że zdecydowanie przedwczesny entuzjazm karlistów (jakiegokolwiek autoramentu) powinny też studzić inne – już niewątpliwe – opinie samego Marksa, który Don Carlosa nazywa „Don Kichotem Inkwizycji”31, powstanie generała Cabrery w 1840 roku – „pośmiertną próbą galwanizowania trupa karlizmu”32, i wreszcie bezceremonialnie oświadcza, iż „tylko legitymistyczni imbecyle (los imbéciles legitimistas) w Europie są tymi, którzy wierzą w zdetronizowanie Izabeli, aby wprowadzić na tron Don Carlosa”33.

***

Pozostaje jeszcze zdać sprawę z polemiki, jaka wywiązała się po opublikowaniu artykułu M. Izu. Główny „obwiniony”, czyli J. C. Clemente, replikował tekstem Sobre la cita de Marx acerca del Carlismo, w Cuadernos de Historia del Carlismo (nº 21, julio de 2001), wydawanych pod auspicjami Partido Carlista. Po długich dywagacjach natury ogólnej o skomplikowanej historii karlizmu przyznał w końcu, że domniemanego tekstu Marksa faktycznie nie ma w książce tłumaczonej przez Nina i wydanej w 1929 roku. Miało to wynikać stąd, że Nin opierał się na edycji rosyjskojęzycznej w Instytucie Marksa i Engelsa w Moskwie, którego dyrektor, profesor Dawid Borysowicz Riazanow (właśc. Goldendach, 1870-1938) – a de facto komisarz polityczny WKP(b) – filtrował i eliminował te artykuły Marksa, które nie były „poprawne politycznie”, zaś tekst o karlizmie był jednym z nich.

Jednocześnie, Clemente zapewnia o autentyczności tekstu twierdząc, że (w wersji angielskiej z New York Daily Tribune) odnalazł go w 1961 roku Casariego w Bibliotece Kongresu w Waszyngtonie, skopiował i przetłumaczył na hiszpański, a następnie opublikował (jak już „wiemy”) w ABC i pod pseudonimem „Sagitarius” w Tradición; Clemente twierdzi, że wszystko to opowiedział mu osobiście (indagowany przezeń w tej kwestii), nieżyjący już Casariego.

Drugą osobą, która zapewniała Clemente’a o autentyczności cytatu Marksa był kataloński komunista i założyciel (po powrocie z emigracji w 1962 roku) znanej oficyny Ediciones Grijalbo34Juan Manuel Grijalbo Serres (1911-2002). Oświadczył on Clemente’owi, że widział, a nawet dotykał (palpado), cytowany dokument Marksa w języku niemieckim, którego fotokopię przesłał mu profesor Manuel Sacristán Luzón (1925-1985), również działacz komunistyczny i wydawca dzieł zbiorowych Marksa i Engelsa w 68 tomach, który chciał, ale… nie mógł opublikować przekładu tego tekstu wskutek zakazu Instytutu w Moskwie. Jeżeli zatem, konkluduje Clemente, autentyczność tekstu potwierdzili zgodnie tacy zaprzysięgli wrogowie, jak tradycjonalista Casariego i komunista Grijalbo (pierwszy wersji angielskiej, a drugi niemieckiej), to należy im zaufać i w autentyczność cytatu nie wątpić; zwłaszcza świadectwo Grijalbo „kończy sprawę” (es concluyente).

Wyjaśnienia Clemente’a brzmią zupełnie niewiarygodnie i nic dziwnego, że Izu nie miał żadnego problemu, aby je odeprzeć35. To, że „radzieccy uczeni” nie mieli żadnych zahamowań w fałszowaniu również tekstów twórcy Animalizmu, „knura Majora”, jest rzeczą powszechnie znaną, niemniej nie wynika z tego, że musieli koniecznie zataić akurat ten właśnie tekst; poza tym, można jego istnienie bądź nieistnienie zweryfikować sięgając do roczników Neue Rheinische Zeitung. Przede wszystkim jednak, w tym konkretnym wypadku istotą sprawy było to, że Clemente przez lata i wielokrotnie twierdził, że praźródłem cytatu jest wydanie Nina z 1929 roku, i dopiero po wykazaniu mu fałszu tego twierdzenia powołał się na manipulacje Riazanowa i S-ki.

Po drugie, Izu zauważa, że jest rzeczą dość absurdalną sądzić, że Casariego, znając już jakoby pierwodruk w Nowej Gazecie Reńskiej, jechałby specjalnie do Waszyngtonu, aby skonsultować i odnaleźć ten sam cytat w gazecie nowojorskiej (albo, w innej wersji, natrafił tam na niego przypadkiem36, ale to przeczyłoby powołaniu się w ABC na tekst niemiecki).

Z kolei powołanie się na jednozgodność opinii tradycjonalisty Casariega i komunisty Grijalba to efektowny chwyt erystyczny, ale nic poza tym: obaj mogli się mylić. Przede wszystkim jednak nie wiemy czy naprawdę powiedzieli Clemente’owi to, co on relacjonuje, bo obaj nie żyją i nie mogą ani potwierdzić, ani zaprzeczyć prawdziwości relacji historyka, którego, bądź co bądź, już przyłapano na rozmijaniu się z prawdą. Wartość dowodową mogłoby mieć tylko opublikowanie owej fotokopii, którą Sacristán miał „pokazać” Grijalbowi, a ten miał ją „dotykać”. Ale – jeśli owa fotokopia w ogóle istniała – to co się z nią dzieje? Czyżby Sacristán był aż tak lojalny wobec Partii, że ją (fotokopię) zniszczył? Na to Clemente nie daje odpowiedzi. Pozostaje zatem zgodzić się z sarkastyczną uwagą Izu, że „rygor naukowy Clemente’a błyszczy swoją nieobecnością” (el rigor científico de Clemente brilla por su ausencia) a opowiadanie o tym, co Grijalbo „widział” i „dotykał”, przypomina świadectwo Tybetańczyka, który gwarantuje istnienie Yeti tym, że on (Tybetańczyk) widział go na własne oczy37.

***

W świetle wszystkich powyższych referencji, na postawione w tytule tego sprawozdania pytanie: „Czy Karol Marks był karlistą?” można udzielić następującej odpowiedzi. Ów papierowy homunculus stworzony pod imieniem i nazwiskiem Carlos Marx przez kilku hiszpańskich literatów jest na tyle posłuszny swoim twórcom, że tak. Ale realny Herschel Marx, urodzony 5 V 1818 roku w Trewirze, następnie (w 1824 roku) ochrzczony w zborze luterańskim jako Karl Heinrich Marx, w Polsce zaś znany jako Karol Marks, z pewnością nie.


1 W innej lekcji: „konstytucji prawowitych” (cartas legítimas).

2 „El carlismo no es un puro movimiento dinástico y regresivo, como se empeñaron en decir y mentir los bien pagados historiadores liberales. Es un movimiento libre y popular en defensa de tradiciones mucho mas liberales y regionalistas que el absorbente liberalismo oficial, plagado de papanatas que copiaban de la Revolución Francesa. Los Carlistas defendían las mejores tradiciones jurídicas españolas, las de los Fueros y las Cortes Legítimas que fueron pisoteadas por el absolutismo monárquico y el absolutismo centralista del Estado Liberal Burgués. Representaban la patria grande como suma de las patrias locales, con sus peculiaridades y tradiciones proprias. No existe en Europa ningún país que no cuente con restos de antiguas poblaciones y formas populares que han sido atropelladas por el devenir de la Historia. Estos sectores son los que representan la cotrarrevolución frente a la revolución que imponen las minorías dueñas del poder. En Francia lo fueron los Bretones y en España, de un modo mucho más voluminoso y nacional, los defensores de Don Carlos. El tradicionalismo carlista tenía unas bases auténticamente populares y nacionales de campesinos, pequeños hidalgos y clero, en tanto que el liberalismo estaba encarnado en el militarismo, el capitalismo (las nuevas clases de comerciantes y agiotistas), la aristocracia latifundista y los intereses secularizados, que en la mayoría de los casos pensaban con cabeza francesa o traducían, embrollando, de Alemania” – cyt. za: Opinión de Carlos Marx sobre el Carlismo.

3 Zob. María Teresa de Borbón Parma, La clarificación ideológica del Partido Carlista Editorial EASA, Madrid 1979, ss. 37-38.

4 Zob. J. C. Clemente, Los orígenes del carlismo, Editorial EASA, Madrid 1979, s. 51.

5 Zob. Idem, El Carlismo. Historia de una disidencia social (1833-1976), Editorial Ariel, Madrid 1990; El Carlismo en la España de Franco (Bases documentales 1936-1977), Editorial Fundamentos, Madrid 1994; Raros, heterodoxos, disidentes y viñetas del carlismo, Editorial Fundamentos, Madrid 1995.

6 Andrés Nin Pérez (katal. Andreu Nin i Pérez, 1892-1937) to, nawiasem mówiąc, postać nietuzinkowa: współzałożyciel (1921) Hiszpańskiej Partii Komunistycznej (PCE), następnie zwolennik i przyjaciel Trockiego, wreszcie współzałożyciel sytuującej się w „centrum” pomiędzy trockizmem a stalinizmem Robotniczej Partii Zjednoczenia Marksistowskiego (POUM), został 16 VI 1937 aresztowany przez policję republikańską, przekazany agentom NKWD do tajnego więzienia sowieckiego mieszczącego się w budynku sprofanowanego kościoła przy ulicy Atocha w Madrycie, wreszcie zakatowany 21 VI 1937 przez enkawudzistów w domu pod Madrytem (decyzję o zabiciu Nina podjął osobiście gen. A.M. Orłow [właśc. Lejba Fejgin] na rozkaz Stalina – zob. E. Palomar Baró, Hallazgo de una fosa en Alcalá que podría contener los restos de Andrés Nin); nawet prezydent Azaña wyraził sceptycyzm względem podanej oficjalnie wersji jakoby Nin został odbity przez falangistów (lub „przez swoich przyjaciół z Gestapo” – zob. Andrés Nin), pytając „czy to nie brzmi zbyt powieściowo?”. Podobno Nin był prototypem postaci „wroga nr 1”, Emmanuela Goldsteina, w 1984 Orwella – zob. Andreu Nin. Mimo tak tragicznego końca, nie ma jednak co żałować tego anarchokomunisty, bo nie był lepszy od swoich oprawców: w sierpniu 1936 roku oświadczył m.in.: „Problem Kościoła (…). Rozwiązaliśmy go w sposób ostateczny, poczynając od korzeni: usunęliśmy kapłanów, kościoły i kult” – cyt. za: P. Moa, Mity wojny domowej. Hiszpania 1936 – 1939, przeł. A. Fijałkowska i K. Kacprzak, Wydawnictwo FRONDA, Warszawa 2007, s. 247.

7 Zob. J. Zabalo, Le Carlisme. La contre-révolution en Espagne, J. & D. Éditions, Biarritz 1993, s. 54 [Fragment owej „opinii”, cytuje za tym autorem, zresztą niedokładnie, ale być może nieścisłości były już w tekście francuskim, Adam Wielomski w książce Hiszpania Franco. Źródła i istota doktryny politycznej, Agencja Wydawniczo-Reklamowa „ARTE”, Biała Podlaska 2006, s. 254, przyp. 74].

8 Zob. F. Pérez-Nievas Borderas, Contra viento y marea. Historia de la evolución ideológica del carlismo a través de dos siglos de lucha, Fundación Amigos de la Historia del Carlismo, Pamplona 1999, s. 231.

9 Zob. M. Sorauren, Historia de Navarra, el Estado Vasco, Editorial Pamiela, Pamplona 1998, s. 270.

10 Ibidem.

11 Informacje o nim czerpię z hasła na hiszpańskiej Wikipedii: Miguel Izu.

12 Zob. M. Izu, Marx y el Carlismo: en torno a opinión apócrifa, „Sistema, Revista de ciencias sociales”, marzo de 2001, nr 161, ss. 103-112 [tekst dostępny jest także na blogu autora].

13 Ibidem.

14 Pierwszy tekst Marksa po części „hiszpański” (bez tytułu) został zamieszczony w nr 4147 New York Daily Tribune z 3 VIII 1854, a pierwszy całkowicie „hiszpański”, artykuł wstępny pt. Espartero, w nr 4161 z 19 VIII 1854 – zob. K. Marks, F. Engels, Dzieła, t. 10, przeł. H. Krzeczkowski, Książka i Wiedza, Warszawa 1965, ss. 390-397 i 433-440.

15 Teksty dotyczące (w całości lub częściowo) Hiszpanii znajdują się tam w tomach: 10 (Warszawa 1965, ss. 390-404, 433-440, 453-475, 487-545 [najobszerniejszy cykl artykułów Marksa: Rewolucyjna Hiszpania dla New York Daily Tribune, napisanych między sierpniem a grudniem 1854 roku; jak podaje wydawca (ss. 775-776, przyp. 243), z notatnika Marksa wynika, że autor przekazał redakcji 11 artykułów, z czego opublikowano osiem, odnoszących się jedynie do okresu do 1820 roku; jest to istotny problem z naszego punktu widzenia, ponieważ trzy pozostałe miały traktować o okresie (1820-1823, 1834-1843) pokrywającym się z nawiązką z I wojną karlistowską, jednak z owych trzech artykułów nieopublikowanych miał się zachować jedynie urywek rękopisu o przyczynach klęski drugiej rewolucji burżuazyjnej, ss. 546-568, 711-714]) i 12 (Warszawa 1967, ss. 347-353); nadto w tomach: 17 (Warszawa 1968, ss. 328-331 i 536), 18 (Warszawa 1969, ss. 62-63, 775-778) i 22 (Warszawa 1971, ss. 238-239, 398-399, 488-489, 504-505) znajdują się okolicznościowe przesłania Engelsa do hiszpańskich towarzyszy oraz jego przedmowa do hiszpańskiej edycji tekstu Marksa.

16 Zob. K. Marx y F. Engels, La Revolución española, 1808-1843, traducido por Andrés Nin, Editorial Cenit, Madrid 1929 i K. Marx, Revolución en España, traducido por Manuel Estenza [właśc. Manuel Sacristán], Editorial Ariel, Barcelona 1960.

17 Zob. K. Marx y F. Engels, Escritos sobre España, edición y estudio preliminar de Pedro Ribas, Editorial Trotta – Fundación de Investigaciones Marxistas, Valladolid 1998.

18 Zob. jego biogram mojego autorstwa: Jesús Evaristo Casariego y Fernández-Noriega, „Nowe Państwo” 2002, nr 11, s. 64, gdzie niestety – teraz mocno biję się w piersi! – też dałem się nabrać informacjom podawanym przez Clemente’a.

19 Autor karlistowskiego „brewiarza”: Ideario Comunión Tradicionalista (Gráficas Bescansa, Pamplona 1937); zob. jego biogram mojego autorstwa: Jaime del Burgo Torres (1912-2005), „Nowe Państwo” 2008, nr 1, s. 103.

20 Izu wyjaśnia, że tego numeru pisma nie ma nawet w zasobach Biblioteca Nacional de España; ale, że – jak wiadomo – najciemniej jest pod latarnią, znalazł go w końcu „u siebie”, w Bibliotece Nawaryjskiej w Pampelunie.

21 Zob. przypis 16 w niniejszym tekście.

22 Gwoli jasności: autor niniejszego sprawozdania sam egzemplarza ABC nie oglądał; można jednak zaufać Izu, którego analizy tekstualnej nikt przez dziewięć już lat nie podważył.

23 Artykuł Engelsa nie był podpisany, więc pomyłka Casariega może być do pewnego stopnia usprawiedliwiona.

24 [F. Engels], Walki na Węgrzech, [w:] K. Marks, F. Engels, Dzieła, t. 6, Książka i Wiedza, Warszawa 1963, s. 200 [W oryginale: „Es ist kein Land in Europa, das nicht in irgendeinem Winkel eine oder mehrere Völkerruinen besitzt, Überbleibsel einer früheren Bewohnerschaft, zurückgedrängt und unterjocht von der Nation, welche später Trägerin der geschichtlichen Entwicklung wurde. Diese Reste einer von dem Gang der Geschichte, wie Hegel sagt, unbarmherzig zertretenen Nation, diese Völkerabfälle werden jedesmal und bleiben bis zu ihrer gänzlichen Vertilgung oder Entnationalisierung die fanatischen Träger der Kontrerevolution, wie ihre ganze Existenz überhaupt schon ein Protest gegen eine große geschichtliche Revolution ist. So in Schottland die Gälen, die Stützen der Stuarts von 1640 bis 1745. So in Frankreich die Bretonen, die Stützen der Bourbonen von 1792 bis 1800. So in Spanien die Basken, die Stützen des Don Carlos”; tłumacz (tłumacze?) tego tomu nie podany].

25 W dalszej części artykułu Engelsa mowa jest o reakcyjności innych szczątków ludów, czyli panslawistycznych Słowian południowych w Austrii, których „wiązadłem jednoczącym jest knut rosyjski” – ibidem.

26 K. Marks, Rewolucyjna Hiszpania, [w:] K. Marks, F. Engels, Dzieła, t. 10, s. 501.

27 Idem, Hiszpania. – Interwencja [Z serii artykułów „Rewolucja w Hiszpanii”], [w:] ibidem, s. 712.

28 Ibidem, s. 713.

29 Cyt. za: M. Izu, op. cit.

30 Najkrócej mówiąc, poglądu, według którego Bóg przenika Wszechświat, ale nie jest przez niego ograniczony i z nim (jak głosi panteizm) tożsamy; zacierając celowo granicę pomiędzy transcendencją i immanencją, panenteizm chciał jednocześnie przekraczać i godzić teizm z panteizmem.

31 K. Marks, Hiszpania. – Interwencja…, s. 714 [W przekładzie hiszpańskim „Don Kichotem auto da fe” – zob. K. Marx y F. Engels, Escritos…, s. 184].

32 Idem, Espartero, [w:] ibidem, s. 434.

33 K. Marx y F. Engels, Escritos…, s. 187 [tego cytatu akurat w polskojęzycznym wydaniu Dzieł nie znalazłem].

34 Tak, nawiasem mówiąc, zauważmy, że w tej „uginającej się pod kajdanami cenzury” frankistowskiej Hiszpanii wydawane były dzieła Marksa (i innych „klasyków” MELS-a też), w prasie publikowano o nim pochlebne artykuly, a prominentni komuniści zakładali duże firmy wydawnicze, drukujące – jak Ediciones Grijalbo – dzieła członków Akademii Nauk ZSSR.

35 Zob. M. Izu, op. cit.

36 Clemente pisze, że Casariego poprosił pracowników Biblioteki Kongresu o naciśnięcie w katalogu klawisza (la tecla) „Carlismo”, po czym ujrzał kolekcję wycinków z New York Daily Tribune. Opowieść ta brzmi absurdalnie, ponieważ wynikałoby z niej, że jakiś nieznany północnoamerykański badacz karlizmu (albo archiwista biblioteczny) już odnalazł i przygotował tę kolekcję, która tylko czekała na swojego „odkrywcę”, a poza tym trudno uwierzyć, że byłby to pierwszy trop do kategorii „karlizm”; w Bibliotece Kongresu jest na pewno wiele tekstów bezpośrednio (już choćby w tytułach publikacji) związanych z karlizmem.

37 Zob. M. Izu, op. cit.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.