Jesteś tutaj: prof. Jacek Bartyzel » Miscellanea » Przeszłość i przyszłość monarchii — w odpowiedzi panu Robertowi Winnickiemu

Przeszłość i przyszłość monarchii — w odpowiedzi panu Robertowi Winnickiemu

Jacek Bartyzel

Od redakcji Portalu Legitymistycznego: 30 września 2026 roku pan Robert Winnicki zabrał głos w sprawie sporów ustrojowych współczesnej Polski (jak dalece technika może wpływać na kształt hierarchii społecznej i czynić bezprzedmiotowymi dotychczasowe dyskusje polityczne?), publikując artykuł, którego incipit brzmi: Monarchistów i antymonarchistów łączy jedno ‒ są podobnie niepoważni. Słowa te trudno uznać za zachętę do wymiany myśli, lecz lider polskiego środowiska legitymistycznego, pan prof. Jacek Bartyzel, zdecydował się ogłosić krótki komentarz do rozważań byłego posła na Sejm RP, aby nie pozostawiać pana Winnickiego w otchłani błędów.

Po pierwsze, argument ze zmian technologicznych, a więc wynikającej stąd technologii władzy jest pozbawiony sensu i kłóci się z empirią historyczną. W rzeczywistości było odwrotnie. Jeśli pominąć starożytne despotie, to w historii Europy mamy do czynienia z przeciwną do opisanej sytuacją. Zarządzanie z jednego ośrodka całym królestwem, nawet jeśli monarcha często objeżdżał kraj (co samo w sobie przeczy sterowaniu z góry), było praktycznie niemożliwe z powodów logistycznych, braku środków komunikacji, dróg i personelu administracyjnego. Do wspólnych działań trzeba było wysyłać umyślnych, posłańców, rozsyłać wici itd. Obieg informacji i rozkazów był bardzo wydłużony.

Dlatego w praktyce wczesnośredniowieczne monarchie feudalne i patrymonialne były faktycznie siecią „republik” feudałów, toczących wojny między sobą, a nieraz i z samym królem, niekiedy nawet potężniejszych od króla, który był raczej symbolem jedności o autorytecie duchowym jako pomazaniec Boży. Dopiero pod koniec średniowiecza zaczęły się procesy centralizacyjne i umacnianie już realnej i suwerennej władzy monarszej (najwcześniej we Francji), wraz z wykształceniem się administracji i biurokracji, a swoje apogeum osiągnęły w nowożytnej monarchii absolutnej, możliwe właśnie dzięki skokowi technologicznemu.

Po drugie, naprzeciw dzisiejszego słabego państwa demokratycznego o rozmytej suwerenności, tak wewnętrznej, jak i zewnętrznej, stoją zdolne narzucać mu swoją wolę kosmopolityczne korporacje, a te są zawsze zarządzane monokratycznie. Logiczny jest wniosek, że skutecznie mógłby stawić im opór nieuzależniony od zmiennej woli tłumu monarcha-menadżer. Wynika to zresztą z natury ustroju monarchicznego, który ‒ jak pokazuje historia ‒ jest niezwykle elastyczny, jeśli chodzi o technologię rządzenia i najlepiej potrafi się dostosowywać do zmieniających się okoliczności, nie tracąc przy tym nic ze swojej istoty.

Po trzecie, choć nie lubię futurologicznej literatury science fiction, to z tego, co mi wiadomo, ukazywane w niej państwa przyszłości są zawsze rządami jednego, a nie demokracjami.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2026 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.