Jesteś tutaj: Publicystyka » Filip M. Muszyński » Barbarzyńcy w togach, czyli rzecz o stereotypach

Barbarzyńcy w togach, czyli rzecz o stereotypach

Filip Maria Muszyński

Pewne stereotypy są w nas zakorzenione tak głęboko, że często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Tak jest z oceną Antyku i Średniowiecza. Już na początku naszej edukacji dowiadujemy się o wspaniałości i wielkości pierwszej epoki, przerwanej najazdem barbarzyńców, kiedy to świat na tysiąc lat pogrąża się w mroku, by odkryć Antyk i powrócić do jego humanistycznych ideałów dopiero w czasach Renesansu.

Antyk zdaje się być złotym wiekiem ludzkości. Grecy w rzeźbie i architekturze osiągnęli ideał piękna i harmonii; stworzyli teatr i demokrację; dali nam Homera, Platona i Arystotelesa, nauczyli postaw bohaterskich i patriotycznych oraz wymyślili olimpiadę. Rzymianie stworzyli prawo, z którego korzystamy do dziś; budowali akwedukty i drogi, podbijali świat niosąc barbarzyńcom światło cywilizacji, wprowadzając wszędzie ład i porządek. Antyk to epoka filozofów i artystów, wieszczów i wielkich wodzów. Renesansowi humaniści pełnymi garściami czerpią z Antyku, gdyż Antyk to epoka miłująca człowieczeństwo, Antyk to epoka humanistyczna.

Co innego Średniowiecze. Wieki Średnie są niczym dziura w historii między Starożytnością a Renesansem. Średniowiecze to feudalizm, Inkwizycja i krucjaty. Średniowieczny teocentryzm oznacza, że człowiek przestaje się liczyć. Po świecie hulają epidemie, a ludzie, gnębieni feudalnym uciskiem, myślą tylko o śmierci. Powstają, co prawda, wspaniałe katedry, ale są one przecież pomnikami wyzysku i niesprawiedliwości społecznej.

Niestety, ten stereotyp tak głęboko zakorzeniony jest w naszych umysłach, że nawet piszącemu ten tekst, ciężko jest mu się oprzeć. Jakże często mówimy: „Nie żyjemy w Średniowieczu”, albo „Średniowieczne metody”. Średniowieczność jest synonimem ciemnoty, tak jak Antyk szlachetności, wzniosłości i humanizmu. Kiedy ostatnio zastanawiałem się nad tym problemem doszedłem do wniosku, że w rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie. To Antyk jest epoką „barbarzyństwa” i dopiero Średniowiecze niesie ze sobą poszanowanie dla człowieczeństwa.

Antyk jest epoką niewolnictwa. Rzymianie zaliczają niewolników do kategorii narzędzi mówiących (w odróżnieniu od młotka, dłuta czy pługu, które jak wiadomo mówić nie potrafią). Nie ma więc mowy o ludzkiej godności. Trudno też mówić o szacunku dla życia. To właściciel decyduje o życiu niewolników oraz ich potomstwa, co więcej, w Rzymie mężczyzna – ojciec rodziny mógł prywatnym wyrokiem skazać na śmierć własne dziecko; zaś hekatomby na arenach rzymskich amfiteatrów pochłaniały setki tysięcy ofiar, ginących ku uciesze tłumu. Igrzyska były urządzane przez, między innymi, tak zacnych władców jak August, Trajan, czy słynny filozof na tronie – Marek Aureliusz. W Rzymie nie było też mowy o wolności wyznania. Myślę, że o prześladowaniach chrześcijan nie muszę nawet wspominać.

Kobieta w Antyku należała do niższej kategorii człowieka. Mam nadzieję, że mówiąc o demokracji w Grecji pamiętamy, że nie odnosiła się ona do kobiet. Kiedy zachwycamy się platońskim ideałem miłości, nie zapominajmy, że dotyczy on wyłącznie mężczyzn, nie dlatego, że filozof walczył z homofobią (jak można byłoby przypuszczać słuchając wywodów pani Magdaleny Środy), ale dlatego, że uważał, że kobieta nie jest w ogóle warta prawdziwego kochania.

Mimo to Antykowi należy się szacunek i podziw, zresztą sam niżej podpisany jest wielkim miłośnikiem Starożytności. Trzeba zdać sobie sprawę, że mentalność Starożytnych bardzo różniła się od naszej. Jednak oddając hołd sztuce, filozofii i licznym osiągnięciom owych czasów, powinniśmy pamiętać, że była to epoka, która z prawdziwym humanizmem nie miała wiele wspólnego. Szacunek dla człowieczeństwa pojawił się dopiero wraz z religią chrześcijańską i ogarnął Europę właśnie w Średniowieczu.

Społeczeństwa średniowieczne, w przeciwieństwie do antycznych, składały się z ludzi wolnych. Zarówno Średniowieczny chłop jak i budowniczy katedry, jakkolwiek pracowali ciężko, nie byli niczyją własnością. Dopiero w Średniowieczu kobiety były traktowane na równi z mężczyznami. Choć ich role w społeczeństwie były zupełnie inne, jednak zarówno kobiety jak i mężczyźni mieli ten sam status dzieci Bożych.

Średniowieczna Inkwizycja, choć dziś trudno nam się zgodzić z niektórymi jej metodami, była instytucją opierającą się na jasnych i zrozumiałych dla wszystkich regułach. Wyroki wydawane były przez sąd, zaś oskarżony miał prawo do obrony i w każdej chwili mógł wycofać się z wyznawanej herezji. Liczba osób skazanych przez Inkwizycję na śmierć, jest zaś daleko mniejsza od liczby poległych w starożytnych amfiteatrach ku uciesze gawiedzi. Filozofia Średniowieczna korzysta ze zdobyczy Antyku, ale właśnie dzięki Chrześcijaństwu zawsze przesycona jest rzeczywistym humanizmem, toteż nie pozwala sobie na wybryki w stylu Platona.

Wreszcie teocentryzm. Zawsze traktuje się go jako przeciwieństwo humanizmu, a w rzeczywistości teocentryzm jest bardziej humanistyczny niż sam humanizm. Stawiając człowieka na pierwszym miejscu, stawiamy go tam z wszystkimi jego ułomnościami, które są w ten sposób tylko lepiej wyeksponowane. Szczególnie po doświadczeniach XX wieku trudno jest nam uwierzyć w wielkość i wzniosłość człowieczeństwa. Stawiając zaś na pierwszym miejscu Boga, przede wszystkim czynimy coś całkowicie naturalnego, gdyż Bóg to Nieskończoność, Absolut i Wszechmoc; jeżeli zaś jest to jeszcze Bóg, który stworzył człowieka, na Swój obraz i podobieństwo, po czym ukochał go tak mocno, że sam stał się Człowiekiem i oddał za ludzkość Swoje życie – to trudno o większe wywyższenie stanu człowieczego. Doprawdy, trudno o większy humanizm.

„Opcja na Prawo”, nr 5/53, maj 2006 r.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.