Jesteś tutaj: Publicystyka » Adrian Nikiel » Czy Hitler był Polakiem?

Czy Hitler był Polakiem?

Adrian Nikiel

Życie dopisało ciąg dalszy do mojego artykułu „Faszystowskie gesty, nazistowskie słowa”. Uczyniło to piórem (czy może klawiaturą) p. Jarosława Dudycza, publicysty tytułów modernistycznych, goszczącego na łamach – jakżeby inaczej! – „Gazety Wyborczej”.

Jak moi Czytelnicy zapewne pamiętają, przywołałem – w gruncie rzeczy banalną – konstatację, że od ponad dwóch dekad Polacy, a przynajmniej reprezentatywna większość narodu polskiego, kreowani są w mediach masowego rażenia na zbrodniarzy gorszych od narodowych socjalistów, którzy to narodowi socjaliści do tej pory uchodzili za wcielenie zła absolutnego. Najnowsze badania… naukowe (że pozwolę sobie na czarny humor) wykazały jednak, że podczas II wojny światowej i później byli ludzie znacznie od nich gorsi, od których hitlerowcy mogli wręcz się uczyć.

Pan Dudycz w artykule „Msza za nazistów”1 opisał experyment polegający na odwiedzaniu polskich duchownych Novus Ordo i zamawianiu intencyj mszalnych za spokój duszy Adolfa Hitlera i jego nazistowskich wyznawców.

Niestety, przynajmniej zdaniem p. Dudycza, experyment skończył się klęską, której winni są indagowani modernistyczni duchowni, gdyż nie potrafią zinterpretować narodowego socjalizmu w świetle Ewangelii: Postać Hitlera to dla nich zjawisko nieprzenikalne, nie do poznania, zaklęte, nieludzkie. Jakby nie narodziło się z tej ziemi, z tych tutaj ludzi, z tych postaw i lęków, frustracji, które znamy, z tego antysemityzmu, który wciąż odczuwamy, z tego, co nasze, co jest wynikiem grzechów bardzo powszechnych, ale z czegoś obcego, czego nie trzeba rozumieć i przeżywać, co wystarczy jako obce usunąć. Następnie: [nazizm] nie jest jak każdy inny nasz błąd, który trzeba ogarnąć i przemodlić, (…) pozostaje w polskim Kościele poza religijną akcją.

Celowo nie podejmuję z p. Dudyczem sporu odnośnie do definicji i granic Kościoła, sporu oczywiście fundamentalnego dla jakiejkolwiek dyskusji między sedewakantystami a modernistami. Podobnie świadomie milczeniem pomijam arcyważne zagadnienie celowości zamawiania ofiar mszalnych w ramach Nowego Porządku Mszy. Dla przywołanych przeze mnie cytatów ważny bowiem jest akcent, wręcz nacisk kładziony na słowo „polski”, na „polskość” Kościoła. Tę „polskość” („naszość”), która – zdaniem p. Dudycza – najzwyczajniej w świecie w swym łonie zrodziła Adolfa Hitlera.

Cenimy ludzi odważnych, szanujemy historyków rewizjonistów, ale p. Dudycz historykiem nie jest i – śmiem twierdzić – w swoim rewizjonizmie biografii i źródeł ideowych inspiracyj Adolfa Hitlera posunął się stanowczo zbyt daleko. Owszem, p. Dudycz wie, że narodowy socjalizm tak w ogóle miał coś wspólnego z Niemcami, ale nie ma żadnych pretensyj do niemieckiego Kościoła Novus Ordo lub niemieckich modernistów, wątek niemiecki w artykule jawi się w ogóle jako pięciorzędny. Sprzeciw publicysty wywołuje tylko to, że Polacy nie radzą sobie z „dziedzictwem hitleryzmu” – tak więc winni są podwójnie, gdyż najpierw z tej ziemi wydali Hitlera z zestawem zbrodniczych, szczególnie antysemickich, idei, a teraz w dodatku nie chcą modlić się o jego zbawienie. Widzę w tym jednak pewną sprzeczność, bo przecież tyle razy antysemityzm był Polakom przedstawiany jako najstraszniejsza zbrodnia i jedyny „grzech ostateczny”, że tak daleka dekonstrukcja mitu może tylko wprowadzić pomieszanie w umysłach, dla których „Gazeta Wyborcza” jest świeckim odpowiednikiem Pisma Świętego. Czy zatem antysemita (pozostający antysemitą do ostatniej chwili życia) w ogóle może być zbawiony? Czy Polacy, bez których – jak rozumiem — Hitler nie byłby możliwy, mogą być zbawieni? Oto temat godny kolejnych wydań „Arki Noego”…

Cóż, kiedy p. Dudycz brawurowo wzywa, by do liturgii NOM wprowadzić wreszcie tych, których wprowadził Jezus: prostytutki, morderców, złodziei. Największych zwyrodnialców, pozostaje cień nadziei, że i dla polskich antysemitów znajdzie się choć najciemniejszy kąt w czyśćcu.


1 „Gazeta Świąteczna”, 3-4 września 2011, str. 24.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.