Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Adam Tomasz Witczak: Komboskion (część 4) — Dhikr

Komboskion (część 4) — Dhikr

Adam Tomasz Witczak

Podczas konferencji naukowej moją uwagę zwrócił dziwny, brodaty człowiek, siedzący tuż obok mnie i co jakiś czas przebiegający palcami paciorki czegoś, co przypominało różaniec. Jego wargi również zdawały się poruszać, choć bardzo delikatnie – tak dyskretnie, że przesadą byłoby nazwanie tego szeptem.

Jak się później okazało, ów człowiek, zresztą przesympatyczny, był tureckim filozofem, logikiem i teologiem, członkiem jednej ze ścieżek sufickich, miłośnikiem arabskiej i europejskiej myśli średniowiecznej, tradycjonalistą. Jego sznur modlitewny był typowy dla religii muzułmańskiej. Taki różaniec liczy 99 ziaren, te zaś – o czym pisze np. prawosławny duchowny Jan Iwon Leloup – odpowiadają 99 atrybutom Boga, zaczerpniętym z Koranu. Inwokować można albo te atrybuty, albo frazę La ilaha illa Allah (Nie ma boga nad Boga) – czy nawet samo Allah. W ten sposób generowana jest rytmiczna repetycja, a wierzący przypomina sobie o Bogu – bo zresztą i cały islam jest w założeniu „przypominaniem” prawd. To właśnie praktykował ów turecki prelegent, oczekując na swoje własne wystąpienie. Robił to bezpretensjonalnie i zarazem bez ostentacji, tak samo zresztą o tym mówił. Ta bezpośredniość i naturalność jego pobożności robiła wrażenie.

Praktyka dhikr, bo tak się ją określa, jest oczywiście odbiciem wielu innych technik modlitewnych. W tradycji prawosławnej popularnością cieszy się inwokacja imienia Jezusa (Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną), będąca częścią praktyki hezychazmu. A w naszym kręgu, katolickim, mamy modlitwę różańcową, o której przecież napisano całe książki. Praktykowany jest również różaniec do imienia Jezus, ale prócz tego mamy i inne modlitwy o charakterze repetycyjnym. To na przykład litanie: przywołujemy tam obiekt adoracji (na przykład Serce Jezusa czy Matkę Bożą), opisujemy jeden z jego atrybutów, po czym wznosimy naszą prośbę. I dzieje się to wiele razy, a jeżeli tylko zdołamy się skoncentrować, to taka modlitwa przestanie być męcząca, a wręcz przeciwnie, zespolimy się precyzyjnie z jej rytmem.

Oczywiście osiągnięcie tej precyzji nie jest łatwe, ale zawsze możemy sobie pomóc: na przykład przyjmując dostatecznie wygodną postawę ciała. Naturalnym rozwiązaniem jest tu postawa klęcząca, ale dobrana tak, by umysł nie był rozpraszany nadmierną niewygodą. Analogicznie rzecz się ma z odpowiednim miejscem, gwarantującym ciszę, a najlepiej i pewną atmosferę sacrum. Może być to pusty kościół czy leśna kaplica. Z kolei w warunkach zgiełku jakimś rozwiązaniem jest uproszczenie modlitwy, jak to czynił ów Turek.

Ważne jest to, by pamiętać, że repetycyjna modlitwa nie służy do osiągania odmiennych stanów świadomości, do wchodzenia w trans, a tym bardziej – do magicznego osiągania zamierzonych celów, wypływających z naszej własnej woli. To prawda, że w jakimś sensie ma ona charakter rytualny, że jest czymś innym niż luźne, niesformalizowane „rozmowy z Bogiem” czy „przemyślenia o sensie życia”, na które tak często mamy ochotę. Owszem, repetycja dyscyplinuje nas, ujarzmia i prostuje, ale nie wyłącza świadomości. Tak pisze o tym Jan Iwon Leloup w kontekście praktyki dhikr: Technika ta prowadzi do ekstazy. (…) Nerwowe napięcie przekształca się w duchowe skupienie, dusza nie koncentruje się już na dźwięcznym słowie, lecz na znaczeniu, które spełnia rolę wzywanego Przedmiotu. Leloup przyznaje, że u kresu doświadczenia może wytworzyć się ekstatyczne Objawienie, ale nie może ono być celem samym w sobie. Co więcej: należy również wystrzegać się tego, co jest efektem praktyki czysto fizycznej.

Te same zasady obowiązują oczywiście w naszej, prawdziwej religii – co potwierdza wielowiekowa nauka mistrzów duchowych, tak rzymskich, jak i wschodnich. Opanowanie oddechu, koncentracja, wyciszenie – to wszystko narzędzia. Jeżeli skupimy się tylko na nich, to będziemy kręcić się w kółko, w pętli. Ale jeśli użyjemy ich właściwie, to pętla ta przejdzie w trzeci wymiar, stanie się spiralą wiodącą „poza” i „wyżej”.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2009 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.