Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Rafał Urbanowicz: Dlaczego nie pójdę na Marsz Niepodległości?

Dlaczego nie pójdę na Marsz Niepodległości?

Rafał Urbanowicz

11 listopada pójdzie przez Warszawę najbardziej, obok parad równości, emocjonująca manifestacja roku – Marsz Narodowości organizowany przez środowiska narodowe. Nie ukrywam, iż mimo zdecydowanie większej sympatii, jaką darzę narodowców niż lewactwo, które chce imprezę zablokować, na marsz się nie wybieram, z kilku zresztą powodów.

1. Z szacunku dla historii

11 listopada nie stało się NIC, co wskazywałoby właśnie tę datę jako dzień odzyskania przez Polskę niepodległości. NIC, dosłownie NIC. Józef Piłsudski, wówczas „komendant” i agent Cesarstwa Niemieckiego, dostał nowy stołek. I to wszystko. Deklarację niepodległości wydała 7 X 1918 roku Rada Regencyjna Królestwa Polskiego. Samo Królestwo utworzono jeszcze w 1916 roku, republikę ogłoszono 22 listopada 1918. „Narodowe Święto Niepodległości” to wymysł z 1937 roku i był wynikiem wręcz boskiego kultu, jakim ówczesna sanacyjna dyktatura otaczała Piłsudskiego. Świętowanie tego dnia jest nie w porządku wobec wszystkich, którzy przez 2 lata budowali podstawy państwa polskiego, a przez wysiłki sanacji i ich mentalnych następców odsunięci zostali w mroki historii. A już na pewno nie powinni tego robić narodowcy – przez obóz Piłsudskiego zawzięcie tępieni.

2. Bo to NIE jest moje święto

11 listopada to dzień smutny. Po pierwsze, dlatego, że wtedy upadła ostatecznie zachodnia cywilizacja. Tego dnia zmuszony do ustąpienia został cesarz Karol Habsburg. Dzień wcześniej władzę w Niemczech przejęli komuniści. Europę podzielili w Wersalu demokraci i socjaliści, co otworzyło drogę do władzy dla Adolfów, Benitów i innych skurwysynków. I Wojnę światową przegrały Niemcy, ale przede wszystkim przegrała ją Europa – to właśnie ta wojna przyniosła bolszewików do Rosji, nieograniczoną demokrację (a w konsekwencji – Hitlera), drukowanie pieniądza bez pokrycia i całą masę innych socjalistycznych wynalazków. Wprawdzie do stanu dzisiejszego droga była jeszcze daleka, ale ostateczne przeszkody zostały usunięte. Ktoś powie: „ale Polska odzyskała niepodległość”. Ja na to odpowiem, że: raz – „niepodległość” to rzecz drugorzędna w stosunku do obrony cywilizacji przed bolszewikami, a dwa – że istniały poważne plany utworzenia, zarówno w Rosji, jak i państwach centralnych, niepodległej Polski, z Romanowem/Habsburgiem na tronie, związanego z Rosją/Austrią sojuszem wojskowym. A dla tych, co to im nie pasuje Rusek albo Niemiec jako głowa państwa, pozwolę sobie zauważyć, iż w to miejsce dostaliśmy 20 lat niepodległej Republiki (przez większość czasu rządzonej zresztą przez różnych ciemnych typów), a potem eksterminację hitlerowsko-stalinowską, 45 lat komuny, 20 lat postkomuny i obecnie – okupację brukselską, przy której nawet popowstaniowa Kongresówka to super niezależne państwo.

3. Bo nie do końca mi ten pomysł odpowiada

Marsz Niepodległości to de facto jedyna inicjatywa, która łączy wszystkie środowiska prawicowe w Polsce. Mało tego – jest to jedyna prawicowa inicjatywa dobrze zorganizowana i obecna w bardzo dużym stopniu w mediach. I mi jest naprawdę smutno, gdy ta potężna machina, zamiast walczyć o lepsza Polskę, skupia się na rozpamiętywaniu historii. Zróbmy coś konkretnego, wejdźmy do parlamentu, zmieńmy coś – wtedy na pewno się przyłączę!

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.