Jesteś tutaj: Publicystyka » Adam Danek » Fałszowanie pojęcia szacunku

Fałszowanie pojęcia szacunku

Adam Danek

Ostatnimi czasy coraz trudniej trafić na mówiony lub pisany przekaz, który nie zawierałby słowa „szacunek”. Komunikaty medialne, publicystyka i język polityki nieustannie odmieniają je na wszelkie możliwe sposoby. Codziennie ktoś ubolewa nad współczesnym brakiem szacunku dla człowieka, apeluje o szacunek dla wszystkich opinii lub dla ludzkiej odmienności w różnych dziedzinach bądź uświadamia nieświadomym, że każdy potrzebuje szacunku… Może to wywoływać wrażenie, iż szacunek i jego okazywanie uchodzą dziś za sprawy niezwykle istotne. Wrażenie to całkowicie mija się z prawdą, jak zresztą większość popularnych mniemań.

Jedno z podstawowych założeń, na jakich opierają się współczesne koncepcje społeczne i polityczne głosi: powinno się „szanować” poglądy innych, także te, z którymi się nie zgadzamy. Nakazem „szacunku” obejmuje ono również rozmaite obyczaje i tzw. style życia różnych ludzi, przy czym im bardziej są one odmienne od naszych, tym bardziej musimy pamiętać o potrzebie okazywania im „szacunku”. W najczęściej spotykanej wersji teza przedstawia się następująco: „szacunek” należy się każdemu, bez względu na… i tu następuje wyliczenie: płeć, narodowość, kolor skóry i tak dalej. Wygląda na to, że szacunek to coś, co powinno być takie samo (równe) dla wszystkich. Innymi słowy, tak rozumiany nakaz „szacunku” zobowiązuje do ignorowania różnic między ludźmi i traktowania ich jednakowo. Niekiedy z dodaniem: bo trzeba traktować innych tak, jak samemu chce się być traktowanym.

Posługiwanie się pojęciem szacunku w opisany powyżej sposób to najzwyklejsza manipulacja semantyczna, czyli – mówiąc prościej – celowe fałszowanie znaczenia słów. Aby to udowodnić, podkreślmy fakt, iż przytoczone formuły w kółko każą kogoś szanować, ale nie podają solidnego powodu, dla którego mielibyśmy to czynić. Dlaczego właściwie należy okazywać komukolwiek szacunek? Przez wieki cieszyły się nim osoby szczególnie zasłużone dla danej wspólnoty – bohaterowie czy mężowie stanu – albo obdarzone rzadko spotykanymi zaletami, zwłaszcza duchowymi: uchodzące za bardzo mądre lub otoczone opinią świętości. Szacunek budzi również szczególna kompetentność – bycie wybitnym specjalistą w danej dziedzinie. Nie zawsze wywołują go jednak czyjeś indywidualne właściwości bądź zasługi; jeszcze częściej wynika on z faktów niezwiązanych z osobistą charakterystyką. Najprostszy przykład – osobom starszym należy okazywać szacunek z uwagi na sam tylko wiek. Członkom pewnych grup szacunek przysługuje przez wzgląd na zadania, jakie wypełniają; dotyczy to duchownych, umundurowanych funkcjonariuszy państwa etc. Dzieci muszą okazywać szacunek rodzicom i dziadkom, uczniowie – nauczycielom, żołnierze – dowódcy, pracownicy – szefowi. I tak dalej.

Bez względu na to, co w danym przypadku zobowiązuje do okazywania innej osobie szacunku – wiek, urząd, dokonania, wiedzy czy jeszcze coś innego – zawsze opiera się on na cechach, które ustalają pomiędzy ludźmi różnice, a nie zrównują ich. Szacunek polega na zachowywaniu się stosownie do czyjegoś wyższego miejsca w pewnej hierarchii, np. rodzinnej, zawodowej, państwowej – a doznawanie szacunku stanowi związany z tym miejscem przywilej, przywilej zaś to coś, co należy się niektórym, a nie wszystkim jak leci. Okazując komuś szacunek, uznajemy go nie za równego sobie, lecz za lepszego od nas pod określonym względem.

Jak widać, postulat, że ludzie powinni być traktowani równo nie tylko nie ma nic wspólnego z szacunkiem, ale wręcz implikuje zakaz jego okazywania. Szacunek jest bowiem z natury antyegalitarny, a co za tym idzie – powiedzmy to otwarcie – niedemokratyczny. Opiera się on na zasadzie autorytetu, czyli takiej relacji międzyludzkiej, w której jedna strona uznaje wyższość drugiej strony w danej kwestii za oczywistą, zaś druga strona w naturalny sposób to akceptuje; opinia własna obu stron o sobie nawzajem i o samej relacji nie ma tu żadnego znaczenia, ani tym bardziej relacja ta nie powstaje drogą ich umowy – dobrowolnego wyrażenia zgody. Prawdziwe nakazy szacunku konsekwentnie zaprzeczają podstawom światopoglądu liberalno-demokratycznego, toteż jego głosiciele uparcie usiłują zmienić treść owego szlachetnego terminu, bezczelnie fałszując przy tym rzeczywistość. Zaiste, w świecie zawłaszczonym przez demokrację „inżynierowie dusz” mają ręce pełne roboty.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.