Jesteś tutaj: Publicystyka » Adam Danek » Hierokratyzm — Imperium Boga

Hierokratyzm — Imperium Boga

Adam Danek

Według dominującego schematu opowiadania dziejów historia myśli ludzkiej zaczęła się na dobre w „oświeceniu”. A co najwyżej w epoce protestanckiej, ale wcześniej… Wcześniej, w „wiekach ciemnych”, myśl pogrążona była w mroku przesądów, uwięziona w kościelnej kruchcie. Nie przejawiała wówczas zbytniej aktywności, a jeśli nawet, to w każdym razie odznaczała się prymitywizmem. Oto, co usłyszeć można na współczesnych uniwersytetach oraz przeczytać w książkach lansowanych jako te, które wypada znać każdemu intelektualiście. I – podobnie jak cała reszta prostackiego szablonu interpretacyjnego przykładanego nie od dziś do dziejów – niewiele ma to wspólnego z prawdą. W istocie, być może właśnie w tak zwanych obelżywie „wiekach ciemnych” toczyły się najciekawsze spory ideowe. Pretekstów do nich dostarczały najbardziej palące kwestie polityczne i religijne (wszak w owej epoce te dwie sfery krzyżowały się w kunsztowny sposób – splecione ze sobą pozostają zresztą od zawsze, a nasze dni nie stanowią tu żadnego wyjątku): konflikt cesarstwa z papiestwem o inwestyturę biskupów (XI-XII wiek) oraz drugi pomiędzy papiestwem a emancypującymi się spod władzy cesarza europejskimi monarchami o prawo sądzenia duchownych i nakładania na nich podatków (XIII-XIV wiek). Współczesnym wmawia się, że w sporach tych chodziło o interesy: o to, kto kogo zmusi do posłuszeństwa lub kto do kogo i na jakich zasadach ma odprowadzać dochody. Uczy się ich spoglądania na wydarzenia niezmiernej wagi od złej strony, sprowadzając je do rywalizacji żądzy władzy i pieniędzy możnych tamtych wieków, co jest w najwyższym stopniu nieuprawnione. Nie oznacza to, iż obsadzanie urzędów, jurysdykcja czy sprawy finansowe nie miały żadnego znaczenia. Miały znaczenie, ale drugorzędne. Pozostawały jedynie refleksami istoty wielkiego sporu. Prawdziwa walka toczyła się o to, jak będzie wyglądał porządek chrześcijańskiego świata, począwszy od jego najgłębszych fundamentów. O to, czym jest władza w swej naturze, gdzie leżą jej źródła oraz do kogo ona spływa i jakimi kanałami. O to, jak odróżnić władzę prawowitą od fałszywej i uzurpatorskiej, jakie są jej cele i jakimi środkami wolno się jej posłużyć dla ich realizacji. O to, w jakim stopniu prawo ma się opierać na bezpośrednich nakazach Bożych zawartych w religii objawionej, w jakim na zwyczajach, a w jakim na swobodnej woli prawodawcy. Dla współczesnego człowieka, przyuczonego myśleć (?) o polityce w kategorii albo czystych procedur, albo gry interesów, dyskusje o tak eterycznych kwestiach stanowią echa dobiegające z innego, obcego świata – i nie zdaje on sobie nawet sprawy, że tym samym odczuwa obcość wobec własnych korzeni.

Polemika, jaką toczyli ze sobą uczeni myśliciele rozwiniętego Średniowiecza rozgrywała się, jak widać, na najwyższym poziomie refleksji, dotyczyła rzeczy absolutnie pierwszych. Niektórzy spośród nich dowodzili, iż władza świeckich monarchów – cesarza bądź królów – dana jest od Boga, dlatego musi posiadać sankcję udzielaną przez Kościół: jedyną ziemską instytucję o całkowicie nadprzyrodzonym pochodzeniu. Inni natomiast wywodzili prawowitość władców również z woli Bożej, ale przejawiającej się bez pośrednictwa władzy kościelnej. Umiarkowani zwolennicy pierwszego poglądu rozwijali teorię nazwaną później papalizmem. Według niej świat opiera się na wspólnym porządku, ustanowionym i objawionym przez jego Stwórcę, na Boskim prawie, które go przenika i spaja w jedno. Odczytywać treść tego porządku i objaśniać ją ludziom władny jest najwyższy autorytet poznawczy i nauczycielski – Papież (lub ewentualnie Papież wespół z Soborem). Rządy poszczególnych władców pozostają prawowite, o ile nie łamią Bożego prawa. O tym zaś, czy naruszają one nadprzyrodzony porządek orzec może tylko Papież i wyłącznie po fakcie. Nie jest on jednak w stanie zdetronizować władcę gwałcącego Boski ład, a co najwyżej apelować do sumień jego poddanych, by nie poddawali się złej woli swego pana. Używając współczesnych analogii, można powiedzieć, że monarchowie odpowiadają przed namiestnikiem Chrystusa konstytucyjnie, ale nie odpowiadają przed nim politycznie.

Po umiarkowanej teorii papalizmu pojawiła się natomiast teoria radykalniejsza, która zyskała potem miano hierokratyzmu. Jej nazwa oznacza dosłownie „swiętowładztwo” (gr. hierós – „święty” + krátos – „władza”). W jej ujęciu następca św. Piotra czuwa już nie tylko nad legalnością władców świeckich, ale i ich użytecznością dla chrześcijańskiej wspólnoty. Jeśli uzna, iż są po temu powody, może w dowolnym momencie złożyć panującego z tronu i osadzić na nim innego – autorytatywnie odebrać mu władzę i dać ją komuś, kto wedle jego wiedzy lepiej się nadaje do jej sprawowania. Odwołajmy się ponownie do dzisiejszego języka: Papież sprawuje nad monarchami już nie tylko kontrolę konstytucyjną, ale także kontrolę polityczną.

Do czołowych przedstawicieli hierokratyzmu zaliczają się znawcy prawa kanonicznego tworzący na przełomie XIII i XIV wieku, tacy jak Ptolemeusz z Lukki (+ ok.1326), Augustinus Triumphus z Ankony (ok.1270-1328) czy Wilhelm z Cremony (Guilielmo Amidano, + 1356). Najwybitniejszym hierokratą był jednak ich mentor Idzi Rzymianin (Aegidius Romanus, 1243 lub 1247-1316). Idzi należał do rodu Colonna – jednego z najpotężniejszych włoskich klanów arystokratycznych. Nauki pobierał u samego św. Tomasza z Akwinu. Przewodniczył radzie cenzorów uniwersytetu w Paryżu. Najważniejsze z jego dzieł to traktaty „De regimine principium” („O rządzie książęcym”) i „De ecclesiastica potestate” („O władzy kościelnej”).

Teoria Idziego wychodzi od konstatacji, że wszechświat zbudowany jest hierarchicznie: to, co niedoskonałe z nakazu Bożego podlega temu, co doskonalsze – byty materialne pozostają podporządkowane bytom duchowym, które nimi kierują. Porządek ów panuje zarówno w makrokosmosie (aniołowie kierują ruchem planet), jak i w mikrokosmosie, tzn. w człowieku (dusza kieruje ciałem). Najwyższemu Bytowi duchowemu – Bogu – podlegają wszystkie rzeczy. Ten obiektywnie istniejący kosmiczny ład przejawia się w świecie doczesnym na kilka sposobów.

Po pierwsze, władza kościelna (duchowa) i władza świecka (polityczna) są dwoma odrębnymi bytami. Obie jednak pochodzą od Boga, który poddał byty pośledniejsze kierownictwu bytów wyższych. Władza duchowa ze swej natury posiada wyższą rangę niż władza polityczna; jest też od niej starsza (ponieważ władza duchowa dotyczy rzeczy wiecznych, a władza polityczna rzeczy doczesnych, przemijających). Co więcej, hierarchicznie uporządkowane są również cele, jakie człowiek realizuje w życiu: wszelkie cele doczesne – w tym polityczne – powinny być podporządkowane najwyższemu celowi ludzkiej natury, czyli zbawieniu. Władza polityczna odgrywa więc rolę służebną względem władzy duchowej.

W katolickiej teologii politycznej odrębność obu władz wyraża metafora dwóch mieczy. Chrystus, źródło wszelkiej władzy, złożył oba miecze w rękach Swego ziemskiego namiestnika. Papież posiada „pełnię władztwa” (plenitudo potestatis); włada i mieczem duchowym, i mieczem politycznym. W sferze duchowej sprawuje w sposób bezpośredni całą władzę. Jeśli zaś chodzi o władzę świecką, następca św. Piotra wykonuje ją bezpośrednio w ziemskich posiadłościach Kościoła, natomiast w przypadku innych wspólnot politycznych przekazuje ją do wykonywania godziwym władcom świeckim. Nie oznacza to bynajmniej, że faktyczna władza świecka Papieża ogranicza się do ziemskich domen Kościoła. Namiestnik Chrystusa dzierży z woli Bożej władzę świecką nad całym globem. Tak samo, jak stoi ponad prawem kościelnym, które może swobodnie ustanawiać i zmieniać, tak też stoi ponad prawem świeckim. Nie może go sądzić żaden ziemski sąd, on zaś może samodzielnie osądzić każdego i wyrokować w każdej sprawie. Może także wydać decyzję polityczną w dowolnej dziedzinie, odwołać czy zmienić decyzję każdego władcy lub urzędnika oraz wydawać bezpośrednie rozkazy każdemu z nich1. Na co dzień jednak tego nie czyni – szczególna godność władzy duchowej sprawia, iż obciążanie jej piastuna sądzeniem przestępstw pospolitych czy wykonywaniem zwykłej administracji byłoby absolutnie niestosowne (dlatego właśnie od wyroków ferowanych przez sądownictwo świeckie nie wolno się odwoływać do sądów kościelnych). W tego typu funkcjach wyręcza go władza polityczna poszczególnych wspólnot, która otrzymuje miecz świecki z jego rąk. Papież dysponuje nim zupełnie swobodnie: akt przekazania miecza go nie wiąże – może go w każdej chwili odebrać i zadysponować nim inaczej. Z zasady jednak respektuje prawa i zwyczaje danej wspólnoty, nie ingerując w nie bezpośrednio, podobnie jak Bóg pozwala stworzonym przez Siebie gatunkom istot kierować się ich naturą, choć mógłby sterować nimi wprost. Na co dzień we wspólnotach politycznych kieruje Papież jedynie sprawami objętymi prawem kanonicznym (np. udzielanie władcom sakry, zawieranie małżeństw); w sferę władzy świeckiej wkracza tylko w wyjątkowych sytuacjach. Kiedy władcy świeccy różnych wspólnot popadną w konflikt, który naruszy pokój, a nie mają wspólnego zwierzchnika politycznego, by ich rozsądził, Papież jako najwyższy piastun wszelkiej władzy rozstrzyga ich konflikt i muszą się oni poddać jego rozstrzygnięciu. Jeżeli władca, łamiąc prawa Boże, popadnie w grzech śmiertelny i trwa w nim, Papież – który ma obowiązek prowadzić wszystkich ludzi ku zbawieniu – w trosce o dusze jego poddanych może ich zwolnić od obowiązków lennych (nakładana przezeń ekskomunika ma skutki prawno-polityczne). Ale Ojciec Święty nie potrzebuje stwierdzać grzechu władcy (ratione peccati), by móc pozbawić go władzy. Wystarczy mu uznać, że władca nie dość dobrze realizuje cele władzy politycznej (jak pamiętamy, ostatecznym jest pomoc ludziom w drodze do zbawienia), by go jej pozbawić i oddać komuś bardziej odpowiedniemu. Na tej zasadzie Ojciec Święty Sylwester I odebrał w 751 r. Childerykowi III tron królestwa Franków i pozwolił nań wstąpić Pepinowi III Małemu, Leon III w 800 r. dokonał przeniesienia władztwa (translatio imperii) z Cesarstwa Wschodniorzymskiego na koronowanego przez siebie cesarza rzymskiego Karola Wielkiego, a Innocenty IV w 1245 r. pozbawił władzy króla Portugalii Sancho II i oddał ją Alfonsowi III.

Drugi ważny skutek hierarchicznej budowy kosmosu objawia się w sferze własności. Jeżeli wszystkie cele życia człowieka podporządkowane są celowi najważniejszemu – zbawieniu duszy, to posługiwanie się dobrami materialnymi bez zważania na ten najwyższy cel nie tylko nie pomaga mu w jego realizacji, ale wręcz przeszkadza w jego osiąganiu. Kierując swe myśli i dążenia ku czysto ziemskim korzyściom, właściciel zapomina, iż ma dbać najpierw o duszę. By własność pozostała prawomocna, właściciel musi spełnić warunki „rzetelnej sprawiedliwości”, to jest należycie wypełniać obowiązki wobec Boga. Kto łamie prawo Boże, ten odmawia Chrystusowi posłuszeństwa, czyli sam sobie odbiera prawo własności dóbr, które od Niego otrzymał. Odzyskać to prawo może, jednając się z Bogiem w sakramencie pokuty lub chrztu. Sakramenty szafowane są przez Kościół, zatem prawo własności „pochodzi od Kościoła i przez Kościół”. Papież decyduje więc także o prawie własności – jeśli nałoży na kogoś ekskomunikę, ekskomunikowany je traci. Nie może wejść z nikim w stosunek lenny (wymagałoby to złożenia przysięgi religijnej); zostaje też wyłączony z dziedziczenia (sakrament małżeństwa jest mu zabroniony, a jeśli miał już dzieci, ekskomunika czyni je bękartami).

Choć Idzi Rzymianin głosił, że Papież posiada pełnię władztwa nad wszystkimi ludźmi i rzeczami, nie uważał przecież władców świeckich za bezwolne, pozbawione własnej mocy narzędzia w rękach następcy św. Piotra. Przeciwnie, opowiadał się za silną monarchią, dowodząc, iż król stoi ponad prawem stanowionym (ale niżej od prawa naturalnego). Wolę króla normalnie ograniczają prawo zwyczajowe i zdanie stanowej reprezentacji feudałów, jednak istnieją stany wyjątkowe, w których monarcha musi objąć rządy nieograniczone przez te czynniki. Teoria Idziego dała podstawę poglądom francuskich kontrrewolucjonistów XVIII i XIX wieku. W ich ujęciu Papież również pozostaje strażnikiem i egzekutorem Boskiego ładu na ziemi. Rolę ważnych filarów owego ładu pełnią silne, ograniczone przez Tradycję chrześcijańskie monarchie. Władca sprzeniewierzający się Bogu może zostać zdetronizowany przez namiestnika Chrystusa. Tak oto hierokratyzm Idziego Rzymianina i jego uczniów dał początek filozofii politycznej znanej jako ultramontanizm.


1 Augustinus Triumphus stwierdził wręcz: „Nie wierzę, by sam papież wiedział, ile może z tytułu swej władzy”.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.