Jesteś tutaj: Publicystyka » Adam Danek » Historia, Rewolucja i Polska

Historia, Rewolucja i Polska

Adam Danek

Historia, czyli przeszłość, stanowi podglebie, na którym wyrasta tożsamość człowieka. Jest nieprzemijającą odpowiedzią na pytanie o to, kim jesteśmy. Wyjaśnia nam nasze miejsce w świecie i sens naszego w nim istnienia. „Tylko ten, kto wie, skąd przychodzi, wiedzieć może, dokąd idzie.” – powiada słusznie konserwatywny historyk Leopold von Ranke (1795-1886). Historia przemawia do nas dwoiście. Z jednej strony przechowuje wzorce, które powinniśmy naśladować: stanowi księgę chwały, poczet nieśmiertelnych bohaterów i monument ku czci wielkich mężów stanu. Z drugiej strony naucza, czego należy się wystrzegać: zapisuje cierpką kronikę ludzkich błędów i słabości, wraz z rejestrem cen, jakie nieuchronnie przychodzi za nie płacić.

Nikt nie posiada równie silnej świadomości znaczenia historii, co konserwatysta; czerpie on siłę z przeszłości, czy jest ona pełna tryumfu, czy klęsk. Natomiast archaista (reakcjonista) żyje przeszłością w sposób bezpośredni, a teraźniejszość postrzega z reguły jako rezultat rozpadu, chory owoc oderwania się rodzaju ludzkiego od prawd i zasad, które czyniły przeszły świat wspaniałym, a pochodzą ze źródeł leżących poza doczesnością. Ortodoksyjny chrześcijanin wsłuchuje się zaś w historię i słyszy przez nią głos mówiącego doń Boga.

Począwszy od epoki nowożytnej, najistotniejsze dla człowieka doświadczenie stanowi Rewolucja. Rewolucja to dążenie do zniszczenia więzi człowieka z przeszłością. Prowadzące ją siły pragną odgrodzić go od przodków, zerwać ciąg pokoleń, poderżnąć korzenie. Wiedzę o śmiercionośnym charakterze Rewolucji winno się szczególnie pielęgnować i pogłębiać nie gdzie indziej, jak w Polsce – kraju przez Rewolucję szczególnie ciężko doświadczonym.

W XVIII wieku osiemsetletnia ciągłość polskiej tradycji narodowo-państwowej została zerwana aktem rozbiorów. Mocarstwa rozbiorowe, w których wybiła podówczas ponura godzina „oświeconego absolutyzmu”, przystąpiły do odgórnego rewolucjonizowania zastanego porządku społecznego, aby porządek ów obrócić w chaos i tym sposobem uczynić zatomizowaną społeczność bardziej powolną nowej władzy. Potem przez ziemie Rzeczypospolitej przetoczył się dymiący ogniem barykad wiek XIX, a z nim kolejne paroksyzmy Rewolucji: powstanie listopadowe, rabacja galicyjska, „wiosna ludów”, józefinizm, powstanie styczniowe, Kulturkampf, oprócz tego zaś „rewolucja nieustająca” uprawiana najpierw przez postępowe tajne stowarzyszenia, a następnie przez nie mniej postępowe jawne ruchy liberałów, socjalistów i demokratów wszelkiego autoramentu. Mimo tych ataków duch Polski nie dał się złamać Rewolucji. Dał tego dowód w roku 1920, kiedy na odrodzone państwo runęły hordy Rewolucji w jej najstraszniejszej, bolszewickiej odmianie. Żelazny mur wojsk polskich zasłonił przed nimi całą Europę. W rękach Polaków ważyły się wtedy losy świata. Odparli szturmem nosicieli rewolucyjnej zarazy, ale nie ruszyli za nimi w pościg, aby ich wyniszczyć. Rewolucji pozwolono przetrwać. Nabrawszy sił, w 1939 r. powróciła, by zemścić się na Polsce i mściła się bezlitośnie przez ponad sześćdziesiąt lat (1939-1991) komunistycznej okupacji.

W Polsce współczesnej dość często spotyka się postawę wobec ojczystej historii, którą można określić mianem prowincjonalnej. Polski prowincjusz żyje z historycznym kompleksem niższości, przekonany, iż polskie dzieje pisały się jako mało istotny dodatek na marginesie prawdziwie ważnych wydarzeń, zachodzących na Zachodzie. Takie przeświadczenie dobrze współgra z wykorzenieniem z rodzimej tradycji oraz jest na rękę siłom Rewolucji, ponieważ wiąże się ze sprzyjającą kosmopolityzmowi niską oceną „wartości naszej spuścizny dziejowej” – jak się wyraził prof. Władysław Konopczyński (1880-1952), wybitny historyk związany z obozem narodowym. Dlatego też polscy imperialiści, konserwatyści monarchiści, nacjonaliści, państwowcy, tradycjonaliści czy faszyści muszą konsekwentnie zwalczać ową postawę duchowego skarlenia. Muszą krzewić poczucie, że dla Polaka to właśnie Polska pozostaje miejscem, gdzie bije serce historii, gdzie krzyżują się losy świata. Poczucie to nie implikuje żadnej megalomanii ani mitomanii. Przeciwnie, z cnoty patriotyzmu płynie nakaz uczenia się na własnych dziejach, a z niego z kolei konieczność poznania zarówno mądrości naszych przodków, jak i ich błędów – nie tylko powszechnie znanych powodów do chwały, ale i prawdy o kartach historii niesłusznie zaczernionych bądź wybielonych w potocznych wyobrażeniach. Prawdziwym patriotą jest bowiem ten, kto czuje, nieraz boleśnie, że naszego Kraju nie da się nie kochać, (nawet) znając całą prawdę o jego dziejach. Uderzająco aktualnie brzmią dziś słowa Adama Doboszyńskiego (1904-1949), który Ojczyźnie poświęcił życie w zupełnie dosłownym sensie, napisane w 1946 r.:

„Rozumiem ludzi, którzy tak mówią i uważam, że tylko ten, kto kocha Polskę taką, jaka jest dzisiaj, kocha widząc jej błędy i szaleństwa, kocha właśnie dlatego, że je widzi i gotów kochać aż do największego poświęcenia i ofiary – uważam, że tylko ten ma prawo brać się do jej naprawy, z pokorą i nieśmiałością, jaką się zawsze odczuwa zbliżając się do osoby ukochanej. Doprawdy niską jest rzeczą wytykać błędy, jeśli nie ma się zamiaru włożyć serdecznego wysiłku w ich usunięcie. Roi się dziś na uchodźstwie od Polaków, którzy strzępią sobie wargi, wyrzekając na polskie przywary i na polską rzeczywistość, i wyciągają z tego wniosek, że trzeba się urządzić gdzie indziej. U tych ludzi z miłości został tylko popiół. Ale jest i w Kraju, i na uchodźstwie wielu, którzy pragną dołożyć ręki do ulepszenia Ojczyzny, miłując ją nie tylko ze wszystkiego serca swego i ze wszystkiej duszy swojej… ale i ze wszystkiej myśli swojej. Obowiązkiem tych ludzi jest rozdrapywanie ran, by się nie zabliźniały błoną podłości i obnażanie kompleksów, by nie zatruwały duszy Narodu.”

Tym, co chcą oczyścić Polskę z dawniejszych i nowszych śladów Rewolucji, potrzeba „patriotyzmu mistycznego” w stylu konserwatywnego filozofa prof. Mariana Zdziechowskiego (1861-1938). Ten zaś nie obejdzie się bez odnowienia umiejętności myślenia o polskiej historii – i, zwłaszcza, przeżywania jej. Przeżywania jej każdego dnia, nieustannie.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.