Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Adam Tomasz Witczak: Augustyn Ludwik. Matematyk ultras

Augustyn Ludwik. Matematyk ultras

Adam Tomasz Witczak

Francja zrodziła w wiekach XVIII i XIX wielu matematyków, podobnie jak np. Niemcy. Wśród nich były niekwestionowane gwiazdy, przy czym za nierozpoznanego geniusza i zarazem enfant terrible francuskiej matematyki pierwszej połowy XIX stulecia uchodzi oczywiście Ewaryst Galois. Człowiek, który zginął, nim zdążył dojrzeć i na dobre się rozwinąć – choć przecież samo to, co osiągnął w ciągu 20 lat życia (w tym raptem kilku spędzonych nad dociekaniami algebraicznymi), robi wielkie wrażenie. Trudno orzec, czy postąpiłby jak Rimbaud, który rzucił poezję. Pozostaje wierzyć, że nie.

Tak czy inaczej, Galois to „czerwone”, by użyć nomenklatury Stendhala z jego powieści Czerwone i czarne. To Francja rewolucji, Napoleona, dążeń republikańskich w dobie Restauracji (po śmierci Korsykańczyka), Francja antyklerykalna, liberalna i nacjonalistyczna.

Po zupełnie przeciwnej stronie stał dużo starszy od Galois – a jednak u progu Restauracji wciąż jeszcze młody – Augustyn Ludwik Cauchy. To była Francja „czarna”, od czarnego koloru księżowskiej sutanny, a może od czarnych serc zapiekłych ultrarojalistów, którzy „widzieli Marata za każdymi drzwiami”, by przywołać określenie ze znanej książki Cabanisa. Francja, której osią była nostalgia za epoką przedrewolucyjną, za społeczeństwem sprzed epoki rozpędzonego kapitalizmu i liberalnej, napoleońskiej biurokracji. To był klerykalizm i nie do końca świadomy legitymizm. Albo inaczej: już świadomy jako podążanie za właściwą dynastią, nie zawsze jednak wykształcony jako spójna teoria kontrrewolucyjnego ustroju, skażony jeszcze błędami absolutyzmu czy banalnej chęci odegrania się na sankiulotach, bankierach i les philosophes.

Po tej stronie stał Cauchy, urodzony w roku 1789, a więc w roku szczególnym. Znamy go choćby dzięki takim pojęciom jak ciągi Cauchy’ego, definicja granicy funkcji i jej ciągłości. Dał nam jedno z kryteriów zbieżności szeregów, wzór całkowy z analizy zespolonej – i całą masę innych odkryć, przede wszystkim w obszarze analizy.

Ale uwaga: Cauchy, choć w swoim rodzie był bodaj najbardziej bezkompromisowym „klerykalnym” i „ultrasem”, w nauce – jakże paradoksalnie – był postępowy. Ucząc w sławetnej École Polytechnique, spierał się ustawicznie z uczelnianą administracją i innymi profesorami. Powód? Oczywiście, pewne znaczenie miały tu podziały polityczne, albowiem tak wśród profesorów, jak i studentów żywe były jeszcze sympatie napoleońskie czy republikańskie, choć nastała Restauracja, co dawało Cauchy’emu pewien parasol ochronny.

Ale szło też o coś zupełnie innego. Oni tkwili w wizji analizy matematycznej (czy ogólnie matematyki) jako praktycznego narzędzia pomocnego przy realizacji przedsięwzięć inżynieryjnych, zwłaszcza w wojskowości. Oczywiście Cauchy też był inżynierem i to z dużym doświadczeniem, ale interesowało go co innego – nie samo tylko znajdowanie „użytecznych formuł” i wykonywanie obliczeń, ale podstawy teoretyczne analizy. Uczynił wiele, bardzo wiele, może najwięcej ze wszystkich matematyków, w dziele budowy fundamentów logicznych analizy. Interesowało go to, by obiekty, o których się mówi, były możliwie precyzyjnie definiowane, by twierdzenia były jasno formułowane i dowodzone w logiczny sposób. To wszystko często nie podobało się tak studentom, oczekującym wiedzy prostej do przyswojenia, jak i innym pracownikom Politechniki, traktującym Cauchy’ego jako innowatora cechującego się niesubordynacją i wyłamującego się z programu.

Cauchy był zaangażowany w Kongregację, która w oczach liberałów stanowiła coś mniej więcej takiego jak masoneria w oczach konserwatystów i katolików. Kongregacja z perspektywy Francji „czerwonej” była niczym loża Propaganda Dwa we Włoszech lat ołowiu – przenikającą struktury państwa jezuicką, fanatyczną siatką, realizującą program najpierw obalenia Napoleona (bo powstała za jego rządów), a potem blokowania wszelkich prób liberalizacji życia politycznego i społecznego doby Restauracji.

W 1830 Restauracja jednak dobiegła końca, Cauchy zaś wyruszył na tułaczkę po Europie, docierając m.in. do Turynu. Ale to nie wszystko – oto bowiem w roku 1833 Karol X, również przebywający na emigracji, zaproponował Cauchy’emu, by ten zajął się edukacją matematyczną królewskiego wnuka, którego znamy wszyscy jako hrabiego Chambord, późniejszego Henryka V. Ten, który później wykaże się naprawdę imponującą wiernością pryncypiom, nie chcąc iść na kompromis nawet z trójkolorową flagą, jako dziecko nie był może aż tak porywającą osobą. Oto bowiem młody Henryk kiepsko reagował na zabiegi swego nauczyciela. Wykpiwał jego dawną pracę w charakterze inżyniera zajmującego się projektowaniem paryskich kanałów (zupełnie jakby miało to cokolwiek wspólnego z babraniem się w nieczystościach), nudził się śmiertelnie matematyką i po prostu nie miał do niej głowy ani chęci.

Cauchy był jednak lojalny – przebywał w Czechach wraz z rodziną Karola i królewskim wnukiem aż do roku 1838, gdy Henryk był już osiemnastolatkiem. O pracę we Francji było ciężko – jako legitymista nie chciał przysięgać na wierność Ludwikowi Filipowi, a tego wymagano w państwowych uczelniach. Zresztą zaangażował się też, po powrocie do Francji, w jezuicką kampanię na rzecz prywatnej edukacji, co w praktyce było oczywiście furtką do aplikowania dzieciom i młodzieży edukacji katolickiej. Ta postawa także nie mogła podobać się czynnikom oficjalnym.

W 1848 roku wrócił na Politechnikę, ponieważ nowy rząd, republikański, nie wymagał przysięgi. Przywrócona została jednak w roku 1851, kiedy nastały rządy Napoleona III. Tym razem jednak naszemu ultrasowi się upiekło. Jego zasługi dla nauki były tak znaczne i oczywiste, że zwolniono go z przykrego obowiązku, któremu z pewnością znów by się przeciwstawił.

Ale nie tylko on, legitymista, został potraktowany w taki sposób. Wyjątkiem był też Franciszek Arago. Ten jednak znajdował się po drugiej stronie barykady i Napoleona III negował z pozycji radykalnie republikańskich. Les extrêmes se touchent?

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.