Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Eryk von Kuehnelt-Leddihn: Monarchia a wojna

Monarchia a wojna

Eryk von Kuehnelt-Leddihn

Historia nowożytna jest niczym więcej jak tylko spisem ogłoszeń o bankructwie.

Mikołaj Gómez Dávila

I

Monarchia jest formą rządów niezbyt dobrze rozumianą w Ameryce Północnej. Wielu ludziom w tej części świata jawi się ona jako instytucja całkowicie przestarzała, a nawet dziecinna. Nadal istniejące monarchie mogą wprawdzie odgrywać rolę symboliczną bądź nawet psychologiczną, lecz nie decydującą politycznie.

Jako racjonalista i liberał (w znaczeniu światowym, nie amerykańskim), jestem także monarchistą, który zdaje sobie sprawę z tego, że to monarchia — w połączeniu z chrześcijaństwem oraz antykiem — była odpowiedzialna za powstanie i rozkwit cywilizacji zachodniej, która przyjmuje z wolna charakter globalny. Jednak współczesna świadomość jest raczej polityczna niż historyczna, przez co beznadziejnie ulega wpływom ducha czasów. Jak napisał Goethe:

Komu trzy tysiące lat nie mówią nic,

niechaj w ciemności niewiedzy żyje z dnia na dzień.

Taka osoba, karmiona intelektualnie przez telewizję i gazety, byłaby wielce zdziwiona, słysząc słowa brytyjskiego premiera Disraeliego1:

Rozwinięta cywilizacja skłania się ku prawdziwej monarchii. Monarchia jest w istocie formą rządów, której pełny rozwój wymaga wysokiego stopnia ucywilizowania. (…) Wykształcony naród odsuwa się od niedoskonałego wikariatu tego, co nazywamy rządem przedstawicielskim2.

Jakkolwiek by patrzeć, demokracja jest najstarszą formą rządów, w której większość panuje nad mniejszościami3.

Pojawiła się ona ponownie w bardziej cywilizowanej formie w Atenach, lecz kiedy — w prawdziwie politycznym procesie — Sokrates wygłosił pochwałę monarchii, został skazany na śmierć4. Pamiętajmy też, jak słusznie stwierdził Madariaga, iż nasza cywilizacja opiera się na śmierci dwóch osób: filozofa oraz Syna Bożego – obaj padli ofiarą woli ludu. Nic dziwnego zatem, że Platon, naśladowca Sokratesa, i Arystoteles, uczeń Platona, byli zagorzałymi zwolennikami monarchii oraz że ten drugi, gdy demokracja powróciła do Aten, udał się na wygnanie, by nie podzielić losu Sokratesa5. Teza Platona, według której demokracja naturalnie ewoluuje do tyranii, została przyjęta także przez Polibiusza, który wierzył w anakylosis — naturalny, cykliczny proces ewolucji od monarchii do arystokracji, od arystokracji do demokracji oraz od demokracji do tyranii. Rzeczywiście, czytając Xięgi VIII-IX Republiki Platona, otrzymujemy dokładny opis przejścia od Republiki Weimarskiej do narodowosocjalistycznej tyranii.

Historycznie świadomy obserwator zdaje sobie sprawę, że nie tylko kraje, takie jak Wielka Brytania, Hiszpania i Niderlandy, które są dziś monarchiami, mają za sobą okresy republikańskie, ale także — że Grecja i Mexyk, obecnie republiki, dwukrotnie już były monarchiami. Nadal jednak najbardziej uświadamiającym przypadkiem pozostaje Rzym. Gdybyśmy mieli okazję, posiadając obecną wiedzę historyczną, spotkać obywatela rzymskiego w sześćdziesiątym roku przed Chrystusem i powiedzieć mu, że jego kraj wkrótce stanie się monarchią, to z pewnością zareagowałby żywiołowo, potępiając nas za ignorowanie rzymskiej tradycji i mentalności. Monarchia? Powrót do autorytaryzmu Tarkwiniusza Pysznego? Nie ma mowy! Mimo to jednak, zza horyzontu wyłaniała się już postać Cezara.

Następnie, gdybyśmy mieli szansę spotkać jednego z potomków owego rzymskiego obywatela w roku 260 po Chrystusie oraz opowiedzieć mu o oburzeniu jego przodka odnośnie do naszej naiwności i arogancji, z pewnością wzruszyłby ramionami. „A teraz?” — możemy zapytać. „Teraz? Nadal jesteśmy republiką. Spójrzcie dookoła na znaki oznajmiające SENATUS POPULUSQUE ROMANUS! Monarchia? Niczym pośród ludów Orientu i barbarzyńców? Nie ma mowy!”. „Ale macie przecież Imperatora!”. „Ha, ha! Imperator oznacza generała, a w republikach zawsze byli generałowie!”. A mimo to, kilkanaście lat później, Dioklecjan, Imperator Augustus, został ukoronowany złotą koroną oraz zażądał praktykowania proskynesis — ceremoniału padania na twarz przed jego osobą. Wtedy nawet najgłupsi Rzymianie zrozumieli, że republika umarła. Tacyt w gruncie rzeczy podejrzewał to już na długo przedtem.

Nadal istnieją wybitni myśliciele mający głęboki szacunek do porządku monarchicznego, umotywowany zarówno racjonalnie, jak i sentymentalnie. Jednak nawet racjonalista musi brać pod uwagę czynnik psychologiczny, inaczej przestałby być realistycznym racjonalistą. Prawdę mówiąc, wzmagająca się demokratyzacja zachodniej cywilizacji sprzyjała myśli monarchistycznej, z tym że jedynie uprawianej na wysokim poziomie. Nie zaskakuje zatem fakt, iż Teodor Herzl, twórca syjonizmu, nazwał monarchię najlepszą formą rządu, ale, jako że nie przeżyli żadni potomkowie Dawida, poinstruował, by przy planowaniu państwa żydowskiego studiować arystokratyczną konstytucję Wenecji, podczas gdy demokracji, jako najgorszego rodzaju rządów, należy ściśle unikać6. Historia w sposób dobitny zdążyła nam już pokazać, jak wiele miał racji.

To wprowadzenie jest konieczne, by zrozumieć związek między monarchią a wojną oraz między monarchią a sztuką wojenną. Ograniczymy się tu jednak do chrześcijańskiej monarchii w obrębie naszej cywilizacji. Nie będziemy omawiać jakiejś abstrakcyjnej formy monokracji. (Miejmy na uwadze, że arche to nie kratos). Pamiętać musimy słowa Mikołaja Gómeza Dávili, który pisał, iż bez chrześcijaństwa i antyku jako tła Europejczycy byliby jedynie barbarzyńcami o bladych twarzach7. Nie powinniśmy też zapominać, że wojna jest katastrofą — jedną z wielu konsekwencji naszych niedoskonałości, spowodowanych grzechem pierworodnym — której należy unikać, nawet jeśli żołnierze często odgrywają pozytywną rolę w Nowym Testamencie. Chociaż wielu naszych świętych — od Franciszka do Ignacego — brało udział w bitwach, wyeliminowanie lub przynajmniej ograniczenie wojny powinno być jednym z naszych celów.

II

Produktem pierwszego oświecenia była rewolucja francuska — wielkie historyczne odrodzenie demokracji, sadystyczna orgia, w której „Boski Markiz” odegrał wiodącą rolę zarówno intelektualnie, jak i personalnie8. Nie miejsce tu na opisy okropieństw rewolucji, które szerszej publice ujawniono dopiero w latach poprzedzających jej dwusetną rocznicę w 1989 roku9. Lecz, aby wyjaśnić, jak rewolucja wpłynęła na wojny oraz sztukę ich prowadzenia, konieczne jest uwypuklenie jej charakteru i roli w historii. Rewolucja francuska była próbą wprowadzenia wolności i równości pod wspólnym mianownikiem — dokonania czegoś, co, jak stwierdził Goethe, mogliby obiecać tylko szarlatani10. Równość, w istocie, może być ustanowiona wyłącznie drogą pewnego rodzaju zniewolenia tak, jak równię żywopłotu można zachować jedynie poprzez regularne strzyżenie. Z owej perwersyjnej rywalizacji pomiędzy wolnością a równością to ta druga, naturalnie, wyszła zwycięsko.

Robespierre, nim został zawleczony na notre chère mère la guillotine, planował odzianie wszystkich Francuzów i Francuzek w dwa rodzaje jednolitych uniformów. Chciał także zlikwidować wszystkie wieże kościelne jako „niedemokratyczne”, były bowiem wyższe od pozostałych budynków11.

Wraz z jej ideałem równości, przywrócenie starożytnej demokracji było blisko połączone z „nacjonalizmem”, terminem, który dla większości Europejczyków oznaczał to, co Amerykanie mogliby nazwać etnicyzmem (nie mylić z rasizmem, który nie jest pojęciem lingwistyczno-kulturowym, a biologicznym). Podstawowym bodźcem było pragnienie jednakowości — bliźniaczki równości. (Cokolwiek jest jednakowe, jest także równe, chociaż w drugą stronę niekoniecznie jest to prawdą). Po roku 1789 różnice stały się podejrzane i należało je odrzucić oraz wykorzenić.

Tradycyjna struktura naszej kultury była w istocie wertykalna: Bóg Ojciec w niebiosach, Ojciec Święty w Rzymie, król jako ojciec ojczyzny, oraz ojciec jako król rodziny. (W krajach reformacji to monarcha, nie papież, był głową Kościoła). Z ojcami związane były matki, od Regina Coeli do królowych i niżej — do matek różnych rodów.

W następstwie rewolucji nowy porządek był coraz bardziej spłaszczany, aż stał się poziomy. Oczywiście lud jako taki nie mógł rządzić; to raczej większości rządziły mniejszościami, przeto więc ogromnego znaczenia nabrały liczby12. Nawet prawda stała się kwestią decyzji większości, toteż im liczniejsza większość, tym „słuszniejsza” racja. Ideałem była zgoda, aprobata większości — w swej najwyższej formie obejmująca ogół13. Dostrzegamy zatem totalitarne korzenie demokracji, która dąży do „upolitycznienia” całego narodu. Nawet dzieci, mimo iż niemające prawa głosu, są edukowane w tym kierunku.

Stało się oczywiste, że nowy porządek nie mógł tolerować majątków ziemskich i wkrótce podniesiono żądanie wyeliminowania różnic społecznych wynikających z bogactwa, dochodów oraz urodzenia. W 1794 r. gniew ludu zwrócił się przeciwko bogatym i wielu zgilotynowano tylko z powodu ich zamożności. Rzecz jasna, nowy horyzontalizm stał w opozycji do tradycji chrześcijańskiej, która zdecydowanie nie opowiada się za równością14.

We francuskich podręcznikach czytamy: La terreur était terrible, mais grande (terror był straszny, lecz wspaniały), co, biorąc pod uwagę bezkres ludzkiej głupoty, może sprawić, iż pewnego dnia ktoś powie to samo nawet o niemieckim narodowym socjalizmie i rosyjskim socjalizmie międzynarodowym. Obecnie dominuje przekonanie, że ofiarami gilotyny w większości padli zdegenerowani arystokraci15 oraz że ostateczne korzyści rewolucji były większe niż zniszczenia i straty, jakich w jej wyniku doznała Francja. Dopiero na kilka lat przed obchodami jej dwusetnej rocznicy w 1989 r. potok dobrze udokumentowanych xiążek zdarł maskę z oblicza tego bezbożnego wydarzenia. Już w 1986 r. francuski deputowany Bernard Antony wzywał Parlament Europejski w Strasburgu, by nie celebrować roku 1789, gdyż zrodził on narodowy i międzynarodowy socjalizm16. Mniej więcej w tym samym czasie ukazały się odkrycia Franciszka Fureta, Szymona Schamy oraz przede wszystkim Rajnolda Sechera, o którego przerażającym opracowaniu profesor Jan Meyer pisał, że najgorszych i najbardziej obrzydliwych okrucieństw nie dało się nawet wspomnieć17.

Jak się dowiadujemy, w owej sadystycznej orgii ciężarne kobiety ściskane były w prasach winiarskich i owocowych, matki z dziećmi pieczono powoli w piecach piekarskich, a kobiece genitalia wysadzano prochem strzelniczym. Nie będziemy się dalej rozwodzić nad tymi niewypowiedzianymi horrorami i nie powinno nas zaskakiwać, że przywołany został de Sade, albowiem jego pornograficzna literatura przepełniona jest długimi, filozoficznymi i antyreligijnymi fragmentami. Niesława i okropieństwa rewolucji francuskiej były tak niskiego sortu, iż narodowi i międzynarodowi socjaliści jawią się w porównaniu z nią jako ludzie humanitarni18. Obchody rocznicy rewolucji francuskiej w 1989 r. koncentrowały się jednostronnie na „Deklaracji Praw Człowieka” (w cieniu gilotyny), natomiast o upadku Bastylii i jego wysoce nieprzyjemnych szczegółach nawet nie było wzmianki19.

Wynalezienie gilotyny było psychologicznym krokiem w „nowym kierunku”: mechanizacji szybkiego mordowania. Jednak rewolucja francuska pozostawiła po sobie coś znacznie gorszego niż gilotyna. Miało to charakter permanentny i radykalnie zmieniło naturę wojny, przez co ów ludzki kataklizm stał się jeszcze bardziej rozległy, jak i intensywny. Był to — la levée des masses — pobór.

III

W nowym horyzontalizmie piramida społeczna została odwrócona, a znaczenie zaczęła mieć ilość, a nie jakość. Każdy miał teraz nie tylko takie same prawa — prawdziwie mikroskopijny udział w podejmowaniu decyzji, skuteczny tylko, jeśli stanowi część większości — lecz także jednakowe obowiązki. W zamian za możliwość oddania głosu na przedstawiciela, na mężczyzn nałożono obowiązek obrony kraju (bądź uczestnictwa w prowadzonych przezeń napaściach), co mogło oznaczać harówkę w barakach, niewolę, rany, okaleczenia czy nawet śmierć — w rzeczy samej nie był to dobry układ. Poborowy — wyrwany ze swej prywatności — niemal przestał być realną osobą i stał się „jednostką”, co oznacza jedynie ostatnią, niepodzielną część kolektywnej całości20. Hipolit Taine opisał rezultaty tego powrotu do fazy prymitywnych plemion następującymi, dźwięcznymi słowami, które zaczerpnięto z jego Origines de la France contemporaine:

W rękach każdego dorosłego umieszcza się kartę do głosowania, natomiast każdemu żołnierzowi nakłada się plecak, a wraz z nim: zapowiedzi masakr i bankructwa dwudziestego wieku, wrogość i nieufność, utratę poszanowania dla godziwej pracy, perwersję produktywnych odkryć, której towarzyszyło udoskonalenie środków destrukcji, cofnięcie się ku niższym i niezdrowym formom dawnych wojowniczych społeczności, ku egoistycznym i brutalnym instynktom, ku sentymentom, manierom oraz moralności starożytnych miast i barbarzyńskich plemion — o czym zdążyliśmy się przekonać aż nadto21.

Jedną z natychmiastowych i najbardziej poniżających konsekwencji powszechnej służby wojskowej w czasie wojny była „indoktrynacja” poborowych. W znacznej mierze byli to niewinni, a nawet wysoce niechętni cywile o ograniczonym entuzjazmie do walki i zabijania. Jęto zatem uczyć ich nienawidzić wroga, zdegradowano do poziomu niegodziwców i odarto z wszelkich cnót. Inaczej było w wiekach poprzednich, kiedy żołnierze byli mężczyznami uwielbiającymi walkę (zarówno dżentelmenami, jak i łotrami), którzy oferowali swe usługi każdemu, kto dobrze płacił oraz dobrze dowodził. Xiążę Eugeniusz Sabaudzki, zaproponowawszy bezskutecznie swą służbę Francji, skończył jako wspaniały bohater wojenny pod sztandarem Habsburgów. Podobnie było w przypadku urodzonego w Liwonii barona o szkockich korzeniach, Gedeona Loudona (Laudona)22, którego ojciec pełnił funkcję oficera w służbie Szwecji. Loudon jednakże służył najpierw w armii rosyjskiej, po czym zaoferował swe doświadczenie Fryderykowi II Pruskiemu. Odtrącony, dołączył do złożonej w większości z Austriaków armii Świętego Cesarza Rzymskiego, pokonując Fryderyka w bitwie23.

Jeszcze w połowie XIX wieku zdecydowana większość „rekrutów” była miernie wykształcona (przez pokolenia panował masowy analfabetyzm) i musiała służyć w armii przez długi czas, często trzy, niekiedy cztery lata. Ci, którzy posiadali tytuł bakałarza (w wieku od 18 do 19 lat), służyli tylko rok, po czym otrzymywali stopień oficera i przechodzili do rezerwy. Zamysł był taki, by mieć po bronią, jak i w rezerwie, wyszkolonych żołnierzy, wzywanych okresowo na manewry. Strata czasu była znaczna dla wszystkich.

Jednak, jeśli jedno mocarstwo zaadaptowało ten system, inne kraje tego samego kontynentu, aby nie dać się prześcignąć pod względem liczebności, zmuszone były do podjęcia identycznego kroku. A jako że europejskie monarchie boleśnie doświadczyły liczebnej przewagi francuskich armii w czasie wojen napoleońskich i, już jako monarchie „konstytucyjne”, tonęły z wolna w demokratycznym kotle, one również były teraz ofiarami zjawiska zwanego „militaryzmem”, które w rezultacie zrodziło „zbrojne hordy”. Anglia, polegając na swej „splendid isolation”, była wyjątkiem od zasady, natomiast Stany Zjednoczone — politycznie będące już ofiarą „szkoły francuskiej” — podczas wojny między stanami wcielały do wojska nie tylko własnych obywateli, ale także obcokrajowców przebywających wewnątrz kraju. Chociaż nie mieli oni prawa głosu, wolno im było zarabiać pieniądze; tak więc gotówka okupiona została krwią. Ochotnicza służba wojskowa natomiast to rzecz zupełnie inna. Na niższym poziomie może opierać się na chęci do walki24, na wyższym — na fascynacji wojskowym życiem25, zaś na najwyższym — na chęci obrony kraju lub realizacji wzniosłej idei26. W xiążce, z której cytowaliśmy Taine’a, amerykański autor Hoffman Nickerson pisze:

W czasie ostatniego półtora wieku cywilizacja odtworzyła zbrojne hordy. Początkowo rzadkość, z czasem stały się one akceptowanym i powszechnym narzędziem wszelkich wielkich zmagań wojennych. To jednak nie wszystko. Dokładnie sto pięćdziesiąt lat temu, w 1789 — krótko po tym, jak Stany Zjednoczone za pomocą swej konstytucji federalnej uchroniły się przed demokracją — wybuchła rewolucja francuska. Od tamtego momentu po dziś dzień idee demokratyczne zdominowały politykę tak, jak umasowienie armii zdominowało wojnę. Teza niniejszej xiążki głosi, iż obie te rzeczy są nierozdzielnie związane ze sobą oraz ze zjawiskiem trzecim — barbarzyństwem27.

IV

Fakt, iż monarchowie pokazywali się w mundurach wojskowych oraz figurowali w sposób wyraźny jako dowódcy armii, także symbolizował dziewiętnastowieczny kompromis między monarchią a demokracją. W kształtowaniu tożsamości porządek horyzontalny coraz bardziej przyjmował charakter „narodowy”, a powszechną tendencją stało się przesunięcie ku państwu jednolitemu etnicznie. Mieliśmy zatem „pangermanizm”, „panitalianizm” (ruch Risorgimento), a nawet „panslawizm”, które wykraczały poza „mniejsze” granice etniczne28. Ramię w ramię z tą ewolucją, w rejonach germańskich i słowiańskich, widzimy rozkwit kolektywnych stowarzyszeń gimnastycznych, kultywujących agresywny nacjonalizm oraz manifestujących w gigantycznych „zsynchronizowanych” spektaklach29. Ów trening fizyczny zakładał również cel paramilitarny, mający zaimponować publice liczebnością30. Niewątpliwie mamy tu do czynienia z jednym z psychologicznych korzeni narodowego socjalizmu. Komuniści także uwielbiali synchroniczne, ujednolicone masowe pokazy. Horyzontalizm wyraził się wizualnie.

Jest to część dziewiętnastowiecznej, wciąż zróżnicowanej transformacji. Nowy ideał, jednolite etnicznie państwo, jest bardziej zgodne z militaryzmem oraz rozwojem instytucji parlamentarnych niż państwo etnicznie mieszane. Marek Twain pozostawił nam na przykład sprawozdanie z życia parlamentarnego w Wiedniu31, natomiast Jan Stuart Mill podkreślał, że demokracja w państwie wielojęzykowym jest problematyczna32 — nic dziwnego, skoro instytucje totalitarne wymagają językowej jednolitości. Składa się na to również fakt, iż etniczna większość, poprzez swoją partię (lub partie), dąży do demokratycznego, lecz nie liberalnego, panowania nad mniejszościami.

Wielojęzykowość stwarza ogromne problemy zarówno w parlamencie, jak i w armii. Dlatego też zaobserwować możemy wrogość rewolucji francuskiej względem posługiwania się w Republice językami nie-francuskimi. Rozkwit demokracji i etnicznego nacjonalizmu przebiegał synchronicznie. W imię demos oba te horyzontalno-masowe ruchy połączyły się bez trudu. Znamienne jest, że siłami zbrojnymi czerwonej „Niemieckiej Republiki Demokratycznej” była poborowa i ideologicznie formowana Nationale Volksarmee — „Narodowa Armia Ludowa” — w nazwie której termin „lud” (people) występuje w dwóch formach. Z kolei kiedy Karol de Gaulle, szlachcic i monarchista, zaproponował socjaliście Leonowi Blumowi, by przekształcić francuską armię w armée de métier — czysto zawodową armię składającą się z ochotników — plan jego został natychmiast odrzucony jako prawicowy i niedemokratyczny trik. Armia taka mogłaby z łatwością zostać zmobilizowana przeciwko ludowi oraz zrodzić esprit de corps, co byłoby całkowicie „niedemokratyczne”.

V

Mówiliśmy już o indoktrynacji poborowych, która — naturalnie — w czasie wojny staje się istotna. Większym złem jest jednak fakt, iż, jako że rekrutów wciela się spośród ogółu populacji, samo społeczeństwo również musi zostać zindoktrynowane — innymi słowy, należy sprawić, aby kolektywnie znienawidziło wroga. W tym celu współczesne rządy odwołują się do wsparcia ze strony mediów masowych, które to następnie informują ludność, jak zły jest nieprzyjaciel (znikomo lub w ogóle nie zważając na prawdę). Uwypuklana jest nikczemność i niższość wrogiej nacji oraz zbrodnie jej sił zbrojnych, które składają się z tchórzy i najgorszych typów, werbowanych spośród szatańskiego narodu.

W czasie pierwszej wojny światowej zachodni alianci, jako bardziej demokratyczni, byli także zręczniejsi w aranżowaniu zbiorowej nienawiści. Wykorzystując głupotę mas (wszędzie!), mogli wydrukować prawie wszystko i nawet w najbardziej niepoważne relacje, jak np. o niemieckich żołnierzach odcinających rączki belgijskim dzieciom, wierzono z łatwością.

Ludwik Raemaekers, Holender w służbie aliantom, sporządzał niezwykle poruszające akwaforty obrazujące okrucieństwa armii niemieckiej. Jedna z najgorszych ukazywała nagą francuską dziewczynę, ukrzyżowaną i opluwaną przez nieogolonych niemieckich żołnierzy w okularach. Żadne materiały tego typu nigdy nie zostały wyprodukowane przez państwa centralne33.

W pamiętnej xiążce Jerzy Bernanos opisał idiotyzmy francuskiej propagandy wojennej tego okresu. Jak podaje, Francuzom wmawiano, że ciała niemieckich poległych cuchną gorzej od francuskich oraz że Niemcy to śmiechu warci tchórze, którzy nie odważą się zakłócić francuskim poilus przytulnego życia w okopach. Była to najgorszego rodzaju oszukańcza propaganda34. (Podczas francuskich buntów w 1917 r. zdziesiątkowano całe bataliony, tj. co dziesiąty mężczyzna został stracony. Widzimy zatem, iż wojna wcale nie była zabawna ani przytulna).

Pierwsza wojna światowa — a przynajmniej od roku 1917, kiedy upadek monarchii rosyjskiej uczynił zbrojne przystąpienie Ameryki realnym politycznie — nie była oczywiście wojną gabinetową między monarchami, ale już tym, co Niemcy określili mianem Völkerringen — wojną między narodami. Odtąd była to ideologiczna krucjata, by „uczynić świat bezpiecznym dla demokracji” — niczym pod koniec osiemnastego wieku, kiedy to Francja rzuciła ideologiczne wyzwanie Europie.

Interesujące było widzieć, jak różniły się napięcia na obu frontach, wschodnim i zachodnim. Na wschodzie, do roku 1917, nadal była to walka trzech cesarzy, dzięki czemu dawny styl zachował się i był podtrzymywany na wyższym poziomie. Wciąż mieliśmy do czynienia z wojną dżentelmenów35, który to fakt dostrzegalny był nie tylko na froncie, ale także w ojczyznach. W Rosji często wypuszczano wziętych do niewoli rzemieślników i kupców, którzy, dopóki władzy nie przejęli bolszewicy, zarabiali całkiem nieźle. „Wrogich cudzoziemców” więziono w Wielkiej Brytanii, Francji, Włoszech i Niemczech, ale nie w Austrii36.

VI

Wojna między całymi narodami, przeradzająca się w ideologiczną krucjatę — gdzie słowo „krucjata” ma niemal religijne implikacje — z konieczności zmierzała do nabycia cech totalnych i totalitarnych37. Totalitaryści mogli rozniecić zapał swoich żołnierzy z większą łatwością, ponieważ swe działania oparli na wysoce autorytarnej strukturze. (To wyjaśnia też, dlaczego niemiecka armia walczyła dobrze w beznadziejnej, defensywnej akcji przez ponad dwa lata — między 1942 a 1945).

Zasiana przez demokracje propaganda nienawiści dała plon. Łącząc ją z uprzedzeniami rasowymi, Stany Zjednoczone podjęły decyzję o umieszczeniu całej znajdującej się na zachodnim wybrzeżu populacji pochodzenia japońskiego (zarówno obywateli, jak i cudzoziemców) w obozach koncentracyjnych — taktyka rozwinięta przez Brytyjczyków w czasie wojen burskich. Wśród nich byli nawet obywatele amerykańscy, którzy, mając tylko jednego japońskiego przodka, wyglądali jak ludzie rasy białej i nie znali ani jednego słowa po japońsku38.

Podobnie było w przypadku żołnierzy niemieckich po ostatecznej masowej kapitulacji w maju 1945. Nie traktowano ich jak typowych jeńców wojennych chronionych przez konwencję haską, lecz jak RSW („Rozbrojone Siły Wroga”), obchodząc się z nimi nędznie. Byli głodzeni, w skutek czego ponieśli ogromne straty — prawdopodobnie sięgające miliona osób39. Oburzenie wywołane niemieckimi obozami koncentracyjnymi miało jednakże niewielki wpływ na tę politykę, gdyż przeważnie nie dawano wiary doniesieniom o niemieckich okrucieństwach wojennych. Ludzie pamiętali kłamstwa, jakie szerzono o Niemcach podczas pierwszej wojny światowej40.

Wraz z wejściem w epokę zbrojnych hord, wojny z konieczności przyjęły nowe formy oraz inny charakter. Nie chodziło już jedynie o wymanewrowanie przeciwnika i wygranie bitew, ale — skoro była to wojna narodów i ideologii — o zabicie możliwie największej liczby nieprzyjaciół, przez co działania wojenne nabrały charakteru exterminacyjnego. W minionych wiekach najemnicy należeli do różnych nacji i, gdy się „zaciągnęli”, mogli być zatrudniani z różnych powodów i w różnych celach, a nawet „przehandlowani” innemu zleceniodawcy. Ten, kto sam się sprzedaje, może także zostać sprzedany komuś innemu41.

Jako że wojny wyewoluowały od zatargów między koronowanymi głowami do konfliktów masowych, całe narody stały się kolektywnie wrogami innych narodów. Dlatego też wojny mogły być wreszcie prowadzone przeciw cywilom — nie tylko przeciw oblężonym miastom, ale całym populacjom mężczyzn, kobiet i dzieci. A odkąd technika dała nam lotnictwo, oprócz ścierania się z żołnierzami przeciwnika na liniach frontu, możliwe stało się także atakowanie wsi i miast na tyłach wroga.

Francuzi, pionierzy awiacji, dali temu początek w pierwszej wojnie światowej, bombardując procesję Bożego Ciała w Karlsruhe i zabijając dzieci, a Niemcy, idąc w ich ślady, zrzucili z zeppelinów bomby na brytyjskie miasta oraz ostrzelali pociskami artyleryjskimi Paryż z odległości 80 mil. Francuzi musieli ginąć, bez względu na płeć i wiek. Uważano, że to w porządku — tak nisko upadła Europa.

Co ciekawe, to Trzecia Rzesza (chociaż planowała zbrojne agresje) pragnęła wykluczenia militarnego użycia lotnictwa poza jasno zdefiniowanymi liniami frontu. W roku 1935 Niemcy, chcąc paktu delegalizującego prowadzenie na tyłach przeciwnika agresji przeciw cywilom, złożyli stosowną propozycję Wielkiej Brytanii, rządzonej podówczas przez laburzystów. Oferta została jednak odrzucona, ponieważ wszelkie starania o zhumanizowanie wojen uczyniłyby je bardziej akceptowalnymi, co byłoby ciosem dla szlachetnej sprawy pacyfizmu. Właściwie wszyscy uznani autorzy brytyjscy są przychylni tezie, iż podczas drugiej wojny światowej to właśnie wojna powietrzna rozpoczęła wojnę totalną — wojnę do ostatniej kropli krwi — upragnioną i udoskonaloną przez demokracje, nie narodowych socjalistów. Niemieckie ataki poza strefą działań wojennych zawsze były odwetami. Część brytyjskich autorów przyznała ten fakt jedynie z zawstydzeniem; inni — z panem Churchillem na czele — szczycili się nim42.

Generał J.F.C. Fuller stwierdził, że „to pan Churchill był tym, który uruchomił zapalnik wojny pełnej dewastacji i terroryzmu, jakich nie doświadczono od czasów inwazji Seldżuków”43. Wojna sięgnęła dna wraz z destrukcją Drezna — niemieckiej Florencji — stratą 204 000 istnień44 oraz anihilacją Hiroszimy i Nagasaki45. Mimo iż Japończycy dwukrotnie w 1945 (w kwietniu poprzez Watykan oraz w lipcu via Moskwa) desperacko prosili o podanie im warunków podpisania rozejmu, w odpowiedzi otrzymali jedynie niesławne i idiotyczne hasło: „bezwarunkowa kapitulacja”. (Podczas gdy naród amerykański nic o tym nie wiedział, nie tylko tysiące Japończyków zginęły nadaremnie, ale także niezliczona liczba amerykańskich „boys”). Nienawiść wywołana propagandą rozgrzała horyzontalno-kolektywną mentalność do takiego stopnia, że wojna na Pacyfiku, ujmując to słowami amerykańskiego lidera socjalistycznego Normana Thomasa, nabrała charakteru zorganizowanych militarnie rozruchów na tle rasowym.

Bardzo konkretnym przejawem rasistowskiego aspektu tej wojny było pamiętne wydarzenie: amerykański żołnierz przysłał prezydentowi Roosveltowi nóż do papieru zrobiony z kości udowej poległego Japończyka. Prezydent napisał do niego list z podziękowaniami oraz wyraził nadzieję na więcej takich prezentów. Wiadomość o tym dotarła do Japonii, na co Ken Harada, japoński ambasador w Watykanie, postanowił zaprotestować za pośrednictwem Rzymu. Prezydent zmienił wtedy zdanie i obiecał, że nóż otrzyma godny pochówek46.

Znacznie donioślejszy dowód zwykłego barbarzyństwa jawi się nam w zbombardowaniu siedziby Gestapo w Hadze, na skutek czego zginęło 800 Holendrów. Jeszcze gorsze było 3500 ofiar „nalotu dywanowego” na Hawr tuż przed jego wyzwoleniem, ale już po ewakuacji niemieckiej. De Gaulle był oburzony, lecz brytyjsko-amerykańscy alianci usprawiedliwiali się, mówiąc: „Naprawdę myśleliśmy, że Niemiaszki nadal są w mieście!”, na co generał stracił nad sobą panowanie. Zarżnięto 3500 Francuzów, by dorwać tylko kilku Niemców47! Udał się następnie na pogrzeb, przewodząc konduktowi żałobnemu razem z duchowieństwem.

Zanikł również szacunek dla skarbów kulturowych Starego Świata. W pierwszej wojnie światowej zarzucano Niemcom, że dokonali ostrzelania katedry w Reims (ich wymówką była obecność obserwatorów na wieży) oraz celowego spalenia części Leuven, w odpowiedzi na ostrzał ze strony cywili. Jednak druga wojna światowa była znacznie bardziej „postępowa”, co innymi słowy oznacza, że Europa wraz z Ameryką Północną staczały się przez ostatnie 200 lat ku rządom „populistycznym” i osiągnęły kulturowy oraz etyczny poziom Dahomeju pod rządami Gleglego, czy Ugandy pod wodzą Idiego Amina Dady48. Naloty na Niemcy nazwano „rajdami Baedeckera”, ponieważ — z obawy o swoje bezpieczeństwo — piloci alianccy latali bardzo wysoko i opróżniali komory bombowe mniej więcej nad historycznymi centrami miast, niszcząc najpiękniejsze budynki, a produkcję zbrojeniową rażąc w stopniu zaskakująco niewielkim. Serca miast, takich jak Frankfurt, Monachium, Norymberga, Hamburg i Brema, znalazły się w rozsypce, natomiast otaczające je komplexy przemysłowe przetrwały. (Podczas gdy część alianckich rzeczników wyjaśniała, że celem były siedziby robotników, inni sądzili, że unicestwienie niemieckiej „Kultur” zniszczy arogancję nazistów). Pomimo tego, owa orgia krwi niewiele wniosła do zwycięstwa Aliantów. IG-Farben i inne wielkie przedsiębiorstwa funkcjonowały do samego końca.

Jednym z najgorszych i najbardziej idiotycznych dokonań było zniszczenie przez armię amerykańską antycznego, włoskiego opactwa na Monte Cassino. Alianci poinformowani zostali, że wewnątrz nie ma niemieckich żołnierzy. Lecz, jako że budynek pozostał nietknięty, w Stanach Zjednoczonych podniosły się krzyki, że oszczędzenie opactwa byłoby hołdowaniem „rzymskokatolickim interesom” kosztem amerykańskich poległych. „Nasi chłopcy” mieliby ginąć, by zadowolić papieża! Wojskowi ustąpili ostatecznie pod naporem „frontu wewnętrznego”. Vox populi nie powinien być tłumiony, więc podjęto decyzję polityczną, nie wojskową. Zabytek gwałtownie spłonął, dzięki czemu Niemcy mogli bezpiecznie zająć jego ruiny, podczas gdy obrona wielkiego budynku pod ostrzałem artylerii byłaby samobójstwem. Amerykanie mieli teraz przed sobą przeciwnika znacznie lepiej okopanego i w pełni osłanianego przez gruzy zniszczonego opactwa. Nie groziło mu pogrzebanie pod walącymi się murami. Straty aliantów — podobnie jak biednych, zdradzonych Polaków, którzy musieli walczyć wraz z nimi — znacznie wzrosły, ale opinia publiczna była usatysfakcjonowana: wojnę prowadzono demokratycznie49.

Co jednak amerykańscy żołnierze sądzili o tych nieodwracalnych stratach architektonicznego piękna? Stacjonujący niedaleko Benevento oficer, zapytany przez amerykańskiego dziennikarza, czy nie miał jakichkolwiek obaw, odpowiedział: „Nic na to nie poradzimy. We Włoszech po prostu roi się od klerykalnych zabytków”.

Niestety, druga wojna światowa miała także inny fatalny aspekt: ruch oporu, któremu „publika” zachodniego sojuszu przyklaskiwała z entuzjazmem. Wyjątek należy poczynić dla polskiej Armii Krajowej oraz bojowników żydowskich, ponieważ narodowi socjaliści, podobnie zresztą jak i socjaliści międzynarodowi, chcieli pozbawić ich wyższych klas społecznych albo zgładzić całkowicie50. Nie posiadając legalnych armii zdolnych do prowadzenia obrony, mieli pełne moralne prawo walczyć o swój byt51. Podobnie jak w pozostałych krajach, okupanci nie mogli walczyć z owymi przebiegłymi napastnikami inaczej, jak tylko wyłapując ich i rozstrzeliwując. Nie-do-końca-zdemokratyzowane narody nie podejmowały takich działań, a „rezystanci” aż nazbyt często byli byłymi kolaborantami, którzy, wyczuwając, że Trzecia Rzesza to tonący statek, przeszli na drugą stronę52. Co znamienne, francuski Résistance stał się wyraźnie aktywny dopiero po załamaniu się narodowo-międzynarodowego sojuszu53. W czasie kiedy Francja stała się republiką w 1870 r., istniał poprzednik cywilnego Résistance w postaci francs-tireurs, w pełni kompatybilny ze wzrastającym wtedy horyzontalizmem. Dawniej wzięcie udziału w wojnie, nie będąc odzianym w „królewski herb”, było bezprawne. Alternatywą byłoby po prostu zniżenie się do poziomu dzikusów. Nieco inaczej było w przypadku Bałkanów, gdzie po 500 latach tureckich rządów tradycja chrześcijańska została złamana i na wojnę szło się „kolektywnie”, jak tego boleśnie doświadczyliśmy w obu wojnach światowych. Wpierw mieliśmy nacjonalistycznych komitadżi, a następnie ideologicznych partizani54.

VII

Jednym z najgorszych rezultatów demokratyzacji wojen była — i jest nadal — trudność w zakończeniu wojny pokojem lub przynajmniej długim okresem spokoju. W częściowo lub w pełni demokratycznym porządku, walcząc uprzednio z żołnierzami z poboru, jest się rządzonym w większości przez przedstawicieli ludu, którzy nie myślą w kategoriach historycznych, lecz politycznych. Na temat historii, ekonomii, mentalności kultur oraz geografii nie wiedzą nic. Co więcej, rozumują w sposób „personalny”, nie dynastyczny. O czym myślą przede wszystkim? O dobru ich wnuków i prawnuków czy o wygranej w następnych wyborach? Powracający żołnierze, o ile walczyli po stronie zwycięskiej, chcieli widzieć owoce poniesionych ofiar. Pragnęli więc „pokoju”, który dałby ich krajowi maxymalne korzyści. (Najemnicy natomiast postrzegali rzecz odwrotnie. Zajmowały ich myśli o kolejnym zadaniu).

Hojność jest cnotą występującą raczej wśród niewielkich, wyższych warstw społecznych niż wśród mas. Spostrzeżenie, że hojność często popłaca, podczas gdy egotyzm nie, wymaga przecież inteligencji. W swej błyskotliwej xiążce Fénélon napomniał delfina:

Traktaty pokojowe nic nie znaczą, jeśli jesteś stroną silniejszą i jeżeli zmusiłeś sąsiada do ich podpisania dla uniknięcia większego zła; składa on wtedy podpis tak, jak osoba, która oddaje swą sakiewkę bandycie, mając przystawiony do głowy pistolet55.

Widzimy jednak, że już w dziewiętnastym wieku — wieku demokratyzacji monarchii „konstytucyjnych” — ostrzeżenie Fénélona było coraz bardziej ignorowane. Niemiecki pęd do unifikacji oraz włoskie Risorgimento zrodziły okazje do anexji całych krajów i uczynienia różnych dynastii bezdomnymi. W tej materii pierwsi byli Włosi. Suwereni Modeny, Parmy i Toskanii oraz Burbonowie Obojga Sycylii musieli odejść. Po wyzwoleniu Szlezwiku-Holsztyna przez Związek Niemiecki spod duńskiego panowania nie pozwolono na powrót prawowitych następców. Sytuację pogorszył wynik wojny niemiecko-pruskiej z 186656, która zakończyła się włączeniem przez Prusy nie tylko Szlezwiku-Holsztyna, ale także Hessen-Nassau, miasta cesarskiego Frankfurt oraz Królestwa Hanoweru57. Taka była polityka Bismarcka, który — zaczynając jako typowy pruski konserwatysta i pobożny luteranin — z czasem przeobraził się w niemieckiego nacjonalistę i „narodowego liberała”, a który następnie, tuż po ustanowieniu Cesarstwa Niemieckiego („Drugiej Rzeszy”), już jako „nacjonalistyczny progresywista” zapoczątkował Kulturkampf przeciwko Kościołowi katolickiemu58.

Jednak prawdziwe załamanie nadeszło wraz z końcem pierwszej wojny światowej, która przeistoczyła się z wojny między narodami w ideologiczną „krucjatę, by uczynić świat bezpiecznym dla demokracji”. W 1900 r. Europa miała tylko dwie republiki demokratyczne (Francję i Szwajcarię), którą to formę rządów reprezentowały podówczas głównie kraje Ameryki Południowej i Środkowej, „wzbogacone” w roku 1910 i 1912 o Portugalię i Chiny59. Wielkie zwycięstwo demokracji w Europie Środkowej (mimo iż w Rosji tryumfowała zaledwie przez 7 miesięcy) oraz zniknięcie trzech cesarzy utworzyło nową scenę. Demokraci spodziewali się, że „pokój” będzie kształtowany demokratycznie, tj. konsensusem większości głosujących w państwach zwycięskich.

Naturalnie, jeśli spojrzymy na czternaście punktów Wilsona60, państwa pokonane mogłyby oczekiwać, że zasada samostanowienia zostanie zastosowana również do nich, jednak ów uroczy dokument był jedynie przynętą mającą skłonić je do kapitulacji. Jako że zwycięzcami były demokracje, „traktaty” nie były rzeczywiście traktatami, lecz dyktatami, które miały na celu zadowolenie wyborców w kraju. Nauczone, by „nienawidzić wroga” masy, opowiedziały się tak naprawdę (nawet jeśli nie bezpośrednio) za dyktatami. W Wielkiej Brytanii mieliśmy słynne „wybory w kolorze khaki” — orgię demagogii, w której Lloyd George obiecał „powiesić Kaisera” oraz zrujnować niemiecką klasę średnią horrendalnymi reparacjami, którymi Niemcy będą „ściskani, aż wyjdą z nich pestki”.

Jerzy F. Kennan stwierdził, że prawie wszystkie nasze nieszczęścia mają swe źródła w pierwszej wojnie światowej — nie w samych walkach, ale w jej następstwach. Proponuję cztery uzasadnienia dla tej tezy: interwencja amerykańska, która sztucznie przedłużyła konflikt i stanęła na przeszkodzie zawarcia pokojowego kompromisu61; połączenie walki narodowej z duchem ideologicznej krucjaty, który tylko ją zintensyfikował; olbrzymia, historyczna, geograficzna, ekonomiczna i psychologiczna ignorancja polityków, którym naturalnie zależało tylko na zadowoleniu wyborców; i wreszcie intelektualna próżnia narodów po tym, jak ich emocje rozgrzane zostały do n-tego stopnia.

Zły gust Bismarcka, który organizował w Wersalu uroczystości z okazji ustanowienia Drugiej Rzeszy, był teraz naśladowany przez tych, którzy przygotowali upokorzenie Rzeszy Niemieckiej w Sali Lustrzanej tego samego budynku. To właśnie tam, jak i w znacznie istotniejszych postanowieniach z St. Germain-en-Laye oraz Trianon, z podziwu godną przezornością i czułą dbałością o każdy detal położono fundamenty Trzeciej Rzeszy i drugiej wojny światowej. Traktat wersalski wyrządził ogromne szkody wewnątrz Niemiec, lecz prawie nie zmienił mapy Europy.

Zniszczenie Imperium Habsburskiego uczyniło Niemcy geopolitycznym zwycięzcą pierwszej wojny światowej. Po roku 1919 graniczyły one tylko z jednym wielkim mocarstwem — Francją. Od wschodu natomiast znalazły się w pośrednim lub bezpośrednim sąsiedztwie państw częściowo sztucznych, a częściowo bezbronnych militarnie. Jak w 1926 roku Jego Magnificencja Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego Ernest Kornemann zwrócił uwagę, pora, by ktoś wykorzystał tę sytuację, nadeszłaby prędzej czy później. Tak też się stało.

Hitler, dzięki autorom podpisanych na przedmieściach Paryża traktatów, odziedziczył nie tylko sytuację wewnętrzną, charakteryzującą się gospodarczym wykorzenieniem istotnych warstw społecznych oraz narzuceniem niefunkcjonalnej formy rządów62, ale także wyjątkowo korzystne położenie geopolityczne, które spowodowane było przede wszystkim podziałem Austro-Węgier63. Gdyby Hitler miał jakiekolwiek poczucie humoru, postawiłby za to duży pomnik Woodrowowi Wilsonowi64.

Wspominając te wydarzenia, Jan Maynard Keynes, który asystował Lloydowi George’owi na owych konferencjach, napisał:

Pokój kartagiński nie jest praktycznie właściwy ani możliwy. (…) Nie da się cofnąć czasu (…) bez wywołania w strukturze Europy takich napięć oraz wyzwolenia takich sił ludzkich i duchowych, które, prąc poza granice i rasy, przemogą nie tylko was i wasze „gwarancje”, ale także instytucje i istniejący porządek waszego Społeczeństwa65.

Jedną z tych „gwarancji” była Liga Narodów, nazwana przez Comptona Mackenzie’ego „snem maszynistki o Świętym Cesarstwie Rzymskim”, do której Kongres Stanów Zjednoczonych odmówił przystąpienia66. Bez wątpienia jednak satysfakcja ze zwycięstwa panowała powszechnie, nie tylko wśród Amerykanów, Brytyjczyków, Francuzów i Włochów, ale także wśród Czechów, Rumunów i Serbów67. Jednakże inteligentni Polacy, widząc swój kraj w uścisku pomiędzy Związkiem Sowieckim a Niemcami, pozostali sceptyczni68. „Historia” — jak zawsze niezmiernie brutalna — mogłaby zwrócić się do pokonanych następującymi słowami: „Z racji tego, że byliście nielojalni wobec swej lepszej natury, wobec swego dziedzictwa oraz tradycji, służyć będziecie w nędznej niewoli nie Cesarzom, lecz Tępicielom, bezlitosnym megalomanom, którzy pchać będą was ku kolejnej rzezi!”. Zwycięzcom mogłaby natomiast rzec: „Czerpiąc korzyści ze swej ogromnej przewagi w ludziach i bogactwach, nadużyliście triumfu i zapłaciliście zań słono nie tylko życiem mężczyzn, kobiet i dzieci, ale ponadto swym ogólnoświatowym prestiżem i majątkiem!”.

Spoglądając wstecz do pierwszej wojny światowej, dawny, demokratyczny entuzjazm szerzenia wielkich ideałów rewolucji francuskiej odrodził się69 — nawet za cenę ogromnych rozlewów krwi — ponieważ dla prostych dusz demokracja oznacza wolność od bycia rządzonym odgórnie lub z zewnątrz. Natomiast gdy na horyzoncie pojawiła się perspektywa zawarcia pokojowej ugody, demokratyczni idealiści stawili zbrojny opór. „Lewa ręka Wilsona” w sprawach zagranicznych, Jerzy D. Herron, wolał nawet zwycięstwo Prus niż pokojowy kompromis, który dla niego oznaczał arystokrację, baronów z Zagłębia Ruhry, Habsburgów oraz Kościół katolicki, i „złamałby Bogu serce”, podczas gdy — nawet po triumfie Hohenzollernów — narody „mogłyby przebudzić się po długiej, złowrogiej nocy i doświadczyć kosmicznej bliskości oraz nieskończonej wiedzy”70.

Wilson bardzo podziwiał Herrona i uczynił go swoim pośrednikiem w Europie podczas wojny, dając mu tym samym okazję do storpedowania w lutym 1918 r. austriackich starań o pokój, który oznaczałby utrzymanie się Habsburgów71. Życie żołnierzy z poboru jest po prostu niewiele warte, skoro można ich łatwo zastąpić. To samo tyczy się niepowodzenia, jakiego doświadczyła tajna niemiecka prawica przed wybuchem drugiej wojny światowej (spisek Haldera-Becka), a także nieudanych prób podjętych przez nią w trakcie wojny z pomocą doktora Bella, biskupa Chichester, który błagał Winstona Churchilla o współpracę72.

Niemcy musieli podpisać „traktat” wersalski, ponieważ blokada głodowa działała niczym zgniatacz kciuków. Nadzieję na liberalną demokrację w Rosji zdławili radykalni socjaldemokraci, tzw. bolszewicy, toteż Rosja nie pasowała już na „partnera w lidze państw honorowych”, jak to ujął Wilson, witając rządy Alexandra Kiereńskiego. (Dwadzieścia lat później Nowa Rosja, „Socjalistyczna Ojczyzna”, otrzymała wyśmienitą sposobność rozpoczęcia drugiej wojny wespół z narodowymi socjalistami).

Czy europejscy monarchowie kiedykolwiek próbowali zaprowadzić monarchizm w Drugiej bądź Trzeciej Republice Francuskiej, w Brazylii po upadku monarchii, czy w Portugalii w 1910? Nie, ponieważ coś takiego jak „monarchizm” nie istnieje. Demokracja jako demokratyzm jest ideologią gnostyczną, zaciekle uwziętą na „ratowanie świata”73. Monarchia ma charakter „familistyczny”. Rodzina jest czymś naturalnym. Nie potrzebuje impulsów filozoficznych. Nie reprezentuje żadnej świeckiej religii.

Aby uszczęśliwić ludzi (na własne podobieństwo), trzeba jednak czasem wywrzeć na nich trochę, a okazjonalnie nawet sporo, presji. W lutym 1914 roku pan Wilson pomyślał, że Mexykanie byliby znacznie szczęśliwsi, gdyby pod względem politycznym naśladowali Stany Zjednoczone, które z kolei naśladowały Francję74. Zmartwiło to sir Edwarda Greya, brytyjskiego ministra spraw zagranicznych. Między nim a amerykańskim ambasadorem Walterem Hinesem Page’em wywiązał się ciekawy dialog. Tematem była mexykańska niechęć wobec przyjęcia pełnej demokracji, którą Stany Zjednoczone, jakkolwiek by patrzeć, promowały w Mexyku, jeszcze zanim wsparły Benedykta Juáreza, mordercę cesarza Maxymiliana75. Wymiana zdań biegła następująco:

Grey: Załóżmy, że zainterweniujecie, co potem?

Page: Zmusimy ich, by głosowali i postępowali zgodnie z podjętymi decyzjami.

Grey: Ale załóżmy, że nie będą tak postępować?

Page: Pojedziemy tam znowu i każemy im głosować jeszcze raz.

Grey: I tak przez 200 lat?

Page: Tak. Stany Zjednoczone wciąż będą tu za 200 lat i nadal będą suszyć im głowę, aż nauczą się głosować i rządzić76.

Z tą prostolinijną mentalnością „młode demokracje” zmuszono, by „cieszyły” się samorządnością i zachwycały swoją „nową, republikańską wolnością”77. Sformułowania te przywodzą na myśl napoleońskich zdobywców Tyrolu oraz ducha, w jakim podyktowane zostały traktaty paryskie78. W latach 1795-1815 Francja zatopiła Europę we krwi. Mimo to na kongresie wiedeńskim jej delegatów przyjmowano z wielkimi honorami, posiedzenia i dyskusje prowadzono w języku francuskim, a państwo francuskie opuściło konferencje nieco powiększone79. Nie wołano: „powiesić Empereur!” — ani też nie było „publiki”, której łaknienie zemsty należało zaspokoić.

VIII

Oczywiście naiwnością byłoby myśleć, że wojny prawdziwie monarchicznego okresu naszej chrześcijańskiej historii były przyjemną rozrywką. Wybuchały często, a dyscyplina wojsk zaciężnych była mizerna. Okupowane miasta musiały płacić kontrybucje, akceptowano łupiestwo, a rabujący żołnierze stanowili wręcz plagę. Dopiero w wieku osiemnastym wojny nabrały cywilizowanego charakteru80. Pomógł w tym wielce fakt, iż generałowie pochodzili ze szlacheckich rodzin. Mieli stosowne wychowanie, a ponadto europejską arystokrację łączyły pokrewieństwa na szczeblu międzypaństwowym, chociaż nie w takim stopniu, jak wśród rodów królewskich i cesarskich81. W ocenie charakteru przeciwnika z pewnością nigdy nie ulegali wpływom mediów masowych. Nie wyobrażam sobie, by wstępniaki z londyńskiego Daily Court mogły kiedykolwiek zrobić takie wrażenie na Marlborough, jak artykuły Dawida Halberstama z New York Timesa na prezydencie Kennedym.

Monarchowie jednakże zawierali związki małżeńskie nie tylko na płaszczyźnie międzypaństwowej, lecz także międzyrasowej. Było to wielką korzyścią dla nacji, nad którymi panowali, ponieważ — nabierając w ten sposób pewnego dystansu do swoich poddanych — mogli sądzić ich bardziej obiektywnie. W 1909 r. jedynymi rdzennie natywnymi i suwerennymi dynastiami w Europie byli Petrowiciowie-Niegoszowie w Czarnogórze oraz Karadziordziewicze w Serbii — rody zdecydowanie nie najważniejsze czy najwybitniejsze. Dom Sachsen-Coburg-Gotha panował w Saxonii-Coburgu, Wielkiej Brytanii82, Belgii, Portugalii oraz Bułgarii; Holstein-Gottorpowie panowali w Rosji, gdzie prawdziwi Romanowowie wymarli wraz ze śmiercią Piotra II; Burbonowie panowali w Hiszpanii; Hohenzollernowie alemańscy panowali w Prusach i Rumunii; Dom Nassau panował w Niderlandach i Luxemburgu; szwajcarsko-lotaryńscy Habsburgowie panowali w Austro-Węgrzech; (francuscy) Sabaudowie panowali w Italii; a Sonderburg-Glücksburg-Augustenburgowie panowali w Danii, Norwegii i Grecji. Wszyscy oni są potomkami Karola Wielkiego i Mahometa83, mają domieszkę krwi żydowskiej84, a ze strony Marii Teresy pochodzą od kumańskiej (turecko-tatarskiej) xiężniczki85.

Reformacja podzieliła dynastie katolickie i protestanckie, lecz nie do końca86. Pomimo swarów, wojen i różnic wyznaniowych, jeszcze w 1870 pokonany Napoleon III obiadował jako jeniec z Wilhelmem I Pruskim i Bismarckiem w zamku Wilhelmshöhe, gdzie pruski król zwracał się do cesarza Francji „Mon cher Monsieur frère!87. Opanowanie, dobre maniery i hojność były przymiotami właściwymi monarsze.

Musimy jednak pamiętać, że chociaż wzajemne związki między monarchami zacieśniały się z biegiem wieków, nie byli oni całkowicie odporni na wpływ zjawisk historycznych następujących po roku 1789, tj. demokracji, socjalizmu88, nacjonalizmu i ciągot „horyzontalistycznych”89. Wątpliwe jest nawet to, czy Lloyd George sam jeden był odpowiedzialny za nieocalenie życia rosyjskiej rodziny carskiej. W 1917 r. Brytyjczycy odmówili udzielenia im azylu90.

Monarchia miała kilka wielkich zalet. Po pierwsze, po monarsze można było spodziewać się, że do swej roli będzie przygotowany pod względem psychologicznym91 i intelektualnym. Biorąc pod uwagę poziom przygotowania intelektualnego współczesnych polityków, ręce opadają z rozpaczy, gdy widzimy, jak często dostają się na stanowiska tylko dzięki prezencji i wygadaniu. Po drugie, ich (należące już raczej do przeszłości) międzynarodowe pokrewieństwa i brak powiązań lokalnych92. Numer trzy to fakt, że swą pozycję zawdzięczają nie partiom, frakcjom, grupom interesu, majątkom czy klasie, lecz tylko, by ująć to słowami Bossueta, „słodkiemu procesowi natury”93. Po czwarte, monarchowie mogli działać z uwzględnieniem perspektywy historycznej. W demokracji, gdzie zadaniem podstawowym jest zwycięstwo w wyborach, a przeplatana zmianami niestabilność jest powodem do dumy, konstruktywna polityka zagraniczna jest prawie niemożliwa94. Monarchowie pełnili swe funkcje aż do śmierci, zostawiając królestwa swoim synom lub najbliższym krewnym. Nie będąc ograniczonymi limitem czasowym, mogli działać historycznie, nie politycznie. Stąd ich liczne „testamenty polityczne”.

Trafnie wykazał to profesor Jan Herman Hoppe w swoim eseju, gdzie porównuje procedurę demokratyczną do sytuacji, w której małe dziecko domaga się natychmiastowego spełnienia zachcianek i protestuje płaczem, jeśli spotka się z odmową lub opóźnieniem. Monarcha, jako członek dynastii, może snuć plany w perspektywie dalekiej przyszłości, a nawet pokoleń95. Byłoby jednak błędem wierzyć, że powrót do monarchii, nawet monarchii chrześcijańskiej, rozwiązałby wszystkie nasze problemy. Przypomnijmy sobie pochwałę, którą wielki monarchista, Karol Maurras, skierował pod adresem owej formy rządów: „Le moindre mal. La possibilité du bien (Najmniejsze zło. Szansa na coś dobrego).

Monarchowie, jako członkowie dynastii, nadal jeszcze mogą planować przyszłość, uwzględniając nawet kolejne pokolenia. W czasach obecnych, gdy kulę ziemską przekształcono w miejsce niezmiernie złożone, przepaść między Scita a Scienda, tj. wiedzą posiadaną przez wyborców i kandydatów a wiedzą konieczną do należytego sprawowania władzy, cały czas poszerza się w sposób nieunikniony. A jako że owa konieczna wiedza jest znikoma wśród tych, którzy aktywnie bądź pasywnie uczestniczą w procesie demokratycznym, obecnie skuteczne jest jedynie poleganie na sentymentach, sympatiach, antypatiach, przyjemnościach i nieprzyjemnościach. Dlatego też demokracje zachowują się jak króliki, skacząc we wszystkich możliwych kierunkach prosto w niechciane wojny96, krucjaty ideowe oraz niepożądane, fatalne układy pokojowe. Monarchowie byli od małego przygotowywani do swoich obowiązków. „Dziedziczyli” profesję tradycyjnie, niczym rzemieślnicy. Syn krawca zostawał krawcem itp. Krawcy ci szyli niekiedy złe szaty, czasem doskonałe, ale zazwyczaj odpowiednie. Podobnie ma się to do monarchów. Lecz dentyści, prawnicy, szewcy, farmerzy bądź hydraulicy nie uszyliby żadnych ubrań, a tylko potworności. I stąd właśnie upadek Europy, trwający już od ponad 200 lat, co jednak nie umniejsza wspomnianego wyżej faktu, iż to dziewiętnastowieczny kompromis z demokracją ograniczył rolę monarchii w wieku dwudziestym do jedynie psychologicznej97.

Wojny są niepożądane niezależnie od okoliczności. Idealnym rozwiązaniem (obecnie to marzenie bez żadnej nadziei na realizację) byłaby rada chrześcijańskich monarchów98, panujących nad planetą oraz świadomych faktu, że dziś, dzięki rozwojowi technologii, chemii, fizyki i biologii, wojny mają charakter samobójczy99. Zagrażają one przetrwaniu całej ludzkości, która do tej pory nie ma wspólnego duchowego mianownika. Nie ma go też ani ONZ, ani tak naprawdę Unia Europejska. Jak dotąd UE może jedynie pochwalić się wspólnym pragnieniem, by być bardziej prosperującą gospodarczo oraz wspólną obroną przed wrogami zewnętrznymi (o ile nie mają agresywnych zapędów). W takich okolicznościach właściwym dla niej herbem byłby gruby jeżozwierz — zwierzę całkowicie bezpieczne we własnym środowisku naturalnym — lecz dla Europy symbol to nieodpowiedni.

Bibliografia

Bacque, James, Other Losses, Toronto: Stoddard, 1989.

Bainville, Jacques, Action Française, September 29, 1914.

Battaglia, Otto Forst de, Das Geheimnis des Blutes, Vienna: Reinhold, 1932.

Bernanos, Georges, la grande peur des bien-pensants, Paris: Grasset, 1949.

Brinton, Crane, The Jacobins, New York: MacMillan, 1930.

Bryce, James, The American Commonwealth, London and New York: MacMillan, 1888.

Bui-Tin, Following Ho Chi Minh: Memoirs of a North Vietnamese Colonel, London: Hurst, 1995.

Bullitt, William C., Thomas Woodrow Wilson: A Psychological Study, Boston: Houghton Mifflin, 1967.

Caulaincourt, Armand-Augustin-Louis de, Memoires du General de Caulaincourt, Duc de Vicence, Paris: Plon, 1933.

Churchill, Winston, The Second World War. Vol. 2, Boston: Houghton Mifflin, 1948-53.

Disraeli, Benjamin, Earl of Beaconsfield, K.G. Coningsby; or, The New Generation, London: Longmans, Green, and Co., 1849.

Duerr, Emil, Freiheit und Macht bei Jacob Burckhardt, Basel: Helbing & Lichtental, 1918.

Encyclopaedia Brittanica, 11th ed., 1911, “Dahomey”.

Fénélon de la Mothe, Francois, “Direction pour la conscience d’un roi”, Oeuvres. Vol. 25, Paris, 1787.

Fuller, J.F.C.,The Second World War: 1935–1945, New York: Duell, Sloane & Pearce, 1949.

Goebbels, Josef, The German Left, Der Angriff, December 6, 1931.

Goethe, Johann Wolfgang, Maximen und Reflexionen, New York and London: MacMillan, 1893.

Gómez Dávila, Nicolas, Auf verlorenem Posten, Vienna: Karolinger, 1992.

Hendrick, Burton J., The Life and Letters of Walter H. Page. Vol. 1, Garden City, N.Y.: Doubleday, 1925.

Herron, George D., The Menace of Peace, London: Allen & Unwin, 1917.

Herzl, Theodor, Der Judenstaat. In Theodor Herzls zionistische Schriften, Charlottenburg: Jüdischer Verlag, n.d.

Hoppe, Hans-Herman, Time Preference, Government, and the Process of De-Civilization: From Monarchy to Democracy, In The Costs of War: America’s Pyrrhic Victories, ed. John V. Denson, New Brunswick, N.J.: Transaction Publishers, 1997.

Irving, David, The Destruction of Dresden, London: William Kimber, 1963.

Kern, Fritz, Gottesgnadentum und Widerstandsrecht im frühen Mittelalter, Leipzig: Koehler, 1914.

Keynes, John Maynard, The Economic Consequences of the Peace, London: Harcourt Brace, 1920.

Kinsky, Nora Gräfin, Russisches Tagebuch, Stuttgart: Seewald, 1976.

Knightley, Phillip, The First Casualty, New York: Harcourt Brace, 1975.

Kuehnelt-Leddihn, Erik von, Leftism Revisited, Washington, D.C.: Regnery, 1989.

———, Liberty or Equality?, Front Royal: Christendom Press, 1993.

———, Foreign Policy and the Popular Will, Chronicles, June 1998.

Kyemba, Henry, State of Blood, London: Corgi Books, 1977.

Lely, Gilbert, Vie du Marquis de Sade. Vol. 1, Paris: Gallimard NFR, 1952.

Liddell-Hart, Basil, War Limited, Harper’s Magazine, March 1946.

Lloyd George, Richard, 2nd Earl of Dwyfor, My Father, Lloyd George, New York: Crown Publishers, 1960.

MacWilliams, Moving the West-Coast Japanese, Harper’s Magazine, September 1942.

McCormick, Ann O’Hare, The New York Times, October 9, 1944.

Mill, John Stuart, Considerations on Representative Government, New York: H. Holt, 1882.

Nickerson, Hoffman, The Armed Horde, 1793–1939: A Study of the Rise, Survival, and Decline of the Mass Army, New York: G. Putnam’s Sons, 1940.

Osuský, Štefan, George D. Herron: Dôverník Wilsonov počas vojny, Pressburg: Naklad Prudov, 1925.

Petrie, Sir Charles, Twenty Years Armistice—and After: British Foreign Policy Since 1918, London: Eyre & Spottiswoode, 1940.

Schickele, Rene, Die Grenze, Berlin: Rowohlt, 1932.

Secher, Reynald, Le genocide franco-francais, Paris: Presses Universitaires de France, 1986.

Spaight, J.M. The Battle of Britain, London: Geoffrey Bless, 1941.

———. Bombing Vindicated, London: Geoffrey Bless, 1944.

Stone, I.F, The Trial of Socrates, New York: Anchor Books, 1989.

Toynbee, Arnold J., A Study of History, London: Oxford University Press, 1939.

Twain, Mark, Traveller’s Record, Harper’s Magazine.

Voegelin, Eric, Science, Politics and Gnosticism, Chicago: Regnery, 1968.

Weinstein, Edwin W., Woodrow Wilson: A Medical and Psychological Biography, Princeton, N.J.: Princeton University Press, 1981.

tłumaczenie: Dawid Świonder

współpraca: Adam Raszewski, Magdalena Marzec, Tomasz Powyszyński, Adrian Nikiel 


1 Należy pamiętać, że z legitymistycznego punktu widzenia tzw. królowa Wiktoria nie była prawdziwą królową, toteż tytuł earla Beaconsfield, jaki nosił Disraeli, był nieprawowity — przyp. redakcji Portalu.

2 Zobacz: Benjamin Disraeli, Earl of Beaconsfield, K.G., Coningsby; or, The New Generation (London: Longmans, Green, 1849), book V, ch 8.

3 Wciąż praktykowana jest przez Aborygenów w różnych częściach globu. Nazwiska etnologów badających to zjawisko można znaleźć w niektórych moich xiążkach. Zobacz: np. Erik von Kuehnelt-Leddihn, Liberty or Equality? (Front Royal: Christendom Pess, 1993), p. 314 n. 474.

4 Polityczne aspekty śmierci Sokratesa znaleźć można w Encyclopaedia Britannica, zarówno w wydaniu z 1911 roku, jak i najnowszym. Innych autorów wspomniano w: Kuehnelt-Leddihn, Leftism Revisited (Washington, D.C.: Regnery, 1989), p. 349 n. 47. Niedawno, lecz z lewicowego punktu widzenia, zajmował się tym tematem I.F. Stone w The Trial of Socrates (New York: Anchor Books, 1989). Według Stone’a Sokrates był „faszystą”.

5 Wtórując owym wiodącym filozofom starożytności, św. Tomasz z Akwinu utrzymywał, że demokracja jest najmniej niekorzystnym z trzech złych rodzajów rządów. Ochlokracja i tyrania, jak twierdził, były gorsze.

6 Zobacz: Theodor Herzl, „Der Judenstaat”, Theodor Herzls zionistische Schriften (Charlottenburg: Jüdischer Verlag, n.d.), p. 119. Około roku 1000 Rzymianie przeprowadzili badania w poszukiwaniu jakichkolwiek żyjących potomków króla Dawida. Odnaleziono jedynie dwóch bezpotomnych starców. Rzecz jasna, większość Izraelitów widziała w Jezusie nie syna biednego oikodomos, ale xięcia o królewskiej krwi oraz pretendenta do tronu Izraela.

7 Zobacz: Nicolás Gómez Dávila, Auf verlorem Posten (Vienna: Karolinger 1992), p. 259; pierwotnie wydane jako Nuevos Escolios a un texto implicite (Bogota: Nueva Biblioteca Colombiana, 1986).

8 Markiz de Sade do 4 lipca 1789 r. był więźniem Bastylii, częściowo luxusowego więzienia dla przestępców stanu szlacheckiego, gdzie mocą królewskiego lettre de cachet trafił z nakazu teściowej (głównie za okrucieństwa, jakich dopuścił się wobec żony). Tam, krzycząc przez lufcik, podburzał znajdujących się na dzielnicy mieszkańców, by uwolnili „niewinnie przetrzymywanych”. Naczelnik więzienia wybłagał Ludwika XVI, by zdjął z niego brzemię tak uciążliwego więźnia, po czym Sade został przeniesiony do Charenton, zakładu dla obłąkanych. Dziesięć dni później, 14 lipca, zdobyto Bastylię, a Markiz został wypuszczony z Charenton i stał się znany jako „obywatel Brutus Sade”, komendant Section des Piques (swego rodzaju demokratyczne SS). Sade był bardzo aktywnym rewolucjonistą i chlubił się swoją rolą w upadku Bastylii. Nic dziwnego, że stał się postacią kultową dla studentów w roku 1968. Zobacz: Gilbert Lely, Vie du Marquis de Sade, volume 1 (Paris: Gallimard NFR, 1952), p. 273.

9 Zobacz: Reynald Secher, Le genocide franco-francais (Paris: Presses Universitaires de France, 1986). Najbardziej zdumiewająca była fabryka w Pont-de-Cle, gdzie ze skóry zarżniętych rojalistów produkowano oprawy xiążek i bryczesy.

10 Goethe mówił o Phantasten und Charlatane zarówno w odniesieniu do legislatorów, jak i rewolucjonistów. Zobacz: Johann Wolfgang von Goethe, Maximen und Reflexionen, nr 955 (New York: MacMillan, 1893).

11 Crane Binton, The Jacobins (New York: MacMillan, 1930). W Strasburgu trwały przygotowania do zniszczenia iglic słynnej na cały świat katedry. W niektórych wsiach „projekt” w zasadzie został wykonany. Jako że Alzatczycy „nie mówili językiem republikańskim” (tj. po francusku), podjęto plany wyjścia z tej sytuacji braku „jednakowości”. Propozycje były następujące: 1) odebrać im dzieci; 2) rozproszyć rodziny równo po całej Francji; bądź 3) zgilotynować ich wszystkich. Relację Brintona, profesora Harvardu, czyta się niczym opis Trzeciej Rzeszy.

12 W tym sensie należy rozumieć stwierdzenie Jerzego Ludwika Borgesa: „Yo descreo en la democracia porque es un abuso curioso de la estadistica”. (Demokracja jest obrazą dla statystyki).

13 W 1932 r. w Niemczech do urn poszło około 98 procent uprawnionych do głosowania. Chociaż totalitarne władze „wyprodukowały” później liczby sięgające nawet 100 procent, mimo to nadal uwielbiały, bardzo zresztą demokratycznie, organizować „plebiscyty”.

14 Niezwykle zdumiewające jest spotykać dość dobrze wykształconych chrześcijan, którzy wierzą, że „wszyscy jesteśmy równi przed Bogiem”. Gdyby Judasz Iskariota był równy Janowi Chrzcicielowi albo Janowi Ewangeliście, chrześcijaństwo musiałoby zwinąć manatki. Dominikanin R.L. Bruckberger słusznie stwierdził, że Nowy Testament jest przesłaniem o ludzkiej nierówności. (Czy można sobie wyobrazić, że podczas dnia Sądu Ostatecznego wszystkie wyroki byłyby identyczne? Że Bóg nie „oddzieliłby” świętych od grzeszników?).

15 Spośród skazywanych przez „sądy” na śmierć i przeważnie gilotynowanych jedynie 8 procent stanowiło szlachtę. Największy odsetek stanowili rolnicy — aż 32 procent. Brak jest dokładnych danych odnośnie do liczby ofiar większych rzezi, przede wszystkim w Wandei, Bretanii, Lyonie, Tulonie, Bordeaux oraz Marsylii. Masowe mordy odbywały się także w klasztorach męskich i żeńskich. Liczbę zabitych szacuje się między 120 000 a 250 000.

16 Goebbels przekonywał, że rewolucja niemiecka była odpowiednikiem rewolucji francuskiej. Sowieci z kolei przemianowali przejęte od poprzedniego reżimu okręty wojenne na Danton i Marat.

17 Prekursorami publikacji Sechera, Fureta i Schamy byli tacy autorzy, jak Cabanes i Nass oraz Jakub Cretineau-Joly, którzy opisują, jak genitalia xiężniczki de Lamballe zostały tryumfalnie przeniesione ulicami Paryża oraz jak po zdobyciu Tuileries wysmarowano masłem i upieczono żywcem czeladnika kucharza. Konsekwencje entuzjastycznego pędu ku równości były straszne.

18 Jeśli chodzi jednak o liczbę ofiar, rewolucja francuska nie mogła przebić narodowych i międzynarodowych socjalistów, albowiem świat od roku 1789 „posunął się naprzód” pod względem technicznym i oferuje teraz większe możliwości masowego mordowania.

19 Obrońcami Bastylii byli inwalidzi oraz szwajcarscy najemnicy. Obiecano im wolność w zamian za poddanie się, lecz tłum zabił ich bez litości. W tym samym czasie młody rzeźnik, qui savait faire les viandes, przyprowadzony został, by odciąć głowę gubernatora de Launay. Siedmiu pomniejszych kryminalistów uwolniono.

20 Słowo „persona” pochodzi od etruskiego phersú, oznaczającego noszone przez aktorów maski, które w sposób niezbywalny określały ich role sceniczne. Istotnym faktem jest, iż individu stanowi w języku francuskim obelgę.

21 Cytowane w: Hoffman Nickerson, The Armed Horde, 1793-1939: A Study of the Rise, Survival, and Decline of the Mass Army (New York: G. Putnam’s Sons, 1940).

22 Gedeon Ernest baron von Laudon, ur. 2 lutego 1717 r. w Tootzen, zm. 14 lipca 1790 r. w Nowym Jiczynie — przyp. redakcji Portalu.

23 Bismarck, będąc pruskim ambasadorem w Sankt Petersburgu, otrzymał od Mikołaja I propozycję kariery w Rosji, ale ją odrzucił. Natomiast portugalski ambasador w Berlinie, hrabia Joachim Oriola, przeniósł się do pruskiej służby cywilnej. Wybieranie swego pracodawcy w kraju lub za granicą było jak najbardziej w porządku.

24 Zobacz: Nickerson, The Armed Horde, p. 15.

25 Irlandczycy w Nowym Jorku zbuntowali się przeciw tej regulacji (poborowi). Oburzona opinia publiczna zwróciła się przeciwko nim jako uosabiającym „rum, romanizm oraz rebelię”. W 1935 r. spotkałem w Londynie Anglika, który służył w armii pruskiej w czasie I wojny światowej. Jego chłopięcym „marzeniem” było zostać aktorem lub pruskim oficerem. Jego ojciec odrzucił obie te kariery, lecz wtedy dowiedzieli się, że obcokrajowiec może zostać przyjęty do armii pruskiej. Został więc oficerem i wiernie służył Wilhelmowi II po wybuchu wojny, lecz tylko na froncie wschodnim. W sierpniu roku 1914 uznał, iż przysięga wojskowa, którą uroczyście złożył, znaczyła więcej niż jego narodowość. Pogardzał jednak nazistami, więc, z wielkimi trudnościami, postarał się o powrót do Wielkiej Brytanii, unikając bycia oskarżonym o zdradę.

26 W czasie hiszpańskiej wojny domowej idealistyczni ochotnicy walczyli po obu stronach. Wśród nacjonalistów napotkałem Francuzów i Irlandczyków.

27 Nickerson, The Armed Horde, p. 14.

28 Podczas obchodów trzechsetnej rocznicy reformacji w zamku wittenberskim pangermanistyczni studenci dodali do czarno-złotej flagi imperialnej czerwień rewolucji.

29 Fryderyk Ludwik Jahn spędził w fortecy kilka lat jako „demagog”. W 1814 r. zjawił się w Paryżu, gdzie — odziany w strój rodem ze „starogermańskiej” mitologii — spychał z chodników mijające go osoby, po czym, wspiąwszy się na Łuk Tryumfalny, próbował wyrwać tubę z rąk anioła. Mirosław Tyrš założył radykalnie antyhabsburski i antyniemiecki Sokol — związek gimnastyczny wzorowany na Turnerbundzie Jahna. Tłumy uwielbiają masy w ruchu.

30 W demokracjach, które ubóstwiają liczby, niski wzrost tylko pozornie jest dużą przeszkodą. Jakub Burckhardt powiedział w 1866: „Rozpacz we wszystkim, co małe, jest ze wszech miar poważnym złem. Ów, który nie przynależy do narodu liczącego trzydzieści milionów, desperuje: ‘Pomóż nam, o Panie, albowiem toniemy!’. Filister pragnie z diaboliczną determinacją jeść z wielkiego kotła, inaczej nie będzie mu smakowało”. Zobacz: Emil Duerr, Freiheit und Macht bei Jacob Burckhardt (Basel: Helbing & Liechtental, 1918). Omówiono tu niektóre korzenie panslawizmu i pangermanizmu.

31 Marek Twain opisał beznadziejną sytuację w parlamencie austriackim, gdzie wizytował w 1897 r., w swoim „Traveller’s Record”, który ukazywał się periodycznie w Harper’s Magazine.

32 Jan Stuart Mill ujął to bardzo prosto: „Wolne instytucje są prawie niemożliwe w kraju składającym się z różnych narodowości”, Considerations on Representative Government (New York: H. Holt, 1882), p. 310. Zdecydowanym wyjątkiem jest Szwajcaria, albowiem odczuwana przez Szwajcarów helwecka lojalność znacznie przeważa nad ich więzami etnicznymi.

33 Wśród obywateli państw centralnych również były powszechne hasła nienawiści, jak np. poemat Ernesta Lissauera. Slogany, takie jak Gott strafe England! (Boże, ukarz Anglię!) i Serbien muss sterbien! (Serbia musi umrzeć!), były powtarzane często, lecz nikomu nie przyszedł do głowy taki nonsens, jak nazywanie kapusty kiszonej „Kapustą Wolności” czy owczarka niemieckiego „Alzatczykiem”. W Anglii palono nawet niemieckie pianina, a jamniki usypiano, by uchronić je przed torturami ze strony dzieci. Z kolei w Stanach Zjednoczonych przestano uczyć niemieckiego, a tych, którzy czynili to nadal, wysyłano na urlop naukowy, po czym kazano im uczyć hiszpańskiego.

34 Zobacz: Georges Bernanos, La Grande peur des bien-pensants (Paris: Grasset, 1949), p. 414-18. Bernanos, pobożny katolik i monarchista, opisał pierwszą wojnę światową (w której uczestniczył jako żołnierz) słowami: „Owa słynna bezlitosna wojna pacyfistycznych i humanitarnych demokracji”.

35 Zachodni lotnicy, którzy często ścierali się w osobistych pojedynkach powietrznych, nadal prowadzili wojnę po dżentelmeńsku. Fryderyk Reck-Malleczewen (który zginął w obozie koncentracyjnym Dachau) opisał rozpacz niemieckiego ułana, który przebił śmiertelnie swoją lancą rosyjskiego kawalerzystę. Szlochając, ukląkł przed umierającym, a ten udzielił mu przebaczenia. Z kolei Sołżenicyn wspomniał kozaków, którzy mimo natknięcia się na samochód z niemieckimi generałami, nie zaczepili ich. Wyjaśnili później: „Natrafiliśmy na siebie przypadkiem. Nie planowaliśmy tego!”. Kiedy Austriacy odbili Lwów, znaleźli w opuszczonym przez rosyjskich okupantów apartamencie listę uszkodzonych przedmiotów oraz pieniądze na ich naprawę. Podczas drugiej wojny światowej było inaczej. Większość żołnierzy sowieckich była już piśmienna, „oświecona”, dokonała „postępu”, a zachowywała się gorzej niż goryle — ponad 2 miliony przypadków gwałtów, nawet na terenach wyzwolonych!

36 Na temat koncepcji i traktowania „wrogich cudzoziemców” zobacz: Arnold J. Toynbee, A Study of History, vol. 4 (London: Oxford University Press, 1939), pp. 160-62. Zorganizowana nienawiść przeciw „wrogim cudzoziemcom” prowadziła także do agresji tłuszczy. Tak więc „patriotyczny” canaille Sankt Petersburga spalił niemiecką ambasadę tuż po wybuchu pierwszej wojny światowej, lecz mniej więcej ci sami ludzie, jakieś trzy lata później, posłużyli za narzędzie w zorganizowaniu „czerwonopaździernikowej” rewolucji bolszewickiej. Jednego z dżentelmenów owej wojny dobrze przedstawia film Stroheima i Gabina z 1937, La grande illusion. Tytuł, w świetle wydarzeń, jakie miały miejsce po 1 września 1939 r., dopasowano doskonale. Film ten, ukazując francuskich lotników zestrzeliwanych i następnie przetrzymywanych przez Niemców, przypomina nam opowieść Caulaincourta o baronie Wintzingerode, który w 1812 r., nałożywszy długi płaszcz na swój rosyjski mundur, indagował pełniącego wartę przed obozem niedaleko Moskwy francuskiego żołnierza. Zatrzymany i aresztowany przez francuskiego oficera, baron został zaprowadzony przed Napoleona, który odkrył, iż jest on poddanym jego brata, Hieronima, króla Westfalii. Korsykański parweniusz stracił nad sobą panowanie, zagroził Wintzingerode’owi straceniem za szpiegostwo i chciał rzucić się z pięściami na aroganckiego barona, lecz francuscy oficerowie powstrzymali go i, wstydząc się za złe zachowanie swego suwerena, zaprosili Wintzingerode’a na wieczerzę do mesy oficerskiej. Zobacz: Mémoires du Général de Caulaincourt, Duc de Vicence, part 1 (Paris: Plon, 1933), p. 100. Moja rodzina mieszkała przez pół roku w austriackim obozie jenieckim, gdzie ojciec założył i prowadził punkt prześwietleń rentgenowskich. Jako dzieci lubiliśmy jeńców (przeważnie Rosjan) i bawiliśmy się z nimi. Następnie zamieszkaliśmy w Baden koło Wiednia (główna kwatera armii austro-węgierskiej), gdzie paradowałem w mundurze brytyjskiego marynarza z inskrypcją „H.M.S. Renown” na wstążce czapki. Mieliśmy też francuską guwernantkę, z którą rozmawialiśmy po francusku, idąc ulicami. Coś takiego byłoby nie do pomyślenia na bardziej „progresywnym” Zachodzie. Po upadku naszej wspaniałej fortecy (wzięto ją głodem), Przemyśla, oficerowie rosyjscy zaprosili swych austro-węgierskich kolegów na bankiet, na którym wspólnie wznosili toasty. Jeden austriacki oficer, zostawszy jeńcem, wręczył Rosjanom swoją wizytówkę.

37 Kiedy Clemenceau oraz francuski minister spraw zagranicznych Ribot storpedowali pokojowe starania cesarza Austrii Karola, Anatol France zauważył: „Król Francji, tak, król ulitowałby się nad naszym biednym ludem, wykrwawionym, osłabionym, u kresu sił. Ale demokracja nie ma serca ani współczucia. Niewolnica pieniądza — jest bezlitosna i nieludzka”. Zobacz: Sir Charles Petrie, Twenty Years Armistice — and After: British Foreign Policy Since 1918 (London: Eyre & Spottiswoode, 1940), p. 12. Rene Schickele w swojej Die Grenze (Berlin: Rowohlt, 1932), pp. 145-46, mówi nam, że Clemenceau zagroził Anatolowi France więzieniem, gdyby ten opublikował choćby jeden wers swojej antywojennej reakcji.

38 Zobacz: Carey MacWilliams, „Moving the West-Coast Japanese”, Harper’s (September 1942). Ich w pełni biali małżonkowie zazwyczaj im towarzyszyli. Spośród znacznie bardziej narażonej populacji Hawajów, Japończycy stanowili jedną trzecią, lecz nie zostali „skoncentrowani”, albowiem „Synowie Złotego Zachodu” nie prowadzili aktywnych działań na tych wyspach. Mimo to wśród „amerykańskich Japończyków” nie zdarzył się ani jeden przypadek szpiegostwa, a najobficiej odznaczony amerykański batalion składał się z „Japończyków” hawajskich. Defilowali w Nowym Jorku.

39 Zobacz: James Bacque, Other Losses (Toronto: Stoddard, 1989). Niemcy skarżyły się, że po wojnie nie wróciło 1 700 000 jeńców. Prawdą jest, że Trzecia Rzesza zagłodziła na śmierć wielu jeńców rosyjskich. Jeńcy niemieccy głodowali w Rosji, z tym że ci, którzy wrócili, sami byli w trakcie powrotu często błagani o żywność przez cierpiących głód Rosjan.

40 W listopadzie 1945 przeprowadzono w Detroit wywiady, by zbadać reakcje ludzi na okropieństwa niemieckich obozów koncentracyjnych. 90 procent wyraziło przekonanie, że wszystkie materiały filmowe zostały sfabrykowane oraz przypomniało prowadzącym wywiady o fałszywych opowieściach propagandowych z czasów pierwszej wojny światowej. Belgijskie dzieci z poodcinanymi rączkami! Jak rzekł Cyceron w swoim De Divinatione: „Nikt nie wierzy kłamcy, choćby mówił prawdę”.

41 Wielki xiążę Hesji nie „sprzedał” swoich własnych poddanych z formacji zbrojnej Brytyjczykom podczas rewolucji amerykańskiej. Byli to najemnicy z różnych krajów, którzy zaciągnęli się dobrowolnie.

42 Dwaj niemieccy piloci zostali zdegradowani, kiedy we wczesnej fazie wojny zrzucili bomby na londyński East End, zamiast na cele militarne. RAF radziło, by nie atakować Berlina lub innych niemieckich miast, lecz Churchill się temu sprzeciwił. Zobacz: Phillip Knightley, The First Casualty (New York: Harcourt, Brace, 1975), pp. 237-38. Armia niemiecka była tuż od zdobycia Rotterdamu i Warszawy, kiedy Luftwaffe zaatakowało te miasta. Bombardowanie Coventry stanowiło odwet za zbombardowanie Berlina. Bazyli Liddell-Hart podkreślał, że Niemcy postrzegali proponowany (lecz odrzucony) pakt dotyczący lotnictwa jako obowiązujący, jednak alianci zawsze ponawiali swe bombardowania. Zobacz: Basil Liddell-Hart, „War Limited”, Harper’s (March 1946), pp. 198-99. Brytyjski Sekretarz Ministerstwa Sił Powietrznych, w dwóch publikacjach swego autorstwa, bronił polityki niszczenia gospodarki wroga i, nawiasem dodając, wybijania całych zamieszkanych stref. Zobacz: J.M. Spaight, The Battle of Britain (London: Geoffrey Bles, 1941), oraz Bombing Vindicated (London: Geoffrey Bles, 1944). Churchill w swojej The Second World War, vol. 2 (Boston: Houghton Mifflin, 1948-53), pp. 565-67, przyznał, że aby rozbić Trzecią Rzeszę (której straty w ludziach w wyniku wojny powietrznej — w porównaniu ze stratami Brytyjczyków — wynosiły 1 do 10), planował utworzenie znacznych sił powietrznych poza granicą zasięgu Niemców.

43 Zobacz: General J.F.C. Fuller, The Second World War: 1935-1945 (New York: Duell, Sloane & Pearce, 1949), pp. 222-23.

44 Zobacz: David Irving, The Destruction of Dresden (London: William Kimber, 1963). Miasto zalewali uchodźcy ze wschodu. Ciekawą kwestią jest, ilu nie-niemieckich robotników przymusowych, obywateli państw alianckich, zginęło podczas tego nalotu? Z pewnością co najmniej 5000. Możliwe, że Churchill wydał ten rozkaz, by zrobić wrażenie na Rosjanach w Jałcie. W lutym 1945 wojna była już praktycznie przegrana przez Niemców.

45 Uderzenie na Nagasaki było jeszcze silniejsze niż na Hiroszimę. Jako kolebka Kościoła katolickiego w Japonii, mieściło najwyższą na Dalekim Wschodzie katedrę, która tego dnia wypełniona była wiernymi. „Fat Boy” zrzucony został kilkaset jardów dalej, zabijając około 8 procent katolickiej populacji Japonii zamieszkującej przedmieście Urakami. Przetrwawszy 265 lat w „podziemiu”, zostali w moment zmiecieni przez sługusów Henryka S. Trumana.

46 Czy moglibyśmy wyobrazić sobie którąś z koronowanych głów Europy zaangażowaną w taki incydent? Franciszek Józef używający kości udowej pruskiego grenadiera jako noża do papieru? Albo królowa Wiktoria używająca kości afrykanerskiego strzelca? Tylko najwyższy wódz znad Górnej Ubangi mógłby postąpić podobnie.

47 Zobacz: Ann O’Hare McCormick w: The New York Times (October 9, 1944). Dodatkowo ponad 1500 osób zostało rannych lub trwale okaleczonych.

48 Zobacz: Encyclopaedia Britannica, wyd. 11 (1911), pod hasłem „Dahomey”; także Henry Kemba, State of Blood (London: Corgi Books, 1977). Idi Amin „wykładał” w ONZ w Nowym Jorku. Będąc przekonanym, że ludzkie mięso ma „miły, słony smak”, praktykował również „demokrację gastronomiczną”. Kyemba był jednym z jego dawnych ministrów.

49 Szofer mojego teścia walczył pod Monte Cassino w szeregach niemieckich. Powiedział mi, że on i jego towarzysze myśleli, że Amerykanie postradali rozum. W budynku nie było ani jednego Niemca, a gruzy stanowiły potem idealne miejsce do obrony. Podczas kilku moich wizyt w Wietnamie było dla mnie jasne, że Armia Stanów Zjednoczonych miała podobny problem także w tej wojnie. Nie mogła prowadzić walki w czysto militarny sposób, ponieważ musiała także podejmować działania zgodne ze zmanipulowaną opinią publiczną.

50 Obydwa socjalizmy społem usiłowały dokonać likwidacji polskich elit. Rosjanie przyznali się do zamordowania 15 tys. w Katyniu oraz w innych miejscach. W każdym baraku w Auschwitz możemy zobaczyć zdjęcia polskich ofiar. Obóz ten pierwotnie zaprojektowano do exterminacji Polaków; Żydów zaczęto zwozić na dużą skalę dopiero w roku 1941.

51 To samo odnosi się do bitwy o getto warszawskie. Pomiędzy Niemcami a Polską nie doszło do formalnego podpisania pokoju ani zawieszenia broni, natomiast pomiędzy Niemcami a Czechosłowacją nie doszło do formalnego wypowiedzenia wojny.

52 Według dzienników Goebbelsa współpraca między czeskim przemysłem i klasą robotniczą a okupantem szła doskonale. Wtedy jednak Niemcy wdepnęli w pułapkę zastawioną przez rząd czeski na uchodźstwie, który zorganizował zamordowanie Heydricha, po czym w odwecie zniszczono Lidice. Po wojnie Niemcy zamieszkujący Czechy i Morawy, jeszcze zanim zostali wydaleni, doświadczyli okrutnych krzywd — przeważnie z rąk byłych kolaborantów, którzy, torturując niewinnych cywili, dowodzili w ten sposób swego „patriotyzmu”.

53 Tj. sojuszu między Trzecią Rzeszą i Związkiem Sowieckim — przyp. redakcji Portalu.

54 W pierwszej wojnie światowej austro-węgierscy okupanci w Serbii mieli problemy z francs-tirers (mylnie zwanymi komitadżi). Podczas drugiej wojny światowej zdziczenie i okrucieństwo nie miały granic. Chorwaci walczyli z Niemcami i Serbami, a Serbowie walczyli z Chorwatami, Niemcami, Włochami oraz z innymi Serbami w sposób azjatycki. Churchill wsparł bolszewików, ponieważ (jak wyjaśnił Fitzroyowi MacLeanowi) byli „lepsi w zabijaniu Niemców” niż jego pierwotni sojusznicy pod wodzą pułkownika Dražy Mihajlovica [późniejszego generała — przyp. redakcji Portalu], który następnie został bez skrupułów zdradzony przez Zachód i rozstrzelany przez titoistów.

55 Zobacz: Francois Fénélon de la Mothe, „Direction pour la conscience d’un roi”, w: Oeuvre, vol. 25 (Paris: n.p., 1787), pp. 489.

56 Była to wojna Związku Niemieckiego przeciw sojuszowi prusko-włoskiemu. Określenie jej mianem wojny „austro-pruskiej” byłoby niewłaściwe.

57 Czy Wilhelm I zaaprobował wojnę przeciw Związkowi Niemieckiemu? Jego królowa opuściła ostentacyjnie Berlin w momencie wybuchu wojny.

58 Bismarck stanowił siłę napędową i decydującą. Wilhelm I Pruski był niechętny zostaniu cesarzem niemieckim, tj. cesarzem Niemiec (Deutschland). Kraj o takiej nazwie istnieje oficjalnie dopiero od 1949 r. Należy pamiętać, że Habsburgowie rządzili „Niemcami” przez ponad 600 lat, natomiast Hohenzollernowie jedynie przez 47, oraz że poprzednik Wilhelma, jego brat, Fryderyk Wilhelm IV, zadeklarował, iż byłby szczęśliwszy tylko wtedy, gdyby podczas koronacji Habsburga na cesarza niemieckiego mógł podawać misę z wodą.

59 Nie wspominając Polski, która jako monarchia elekcyjna od roku 1572 zwana była republiką (rzeczpospolita), a w której rządy tak naprawdę sprawowała szlachta. Owo najbardziej tolerancyjne państwo w Europie przestało istnieć w 1795 r.

60 „Czternaście punktów” napisał Walter Lippmann. Wspomniano w nich o „autonomicznym rozwoju” narodowości Austro-Węgier. Definicja słowa „autonomiczny” w języku angielskim jest nieostra. Może oznaczać całkowitą separację bądź po prostu lokalne prawa i przywileje. Lippmann, człowiek godny podziwu, powiedział mi, że miał na myśli to drugie znaczenie.

61 W wywiadzie dla New York Enquirer w czerwcu 1936 Churchill zwymyślał Stany Zjednoczone za to, że nie dołączyły do aliantów aż do roku 1917. Próbowały one w tajemnicy doprowadzić do zawarcia pokoju, który ocaliłby niezliczoną liczbę ludzkich istnień oraz zapobiegłby powstaniu narodowego socjalizmu i być może nawet komunizmu w Rosji. Wywiad ów odczytany został na głos przed Kongresem przez pewnego „izolacjonistę” we wrześniu 1939 r. Taka pokojowa ugoda nie ziściłaby jednak marzenia Wilsona o uczynieniu świata niebezpiecznym przez demokrację.

62 Jakub Bainville obawiał się idei niemieckiej Republiki (a której domagał się niemiecki socjalista Karol Liebknecht). Był pewien, że będzie ona czerpać wzorzec z jakobinów i, w imię Niemiec „zjednoczonych i niepodzielnych”, stanie się agresywnie nacjonalistyczna — nie mylił się. Zobacz: jego artykuł w: Action Française (Sept. 29, 1914). Goebbels widział w niemieckim narodowym socjalizmie analogię do rewolucji francuskiej i chwalił się w Der Angriff (December 6, 1931), że jego partia reprezentuje „niemiecką lewicę”.

63 Niemcy i „Kaiser” byli wrogiem numer jeden przede wszystkim dla szerokiej publiki zachodnich demokracji. W mniejszym stopniu dla wiodących polityków, których mimo to jednak łączyła lewicowo-protestancka niechęć wobec naddunajskich monarchii, co obszernie udokumentowałem w moich xiążkach. Clemenceau do tego stopnia nie cierpiał Habsburgów, że kiedy Niemcy zbliżali się do Paryża w sierpniu 1914 r., krytykę kierował tylko pod adresem Austrii. (Zobacz: zaskoczenie Poincarego w jego dziennikach). Lloyd George uwielbiał Hitlera, ale atakował Franco, „ponieważ zawsze jednoczę się przeciw xiężom”, jak wyjaśnił Wirginii Cowley. Sir Denis Brogan i Rajmund Aron poprawnie określili pierwszą wojnę światową mianem „drugiej wojny o sukcesję austriacką”. Druga wojna światowa bez wątpienia była trzecią tej serii.

64 Przewodniczący Reichstagu Paweł Löbe, socjaldemokrata, mimo dwukrotnego krótkiego uwięzienia przez narodowych socjalistów, otrzymał od Trzeciej Rzeszy emeryturę za swą rolę w zastąpieniu monarchii republiką.

65 Zobacz: John Maynard Keynes, The Economic Consequences of the Peace (London: Harcourt, Brace, 1920), pp. 4-5.

66 W ramach usprawiedliwienia Wilsona należy wspomnieć, że w roku 1896 doznał pierwszego udaru, a w 1906 kolejny oślepił go na jedno oko i zmusił do pisania lewą ręką. Będąc wrakiem człowieka, wygrał wybory w roku 1912 dzięki wybrykom Teodora Roosevelta. Podczas konferencji pokojowej w Paryżu borykał się z dwiema lżejszymi dolegliwościami. We wrześniu 1919 r. Wilson doznał trzeciego udaru, wskutek czego kierowanie Białym Domem spadło na jego żonę. Zobacz: Edwin W. Weinstein, Woodrow Wilson: A Medical and Psychological Biography (Princeton, N.J.: Princeton University Press, 1981). Równie ważną i poruszającą xiążkę napisał wspólnie z Wilhelmem C. Bullittem Zygmunt Freud, Thomas Woodrow Wilson: A Psychological Study (Boston: Houghton Miffin, 1967). Freud powiedział Maxowi Eastmanowi, że Wilson był „najdurniejszym głupcem stulecia, a także zbrodniarzem, niezdającym sobie z tego sprawy”.

67 Dnia 28 czerwca 1389 zamordowany został serbski sułtan Murad. Dokładnie 525 lat później, w 1914, dokonano podwójnego morderstwa w Sarajewie. 28 czerwca zmyślnie wyznaczono na dzień podpisania traktatu wersalskiego w 1919, także przez „Królestwo Serbów, Chorwatów i Słoweńców”, które w 1929 przemianowano na Jugosławię. Tego też dnia posiedzenie „czechosłowackich” ministrów postanowiło wysłać nowemu bałkańskiemu państwu telegram gratulujący tej zbrodni i wyrażający „nadzieje na dalsze tak bohaterskie czyny”. Zamordowanie arcyxiążęcej pary! Oto właśnie widzimy krwawą spuściznę rewolucji francuskiej.

68 Lloyd George gorliwie nienawidził Polaków i dopilnował, by polska część Śląska oddana została Czechosłowacji. Gdy w 1920 dowiedział się, że Armia Czerwona zbliża się do Warszawy, z radości aż zatańczył. Na temat jego charakteru zobacz: biografię pióra jego syna Ryszarda Lloyda George’a, earla Dwyforu, My Father, Lloyd George (Newy York: Crown Publishers, 1960).

69 Z uwagi na to, że rząd jest owocem grzechu pierworodnego, „demokracja” stanowi problem teologiczny. Ucieleśnia ona iluzję, że „samorządność” naprawdę oznacza rządzenie sobą bez niczyjego udziału, podczas gdy w rzeczywistości jest ona po prostu władzą większości nad mniejszością. Sir Henryk Campbell Bannerman powiedział nam, że „samorząd jest lepszy niż dobry rząd”. Tak więc następnym razem, gdy poważnie zachorujemy, powinniśmy zastosować samoleczenie i obyć się bez lekarzy.

70 Zobacz: George D. Herron, The Menace of Peace (London: Allen & Unwin, 1917), pp. 9-10. Wilson najwyraźniej znalazł zrozumienie jedynie u odwołanego (za cudzołóstwo) ministra, byłego socjalisty i pacyfisty, który po rozwodzie poślubił córkę bogatej pani Rand, założycielki nowojorskiej „Rand School of Social Science”.

71 Celowe zniweczenie przez Herrona austriackich starań o pokój w lutym 1918 r. dobrze opisał jego słowacki asystent, Štefan Osuský, w: George D. Herron: Dôverník Wilsonov počas vojny (Pressburg: Naklad Prudov, 1925). Nawiasem mówiąc, ulokowanie kwatery głównej Ligi Narodów w Genewie, mieście Kalwina i Rousseau, było pomysłem Herrona. „Zapiski Herrona” przechowywane są w Hoover Institute w Stanford w Kalifornii i są dostępne w 13 starannie napisanych tomach.

72 Po wojnie spotkałem biskupa Chichesteru w Nowym Jorku. Zapewnił mnie, że Churchill nie przeczytał przekazanych mu materiałów. (Wypijający dziennie butelkę whiskey Churchill najwyraźniej nie miał na to czasu). Antoni Eden obawiał się irytacji ze strony Sowietów, gdyby nawiązano kontakty z niemieckimi generałami. To właśnie Eden wydał antykomunistycznych Rosjan, Chorwatów i Słoweńców Sowietom i Tito. Zamordowano ich en masse.

73 Gnostyczny charakter demokracji widział wyraźnie także Eryk Voegelin w Science, Politics, and Gnosticism (Chicago: Regnery, 1968).

74 Często pytam amerykańskich słuchaczy, gdzie w Deklaracji Niepodległości bądź Konstytucji znaleźć możemy słowa „demokracja” i „republika”. Jakże wielkie jest ich zdziwienie, gdy okazuje się, że nie występują one w owych dokumentach. Kiedy mówię im, że według Karola Bearda Ojcowie Założyciele nienawidzili demokracji bardziej niż grzechu pierworodnego, są zaskoczeni. Nie zachwyca ich też, gdy wyjaśniam, że po 1828 r. ich kraj przeszedł na szkołę francuską.

75 Pierwsze, hiszpańskie, imię Duce nadane mu zostało przez ojca — anarchistę. Brzmiało ono Benito (zamiast Benedetto) — na cześć Benito Juáreza, który rozstrzelał monarchę. Pamiętajmy, że fasces są symbolem republikańskim, a faszyzm urzeczywistniono w pełni jedynie w Republica Sociale Italiana, ze stolicą w Salò.

76 Zobacz: Burton J. Hendrick, The Life and Letters of Walter H. Page, vol. 1 (Garden City, N.Y.: Doubleday, 1925), p. 188.

77 Jak znaczny był w owym czasie żeńsko-amerykański wpływ na scenę polityczną? Masaryk, który przekonywał Wilsona, że Austria ponosi jeszcze większą winę za wojnę niż Niemcy, miał żonę Amerykankę. Podobnie Clemenceau. Amerykanką była też matka Churchilla, który jeszcze wtedy pełnił nieznaczną rolę. Matka włoskiego ministra spraw zagranicznych, Sonnino, nie była Amerykanką, lecz Brytyjką, on natomiast przeszedł na anglikanizm.

78 Gdy w czasie wojen napoleońskich armia francuska wkroczyła do Tyrolu, ogłosiła solennie: „Przynosimy wam wolność, czy to się wam podoba, czy nie!”. Jest to zdumiewające, jeśli uświadomimy sobie, ze od późnego czternastego wieku Tyrolczycy mieli Landtag, w którym równoprawnie reprezentowane były wszystkie cztery stany.

79 W latach 1814-15 Francja otrzymała papieską enklawę Awinionu i dołączyła do Świętego Przymierza (które Wielka Brytania wkrótce opuściła).

80 W Lucernie podziwiać możemy „Umierającego lwa” Thorvaldsena. Pomnik wzniesiono ku pamięci szwajcarskich najemników, którzy, służąc lojalnie Ludwikowi XVI, zginęli w Tuileries. Wyrżnięto ich co do jednego.

81 W madryckim Prado znajduje się Poddanie Bredy pędzla Velasqueza. Obraz przedstawia „dżentelmenów starej szkoły” podczas zachwycającej ceremonii. Owa „stara szkoła” istniała jeszcze w okresie pierwszej wojny światowej. Syn tego naczelnego zdrajcy, Tomasza G. Masaryka, służył jako kapitan huzarów w armii austro-węgierskiej do samego końca. Powiedział potem swemu pułkownikowi, że ani on, ani jego towarzysze oficerowie nigdy nie mówili o powszechnie znanych uczynkach jego ojca. „Często mieliśmy to na końcu języka”, odparł pułkownik, „ale, oczywiście, nigdy o tym nie wspomnieliśmy” (według relacji Indra Montanellego). Czy ktokolwiek mógłby wyobrazić sobie coś podobnego w armii zachodniej?

82 Gdy brytyjski dom królewski, by dogodzić ludowi, zmienił nazwisko z Sachsen-Coburg-Gotha na Windsor, Wilhelm II powiedział: „Dzieci, następnym razem pójdziemy do teatru na Wesołe kumoszki z Sachsen-Coburg-Gotha”. Xiążę Karol należy de facto do Domu Sonderburg-Glücksburg-Augustenburg alias Windsor. Jego ojciec urodził się przecież jako xiążę Grecji, chociaż nie miał ani kropli greckiej krwi. [W tym miejscu należy przypomnieć, że tzw. Windsorowie są tylko beneficjentami rewolucji antyangielskiej 1688 r., natomiast prawowitymi władcami Trzech Królestw na Wyspach Brytyjskich są obecnie Wittelsbachowie, jako potomkowie Stuartów po kądzieli — przyp. redakcji Portalu.]

83 Alfons IV, król Kastylii, poślubił córkę wziętego w niewolę marokańskiego xięcia, od którego pochodzą wszystkie domy monarsze w Europie. W korespondencji z członkami europejskich dynastii król Hassan II Marokański i jego przyjaciele zwracali się do siebie Cher Cousin.

84 Żydowski przodek to Piotr Leon, brat antypapieża Anakleta II, „papieża z getta”.

85 Otton Forst de Battaglia w Das Gehemnis des Blutes (Vienna: Reinhold, 1932), pp. 45-46, informuje nas, że Dżyngis-chan jest także wspólnym przodkiem Wilhelma II i Jerzego V.

86 Helena, żona Alfonsa XIII i wnuczka królowej Wiktorii, była pierwotnie anglikanką; Astryda, żona Leopolda III, była luterańską xiężniczką ze Szwecji; obecna królowa Hiszpanii jest prawnuczką Wilhelma II. [Ponownie należy wtrącić uwagę, że od 1833 r. Hiszpanią włada młodsza linia Burbonów, która uzurpuje sobie tron należący do króla Karola V i jego potomków. Obecnie prawdziwym królem Hiszpanij jest Syxtus Henryk — przyp. redakcji Portalu.]

87 Napoleona III uraziło, że Mikołaj I zwracał się do niego jedynie „drogi kuzynie”. Podczas owego spotkania w Kassel Bismarck posługiwał się nieskazitelną francuszczyzną, natomiast Napoleon III, który spędził lata swej młodości i nauki na wygnaniu w Niemczech, miał akcent niemiecki. Napoleon I mówił po francusku z włoskim akcentem.

88 „Kwestia socjalna” odgrywała dużą rolę w sporze między Wilhelmem II a Bismarckiem, w wyniku którego ten ostatni został odwołany. Cesarz wyraźnie opowiadał się za państwem opiekuńczym, popierając bardziej socjalne prawodawstwo.

89 Wpływ etnicyzmu na emocje monarchów wyraźny był w roku 1916, kiedy caryca Alexandra przyjęła na audiencji młodą austriacką hrabinę Kinsky, wysłaną przez Czerwony Krzyż celem inspekcji rosyjskich obozów jenieckich. Caryca, myśląc, że jej gość (z powodu nazwiska) uważa się za Czeszkę, zapytała: „Naprawdę lubisz tych Niemców, drogie dziecko?”. Hrabina zdębiała i odrzekła: „To nasi sojusznicy, Wasza Wysokość!”. Caryca natychmiast przeprosiła za swoje faux pas. Zobacz: Nora Gräfin Kinsky, Russiches Tagebuch (Stuttgart: Seewald, 1976), p. 87.

90 To, czy wina za nieuratowanie Mikołaja II i jego bliskich spoczywa na Lloydzie George’u, Jerzym V, czy na nich obu, jest niejasne. Wiedząc o jego staraniach pokojowych, postrzegali go jako „zdrajcę”. Wilhelm II był zrozpaczony, nie mogąc nic zrobić dla carskiej rodziny. Kiedy „bolszewickie” skrzydło socjaldemokratów wyszło na pierwszy plan, jej los został przypieczętowany.

91 Monarchowie zazwyczaj zdawali sobie sprawę, że nigdy nie zostaliby suwerenami, gdyby urodzili się nie w pałacu królewskim, a w innej rodzinie kilka przecznic dalej. Nie mogli też twierdzić, że objęli rządy dzięki swej inteligencji, odwadze, intuicji czy przedniemu charakterowi. Dlatego też przywódców ludowych cechowała przerośnięta megalomania, zwłaszcza jeśli nie byli religijni. (Powiedzenie Actona, „władza korumpuje, a władza absolutna korumpuje absolutnie”, jest poprawne tylko w odniesieniu do ludzi niereligijnych. Karol V, nad imperium którego nigdy nie zachodziło słońce, był prawdziwym świętym w porównaniu z Rufinem Barriosem, ateistycznym tyranem Gwatemali, Leninem, Stalinem, Mao czy Hitlerem).

92 Dzisiaj monarchowie mają jedynie wartość symboliczną, utracili częściowo swój międzynarodowy charakter, a ich małżeństwa nie mają już znaczenia politycznego. Co znamienne, zawarcie związku małżeńskiego między członkiem szwedzkiej rodziny królewskiej a osobą niższego stanu nadal uwarunkowane jest tym, by partner był cudzoziemcem. Jednak obecne prawo sukcesji jest wyraźnie „niedynastyczne”: córka może mieć pierwszeństwo przed męskim następcą, co czyni nazwisko dynastii fikcją, jak w przypadku „Windsorów”.

93 W średniowieczu europejscy monarchowie w dużym stopniu podlegali konstytucjom. Obowiązywała zasada rex sub lege. Zobacz: Fritz Kern, Gottes-gnadentum Und Widerstandsrecht im frühen Mittlealter (Leipzig: Koehler, 1914). Prawo do buntu przetrwało w poreformacyjnej Europie. Jezuita Mariana nauczał, iż justum est necare reges impios. Dla Kalwina natomiast potworny monarcha stanowił un ire de dieu, który należało znosić cierpliwie. Luter nauczał w tonie podobnym. Według Ferdynanda d’Antonio św. Tomasz z Akwinu dopuszczał tyranobójstwo w toku powszechnej rebelii; zobacz: jego Il tiranni cidio nel pensiero del Acquinate (1939).

94 W kwestii niemożliwości prowadzenia solidnej polityki zagranicznej w erze demokracji zobacz: mój artykuł „Foreign Policy and the Popular Will”, Chronicles (June 1998). Demokracje są niczym karuzele.

95 Zobacz: Hans-Hermann Hoppe, „Time Preference, Government, and the Process of De-Civilisation: From Monarchy to Democracy”, w: The Costs of War: America’s Pyrrhic Victories, red. John V. Denson (New Brunswick, N.J.: Transaction Publishers, 1997).

96 Proces demokratyczny miał głęboki wpływ na wszystkie wojny prowadzone przez Amerykę po 1945: w Korei, Wietnamie, a nawet w Zatoce Perskiej. Wietnam był niesamowitym przypadkiem. Zobacz: Leslie Gelb, The Irony of Vietnam: The System Worked (Washington D.C.: Brooklings Institute, 1978). Przesłanie tej xiążki i jej lewicowego autora wyrażone zostało w samym tytule: ironia leży w fakcie, że owo zwycięstwo komunizmu było jednocześnie zwycięstwem demokracji, a system zadziałał, ponieważ opinia większości zmusiła Biały Dom, Pentagon oraz Kongres do zaniechania wojny. Tym samym 56 tys. ludzi zginęło na próżno. Xiążka dysydenckiego pułkownika Viet Congu, Bui-Tina, Following Ho Chi Minh: Memoirs of a North Vietnamese Colonel (London: Hurst, 1995), udowadnia, że zwycięstwo Ameryki było rzeczywiście możliwe. Wszystko z powodu błędów na górze? Pamiętajmy rozdział 8 The American Commonwealth, Jamesa Bryce’a, vol. 1 (London & New York: MacMillan, 1888), zatytułowany: „Dlaczego wielki człowiek nie może zostać wybrany prezydentem Stanów Zjednoczonych”. Odwrócona piramida tylko częściowo jest przyczyną, ponieważ niedouczeni prawie dotarli na jej pierwotny szczyt.

97 Pamiętajmy, że demokracje chlubią się swoją niestabilnością i niechęcią wobec specjalistycznej wiedzy. Prawdziwym „bohaterem” w demokratycznym folklorze zawsze jest „odnoszący sukcesy amator”, a nie expert, co sugeruje, że wiedza i doświadczenie są bezwartościowe.

98 Muzułmański odpowiednik możemy zobaczyć w Malezji. Tamtejsi sułtani wybierają spośród siebie jednego, który będzie rządził przez następne pięć lat. Tytułowany jest mianem „Yang di-Pertuan Agong”, a zwraca się do niego per „Wasza Wysokość”. Tytuł i pozycja osoby, która stanie na czele Unii Europejskiej, pozostają zagadką.

99 Europejscy monarchowie wciąż są psychologicznymi piorunochronami, zapobiegającymi przejęciu absolutnej władzy przez przywódców ludowych. Sprawdziło się to nawet w przypadku włoskiego króla, który w obliczu krytycznej sytuacji kazał umieścić dyktatora w karetce i wywieźć w góry. [Musimy zwrócić uwagę, że tzw. król Włoch był tylko uzurpatorem, a jego prawowita władza ograniczała się wyłącznie do Królestwa Sardynii — przyp. redakcji Portalu.] Natomiast stopień problematyczności „monarchii konstytucyjnej” uwidocznił się jak dotąd najdobitniej w Belgii, gdzie król abdykował tymczasowo, by uniknąć podpisania fundamentalnie niemoralnej ustawy. Został następnie ponownie powołany przez parlament.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.