Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Ludwik von Mises: Monarchia, nie legitymizm

Monarchia, nie legitymizm

Ludwik von Mises

[Memorandum do Ottona von Habsburga1, datowane na 20 kwietnia 1942 r., Nowy Jork, nigdy przedtem nie publikowane.]

W odpowiedzi na zapytanie Jego Wysokości

Termin „legitymizm” stosowany jest zazwyczaj na określenie zasady, iż władza nie pochodzi od woli ludu, ani nie jest z nią związana. Najbardziej prominentnymi orędownikami tego pojęcia są zwolennicy starszej linii Domu Burbonów we Francji. Nie jest ono jednakże adekwatnym symbolem tego, do czego dąży austriacki ruch monarchistyczny.

Na początku pragnę zauważyć, iż niezwykle trudno jest znaleźć gdziekolwiek na świecie znaczną liczbę mężów stanu, którzy popieraliby stanowisko legitymistyczne. Zgodnie z obowiązującą obecnie doktryną roszczenie dynastii do tronu może być zrealizowane jedynie poprzez zgodę większości obywateli. Jest to demokratyczna koncepcja monarchii dziedzicznej. Tylko taka koncepcja może liczyć na wsparcie ze strony sił sprzymierzonych dla obrony demokracji.

Spośród europejskich monarchów panujących w przededniu obecnej wojny niejeden uzasadniał swój tytuł do tronu, odwołując się do pozycji, jaką zajmowali jego przodkowie w dawno już zapomnianych czasach średniowiecza. Wszyscy królowie, którzy rządzili w roku 1938, wywodzili swe prawa z elekcji lub rewolucji, jakie miały miejsce na przestrzeni dziejów.

Dom Sabaudzki posiadał prastary tytuł do tronu Sabaudii, którego zrzekł się na rzecz Francji; jego włoskie królestwo ma korzenie rewolucyjne. Zgodnie z doktryną legitymizmu, xiążę Rupert z Bawarii jest legalnym następcą tronów Anglii i Szkocji2.

Dynastia królewska3 zyskała korony św. Wacława oraz św. Stefana w wyniku głosowania. Wyboru kandydata będącego głową dynastii dokonały stany królestwa. W państwach austriackich xiążęta habsburscy panowali jako feudalni dzierżawcy Cesarstwa Niemieckiego4 i jako tacy nie byli suwerenni aż do rozpadu Imperium. Według doktryny niemieckich nacjonalistów suwerenność byłych niemieckich xiążąt jest uzurpacją, albowiem przyznali ją sobie bez zgody parlamentu w Ratyzbonie (któremu przewodniczył cesarz Franciszek II).

Jako niemieccy xiążęta, od 1815 roku cesarze Austrii przynależeli do Związku Niemieckiego. Cesarz Franciszek Józef wyraźnie stylizował się na niemieckiego xięcia, a w roku 1863 zwołał radę xiążąt niemieckich we Frankfurcie, na czele której stanął osobiście.

Austria wypchnięta została ze Związku Niemieckiego dopiero w rezultacie pokoju w Pradze. Nacjonaliści niemieccy odmówili uznania tego aktu, ponieważ zrealizowano go bez powszechnego referendum. Istnieje tylko jeden argument przeciwko, mianowicie chęć obywateli Austrii do posiadania państwowej niepodległości pod przywództwem głowy Domu Habsbursko-Lotaryńskiego.

Nawet z legitymistycznego punktu widzenia Republika Austriacka, która istniała od 1918 do 1938 r., nie może zostać uznana za bezprawną. W tym czasie cesarz Karol, nie zrzekając się praw swoich ani Domu Habsbursko-Lotaryńskiego, z góry zgodził się przyjąć konstytucję w dowolnej, wybranej przez lud, formie; powołany przez cesarza gabinet przekazał sprawę władzom republikańskim wedle jego instrukcji.

Parlament opowiedział się zatem za republiką. Decyzja nie była nieodwołalna. O jej cofnięciu mogło zadecydować referendum bezpośrednie lub głosowanie parlamentu.

Austriacy żyjący na uchodźstwie nie są w stanie antycypować decyzji społeczeństwa. Mogą przekonywać innych, iż najlepszym i najbardziej pożądanym rozwiązaniem kwestii austriackiej jest monarchia z dziedzictwem tradycji habsburskiej, mogą starać się o jej restaurację, lecz nigdy nie powinni tracić z pola widzenia faktu, iż decyzja leży w gestii samych obywateli.

Rezurekcja Domu Habsburgów nie może być dokonana drogą jakiejś konwencji. Nie może również być ustanowiona w wyniku „porozumienia” z zagranicznymi mocarstwami, co w oczach Austriaków stanowiłoby analogię do nieszczęśliwej sytuacji Królestwa Francji z lat 1814-1830; musi ona wyjść od społeczeństwa. Tylko w ten sposób będzie mogła trwać i rozkwitać.

Próżnym byłoby pogrążać się w życzeniowym myśleniu odnośnie obecnego stanu rzeczy. Wspomniane precedensy historyczne znane są każdemu w Czechach i na Węgrzech. W Austrii, dzięki propagandzie nacjonalistycznej, stanowią one wiedzę powszechną.

Naziści dzień po dniu głoszą pogląd, że odrębność Austrii jest produktem uzurpacji władzy oraz krwawego tłumienia protestantyzmu przez kontrreformację. „Wiara i ojczyzna” Schönherra uczyniła to drugie przekonanie szczególnie popularnym.

Dlatego też przyjęcie legitymizmu przez Austriacki Komitet Narodowy lub Ruch na rzecz Wolności Austrii byłoby błędem. Zniszczyłoby to wszelkie sympatie ze strony krajów anglosaskich oraz Ameryki Łacińskiej.

Współczesny świat uznaje zasadę samostanowienia i suwerenności narodów. Zgodnie z tą zasadą właściwe stanowisko jest następujące: „Pozwólmy zdecydować Austriakom. Zalecamy powrót do monarchii i demokratycznego parlamentaryzmu, jednak to do narodu należy ostatnie słowo, nie do nas”.

Tylko tak można przywrócić monarchię w Austrii, tylko w ten sposób może się ona utrzymać. Przywiązanie xięcia Chambord5 do legitymizmu udaremniło powrót królów z dynastii Burbonów. Nie inaczej byłoby w przypadku Austrii.

Chcąc zbudować lepszą przyszłość w nowym państwie, monarchiści opowiadają się za monarchiczną formą rządu. Jednakże, zgodnie z przekonaniem austriackiego ruchu politycznego na uchodźstwie, głową rodziny królewskiej może zostać wyłącznie najbardziej prominentny Austriak, w którym większość narodu upatrywać będzie przyszłego następcę tronu.

Samemu domowi królewskiemu polityka taka przysłuży się lepiej niż drążenie przeszłości z jej wzlotami i upadkami oraz badanie dokumentów, które sędziowie mogą interpretować na wiele sposobów. Naśladowanie taktyki francuskiego legitymizmu, która zawodziła przez ostatnie 112 lat, nie przyniesie sukcesu.

Wśród Austriaków będących na emigracji, nie licząc socjaldemokratów, jest wielu przeciwników restauracji. Przyjęcie legitymizmu przez którąkolwiek z grup podzieliłoby ruch austriacki. Wciągnęłoby to koronę, której imperialny prestiż może być zachowany tylko poprzez bezpartyjność, w konflikt stronnictw.

W nowej, demokratycznej Austrii bez wątpienia znajdą się też republikanie, a być może także silna republikańska partia. Demokratyczny monarcha nie może traktować jak wrogów nawet niezrzeszonych obywateli o poglądach republikańskich; naraziłoby to na szwank godność jego pozycji.

Monarcha jest cesarzem i królem całego narodu, łącznie z tymi, którzy, będąc w opozycji do niego, przestrzegają prawa. Zasada ta musi być stosowana również do wszystkich działań politycznych na uchodźstwie. Tutaj także należy postrzegać Austriaków o poglądach republikańskich jako towarzyszy, których patriotyzmu w walce z nazizmem nie wolno kwestionować.

Pierwszym obowiązkiem korony jest łagodzenie rywalizacji między partiami oraz zapewnienie, aby przy różnicach opinii, nigdy nie zapominały o dobru całego społeczeństwa. Funkcja ta spoczywa także na głowie domu królewskiego na uchodźstwie. Stoi on nie tylko ponad podziałami doktrynalnymi austriackich partii, lecz również ponad konfliktami między różnymi grupami etnicznymi.

Dzięki takiej, prawdziwie imperialnej postawie, głowa rodziny królewskiej podniósł wizerunek Austrii w oczach świata przy najbardziej niesprzyjających okolicznościach. Pozyskał też dla idei restauracji przychylność wielu Austriaków, którzy wątpili w wartość monarchicznej formy rządów. Nie ma powodu, by odchodzić od tej polityki.

Związek z ruchem węgierskim

Obecny węgierski reżim, podobnie jak wszyscy jego poprzednicy od listopada 1918 i wszystkie węgierskie partie polityczne, utrzymuje, że Węgrom należy przywrócić granice terytorialne z roku 1914 oraz hegemonię nad różnymi narodowościami w formie, jaką miała przed rokiem 1918. W wyniku propagandy pogląd taki jest wśród Węgrów powszechny.

Jeżeli Austriacki Komitet Narodowy ma wejść w, nawet luźny, sąsiedzki sojusz z Ruchem Wolnych Węgier, sprawa ta musi być postawiona jasno. Ruch Wolnych Węgier musi jednoznacznie i stanowczo oświadczyć, iż nie będzie wysuwał takich roszczeń względem Bratysławy [Czechosłowacja], Wyspy Małgorzaty, Braszowa [Rumunia], Timişoary [Rumunia], Zagrzebia [Jugosławia], Fiume [Włochy] oraz Eisenstadtu [Austria].

Oświadczenie to musi być powtarzane na tyle często i dobitnie, by znali je wszyscy na Węgrzech, jak i gdziekolwiek indziej. Tylko, gdy opinia publiczna zostanie dogłębnie zapoznana z tą kwestią, oba ruchy będą mogły podjąć konkretne starania odnośnie do współpracy.

Przy braku spełnienia tego warunku, każde podejrzenie, że ruch austriacki sprzyjał Ruchowi Wolnych Węgier byłoby fatalne. Tylko Hitler i Mussolini popierają węgierskie wysiłki o odzyskanie utraconych terytoriów. W Austrii są one powszechnie negowane; reszta świata natomiast energicznie się im sprzeciwia.

Pan Tyburcjusz von Eckhardt6, współpracując we wcześniejszych latach z Przebudzonymi Madziarami, dał się poznać jako przeciwnik demokracji oraz zwolennik antysemickiego ustawodawstwa na Węgrzech. Zmiana swego stanowiska nie jest dla polityka powodem do wstydu; pan von Eckhardt może posłużyć się cytatem ze słynnego precedensu.

Jednakże i w tym przypadku musimy wyrazić się jasno. Jeżeli pan Eckhardt nie jest w stanie przekonać opinii publicznej co do szczerości zmiany jego postawy, będzie on bezużyteczny jako towarzysz broni ruchu austriackiego, którego jedyną propozycją jest poświęcenie się sprawie na rzecz prawa do demokratycznego samostanowienia.

Jeśli Ruch Wolnych Węgier otwarcie oraz bez zastrzeżeń umiejscowi się na pozycji demokratycznej, a także porzuci wszelkie roszczenia węgierskiej dominacji w krajach korony św. Stefana, wtedy Ruch na rzecz Wolności Austrii będzie mógł przyłączyć się do niego tak, jak do innych demokratycznych stronnictw.

Problem Unii Wschodnioeuropejskiej oraz stosunków z narodami Europy Wschodniej

Naczelnym problemem przyszłości Europy jest ustanowienie bliższego związku wszystkich wschodnioeuropejskich narodów i państw, których niepodległości zagraża imperializm Niemiec, Rosji i Włoch.

Nie da się niestety zaprzeczyć, że monarchia habsburska nie była zdolna do pozyskania lojalności owych nacji. Odpowiedzialność za tę porażkę spoczywa po części na trzech grupach arystokratów, które dominowały w Cesarstwie: szlachcie polskiej i węgierskiej, a także „feudalnej szlachcie” krajów czeskich. Nacje niewęgierskie tłamszone były na Węgrzech krwawą siłą od 1867 r. Niewiele lepiej było w przypadku Ukraińców w Galicji.

Konstytucja Perthalera z roku 1867 stanowiła wspaniałe osiągnięcie dawnej Austrii. Artykuł XIX prawa krajowego, dotyczący podstawowych praw obywateli, zostanie na zawsze zapamiętany jako znakomita próba rozwiązania problemów państwa wielojęzycznego. Obecnie artykuł ten prezentuje najważniejszy argument na poparcie monarchii habsburskiej, jaki znaleźć można poza niemieckojęzycznym terytorium Austrii.

W czasach gospodarczego nacjonalizmu państwo wielojęzyczne nie mogło się ostać. Unia celna i walutowa jawiła się każdej nacji jako nie do zniesienia, ponieważ ograniczała ich możliwości w zakresie realizacji ambicji terytorialnych. Węgrzy i Polacy walczyli z nią, albowiem upatrywali w niej narzędzie wyzysku ich krajów ze strony zindustrializowanej zachodniej Austrii; z kolei dla zachodnich Austriaków stanowiła ona środek wyzysku uprzemysłowionej części kraju przez węgierskich i galicyjskich rolników.

Państwa będące następcami imperium habsburskiego poniosły całkowitą klęskę, a ich porażki przyczyniły się do odrodzenia myśli o państwie ponadnarodowym. Z czasem historia osądzi dawne Cesarstwo bardziej sprawiedliwie, niż miało to miejsce dotychczas. Dziś jednak opinia publiczna nadal znajduje się pod wpływem antyaustriackiej literatury. Jest to sytuacja, z którą mąż stanu musi walczyć.

Nawet gdyby ustanowiono ją pod nazwą Konfederacji Naddunajskiej, najmniejsza choćby wzmianka odnośnie restauracji dawnej monarchii spotka się z niechętną reakcją ze strony nacjonalistów wszystkich krajów. Mimo to, powstanie unii państw Europy Wschodniej jest konieczne, jeżeli ma nie dojść do podziału tego terytorium pomiędzy Niemcy, Włochy i Rosję.

Opracowałem plan ustanowienia takiego państwa; być może będzie on użyteczny w przyszłości. Alternatywą jest bowiem powrót do sytuacji, jaka zaistniała w 1919 r., a następnie do wojny, chaosu oraz podboju przez silniejszych sąsiadów.

Jeżeli plan ten miałby zostać zrealizowany, możliwe, że wtedy nie tylko Austriacy, ale również Węgrzy, Słowacy, Słoweńcy, Chorwaci i być może Ukraińcy ustanowiliby głowę dynastii jako dziedzicznego monarchę na czele swego państwa.

Lecz restauracja ta musiałaby wyjść od każdego z narodów, nie może być zrealizowana przez zagranicznych polityków lub stronnictwa, ponieważ w takim wypadku nosiłaby znamię obcości. Dla własnego interesu Austriacy muszą pozostać całkowicie neutralni w tej kwestii.

Jest jednak mało prawdopodobne, by w dającej się przewidzieć przyszłości dynastia zyskała poparcie dla restauracji ze strony Czech, Polski, Rumunii czy Serbii. Bitwa pod Białą Górą oraz egzekucja przywódców powstańczych jest wciąż żywa w pamięci Czechów; jest to jedyny temat, jaki ich historycy oraz pisarze podejmują w kontekście Habsburgów. Wymowne jest, iż Czesi zniszczyli w 1918 r. pomniki cesarza Józefa II, postawione na pamiątkę zniesienia pańszczyzny.

Jeśli chodzi o Polaków, Austria związana jest z najboleśniejszym doświadczeniem w ich historii: rozbiorami. Rumuni oraz Serbowie obarczają Dom Habsburgów winą za prześladowania ze strony Węgrów. Najlepsze, na co można liczyć ze strony tych państw, to neutralność odnośnie do konstytucji Austrii.

Godny uwagi jest fakt, iż każda grupa językowa Europy Wschodniej żywi nieprzejednaną wrogość wobec swych bezpośrednich sąsiadów. Każda nacja rości sobie prawa do terytorium, którego jednocześnie domagają się również jej sąsiedzi. Każda widzi w swych sąsiadach bezwartościowych barbarzyńców, których należy zwalczać za wszelką cenę.

Dopóki istnieć będą te okoliczności, zawarcie jakiegokolwiek sojuszu z jedną z owych grup bez wzbudzania nieprzyjaźni pozostałych będzie niemożliwe. Ruch austriacki musi zatem pozostać neutralny.

Z drugiej strony: podjęcie niewiążących rozmów z wszystkimi tymi nacjami możliwie najwcześniej jest nieodzowne. W tym celu Komitet Narodowy Austrii powinien dysponować szeregiem dostępnych od ręki delegatów. Owi dżentelmeni powinni posługiwać się elokwentnie zarówno naszym językiem, jak też innymi, a także mieć wysokie osiągnięcia w dziedzinie polityki, historii, ekonomii i prawa konstytucyjnego. Ponadto, pod względem wizji, talentu oraz prestiżu politycznego i naukowego powinni co najmniej dorównywać przedstawicielom pozostałych państw i stronnictw.

Austria stanie się pośmiewiskiem całego świata, jeśli sprawy będą się miały tak, jak do tej pory. W tej chwili wszelkiego rodzaju polityczni dyletanci naciskają na czeskich i polskich polityków, by zyskali posłuch dla swych naiwnych poglądów.

Delegaci owi nie otrzymaliby żadnych instrukcji. Ich zadaniem byłoby prowadzenie rozmów mających na celu promocję wzajemnych kontaktów i zrozumienia, lecz nie zawieranie jakichkolwiek zobowiązań. Na to jest bowiem jeszcze za wcześnie.

Nie jest obecnie przesadą stwierdzić, iż potrzeba powołania biura prasowego jest nagląca. Reputacja polityczna Austrii w świecie jest godna pożałowania. Prasa ukazuje jej politykę oraz cele ruchu austriackiego przeważnie w niekorzystnym świetle. Biuro prasowe miałoby pełne ręce roboty.

Starania o uznanie rządu austriackiego na uchodźstwie byłyby przedwczesne. Najpilniejszym zadaniem jest odbudowa szacunku i dobrej reputacji Austrii. Zyskanie przychylności opinii publicznej jest ważniejsze niż zabieganie o względy pojedynczych urzędników. Powodzenie sprawy austriackiej nie zależy od biurokratów, ale od opinii publicznej.

Innym pilnym zadaniem dla Austriackiego Komitetu Narodowego jest poprawa pozycji Austriaków w Stanach Zjednoczonych.

Stosunek do niemieckich i włoskich ruchów wolnościowych

Ruchy te są, o ile nie skłaniają się ku komunizmowi, radykalnie nacjonalistyczne i imperialistyczne. Nacjonaliści są niepoprawni.

Niemcy chcą zatrzymać Austrię, Kraj Sudecki, Gdańsk wraz z korytarzem, a także Poznań i cały Śląsk. Włosi pragną południowego Tyrolu, słowiańskich regionów nadmorskich, Krainy i Dalmacji, Fiume oraz wybrzeża Chorwacji.

Byłoby idiotyzmem pokładać wiarę w prywatne wypowiedzi pojedynczych osób. Takich spraw nie rozwiązuje się przy śniadaniu. Musimy wyraźnie dać do zrozumienia, że niemiecki i włoski nacjonalizm, które z niewyjaśnionych przyczyn zdobyły uznanie wielu Anglików, są nieprzyjazne wszystkim Austriakom.

Stosunek do Rosji

Rosja jest dziś przyjazna demokracjom. Jednak po pokonaniu Hitlera bolszewizm stanowić będzie poważny problem.

Rosjanie próbują utworzyć unię panslawistyczną, której by przewodzili. Urzeczywistnienie tych planów położyłoby przyszłą Austrię w trudnej sytuacji. Byłoby to jednakże nieporównanie bardziej niebezpieczne dla niepodległości Polaków, Czechów i Rumunów.

Należałoby podkreślać te sprawy w dyskusjach z przedstawicielami innych narodów Europy Wschodniej. W tych okolicznościach idea Unii Wschodnioeuropejskiej będzie znaczniej bardziej atrakcyjna dla co bardziej dalekowzrocznych spośród ich polityków.

Stosunek do Francji

Ruch austriacki znajduje się w dogodnym położeniu, nie musząc martwić się problemami Francji. W tej kwestii może pozostać całkowicie neutralny i ograniczyć się do przestrzegania reguł uprzejmości.

Generał de Gaulle, który osiągnął znaczącą pozycję, sympatyzował dawniej z Akcją Francuską, która zawsze była antyaustriacka. W tym przypadku wyrozumiałość także jest wskazana.

Monarchia francuska jest wewnętrznym problemem Francji, do którego Austria nie może się mieszać.

Stosunek do Ameryki Łacińskiej

W Mexyku Austria nadal kojarzona jest z niefortunnym epizodem arcyxięcia Ferdynanda Maxymiliana. Jednakże Mexyk nie uznał anexji Austrii i konsekwentnie traktuje Austriaków jak obywateli niepodległego państwa.

Również inne kraje Ameryki Łacińskiej pałają sympatią względem Austrii. Austriacka sztuka oraz nauka mają tam wielkie poważanie. W odniesieniu do tych państw zaleca się przyjazne, aczkolwiek rozważne, stanowisko z zachowaniem właściwych konwencji dyplomatycznych.

Stosunek polityczny do Kościoła

Przykrym faktem jest to, iż Watykan znajduje się obecnie pod obcasem Mussoliniego. Tym samym nie może być politycznym sojusznikiem w bitwie o Austrię. Z drugiej strony wyzwolenie papiestwa jest jednym z celów ruchu demokratycznego.

Kościół Katolicki w Austrii zrzekł się swej politycznej roli, gdy biskupi i arcybiskupi przyjęli stanowisko służebne wobec narodowego socjalizmu oraz przekonali wiernych, by oddali głos na Hitlera. Jeśli chodzi o najbliższą przyszłość, nie może być mowy o działalności politycznej Kościoła w Austrii.

Poszukiwanie jakiegokolwiek bliższego sojuszu z środowiskami katolickimi w Stanach Zjednoczonych oraz Kanadzie byłoby dla ruchu austriackiego niebezpieczne. Takie połączenie nie tylko niewiele by dało, ale także wzbudziłoby względem Austrii niechęć niekatolickiej większości krajów anglosaskich.

Panuje wciąż podejrzenie – być może niesłuszne – że katolickie kręgi Ameryki Łacińskiej sympatyzują z hiszpańskimi falangistami i działają na szkodę sprzymierzonych demokracji. Dopóki trwać będzie to przekonanie, ruch austriacki musi się od nich dystansować.

Stanowisko wobec socjalistów i komunistów

Gdyby udało się zmotywować część socjaldemokratów do współpracy z Austriackim Komitetem Narodowym, byłaby to dobra wiadomość. Jednakże kooperacja ta nie może stanowić powtórki z koalicji partii chrześcijańsko-społecznych i socjaldemokratycznych z lat 1918/1919. Max Adler bardzo trafnie scharakteryzował ów sojusz, mówiąc, że socjaldemokraci współpracują z partiami „burżuazji” jak wilk z owcami.

Komuniści odrzucają jakiekolwiek związki z burżuazją. Nawet jeśli miałoby dojść do odnowienia Frontu Ludowego, afiliacja polityczna z komunistami byłaby dla monarchistów nie do pomyślenia.

tłumaczenie: Dawid Świonder, opracowanie: Adrian Nikiel

Za: Ludwig von Mises, Monarchy, Not Legitimism, http://mises.org/daily/3678.


1 JCiKM Otton I(II), od 1 kwietnia 1922 r. de iure cesarz Austrii, król Węgier, Czech, Chorwacji etc., wielki xiążę Krakowa etc., zm. 4 lipca 2011 r. – przyp. redakcji Portalu Legitymistycznego.

2 Robert I(IV), od 3 lutego 1919 r. król Anglii, Szkocji i Irlandii, od 18 października 1921 r. król Bawarii, zm. 2 sierpnia 1955 r. – przyp. redakcji Portalu.

3 Dom Habsburgów – przyp. redakcji Portalu.

4 Właściwie: Świętego Cesarstwa Rzymskiego – przyp. redakcji Portalu.

5 Henryk V, od 3 czerwca 1844 r. król Francji i Nawarry, zm. 24 sierpnia 1883 r. Na emigracji posługiwał się tytułem hrabiego de Chambord – przyp. redakcji Portalu.

6 Polityk węgierski, ur. 26 października 1888 r. w Makó, zm. 10 września 1972 r. w Nowym Jorku – przyp. redakcji Portalu.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.