Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Ryszard Mozgol: O bulli „Unam Sanctam”, zasadzie hierokratycznej i bezdrożach niektórych koncepcji sedewakantystycznych

O bulli „Unam Sanctam”, zasadzie hierokratycznej i bezdrożach niektórych koncepcji sedewakantystycznych

Ryszard Mozgol

Z prawdziwym zainteresowaniem zasiadłem do zamieszczonego przez portal legitymizm.org króciuchnego polemicznego tekstu ks. Rafała Trytka, licząc na poważne potraktowanie przezeń mojego artykułu („Francuski puszczyk” kontra „czarnoksiężnik” z Rzymu – konflikt między królem Francji a papieżem jako tło bulli „Unam Sanctam, „Pro Fide, Rege et Lege”, nr 1/2011). Szybko spostrzegłem jednak, że autor polemiki woli raczej rozgrywać swoją prywatną wojenkę niż bronić katolickiej Prawdy, nie mogąc się przy tym w dodatku zdecydować, czy ma podgryzać mnie, czy raczej atakować Bractwo Św. Piusa X. Kwestia bulli stała się bardziej pretekstem do uzasadnienia swojego stanowiska w bieżącej „polityce” niż do polemiki z zawartymi w artykule tezami. Ponieważ mój związek z Bractwem Św. Piusa X nie jest instytucjonalny, nie będę zajmował się tym wątkiem, poprzestając na krótkim odniesieniu do wątłych zarzutów merytorycznych.

Ksiądz Trytek zajmuje bezkompromisowe stanowisko odnośnie do bulli Bonifacego VIII. Jako poważny autorytet sedewakantystyczny musi pilnować swoiście pojmowanej tradycji, dla której monarsze prerogatywy papieża są jedną z najistotniejszych kwestii, będących niejako probierzem ortodoksji. Rozumiem, że nie może uczynić inaczej. Zapewne nie zgodziłby się ze mną nie tylko w kwestii Bonifacego VIII, ale także prawowierności papieża Liberiusza czy Honoriusza III (o ortodoksji tego ostatniego w czasie Vaticanum I dyskutowano zresztą o wiele więcej niż o samej bulli Unam Sanctam).

Zarówno ja, jak i mój polemista przyjmujemy za nienaruszalny pewnik zasadę prymatu św. Piotra; różnica między nami polega na odrzuceniu przez ks. Trytka koncepcji władzy papieskiej stworzonej przez św. Gelazego, św. Bernarda, i konsekwentnie św. Tomasza (do czego wprost się nie przyznaje w swoim tekście), na rzecz koncepcji hierokratycznej głoszonej przez Idziego Rzymianina. Ta ostatnia jest moim zdaniem błędna i przyczyniła Kościołowi więcej szkód (takich jak niewola awiniońska czy koncyliaryzm, będący reakcją na koncepcje hierokratyczne) niż pożytku. Historia dostarcza nam wielu dowodów na niebezpieczeństwo tkwiące w pojmowaniu papiestwa na sposób hierokratyczny – ks. Trytek zna przecież wykład Alfreda kard. Ottavianiego dokładnie na ten temat, zawarty w Compendium Iuris Publici Ecclesiastici. Jak wyjaśnilibyśmy popełniane przez papieży ewidentne błędy, rzutujące na życie Owczarni Chrystusowej, gdyby nieomylność papieska miała być rozciągnięta na wszystkie doczesne sfery życia? Jak, przyjmując zasadę hierokratyczną, wyjaśnić uznanie kabalistycznych pism przez Sykstusa IV, pochwałę Talmudu uczynioną przez Leona X (za namową którego zaczęto nie tylko drukować tę żydowską „świętą księgę”, ale i używać jej do objaśniania Pisma św.) czy – uwaga! nielegitymistyczne! – ogłoszenie sułtana tureckiego najbardziej prawowitym spadkobiercą Imperium Romanum w bulli Piusa II? Stanowisko to jest więc nie do obrony; a jeśli ks. Trytek uważa inaczej, niechże zacznie, za przykładem pewnego papieża doby renesansu, składać raz do roku ofiarę z wołu… Jowiszowi!

Gdyby autor polemiki dokładnie przeczytał mój artykuł i pragnął uczciwej polemiki, zauważyłby zapewne, że:

1) Tekst artykułu ukazuje tło historyczne powstania bulli Bonifacego VIII, a przedstawienie dalszych losów tego dokumentu jest tylko wątkiem pobocznym;

2) W tekście artykułu wyjaśniłem, że bulla stała się w okresie Vaticanum I obiektem kontrowersji publicystycznych pomiędzy katolikami a liberałami. Gdyby nie było Bismarcka i Cavoura, bulla Unam Sanctam byłaby prawdopodobnie traktowana jako ciekawostka historyczna… aż do nagłego nawrócenia na sedewakantyzm ks. Trytka;

3) Nie ma w dokumentach Vaticanum I (o czym przecież ks. Trytek wie, bo ukończył bardzo dobre seminarium w Zaitzkofen!) ani jednego odniesienia do bulli Unam Sanctam. Nie ma ich również w dokumentach Soboru Trydenckiego ani żadnego innego soboru powszechnego od XIV wieku. Nic mi również nie wiadomo, aby którykolwiek z późniejszych papieży w którejkolwiek ze swoich encyklik wspominał bullę Bonifacego VIII w odniesieniu do relacji pomiędzy państwem a Kościołem. Jeśli się mylę, proszę o dowody. Przecież tego dotyczy podobno nasza kontrowersja!

Bulla stanowiła treść dyskusji ekspertów i Ojców Soborowych w trakcie I Soboru Watykańskiego tylko w odniesieniu do definicji dogmatycznej głoszącej, że „poza Kościołem nie ma zbawienia”. Konstytucja dogmatyczna Piusa IX O Kościele aż prosiłaby się o odwołanie do dokumentu Bonifacego VIII, papież jednak tego nie zrobił. Dodajmy jeszcze, że nie zrobili tego również w XV w. papież wraz z Ojcami Soboru Florenckiego przy pracach nad tekstem bulli Cantate Domino. Czyż nie uczyniliby tego, gdyby bulla Unam Sanctam była dokumentem uznanym i obowiązującym? W trakcie soborów powszechnych od XIV wieku często przywoływano inne dokumenty Bonifacego VIII, dlaczego zatem pomijano Unam Sanctam? Odpowiem: ponieważ ten dokument został odwołany przez Klemensa V.

Warto przypomnieć, że bulla wróciła do obiegu intelektualnego dzięki książkowemu wydaniu dokumentów Kościoła, opracowanemu w 1854 roku przez ks. Heinricha Josepha Denzingera, który bullę przywołuje tylko w kontekście nauczania o Kościele. Wszystko to jest do odnalezienia w artykule, gdyby ksiądz raczył poważnie do niego podejść.

4) Przytoczone przez ks. Trytka zdanie bulli Unam Sanctam: „Stwierdzamy zatem, deklarujemy i ogłaszamy, że do zbawienia absolutnie konieczne jest przyjęcie prawdy, iż wszystkie istoty ludzkie podlegają Rzymskiemu Papieżowi” odnosi się do powierzonej św. Piotrowi władzy kluczy, a ta dotyczy w oczywisty sposób kwestii wiary i moralności, a nie brudnych spraw tego świata. Słusznie tak twierdził św. Bernard z Clairvaux, nazwany przez księdza nieroztropnie i lekceważąco „fideistą”.

5) Obawiam się, że ks. Trytek nie dobrnął do końca mojego rozwlekłego artykułu, gdzie na końcu zostały wspomniane losy bulli po śmierci Bonifacego VIII. Klemens V, następca Bonifacego, stanął przed poważnym problemem politycznym i doktrynalnym: jak nie naruszyć teologicznych zasad Kościoła, a jednocześnie zadośćuczynić agresywnej polityce Filipa Pięknego? Z tego powodu ogłosił bullę Meruit (1 lutego 1306 r.), odwołującą na terenie Królestwa Francji obowiązywanie bulli Unam Sanctam. (Dla ucięcia ewentualnych niedomówień podkreślę, że bulla Unam Sanctam dotyczyła – teoretycznie – również tylko obszaru Królestwa Francji!) Papież w bulli podkreślił, że władza papieska nie pragnie uczynić jakiegokolwiek uszczerbku w prerogatywach królewskich Filipa, a relacje powracają do stanu poprzedzającego zaistnienie sporu. Wynika z tego w jasny sposób, że zostają odrzucone zasady Idziego Rzymianina zawarte w bulli i następuje powrót do relacji państwo–Kościół wyłożonych przez św. Gelazego, św. Bernarda i św. Tomasza z Akwinu. Należy rozumieć to w specyficzny sposób, ponieważ na obszarze Królestwa Francji od czasów króla Filipa Augusta obowiązywała zasada prymatu praw Korony nad zarządzeniami papieskimi. Czego zatem papież nie odwoływał? Zasady „poza Kościołem nie ma zbawienia”. Ta obowiązuje do dziś, w czym się chyba z polemistą zgadzamy.

Intencją artykułu „Francuski puszczyk” kontra „czarnoksiężnik” z Rzymu – konflikt między królem Francji a papieżem jako tło bulli „Unam Sanctam oraz całego materiału zamieszczonego na ten temat w ostatnim numerze „Pro Fide, Rege et Lege” była próba dotknięcia momentu narodzin „ducha czasów nowych” (Leon XIII) – nowoczesnego myślenia zrywającego nić z Tradycją przez uznanie jednostkowego „ja” wspartego prawniczą kazuistyką za ważniejsze od uświęconego głosu przodków. Niestety, niechlubną rolę w tym odegrali nie tylko król Francji ze swoimi legistami, ale również „modernistyczny” papież z XIV wieku wspierany przez swoich jurystów.

Gibelin Dante, autorytet uznany przez papieża Leona XIII, ostrzegał: „Bo sława ziemska jest jak wiatru wianie,/ Co raz z tej strony, raz z owej zalata:// Zmieni kierunek, to zmienia nazwanie”//. Czy potrzeba lepszej definicji „nowoczesności”?

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.