Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Adam Raszewski: Katolika i legitymisty problemy z masonerią

Katolika i legitymisty problemy z masonerią

Adam Raszewski

Przede wszystkim należy zedrzeć maskę z masonów i ukazać ich we właściwej ich postaci; dalej ustnie i za pomocą listów pasterskich w tym celu wydanych pouczać ludy, jakich podstępów i sztuczek używają te stowarzyszenia, aby schlebiać ludziom i przywabiać ich do siebie, jaka w zasadach ich jest przewrotność, jaka ohyda w działaniu…

Jego Świątobliwość Papież Leon XIII, encyklika Humanum genus

Problemy, z jakimi zetknąć się może katolik i konserwatysta analizujący miejsce i rolę masonerii w historii, z pewnością należą do szerokiego spectrum badawczego i mają charakter wielowymiarowy. Jakkolwiek potoczne postrzeganie środowisk tych jako szatańskich pomiotów z lubością pławiących się we krwi ludzkiej można uznać za konstrukcję wyobrażeniową silnie przerysowaną i nieznajdującą swego odzwierciedlenia w rzeczywistości, to jednak wątpliwości poznawcze w tradycyjnie zorientowanej jednostce ludzkiej winna budzić już sama warstwa nazewnicza. Oprócz masonerii równie rozpowszechnionym określeniem wspólnot spod znaku kielni i cyrkla jest wolnomularstwo. A zatem wolność. Nie jest to jednakże katolicki model wolności, rozumianej jako cnota roztropności i odpowiedzialności za bliźnich we wspólnym zbliżaniu się do Chrystusa, ale raczej jakobińska, w równym stopniu utracjuszowska, co gnostycko-libertyńska wizja wolności, a właściwie samowoli – wykutej w opozycji do religijnego autorytetu, tradycyjnych norm i konwenansów postrzeganych jako nośniki treści kulturowych. Dla legitymisty i katolickiego tradycjonalisty już powyższe preludium do rozważań nad masońskimi praktykami winno stanowić przyczynek do usytuowania wszelkich ruchów i organizacji masońskich na doktrynalnych antypodach własnego światopoglądu. Gdyby jednakże sama warstwa nomenklaturowa nie przyprawiała ludzi Tradycji o palpitacje serca, to z pewnością bliższe zapoznanie się z praktyką i sferą doktrynalną kręgów wolnomularskich przekona każdego o ich przynależności do świata postępu i nieładu.

Kontekst religijny

Organizacje i stowarzyszenia wolnomularskie, jak wszystkie siły walczące o przejęcie i sprawowanie rządu dusz ludzkich, w określony sposób pozycjonują swój stosunek do warstwy religijnej jako jednego z elementu egzystencji i tożsamości człowieka. Relacje te mają z punktu widzenia katolickiej ortodoksji charakter wysoce szkodliwy i destrukcyjnie wpływający na fundamentalne dla wyznawców Chrystusa przywiązanie do nauczania wiecznego Rzymu. Jest to przede wszystkim postawa para-religijna – silnie antropocentryczna i – miast oddawania czci Bogu – deifikująca człowieka. W tradycji tej przebijają zarówno wątki sprotestantyzowanego uwielbienia dla natury ludzkiej i wywodzącego swe źródło z oświeceniowych inspiracji kultu ratio humana, jak i fałszywie pojętego humanizmu – laickiego i immanentnie związanego ze sferą doczesności. W tradycji masońskiej prymarną pozycję zajmuje jednostka ludzka ogniskująca wokół siebie nimb adoracji i ufności w potęgę swego rozumu. O tragicznych konsekwencjach zastąpienia teocentryzmu antropocentryzmem można było się przekonać wielokrotnie w toku dwudziestowiecznych dziejów Kościoła przesiąkniętego modernizmem.

Propagowana w kręgach masońskich wizja Bóstwa nie jest z pewnością konstruktem znanym z przekazu Objawienia i nauczania Doktorów Kościoła dopełniającego biblijny zapis Historii Świętej. Bóstwo wolnomularzy nie jest z pewnością Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba. Nie stanowi ono praprzyczyny wszystkiego, owej schrystianizowanej arché, będącej źródłem prawa i nakazów moralnych. Nie jest to także Redemptor hominis podźwigający z kolan upadłego człowieka. Duchowość wiąże się tu silnie z doczesnością, odrzucając transcendencję i metafizyczne zakorzenienie. Cnotą w przekazie masońskim nie jest wierność słowu Bożemu i Dekalogowi, ale przybliżanie zuniformizowanej ludzkości do wiecznego szczęścia egalitaryzmu i obyczajowej swobody. Jako sprawiedliwe jest tu postrzegane to, co przyczynia się do pogłębienia godności człowieka.

Praktyki wolnomularskie bywały wielokrotnie potępiane mocą Rzymskiego Autorytetu. Pierwszą bullę poświęconą masonerii, a wyrażającą krytyczny stosunek Stolicy Apostolskiej do środowisk masońskich stanowił tekst In eminenti Ojca Świętego Klemensa XII z 1738 roku. Z podobnym duchem mamy do czynienia podczas lektury innych dokumentów sygnowanych przez Stolicę Apostolską – Providas Benedykta XIV z 1751 roku, Qui pluribus Piusa IX z 1846 roku czy też Pascendi dominici gregis św. Piusa X z 1907 roku. Zdecydowanej krytyce Autorytet Rzymski poddawał przede wszystkim odejście od dogmatycznego postrzegania fundamentów wiary, indywidualizm i wolicjonalnie rozumianą kategorię Prawdy. Z potępieniem Papieży spotykał się także pozareligijny aspekt mentalności wolnomularzy – liberalne wychowanie akcentujące wyemancypowany od Tradycji i Autorytetu rozum ludzki zdolny przeniknąć naturę wszechrzeczy. Osiągniemy w ten sposób realizację ostatniego słowa postępu: człowiek, kapłan i król dla samego siebie, objawiający swoją tylko wolę i swoje sumienie1.

Wymiar społeczno-polityczny

Kontekst polityczny wolnomularskich herezji silnie związany jest z ich ujęciem duchowości — celowo nie nazywam stanowiska takiego religijnością, gdyż brak w nim transcendentnego Boga, a stawiany na ołtarzu człowiek może być jedynie bluźnierczym złotym cielcem, ale nigdy nie stanie się Alfą i Omegą, Początkiem i Końcem ludzkiej tożsamości. Sięgając raz jeszcze ad fontes, warto przywołać słowa Michała Baroin, byłego wielkiego mistrza Wielkiego Wschodu Francji: Człowiek jest punktem wyjścia każdej rzeczy i każdego poznania; jest swoim własnym źródłem i swoim własnym odniesieniem2. Pierwiastki te implikują dążenia do stworzenia uniwersalnego szczęścia ludzkości w rzeczywistości, która wyzbyła się Boga, by samemu zasiąść na Jego tronie. A skoro tak, to z mocy samoistnego ubóstwienia stała się ona kreatorem praw, norm etycznych i wskazań moralnych. Zweryfikowana została – tradycyjnie dotąd postrzegana – elita w państwie, a kryteria partycypacji w niej uległy rozmyciu na skutek infiltracji kręgów decyzyjnych i sprawowania władzy kulturowej należącej współcześnie do sił postępu, co całkowicie determinuje i kształtuje charakter aktualnie obowiązującego dyskursu publicznego.

Tradycjonalistę, który wie i rozumie, iż non est potestas nisi a Deo, przerażać musi przyświecająca licznym już w historii ludzkości próbom stworzenia republiki bez Marksa i bez Jezusa, oparta na woli potęgi (woli mocy?) para-nietzscheańska chęć kreacji współczesnego Nowego Człowieka wyzbytego ciemnych przesądów moralnych i nieprzystających do Nowej, świetlanej rzeczywistości religijnych zabobonów. Takież przewartościowanie dotychczasowych determinant ludzkiego losu prowadzi prostą drogą do zakotwiczenia w przystani ponowoczesnego subiektywizmu i relatywizacji wszelkich imponderabiliów. Energia człowieka w miejsce jego dotychczasowej wiary w Boga i ufność w bliżej niesprecyzowane przeznaczenie zamiast zawierzenia Stwórcy – oto kanon wolnomularskiego anty-Dekalogu. W dalszym ciągu encykliki Papież stwierdza, że masoni obstają za rozwodem, świeckim wychowaniem, nie chcą, aby kapłani nauczali religii3.

Polityczna tradycja masonerii jest z gruntu rewolucyjna i w swej wymowie ideowej par excellance jakobińska. Zasadza się na kontestacji tradycyjnego modelu publicznych stosunków społecznych: autorytetu, hierarchii, Boskiej prowidencji władzy. Postępowa dewiza liberté, égalité, fraternité zastąpiła dotychczasową, uświęconą triadę Wiara, Nadzieja, Miłość. O jej powiązaniach z pierwiastkami skrajnych ideologii nowożytnych świadczyć może korelacja między francuską masonerią a praktyką funkcjonowania Komuny Paryskiej w 1871 roku – wywołanej, a następnie stłumionej przez siły wolnomularskie. Przykłady można mnożyć: we wrześniu 1984 roku Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu przyznał, iż w gabinecie premiera Wawrzyńca Fabius funkcjonuje dziesięć osób należących do kręgów masońskich; w lutym 1985 roku dwóm członkom lóż wolnomularskich, Maxymilianowi Theretowi i Janowi Piotrowi Blochowi, przyznano funkcje dyrektorów paryskich pism codziennych: Le Matin i France-Soir. W swej aktywności politycznej masoni wspierają kontraktualną genezę władzy, tak obcą koncepcji bliskiej konserwatystom przeświadczonym o nadprzyrodzonym źródle wszelkiej potestas. Silny demokratyzm, antyrojalizm i wspieranie tendencji rozsadzających od wewnątrz organizmy państwowe to wyróżniki działalności ubranych w fartuszki krzewicieli postępu.

Rekapitulując, główny problem w odniesieniu do masonerii uwidacznia się raczej w warstwie esencjonalno-treściowej niż formalnej. Zagrożeniem dla resztek ideowego świata Tradycji są z pewnością propagowane przez wolnomularzy trendy laicyzacyjne, egalitarystyczne i nihilistyczne. Zarówno w sferze religijnej, jak i świeckiej udowodnili oni wielokrotnie, iż mają ambicję kreacji absolutnie nowatorskiej, bezbożnej rzeczywistości, uformowania całkiem nowego człowieka i zerwania z ciągłością tradycji cywilizacji łacińskiej. Wnikliwa analiza ich działalności z pewnością rzuci nowe światło na naturę obozu postępu i pozwoli lepiej zrozumieć wroga, z którym przyszło nam toczyć śmiertelny bój.

Adam Raszewski — doktorant na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie (kierunek nauki polityczne), działacz studenckich kół naukowych. Autor pracy magisterskiej Bractwo Kapłańskie św. Piusa X i jego krytyka Soboru Watykańskiego II. Jego zainteresowania naukowe dotyczą głównie myśli politycznej konserwatyzmu i libertarianizmu, francuskiej filozofii politycznej i historii politycznej Trzeciej Rzeszy.


1 Za: http://www.masoneria.com.pl/index.php?tyt=36 [4 XI 2011].

2 Ibidem.

3 Za: http://www.ultramontes.pl/watykan_i_wolnomularstwo.htm [4 XI 2011].

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.