Jesteś tutaj: Publicystyka » Adrian Nikiel » Przesłanie z Londynu

Przesłanie z Londynu

Adrian Nikiel

Prawowity król Libii Mohamed w przemówieniu wygłoszonym w Londynie powiedział, że śmierć Muammara Kaddafiego była zwycięstwem pokoju, wolności i reform. W historii Libii rozpoczął się nowy rozdział: W tym historycznym dniu flaga wolności powiewa nad Syrtą i całą Libią – stwierdził, wyrażając uznanie dla jedności Libijczyków, która pomogła pozbyć się zła z kraju. Jego Królewska Mość zadeklarował potrzebę odbudowy państwa, lecz niestety ponownie nawiązał do sformułowanej w trakcie powstania wizji demokratycznych zmian, której realizacja miałaby potwierdzić w oczach świata trwałość tejże jedności jego poddanych.

O ile jeszcze przed tygodniem zastosowanie tego ketmanu było – być może – zasadne, aby zdobyć i utrzymać poparcie sił zafixowanych na tle tzw. praw człowieka, od 20 października tego typu wypowiedzi są (delikatnie mówiąc) niepokojące. Szczególnie, że demokracja kłóci się z innymi celami wyznaczonymi przez króla, który w dalszej części wystąpienia uznał, iż Wolność, edukacja, opieka zdrowotna i udział w narodowym bogactwie – których brutalnie odmawiano Libijczykom przez ponad 40 lat – muszą stać się nowym fundamentem naszego społeczeństwa. Można domniemywać, że Najjaśniejszy Pan będzie dążył do przywrócenia konstytucji Królestwa Libii z 1951 roku (obalonej przez Kaddafiego podczas rewolucji antylibijskiej osiemnaście lat później).

Król podkreślił także, że nowa Libia musi być zorganizowana w ramach rządów prawa, a zatem nie ma w niej miejsca na akty zemsty wobec zwolenników zabitego uzurpatora. Sprawiedliwość powinny wymierzać sądy. Dzisiaj rozpoczyna się nowy rozdział naszej historii. Czekam teraz z ufnością, że mieszkańcy Libii zbudują przyszłość, z której wszyscy będziemy mogli być dumni. Teraz jest czas… aby zostawić za nami erę terroru i ucisku. Król docenił poświęcenie powstańców, którzy obalili tyrana, lecz nie poinformował, kiedy zamierza powrócić do ojczyzny.

Kaddafi dołączył zatem w zaświatach do zastępu zbrodniarzy dosięgniętych przez Nemezis. Wśród nich wspomnieć można na przykład Robespierre’a, Ceauşescu, Saddama Husajna, bolszewików likwidowanych przez partyjnych towarzyszy… – tak kończą zdrajcy. Oficer, który zdradził swojego króla, przyjął groteskowy tytuł „króla królów” Afryki. Nędznik, który kazał sprofanować monarszą nekropolię i wydał wyrok na dynastię, zginął godną siebie śmiercią.

Z polskiej perspektywy można tylko wyrazić żal, że ziemska sprawiedliwość nie dosięgnie już politycznego przyjaciela Kaddafiego, czyli Wojciecha Jaruzelskiego. Przed Libią szansa na restaurację prawowitego ustroju, jeżeli król porzuci demokratyczne mrzonki, wróci do ojczyzny i zjednoczy wokół siebie wyłaniające się ośrodki władzy lokalnej. Polska od początku „procesu transformacji ustrojowej” tej szansy była pozbawiona.

Będziemy śledzić, czy król Libii spełni pokładane w nim nadzieje poddanych, którzy zrzucili jarzmo i stłumili trwający 42 lata pożar rewolucji. Od tego zależy, czy wywołane pod sztandarem Królestwa powstanie przyniesie dobre owoce i stanie się świadomą kontrrewolucją. Libia potrzebuje silnej władzy — król Mohamed zapisuje swoją kartę w historii.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.