Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Adam Tomasz Witczak: VON THRONSTAHL – „Conscriptum”

VON THRONSTAHL – „Conscriptum”

Adam Tomasz Witczak

Czekaliśmy, czekaliśmy… i się doczekaliśmy, z niemałym zresztą opóźnieniem. Oto jest: najnowszy album niemieckiej legendy — dwupłytowe cacko, prezentujące to wszystko, co można zaliczyć do „ubocznego” dorobku zespołu, a więc utwory znane dotąd jedynie ze składanek, utwory niepublikowane wcale, wreszcie wszelkiego rodzaju remixy i przeróbki. To stragan ze świecidełkami, mamiącymi wzrok i słuch, postmodernistyczny jarmark cudów, ustawiczna gra skojarzeniami i cytatami, gabinet osobliwości, muzyczny kalejdoskop i labirynt pełen drzwi, za którymi kryje się zaskoczenie.

Jest to bowiem muzyka przeładowana, co zresztą od dawna jest typowe dla Von Thronstahl. Wszystkiego jest tu mnóstwo: warstw dźwięku, efektów specjalnych, muzyki, hałasu, śpiewu, przemówień i deklamacji, aluzji i odniesień. To oczywiście zamierzony efekt, taką po prostu strategię przyjął zespół – chodzi o swoiste zwalczanie „ducha czasów” jego własną bronią. Niemniej momentami ten natłok wrażeń jest męczący, trochę jak sceniczny image Waltera Liberace w interpretacji militarnej.

Nie oczekujcie jednak, że zdobędę się na słowa potępienia, może po prostu po przepełnieniu głowy feerią barw Von Thronstahl włączę sobie coś prostszego, bardziej stonowanego i jednolitego. Zbyt mocno lubię ten zespół, by nie dostrzec na „Conscriptum” masy cech pozytywnych i trudu włożonego w realizację tego konceptu.

Było dotąd ogólnikowo, przejdźmy do konkretów. Otóż jest tu, jak wspomniałem wcześniej, prawie wszystko. Józef Klumb dwoi się i troi, śpiewa, krzyczy, szepcze i deklamuje, a także melodyjnie zawodzi w tle. Towarzyszy mu muzyka będąca osobliwym konglomeratem monumentalnej neoklasyki, hałaśliwego industrialu, grobowego dark ambientu, rzewnego neofolku, rockowych wygibasów i motorycznego, uporczywego rytmu EBM. Mało tego, w niektórych momentach można odnieść wrażenie, że słyszymy to wszystko w obrębie jednej kompozycji, a nawet jednocześnie. Wszystko tradycyjnie już okraszone jest masą sampli, wywołujących odpowiednie skojarzenia polityczno-historyczne – Von Thronstahl nie szczędzi nam więc przemówień, wspomnień, recytacji i kazań (chyba znów śp. ksiądz Milch, którego głos od początków towarzyszy muzyce zespołu). Do tego dochodzą liczne ozdobniki: odgłosy wiwatujących (i protestujących) tłumów, śpiew ptaków, dźwięki burzy, wystrzałów i eksplozji oraz rozmaite inne tego typu. Istotny jest także sposób realizacji albumu – podobnie jak na wielu wcześniejszych nagraniach niejednokrotnie wokal prowadzony jest dwoma ścieżkami (w tym np. jedna poddana jest efektowi sugerującemu np. dobieganie z oddali, albo przez telefon czy radio), zdarza się też nakładanie na siebie śpiewu, przemówienia, muzyki i np. samplowanych chórów. W niektórych kawałkach z upodobaniem zastosowano swoiste „rozmycie” dźwięku lub niektórych jego warstw, co sugeruje bardziej nostalgiczny nastrój (albo estetykę lo-fi…).

Utwory są bardzo rozmaite, w dużej mierze zaczerpnięte z wcześniejszych płyt, ale poddane licznym przeróbkom. Klumb wykonuje m.in. piosenkę „Partisan”, rozpowszechnioną przez Leonarda Cohena (choć nie przez niego napisaną), czy (po raz bodajże trzeci) „Runes and Men” Death In June – tym razem w wersji z fletem i biciem w bębny. Jest także sławne „Saints Are Coming” The Skids, „Waldgang und Apoliteia” z mało znanej „jüngerowskiej” składanki „Der Waldgänger” (dodano ładne pasaże gitary klasycznej), „Germania Incognita” (de facto przerobiona na proste, dynamiczne electro), nieznany mi dotąd utwór poświęcony Alhambrze, trzecia część „Mars Macht Mobil”, dziesięciominutowa kompozycja-słuchowisko „Ein Tag Durch Den Tross” i inne tego typu ciekawostki. W ogóle jest to zbiór ciekawostek, często już znanych — ale odkurzonych, przemalowanych, rozmontowanych i złożonych na nowo.

Mimo wszystko, duża rzecz. W jakimś sensie to wielkie malowidło, podsumowanie epoki przy jednoczesnym odwołaniu do przeszłości, podobnie zresztą jak wcześniejsze „Germanium Metallicum” i „Bellum Sacrum Bellum!?”, choć w przeciwieństwie do nich „Conscriptum” nie jest materiałem konceptualnym.

Von Thronstahl próbuje złączyć przeszłość z przyszłością, antyk i średniowiecze z epoką technologii i społeczeństwa masowego, być „wtedy” i „teraz” jednocześnie – mniej więcej udaje im się tego dokonać, efekt końcowy jest ciekawy, ale uprzedzam: może oślepiać i ogłuszać nadmiarem barw.

VON THRONSTAHL – „Conscriptum”

CD1: 1. Reisswolf (Version), 2. Junges Europa (Version), 3. Domovino (Version), 4. Deutsche Passion (Collaboration With Spreu & Weizen Feat. Uwe Lammla), 5. Germanium Metallicum (Version), 6. Mit Fester Hand (Version — Tribute To Allerseelen), 7. Northern Sons Under Southern Skies, 8. Gammastrahlen-Lamm (Germania Incognita Mix), 9. Stalingrad — Golgatha (Version), 10. Sturmzeit (Schachmatt Mix), 11. Zerstört Und Auferstanden, 12. Nem Nem Soha (Collaboration With Sturmast), 13. Patientin, 25 Jahre

CD2: 1. Schuld & Sühne, 2. Tiefland (Version), 3. Waldgang (Version), 4. Götterdämmerung In Ruinen, 5. Flut, Trance, Traum, 6. Gloomy White Sunday (Roberto Leyo Mix), 7. Cafe Roma Memorial March, 8. Alhambra (Al Andalus Mix), 9. The Baltic Partisan (Interpretation), 10. Runes & Men (Flute Interpretation), 11. Mars Macht Mobil III, 12. European Amazon, 13. The Saints Are Coming (Interpretation), 14. Ein Tag Durch Den Tross (Cornet Fragment), 15. Wir Tragen Keine Schuld

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.