Jesteś tutaj: Publicystyka » Adrian Nikiel » Słowa, obrazy i symbol

Słowa, obrazy i symbol

Adrian Nikiel

Edytorskie cymelium — to nie ulega wątpliwości. Xiążka dopracowana wizualnie w każdym szczególe, wzbogacona wieloma archiwalnymi zdjęciami oraz reprodukcjami rękopisów i dzieł Tove Jansson — to właśnie napięcie między twórczością malarską i graficzną a literaturą, konieczność dokonywania nieustannych wyborów, czemu w danej chwili należałoby poświęcić się przede wszystkim, wydają się czynnikiem determinującym twórczość artystki, która siebie od wczesnej młodości postrzegała jako malarkę, a dla świata poza rodzimą Finlandią była najpierw pisarką, twórcą cyklu opowiadań i powieści o Muminkach. Polscy czytelnicy mogą uzupełnić poważną lukę w tym dość schematycznym obrazie, gdyż w listopadzie nakładem wydawnictwa Marginesy ukazała się pierwsza obszerna biografia Jansson. Szwedzka autorka, pani profesor Boel Westin, znała swoją bohaterkę osobiście, miała też dostęp do ogromnego, prywatnego archiwum, które pozostało po śmierci Jansson w 2001 r.

Środowisko kształtuje osobę. Poczęta w Paryżu, do którego wielokrotnie wracała, urodziła się w Helsinkach w 1914 roku, wywodziła z fińsko-szwedzkiej rodziny artystów, jej ojciec walczył po stronie „białych” przeciwko bolszewickim hordom, próbującym podbić Finlandię po rewolucji październikowej. Nic więc dziwnego, że dwie dekady później Tove Jansson w swojej twórczości ostrą satyrą atakowała lewicę ścierającą się w śmiertelnym boju o dominację nad światem na frontach II wojny światowej, a jeszcze we wczesnej młodości napisała wiersz ku czci marszałka Mannerheima. Wojna jednak zagmatwała, a raczej nakreśliła na nowo podziały polityczne, co dotknęło też rodzinę Janssonów. Córka dawnego żołnierza, rysowniczka antylewicowych karykatur pozostawała w wieloletnim związku z socjaldemokratą i pacyfistą… Sam antykomunizm to jednak jeszcze nie jest konsekwentna, integralna prawicowość: jej ojciec, znany rzeźbiarz Wiktor Jansson, w hitlerowskiej Rzeszy widział (…) wybawcę i przyjaciela, a uczulony — jak twierdzi p. Westin — na wszelką czerwień nie dostrzegał tej samej czerwieni na sztandarach narodowych socjalistów (por. str. 116-117).

W tych ponurych latach narodził się pomysł, który w ciągu kolejnych dziesięcioleci przekształcił się w inspirowaną filozofią Oswalda Spenglera serię xiążek i komixów o Muminkach. Ten literacki cykl rzeczywiście jest opowieścią o życiu w cieniu zbliżającej się zagłady i przemijaniu, choć oczywiście w szczęśliwej, pięknej Dolinie i w kochającej się rodzinie. Nawet jednak w takim otoczeniu musi pojawić się smutek, samotność i ciemność (Et in Arcadia ego). Być może to echo dziecięcego zamiłowania do horrorów? Krytycy literaccy w drugiej połowie życia Jansson pisali o niej jako o autorce, która od textów dla dzieci przeszła do tworzenia literatury dla dorosłych. Czy jednak Muminki i ich przyjaciele to wyłącznie postaci z krainy bajek, czy ponowna lektura po przejściu smugi cienia i w kryzysie wieku średniego nie służyłaby odkryciu nowych sensów, nowych warstw interpretacji, których dziecko znać nie może? Tym bardziej że pod postaciami trolli pisarka ukryła portrety i nawiązania do osób z jej otoczenia. Również przedmioty mają swoją ukrytą symbolikę. Na str. 231 pojawia się enigmatyczna (ach, jak brakuje rozwinięcia!) wzmianka o skargach czytelników oburzonych na lekturę Tatusia: „Dziennik rojalisty”.

Rzecz jasna, nie można sprowadzać ogromnego dorobku Jansson do (z pewnością najbardziej popularnych) dzieł o Muminkach. Obok nich po artystce zostały obrazy, grafiki, ilustracje do xiążek najwybitniejszych pisarzy, inne texty dla dzieci, jak również xiążki pisane z myślą o odbiorcach dorosłych, a nawet amatorskie filmy. To tylko przykładowe wyliczenie (por. str. 19). Indexy zajmują w tej biografii sporo stron. Przez wiele lat Jansson uważała się przede wszystkim za malarkę, od najmłodszych lat stosując zróżnicowane techniki twórcze, sięgając po odległe od siebie tematy. Wierzyła w „sztukę dla sztuki”, w to, że artysta tworzy przede wszystkim dla siebie, każde zaś dzieło jest autoportretem. Ostatecznie stała się twórcą uniwersalnym. A malarska świadomość barw wpływała na jej literackie opisy.

Wprawdzie ten potężny tom to przede wszystkim biografia artystyczna, ale nie mogło oczywiście zabraknąć wątków rodzinnych i osobistych. Dużo dowiedzieć się można o przodkach i rodzinie Jansson, a także o szwedzko-fińskim środowisku artystycznym — w polskiej literaturze to wciąż białe plamy. W drugiej części xiążki bogactwo historycznych kontextów niestety niknie, również rodzina stopniowo schodzi na dalszy plan. Najbardziej kontrowersyjna kwestia wyexponowana została natomiast na tylnej okładce. Popularnie twierdzi się o Tove Jansson, że była lesbijką. Pani Westin koryguje ten obraz, informując o jej związkach z mężczyznami, a nawet o niedoszłym ślubie, do którego Jansson próbowała doprowadzić przed poznaniem swojej późniejszej długoletniej partnerki (Tuulikki Pietilä), można więc co najwyżej mówić o skłonnościach bisexualnych. Wspominam o tym nie pour épater le bourgeois, lecz przede wszystkim dlatego, iż ze słów Autorki wynika jednoznacznie, że jej bohaterka nie była w jakikolwiek sposób zdeterminowana, nie musiała ulec sile miłości lesbijskiej, lecz najzwyczajniej w świecie świadomie i dobrowolnie przeszła na „lewy brzeg” zwany też „stroną Duchów” (że przywołam erotyczne kody rozszyfrowane przez p. Westin). Pośrednio jest to ważny głos i istotne świadectwo, godne zapamiętania wobec natrętnej propagandy sodomickiej, że człowiek w swoich najintymniejszych wyborach, zmagając się z grzechem, jest zdeterminowany genetycznie i nie znajdzie przed tym ucieczki. Na szczęście ta strona życia bohaterki biografii została potraktowana dość powściągliwie, nie ma żadnych skandalizujących akcentów.

Tove Jansson wymyka się jednak prostym schematom i interpretacjom, iż ta dawna miłośniczka marszałka Mannerheima po przejściu na „lewy brzeg” automatycznie przeobraziła się w reprezentantkę radykalnej lewicy. Była antymodernistką: Wieżę postrzegano jako obraz antymodernistyczny, latarnię opisywano jako ostatni punkt przeciwko modernizmowi, słup graniczny minionej epoki (str. 358). W czasie rewolucji nihilizmu w 1968 r. brutalnie krytykowano ją za uprzywilejowany, mieszczański styl życia. Lewakom nigdy nie podobała się stabilizacja: ani w literaturze, ani w codziennym życiu pisarzy…

Słabszą stroną dzieła pani Boel Westin jest coś, co można by opisać za pomocą metafory malarskiej: o ile pierwsze rozdziały tworzone są za pomocą pędzelka pozwalającego na odmalowanie najsubtelniejszych szczegółów, o tyle schyłek życia Jansson oddany został za pomocą mocnych i szerokich pociągnięć pędzla, grubych konturów. Szczegóły nikną, zostaje streszczenie ostatnich dekad, nastrój, a nie relacja z wydarzeń. Zapewne wbrew intencjom Autorki powstaje zatem wrażenie swoistego pośpiechu, jakby xiążka stała się już zbyt gruba i dlatego trzeba ją szybko zakończyć. O ile w przypadku większości biografii dzieciństwo i młodość traktowane są jako niezbędny wstęp do „poważniejszych” tematów i spraw, które zmieniły bieg historii, a praca rozrasta się wraz z postępem w latach i rozmaitymi dokonaniami bohatera, o tyle tu jest inaczej — młoda Tove jest pokazana wnikliwiej niż późniejsza światowa gwiazda literatury w ostatnich latach życia.

Niewątpliwie każda biografia ostatecznie opiera się na wyborze i selekcji materiału (ta recenzja też nie wyczerpuje bogactwa tematów, które należałoby przywołać, jedynie sygnalizuje wątki). Czy czegoś zabrakło w tak obszernym tomie? Nie znalazłem informacji o tej arcyważnej dla każdego dojrzałego człowieka kwestii, jaką było życie religijne bohaterki (czy szerzej — duchowe). Mimo tych uwag jest to jednak publikacja obowiązkowa dla miłośników kultury krajów skandynawskich, jak również zachęta, aby wrócić do xiążek Jansson. Przed kilkoma laty wiele tytułów zostało w Polsce wznowionych, wiele innych pozostało jednak do przetłumaczenia.

Boel Westin, Tove Jansson Mama Muminków, tłumaczenie: Bogumiła Ratajczak, wstęp: Joanna Olech, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2012, str. 512.

www.marginesy.com.pl

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.