Jesteś tutaj: Publicystyka » Filip M. Muszyński » „Śmierć Marata” J. L. Davida. Sztuka w służbie propagandy?

„Śmierć Marata” J. L. Davida. Sztuka w służbie propagandy?

Filip Maria Muszyński

W 1793 roku Jakub Ludwik David namalował „Śmierć Marata”. Obraz (obecnie własność Musees des Beaux-Arts w Brukseli) o wymiarach 165 x 128 cm przedstawia zamordowanego Jana Pawła Marata leżącego w wannie. Kompozycja została horyzontalnie podzielona na dwie części, w dolnej ukazane zostało ciało Marata, górna stanowi jedynie tło – monotonną, szarą płaszczyznę ściany z światłem padającym z prawego, górnego rogu. Całe przedstawienie cechuje klasyczna surowość i monumentalizm.

Ciało Marata zostało wyidealizowane, prawa ręka trzymająca pióro bezwładnie opada na ziemię, lewa trzyma kartkę papieru. Głowa, owinięta w turban będący najjaśniejszym punktem kompozycji, opada na prawe ramię. Szlachetna twarz pełna jest spokoju. Na klatce piersiowej widać niewielki ślad po śmiertelnym ciosie. Ledwie widoczny nóż został przedstawiony przy lewej, dolnej krawędzi obrazu.

„Śmierć Marata” jest jednym z najbardziej znanych i najlepszych dzieł Davida. Artysta dzięki harmonijnej kompozycji, realistycznemu, choć idealizowanemu portretowi, klasycznej stylizacji oraz znakomitemu zestawieniu barw uzyskał efekt mistrzowski. Przy całej swojej klasyczności i spokoju obraz wywołuje wszak silne emocje. Marat przedstawiony przez Davida jawi się jako męczennik rewolucji. Bestialsko zamordowany święty nowej wiary.

Jan Paweł Marat urodził się w Szwajcarii w okolicach Neuchatel w 1743 roku. Z wykształcenia był lekarzem. Po wybuchu rewolucji francuskiej zaczął angażować się w życie polityczne. Był członkiem zawiązanego w 1790 roku Stowarzyszenia Przyjaciół Praw Człowieka i Obywatela, zwanego Klubem Kordelierów. Jako deputowany do Konwentu i naczelny redaktor czasopisma „L’Ami du peuple” aktywnie działał będąc jednym z najbardziej radykalnych rewolucjonistów. Zginął 13 lipca 1793 roku zasztyletowany przez Szarlotę Corday d’Armont, 25-letnią rojalistkę z Caen.

J. L. David, przyjaźnił się z Maratem, gdyż podobnie jak ten, opowiadał się po stronie rewolucji. Dzieło Davida jest więc pewnym hołdem złożonym po śmierci przyjacielowi i propagatorowi idei wolności, równości i braterstwa.

Jednak obraz kreowany przez Davida jest daleki od prawdy. Jan Paweł Marat był jednym z największych zbrodniarzy w historii ludzkości. Mimo głoszonych ideałów wolności, opowiadał się po stronie dyktatury; już w 1790 twierdzi, że „pięćset lub sześćset ściętych głów zapewni nam pokój, wolność i szczęście”. Jako zwolennik radykalnych rozwiązań, wielokrotnie nawoływał do masowych mordów. Na przykład w 1792 roku wzywa żołnierzy do mordowania swoich oficerów (kadra składała się głównie ze szlachty). Na łamach „L’Ami du peuple” pisze: „Skontrolujcie więzienia, mordujcie szlachtę, księży, bogaczy, pozostawcie po sobie tylko trupy i krew!”. Jest jednym z najokrutniejszych i najbardziej pełnych nienawiści działaczy rewolucji.

Chory na opryszczkę całe godziny spędza kurując się w miedzianej wannie. Pamiętnego dnia Panna Corday przyszła do niego rzekomo mając ujawnić nazwiska kontrrewolucjonistów. Marat postanowił jej wysłuchać. Zostają sam na sam. Wtedy Corday wbija w jego bok długi rzeźnicki nóż. Szarlota Corday długo przygotowywała się do zabójstwa i wierzyła, że robi dobrze: „Zabiłam jednego człowieka, żeby uratować sto tysięcy”.

Śmierć Marata, choć przerwała jego zbrodniczą działalność, została jednak przez rewolucjonistów wykorzystana jak element rewolucyjnej hagiografii. Rewolucja zyskała swojego świętego-męczennika, a David stworzył rewolucyjny „święty” obraz.

Kiedy patrzymy na to dzieło, stawiamy sobie pytanie o moralność sztuki. Czy sztuka powinna być moralna, czy wystarczy, że po prostu jest dobra? O „Śmierci Marata” nie można mówić jako o dziele moralnym — ten obraz wydaje się kłamać (o ile obraz może kłamać). Oglądającemu zbrodniarz wydaje się świętym! Budzi współczucie. Jednak zbrodniarz może budzić współczucie, a może przede wszystkim zbrodniarz powinien budzić współczucie? Zresztą, jeśli jednym z celów sztuki jest wywoływanie emocji, to czy mogą być one w ogóle rozpatrywane w kategoriach prawdy i kłamstwa? Najprawdopodobniej uczucia samego Davida były szczere, choć nie ma wątpliwości, co do tego, że jego dzieło jest propagandowe. Wszak stara się wzbudzić w widzu sympatię dla Marata, który w podświadomości oglądającego jawi się jako postać szlachetna.

Owa propagandowość nie ma jednak negatywnego wpływu na jakość dzieła. Pod względem warsztatowym i kompozycyjnym obraz sięga ideału. Wywiera na oglądających wielkie wrażenie. Czy wobec tego propagandowość nie ma znaczenia? Obraz jako taki pozostaje dziełem wybitnym. Czyżby sztuka w służbie propagandy mogła być sztuką dobrą?

„Opcja na Prawo”, nr 7-8/55-56, lipiec-sierpień 2006 r.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2009 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.