Jesteś tutaj: Publicystyka » Adam Danek » Stop okularofobii

Stop okularofobii

Adam Danek

Wczoraj ulicami Warszawy przeszedł coroczny Marsz Przeciw Okularofobii, organizowany na początku każdego lata przez polskie środowiska okularników i okularnic. W marszu uczestniczyli przede wszystkim ludzie młodzi. Ubrani w kolorowe stroje, szli, wznosząc okrzyki takie jak „Okularofobia – to się leczy!” czy „Chodźcie z nami ślepakami!”. Inni tańczyli radośnie w takt muzyki na specjalnych, ruchomych platformach. Jak co roku, nie zabrakło gości z zagranicy ani znanych artystów i polityków; w demonstracji wzięli udział m.in. poseł SLD Ryszard Kalisz, wybitny reżyser filmowy Kazimierz Butz oraz przedstawiciel niemieckich środowisk okularnickich Nicky Huren.

— Dzisiejszy dzień jest świętem różnorodności i pluralizmu. – stwierdza z satysfakcją Szymon Rusek z Fundacji Tolerancja, organizator akcji. – Przyszliśmy tu, aby pokazać społeczeństwu, że jesteśmy normalnymi, zdrowymi i uśmiechniętymi ludźmi, że tak samo żyjemy, pracujemy, kochamy, że mamy rodziny takie jak oni. Promujemy tolerancję i otwartość na innych.

Pytam, dlaczego w takim razie demonstranci przemieszczają się otoczeni przez szczelny kordon opancerzonych policjantów z psami, bronią gładkolufową i miotaczami gazu, którzy nie dopuszczają w ich pobliże nikogo, kto nie jest ubrany podobnie do nich w tęczowe barwy.

— To wyłącznie z koniecznych względów bezpieczeństwa. – odpowiada Rusek. – W ubiegłych latach organizacje nacjonalistyczne próbowały zakłócić nasz przemarsz; musieliśmy zmieniać trasę. Ale to tylko niewielkie grupki chuliganów o poglądach ultrakatolickich i skrajnie prawicowych. Z roku na rok ich jest coraz mniej, a nas coraz więcej. To dowód, że ludzie nas popierają.

Zwracam uwagę, iż w marszu idą niemal wyłącznie członkowie lewicowych organizacji i młodzieżówek lewicowych partii, a nie zwykli ludzie. Rusek milknie na moment, po czym irytuje się:

— Powtarza pan to, co nam przypisuje Pospieszalski w swoim programie. To nieprawda! W marszu uczestniczą też mniejszości narodowe i seksualne. Proszę się rozejrzeć.

Rozglądam się i widzę wokół same flagi Młodych Socjalistów, Stowarzyszenia Młoda Socjaldemokracja czy Partii Demokratycznej, ale Szymon Rusek znika w kolorowym tłumie, zanim zdążyłem go o to spytać.

— Polska jest najbardziej okularofobicznym krajem Unii Europejskiej. Taka jest konkluzja rezolucji Parlamentu Europejskiego skierowanej do polskich władz. To wstyd dla wszystkich Polaków! – Ruskowi wtóruje znana dziennikarka Kazimiera Szczota. W tym tygodniu na półki księgarń trafi jej książka, podejmująca temat okularofobii w perspektywie feministycznej. – Okularnicy i okularnice często doświadczają u nas dyskryminacji już w bardzo młodym wieku. Dzieci w szkołach wyśmiewają się z nich i przezywają. Starsze pokolenia, wychowane jeszcze w staroświecki sposób, uczą je nienawiści i pogardy dla innych, zamiast tolerancji i zrozumienia. I to się musi zmienić, skoro weszliśmy wreszcie do Europy i chcemy się stać prawdziwymi Europejczykami.

Przypominam o opublikowanym w przeddzień marszu sondażu CBOS, zgodnie z którym 70% Polaków uważa, iż takie manifestacje jak dzisiejsza w ogóle nie powinny się odbywać.

— No właśnie. To świadczy, że czeka nas jeszcze wiele pracy, aby zmieniła się świadomość społeczna w kwestii okularofobii. – mówi Szczota. – Potrzebne jest ustawodawstwo antydyskryminacyjne, na wzór tego, jakie funkcjonuje już w wielu krajach Unii. Trzeba też wprowadzić do szkół specjalne zajęcia, które uświadamiałyby dzieciom problem wszechobecnej okularofobii i płynące z niej zagrożenia, uczyły wrażliwości i szacunku dla odmienności. Jestem okularnicą, jestem ateistką, jestem Europejką, jestem Polką. I jestem z tego dumna!

W czołówce pochodu idzie Robert Pluskwoń, lider Kampanii Przeciw Okularofobii. KPO jest formalnie zarejestrowana jako organizacja pożytku publicznego, otrzymuje od rządu dotacje.

— Protestujemy przeciw dyskryminacji i wykluczeniu. – wyjaśnia charakterystycznym dyszkantem. – Już Hitler prześladował okularników i okularnice. Wielu trafiło do obozów koncentracyjnych. To była okularofobia strukturalna i instytucjonalna, obecna niestety w Europie od czasów fanatycznie katolickiego średniowiecza.

Oponuję, iż okularnicy mogli trafiać do obozów z rozmaitych powodów, niekoniecznie za swoje okulary. Przypominam, że okularnikami było mnóstwo nazistów, i to niekiedy czołowych, jak choćby Himmler.

— No właśnie! Oni głosili nienawiść, bo nie akceptowali samych siebie, tak samo, jak dzisiaj okularofoby. – zapala się Pluskwoń. – Niech najpierw zaakceptują siebie, zanim zaczną potępiać styl życia innych.

Pytam, czy wady i schorzenia wzroku nie są aby stwierdzoną przez medycynę patologią zdrowotną.

— Widzę, że ulega pan propagandzie PiS-u i Radia Maryja. – odpowiada Pluskwoń z ironicznym uśmieszkiem. – A kto niby ma oceniać, co jest zdrowe i normalne? Naziści też głosili, że okularnicy i okularnice nie są równi tak zwanym normalnym i zdrowym ludziom, co stanowiło pretekst do prześladowań. Zresztą, międzynarodowe organizacje okularnickie od dawna pracują nad skreśleniem rzekomych wad wzroku z listy chorób i mogę pana zapewnić, że nastąpi to już wkrótce.

Chcę zapytać, jakimi metodami zamierzają do tego doprowadzić, ale Robert Pluskwoń charakterystycznym krokiem odchodzi w stronę czekającej na niego dużej grupy reporterów telewizyjnych.

***

Według organizatorów w marszu wzięło udział ponad półtora tysiąca osób, choć jako naoczny obserwator odniosłem wrażenie, iż w rzeczywistości uczestników było w przybliżeniu dwukrotnie mniej.

W przyszłym tygodniu Rada Europy ma oficjalnie przyjąć przygotowany przez Kampanię Przeciw Okularofobii i Fundację Tolerancja raport „Okularofobia w Polsce 2007”.

Dla „Gazety Europejskiej” opracował Adam Danek

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.