Jesteś tutaj: Publicystyka » Jerzy S. Kulczycki » Tytuły w „Ognisku”

Tytuły w „Ognisku”

Jerzy S. Kulczycki

„Szymon Konarski wypowiedział wojnę fałszywym tradycjom rodzinnym, wydając w 1958 roku «Armorial de la noblesse Polonaise titree». Podobno w dniu ukazania się książki flaga na budynku «Ogniska Polskiego» (w Londynie) została opuszczona do pół masztu. Dzieło to ustaliło, którym rodzinom przysługują tytuły i wykluczyło niejako automatycznie wszystkich uzurpatorów (niestety tylko teoretycznie, bo proceder ten trwa nadal)”

Tak oto 'przy okazji' wspominał „Ognisko Polskie” zacnej pamięci Bernard Klec-Pilewski, znany genealog i heraldyk, w londyńskim „Tygodniu Polskim” (nr 9 /22/, 1.IX. 1969 r., s. 3).

Po wejściu do „Ogniska”, po prawej stronie korytarza spostrzec można zawieszoną na ścianie sporych rozmiarów tablicę, na której widnieją nazwiska prezesów, członków honorowych, fundatorów oraz członków dożywotnich owego szacownego klubu. Spośród kilku opatrzonych tytułami nazwisk na tablicy uwagę zwracają cztery nazwiska: Count Jan Baliński — Jundziłł, Count A. Grabowsky, Count G. Dei Marcovaldi i na końcu Princess Ingrid Frankopan of Croatia. „Count” to znaczy hrabia, a „princess” to księżna.

Może wbrew pozorom, nazwisko,Baliński — Jundziłł' nie zawiera przydomka, lecz łączy nazwiska właściwie dwóch różnych rodzin szlacheckich: Balińskich (h. Jastrzębiec, Ogończyk i Prosna) i Jundziłł (h. Łabędź). Rodzina Jundziłł istotnie jest (była) utytułowaną, lecz wymarła. Ostatnim jej utytułowanym przedstawicielem był zmarły w r. 1941 hr. Stanisław Jundziłł, posiadacz dóbr Sieniezyce i Reginów.

Żadna natomiast z rodzin Balińskich nie jest utytułowaną. O ile wiadomo, jedynie Kajetan Wawrzyniec Baliński (1782-1846), nieznanego herbu oficer Legionów Polskich, miał otrzymać tytuł Kawalera Cesarstwa Francuskiego (P.S.B., T. I, Kraków 1935, s. 238). Nie potwierdzają tego S. Kirkor, S. Konarski oraz inne źródła. Wyjaśnienie zagadki „tytułu” Jana Balińskiego — Jundziłł (zasłużonego poety emigracyjnego, 1899-1974) może być wzmianka w dziele hr. S. Uruskiego „Rodzina”, t. VI, s. 115. Wymieniona jest tam Józefa Balińska z d. Jundziłł. Być może więc jakieś bliżej nieznane powiązanie rodzinne zadecydowało o powyższej uzurpacji. W nekrologu żony Jana, Marii Balińskiej — Jundziłł („Dziennik Polski” nr 1, 2.I. 1995, Londyn, s. 7) — „hrabianki” (!), widnieje niefortunne przypomnienie „tytułu” zmarłej.

Utytułowanych rodzin Grabowskich było dwie: h. Topór i h. Zbiświcz. Grabowscy h. Zbiświcz wymarli w r. 1900. „Count A. Grabowsky” z „Ogniska” to zapewne Andrzej Marian Michał Grabowski h. Topór. Modny swego czasu, graniczący z pozą dodawania własnym (i innym) nazwiskom, często słowiańskim, pseudo-anglosaskiej formy odszedł już właściwie w niepamięć. Obecnie przeciętny (coraz liczniejszy) posiadacz nie-anglosaskiego nazwiska nie chce słyszeć (i słusznie) o żadnych jego poprawkach, nie troszcząc się zbytnio o uznanie malejącej zresztą większości. Najważniejszy jednak jest tu fakt, że Prusy i Rosja nadały swe tytuły hrabiowskie Grabowskim, i tylko takie nazwisko figuruje w odpowiednich aktach nadań. Nadań dla „Grabowskych” nie było, i osoba o takim nazwisku praktycznie nie potwierdza owych nadań, i nie jest prawnie utytułowaną.

Według informacji nieżyjącego już Feliksa Stawińskiego (potwierdzonej przez inne źródła), Count Dei Marcovaldi znany był początkowo jako Zbigniew Krawczonuk. W trakcie pobytu w Wielkiej Brytanii zmienił to nazwisko na Juriewski (?) i de Gano. Stawiński, przez lata rezydent „Ogniska”, i późniejszy „Count” (a raczej „Conte”) byli dobrymi znajomymi i łączył ich szczególny sentyment do tego miejsca. Już zapewne jako Zbigniew „de Gano” miał on zostać adoptowany (?) przez pewną wdowę polskiego pochodzenia o nazwisku Dei Marcovaldi. Jej zmarły mąż miał rzekomo posiadać włoski tytuł hrabiego, i tego właśnie tytułu używa obecnie G. (?!) Del Marcovaldi. Tymczasem tytuł hrabiowski męża owej Polki jest trudny do zaakceptowania wobec braku jego występowania w odpowiednich włoskich wykazach. Nie zna go także wydawnictwo „The titled nobility of Europe” (London 1914). Poza tym żadnym aktem adopcji nie można przekazać tytułu honorowego, z wyjątkiem ewentualnego tytułu napoleońskiego.

„Princess Ingrid Frankopan z Chorwacji” jest z urodzenia Szwedką, żoną obywatela Chorwacji mającego pretensje do tytułu książęcego. Ingrid używa też nazwiska „de Frankopan Subic Zrinski”. Aby dowiedzieć się czegoś więcej o „książętach Frankopan” konieczna jest lektura książki F.R. Preveden „Early Croatian Kings” (London 1996), którą wydała właśnie „księżna” Ingrid Frankopan.

Książka, której fragmenty są niewątpliwą rewelacją dla historyków b. Jugosławii, informuje, że rodzina Frankopan władała w średniowieczu wyspą Krk (Veglia). Ponieważ Frankopanowie sprawowali tam udzielną władzę, więc są książętami. Jako tego dowód, książka cytuje odpowiednie fragmenty dokumentów z lat 1621, 1625 i 1640. Jednakże rodzina ta jest wzmiankowana w nich jedynie jako „nobiles de Weglia” (s. 134, 135), bez żadnych tytułów. Z tekstu książki wynika też, że rodziny Subic i Zrinski są różnymi, osobnymi rodzinami, i fakt ten zmusza do konkluzji, że łączenie tych nazwisk z nazwiskiem Frankopan jest uzurpacją. Nieporozumieniem jest też prezentowanie rodzin Subic i Zrinski jako rodów książęcych.

Ciekawy przykład pogubienia się w rodzinnych tytułach przedstawiciela rodziny Frankopan daje „The Daily Telegraph” z dn. 30 kwietnia 1997 r., s. 25. Późniejszy absolwent Uniwersytetu w Cambridge o nazwisku Peter de Lupis zaczął swe studia tytułując się „hrabią Piotrem”. Potem „odkrył” on, że w rzeczywistości jest „księciem Piotrem Frankopanem” z Chorwacji, członkiem rodziny królewskiej, uznaną za wygasłą w XIX wieku. Gazeta konkluduje, że chorwaccy historycy zdumieni są wiadomością o pojawieniu się wymarłej uprzednio rodziny,hrabiów Frankopan przemienionych w książąt' na emigracji.

Na tablicy „Ogniska” widnieje wszakże nazwisko osoby bez przysługującego jej autentycznego tytułu (hrabiowskiego). Jest to nazwisko nieżyjącego już hr. X. (Ksawerego) Michała Pusłowskiego, zmarłego parę lat temu w Londynie.

Ponieważ wydaje się, że wspomniana wyżej tablica nadal daje szansę pojawienia się na niej kolejnym „utytułowanym” członkom klubu, można zatem uznać, że flaga na „Ognisku” dumnie powiewa u szczytu masztu.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.