Jesteś tutaj: Publicystyka » Adrian Nikiel » Warszawa zimą (2): Ołtarz i Tron

Warszawa zimą (2): Ołtarz i Tron

Adrian Nikiel

Drugą wystawą, dla której należało wybrać się w styczniu do stolicy, była międzynarodowa, przygotowywana przez 12 lat prezentacja rozwoju, wręcz rozkwitu cywilizacji Europy Środkowej pod panowaniem dynastii Jagiellonów — kolejna z historycznych expozycyj ze względu na swoją wielkość podzielonych na dwie uzupełniające się części. Na przestrzeni dwóch tzw. ciągów muzealnych Muzeum Narodowego zaprezentowano życie religijne, kulturę i dorobek materialny lat 1386–1572, w salach Zamku Królewskiego skupiono się natomiast w układzie chronologicznym na Jagiellonach jako rodzinie i władcach Królestwa Polskiego, Wielkiego Xięstwa Litewskiego oraz krajów Korony Świętego Wacława i Korony Świętego Stefana. Obok nich w ramach wystawy przybliżono lata panowania władcy Węgier i Czech określanego mianem króla narodowego, rywala Jagiellonów i Habsburgów — Macieja Korwina. Równocześnie wybitnego mecenasa sztuki.

Zgromadzone w obu częściach niezwykłej urody zabytki świadczyły o niezachwianym przekonaniu, że prawowity król panuje dzięki namaszczeniu Bożemu, przestrzegając praw Bożych, w Bogu widząc zarówno fundament, jak i cel swojej władzy. Ołtarz i Tron nie mogą być rozdzielone. Tron oddzielony od Ołtarza traci rację bytu. Ołtarz bez wsparcia Tronu zdany jest na ludzką zmienność, która rządzi się emocjami. Dom Jagiellonów od czasów nawrócenia się króla Władysława II wiedział i dawał temu wyraz, że panuje na większą chwałę Bożą. To przeświadczenie zdefiniowało charakter expozycji z bogactwem znakomitych dzieł sakralnych lub przynajmniej takich kontextów1.

„Europa Jagellonica 1386–1572. Sztuka i kultura w Europie Środkowej za panowania Jagiellonów” w Warszawie była jedną z trzech odsłon międzynarodowej współpracy. Od maja do września 2012 r. prezentowano ją w Kutnej Horze, a między marcem i czerwcem 2013 r. będzie ją można podziwiać w Poczdamie. Każdy wariant lokalny wystawy zmodyfikowano i rozbudowano o dodatkowe wątki narodowe. W przypadku kutnohorskiej expozycji były to np. znakomicie zachowane, wspaniale ilustrowane dokumenty królów Czech2. Warto więc wybrać się wkrótce do Domu Historii Brandenbursko-Pruskiej, aby przekonać się, jaką wizję Europy jagiellońskiej mają niemieccy współorganizatorzy. Exponaty sprowadzono nie tylko z obszarów podległych niegdyś Jagiellonom, lecz również ze Szwecji, Austrii, Bawarii, Prus, Saxonii, Modeny, Anglii i Stanów Zjednoczonych.

Barokowo-klasycystyczny Zamek Królewski, który padł ofiarą licznych zniszczeń i grabieży wojennych, raczej rzadko kojarzymy z tą dynastią, choć już w XVI wieku był on rezydencją trzech królowych: Bony i Anny Jagiellonki, Katarzyny (królowej Szwecji), a także króla Zygmunta Augusta. Jest tak zapewne nieprzypadkowo: w kulturze europejskiej Jagiellonowie to przede wszystkim gotyk i początki renesansu, ożywione kontakty z krajami Cesarstwa i sztuką Włoch.

Takie właśnie są zaprezentowane dzieła sztuki: fascynujące przenikanie się dojrzałego gotyku i wczesnego renesansu, wpływów twórczych Południa i Zachodu, wyrażające się w pracach wybitnych artystów z krajów nierzadko odległych od Rzeczpospolitej, którzy uznali, że warto przybyć i pracować dla dworu krakowskiego. Łukasz Cranach Starszy pracował dla dworu praskiego. Szesnastowieczna Hodegetria – kojarzona ze Lwowem – jest z kolei dowodem na przenikanie inspiracyj artystycznych ze Wschodu. To trzeba podkreślić: nie byliśmy „młodszą Europą”, którą szeroko rozumiany (na wzór współczesnych skojarzeń) „Zachód” mógłby traktować z góry. Gdyby nie tragiczna w skutkach bitwa pod Mochaczem (w której po stronie Ludwika II walczyli również rycerze z Polski), historia kontynentu mogłaby potoczyć się inaczej, a naddunajskie imperium budowaliby Jagiellonowie, a nie ich szczęśliwi spadkobiercy na tronach w Pradze i Budzie – Habsburgowie. Dom Austrii dziś kojarzony jest z przemyślaną polityką matrymonialną, ale przecież to z potomkami Władysława Jagiełły spowinowaciły się najważniejsze dynastie tamtej epoki, m.in. Rurykowicze, Sforzowie, Hohenzollernowie, Wittelsbachowie, Wettyni, Wazowie i właśnie Habsburgowie.

Również w sensie religijnym nie znajdowaliśmy się na uboczu wydarzeń. Władysław Jagiełło ofiarowywał polskim kościołom obiekty liturgiczne zdobyte podczas wojny z Krzyżakami. Polacy brali aktywny udział w Soborze w Konstancji (w 1417 r. ustanowiony został tytuł prymasa Polski), w swoich wystąpieniach kładąc podwaliny dla „legitymizmu narodów”. Z kolei ostatnie ćwierćwiecze rządów dynastii w Koronie i na Litwie to czasy powstrzymywania expansji protestanckich herezyj. Z tego czasu pochodzi głośne, polemiczne dzieło prymasa Andrzeja Krzyckiego pod ironicznym tytułem Pochwała Lutra; zdecydowanym przeciwnikiem „nowinek”, co miało swój wyraz w prawie, był Zygmunt Stary, brat prymasa Fryderyka Jagiellończyka i św. Kazimierza (wyniesionego na ołtarze również dzięki królewskim staraniom). Jasna Góra stała się narodowym sanktuarium, punktem monarszych pielgrzymek, miejscem niezwykle istotnym dla życia religijnego domu panującego, co podkreśliły liczne fundacje. O znaczeniu wierności Jagiellonów Kościołowi katolickiemu niech świadczy rycina Tomasza Tretera, przedstawiająca uroczystości po śmierci Zygmunta Augusta – zorganizowane w Rzymie, w kościele p.w. św. św. Wawrzyńca i Damazego, gdzie ustawiono symboliczny katafalk z figurami orłów głoszących chwałę Rzeczpospolitej.

Oczywiście jest też druga strona tego medalu: imperium okazało się epizodem i nie przetrwało zbyt długo na południe od Tatr – praktycznie ponad pół wieku, dodatkowo naznaczone zmaganiami z Maciejem Korwinem i zagrożeniem tureckim. W Rzeczpospolitej ewolucja ustroju od monarchii dziedzicznej do elekcyjnej doprowadziła po dwóch wiekach od śmierci ostatniej przedstawicielki dynastii do upadku państwa. Zabrakło tego niezbędnego, a nieobliczalnego czynnika politycznego, jakim jest szczęście. Sprawdziła się natomiast historyczna reguła, że imperia nie są trwałe.

*****

Motyw przewodni wystawy najcelniej wyraża przesłanie królowej Elżbiety Rakuszanki skierowane do jej syna, króla Czech i Węgier Władysława: Ty także rozważ sobie, co cię czeka po śmierci, jeżeli nie będziesz nagradzał należycie talentów. Zgodnie z tym mottem autorzy3 starali się przybliżyć zwiedzającym, jak w kręgu monarszego mecenatu rozwijała się sztuka w najbardziej zróżnicowanych i wyrafinowanych formach. Oczywiście expozycja miała też swoje nieuniknione ograniczenia, o których należało pamiętać podczas zwiedzania – najcenniejsze skarby epoki ze względu na swój charakter nie mogły zostać przewiezione do Warszawy, nie można przecież przenieść fragmentów Wawelu, ołtarza mariackiego Wita Stwosza czy fresków z Kutnej Hory albo praskiej sali władysławowskiej. Niewiele zachowało się z dworu w Budzie, zniszczonego przez osmańską nawałę. Podobny los spotkał tamtejsze groby królewskie. Osobno należałoby napisać o trudnościach wynikających z braku zainteresowania niektórych instytucyj współpracą przy tworzeniu tej wielkiej retrospektywy, czy o zwykłych ograniczeniach finansowych (ubezpieczenia, transport, konserwacja)4. Mimo to wybór dzieł kultury był olśniewający, jako przykłady można wymienić: wizerunki głównych świętych patronów królestw, gnieźnieńskie krzyże relikwiarzowe fundacji prymasa Fryderyka Jagiellończyka, malarstwo ołtarzowe, rzeźby (również autorstwa Wita Stwosza, Mistrza Pawła z Lewoczy, a także znajdujące się obecnie w Muszynie rzeźby z ołtarza kaplicy grobowej Kazimierza IV), fragmenty dawnego ołtarza głównego katedry bratysławskiej, naczynia liturgiczne (m.in. monstrancja jasnogórska fundacji Zygmunta Starego i dary do kaplicy zygmuntowskiej) i świeckie, portrety (przede wszystkim członków dynastii i szlachty, lecz także twórców kultury), bezcenne rękopisy (np. Jana Długosza) i dokumenty, wydania xiążek (m.in. pierwsza edycja O obrotach sfer niebieskich), medale, dzieła jubilerskie, broń i wyroby rzemiosła artystycznego (wśród nich sztućce Izabeli Jagiellonki, srebrny puchar Macieja Korwina, biżuteria wykonana przez złotnika Jana Jakuba Caraglio), tkaniny (arrasy, szaty liturgiczne oraz antependium mensy ołtarzowej z kaplicy zygmuntowskiej na Wawelu). Nie zabrakło też elementów architektury, które współcześnie nazwalibyśmy architekturą wnętrz (np. ozdobne kafle piecowe, witraż z okna kościoła w Langenburgu). Nie można pominąć obrazu „Bitwa pod Orszą”, który jest nie tylko przednim dziełem sztuki, upamiętniającym nasze zwycięstwo nad siłami moskiewskimi w 1514 r., lecz również wyrazem umiejętnej propagandy politycznej za czasów Zygmunta Starego. Wyliczenie samych najcenniejszych zabytków byłoby dłuższe niż ten artykuł.

Wystawa została wzbogacona filmem przedstawiającym główne rezydencje monarsze tego okresu. Ukazał się również obszerny, przebogato ilustrowany przewodnik pod redakcją naukową czeskiego pomysłodawcy i współtwórcy expozycji, p. prof. Jerzego Fajta z Centrum Badawczego Historii i Kultury Krajów Europy Środkowo-Wschodniej na Uniwersytecie w Lipsku. Dla zainteresowanych zakupem katalogu dobrym uzupełnieniem może być też ogólny przewodnik po Zamku Królewskim.

*****

Z satysfakcją można podsumować, że „Europa Jagiellonica”, która trwała od 10 listopada 2012 do 27 stycznia 2013 r., okazała się jednym z najważniejszych i największych wydarzeń muzealnych w Polsce od początku XXI wieku. Wydarzeniem paradoxalnie „niepoprawnym politycznie” w czasach, gdy nasz kraj jest prowincją nowego superpaństwa — Unii Europejskiej, gdzie Bóg nie uchodzi już za źródło władzy, lecz za Osobę co najwyżej tolerowaną w „kruchcie”. W czasach jagiellońskich kształtował się nowożytny, kochający wolność naród polski, a w kontekście obecnego stanu polskich spraw podczas zwiedzania towarzyszyły mi słowa z zupełnie innej epoki, fragment wiersza Alexandra Puszkina w przekładzie Seweryna Pollaka:

Były dni, gdy rozkwitały
W spokojności nasze strony:
Co niedziela bywał cały
Kościół boży przepełniony,
Naszych dziatek w rojnej szkole
Słychać było dźwięczne głosy
I błyskały poprzez pole
Jasne sierpy, bystre kosy.

Polityka jagiellońska jest już tylko historią i powodem dumy, ale na tle tej wystawy przede wszystkim ostrzej widzi się słabość współczesnej Polski.

Krótsza wersja tego artykułu ukazała się na łamach dwutygodnika „Prawda jest ciekawa. Gazeta Obywatelska”, nr 31, 8 — 21 marca 2013 r.


1 Uwzględnić trzeba, że zabytki świeckie w znacznie większym stopniu narażone były na zniszczenie w czasie kolejnych wojen, jak też na zwykłe zużycie. Na wystawie zaprezentowano m.in. najstarsze zachowane insygnia władzy mieszczańskiej w Krakowie.

2 Nic więc dziwnego, że czeska odsłona wystawy cieszyła się ogromnym powodzeniem, przyciągając również kilkadziesiąt tysięcy turystów z zagranicy.

3 Kuratorami wystawy w Warszawie byli: p. dr Małgorzata Kochanowska i p. dr Artur Badach.

4  Z drugiej strony należałoby podkreślić, że np. obiekty udostępnione przez parafię p.w. św. Floriana na Kleparzu po raz pierwszy opuściły mury świątyni.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.