Jesteś tutaj: Publicystyka » Adrian Nikiel » Warszawa zimą (3): Królewski blask perły baroku

Warszawa zimą (3): Królewski blask perły baroku

Adrian Nikiel

Padający od rana styczniowy deszcz ze śniegiem zwykle nie jest zachętą do spacerów i zwiedzania. Rzeczywiście, warunki pogodowe wpłynęły na ograniczenie zaplanowanych wędrówek po okolicach dawnej królewskiej posiadłości i spowitych śniegiem ogrodach, ale za to komplex pałacowy można było zwiedzać bez ścisku, a położony na jego przedpolu neorenesansowy w kształcie kościół p.w. św. Anny — wręcz samowtór1. Ta komfortowa sytuacja niewątpliwie wpłynęła na odbiór tego miejsca, zachwycającego po niedawnej renowacji. W 2011 roku posumowano w ramach konferencji naukowej drugi etap „Renowacji królewskiego zespołu pałacowo-ogrodowego w Wilanowie”, zakończony w grudniu 2009.

Pieniądze na remont pochodziły z funduszy Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego — Muzeum było jednym z pierwszych beneficjentów z sektora kultury — na które składają się środki przekazane przez kraje EFTA: Islandię, Liechtenstein i Norwegię. Drugim źródłem finansowania były środki z Norweskiego Mechanizmu Finansowego. Oczywiście trzeba dodać dla ścisłości, że były to pieniądze podatników. Jak powinno być powszechnie wiadome (ale warto o tym przypominać): żaden rząd nigdy nie ma „własnych” pieniędzy. No chyba że je po prostu wydrukuje… Wysoko oceniony projekt wilanowski dofinansowany został kwotą prawie trzech i pół miliona euro. Dotacyj ze źródeł polskich i zagranicznych było jednak znacznie więcej.

*****

Historia rezydencji sięga 1677 r., kiedy król Jan III Sobieski zakupił istniejącą od średniowiecza wieś Milanów, przemianowaną najpierw na Villa Nova, a później na Wilanów. W miejscu wcześniejszego założenia Leszczyńskich początkowo powstał parterowy dwór nawiązujący do wzoru willi włoskich, w kolejnych latach rozbudowywany według projektów Augustyna Locciego, a w swoim programie architektonicznym i artystycznym oraz w wystroju wnętrz mający stanowić apoteozę zwycięskiego monarchy. Po śmierci władcy i podziale spadku między królewiczów jako kolejna właścicielka posiadłości wyróżniła się Elżbieta Sieniawska, z której inicjatywy podjęto konserwację podupadłego gmachu i w latach 1723-1729 zbudowano boczne skrzydła, nawiązując do najbardziej rozpowszechnionych w tej epoce wzorców pałacowych zachodniej Europy (entre cour et jardin). Dzieło kontynuowała jej córka Maria Zofia Denhoffowa, secundo voto Czartoryska, następnie udostępniła gmach w dożywotnie użytkowanie królowi Augustowi Mocnemu (kolekcjonerowi dzieł sztuki, m.in. obrazów, mebli i porcelany, pod egidą którego pałac stał się centrum życia towarzyskiego arystokracji). W XVIII i XIX wieku komplex był własnością kolejno Czartoryskich, Lubomirskich i Potockich. Już w sierpniu 1805 roku hr. Stanisław Kostka Potocki — promotor idei oświeceniowych — przekształcił swoje zbiory sztuki w jedno z pierwszych polskich muzeów.

II wojna światowa nie zniszczyła wprawdzie samego pałacu (spalona natomiast została oranżeria, dewastacji uległ ogród, zrujnowane zostały znajdujące się w nim obiekty), który po wybuchu konfliktu pełnił funkcję szpitala polowego, a w trakcie niemieckiej okupacji stał się nawet miejscem bezpiecznego schronienia dla francuskiego arystokraty, oficera zbiegłego z niewoli2. Od ostatniego generalnego remontu komplexu, na początku lat sześćdziesiątych, minęło jednak pół wieku. Wcześniej jeszcze — na przełomie lat 1944 i 1945 — komuniści skutecznie „wyzwolili” od obowiązku dbałości o dobra materialne ostatnich właścicieli posiadłości, rodzinę hrabiów Branickich, pozbawiając ich zarówno własności3, jak i wolności (a następnie poddając inwigilacji). Dekadę później w skrzydle północnym umieszczono apartament dla oficjalnych gości bolszewickich dygnitarzy — w tych czasach dziedzictwa kulturowego nie traktowano ze współczesnym pietyzmem. Problem reprywatyzacji do dziś nie został rozwiązany, będąc zapewne najlepszym symbolem instytucjonalnej ciągłości między Polską Ludową a III Rzeczpospolitą (II PRL?)4. Potomkowie rodziny nadal oglądają swoje dziedzictwo tylko jako muzealne obiekty…

W 1995 r. pałac decyzją ministra kultury i sztuki został wyłączony ze struktur Muzeum Narodowego, a będąc jedyną w Polsce zachowaną barokową rezydencją królewską, zaczął skutecznie pozyskiwać środki na kolejne działania restauratorskie. Z pewnością ułatwieniem okazało się wpisanie nowej jednostki — Muzeum Pałac w Wilanowie (od 2002 r. pod dyrekcją p. Pawła Jaskanisa5) — do programu „Trakt Królewski w Warszawie”. Ważną cezurą w historii posiadłości stały się lata 2003-2012.

*****

XXI wiek w historii zespołu to przede wszystkich prace badawcze (w tym wykopaliska archeologiczne w ogrodach i kontrole czystości mikrobiologicznej wewnątrz muzeum) i renowacyjne, powiększono także powierzchnię wystawienniczą. Odnowiona została elewacja pałacu, która lśni złotem dukatowym. Stworzono kopie najcenniejszych rzeźb, a oryginalne rzeźby z piaskowca gotlandzkiego, datowane na drugą połowę XVII w., znalazły się w nowo zbudowanym pawilonie. Ta stała expozycja umożliwia zarówno ochronę posągów przed niekorzystnymi czynnikami atmosferycznymi, jak i bezpośredni do nich dostęp zwiedzającym. Prace renowacyjne wykonano także przy ozdobnych elementach kamiennych i metalowych oraz polichromiach, złoceniach i sztukateriach wewnątrz pałacu. W gmachu odrestaurowano dziewiętnastowieczne Pokoje Chińskie i Myśliwskie. Zgromadzono w nich kolekcje tworzone przez właścicieli Wilanowa: dzieła sztuki Orientu i meble w stylu chińskim, a także zbiory sreber i akcesoria myśliwskie oraz inne przedmioty nawiązujące do pasji łowieckiej. Łącznie przebadano lub poddano konserwacji 79 pomieszczeń. Badania archeologiczne pozwoliły natomiast na prześledzenie zmian w założeniach ogrodowych, odkryto relikty dawnych urządzeń, m.in. zbiorników wodnych. Pod powierzchnią królewskich ogrodów zlokalizowano też duży cmentarz przykościelny, założony jeszcze w średniowieczu. Same ogrody poddane zaś zostały gruntownej rebarokizacji — choć oczywiście na początku stycznia nieco trudniej było to docenić.

Zmiany nastąpiły również w ramach przedpola zrewitalizowanego — w dużej części za pieniądze podatników z Unii Europejskiej — w latach 2010-2012, gdzie odwołując się do czasów Sobieskich, przywrócono szatę roślinną, posadzono nowe drzewa i przebudowano alejki, zerwano peerelowski asfalt, zastąpiony nawierzchnią żwirowo-piaskową, oraz zamontowano nowe latarnie, ławki, a nawet stylizowane na przedwojenne kosze na śmieci.

Na terenie wilanowskiego przedpola do godziny 20.00 24 marca można było jeszcze podziwiać zainaugurowaną w styczniu zimową atrakcję — obejmujący 800 m kw. Labirynt Światła, znajdujący się przy oranżerii.

*****

Obecnie stała muzealna expozycja w pałacowych komnatach opiera się na dwóch kluczowych dla historii tego obiektu postaciach: króla Jana III i Stanisława Kostki Potockiego (którego neogotyckie mauzoleum wznosi się na przedpolu pałacu — w trakcie rewitalizacji zamontowano tam monitoring). Na początku XIX wieku hrabia zbudował galerię na potrzeby wystawy malarstwa, powołał do życia archiwum i bibliotekę. Jako kolekcjoner starał się gromadzić rozproszone po Europie ruchomości z epoki Sobieskich i pamiątki po autorze wiktorii wiedeńskiej. Jego zbiorów dopełniały wazy antyczne i chińska porcelana. W bibliotece znalazły się starodruki i rękopisy, a także cenne wydawnictwa kartograficzne oraz numizmaty.

Obecność króla Jana w historii pałacu wyexponowano natomiast w trakcie trzeciego etapu rewitalizacji zespołu, który rozpoczął się w 2009 r. i objął prywatne apartamenty: Sypialnię i Garderobę Króla, kilka gabinetów tematycznych oraz Wielką Sień. Do ciągów zwiedzania włączono nieudostępniane wcześniej, ze względu na ich stan techniczny, pomieszczenia. W niszy pod wieżą południową goście mogą podziwiać konny posąg Jana III. To monarcha w chwili tryumfu, gromiący barbarzyńców, ale szczególnie przejmujące wrażenie robi kaplica, stworzona w miejscu gabinetu, w którym, jak głosi tradycja, zaczęła się królewska agonia. Zaaranżowana w marmurze karraryjskim przez Franciszka Lanciego i Henryka Marconiego w połowie XIX wieku, neorenesansowa kaplica, uniknęła modernistycznej destrukcji, a dziś skłania do kontemplacji i modlitwy. Wzrok zwiedzających przyciąga znakomita rzeźba Najświętszej Maryi Panny z Dzieciątkiem Jezus. W tym miejscu, bez konieczności wprowadzania zmian wystroju, można by sprawować Mszę Świętą w tradycyjnym rycie łacińskim.

Muzeum Pałac w Wilanowie w roku 2013 to jednak przede wszystkim godne najwyższej uwagi wystawy czasowe6. Na 24 kwietnia zaplanowano otwarcie expozycji pt. „Primum inter pares”. Ambicją organizatorów jest wszechstronne przedstawienie życia, dziedzictwa i legendy Jana III: ziemianina, męża i głowy rodziny, znawcy i mecenasa sztuki, wybitnego dowódcy i mniej szczęśliwego polityka. Wśród exponatów mają się znaleźć m.in. portrety, rękopisy i xiążki, pamiątki rodowe, przedmioty codziennego użytku. Zapowiada się kolejne w Warszawie wydarzenie rangi międzynarodowej. Nie przypadkiem pamiątki po monarsze znajdują się w licznych muzeach Europy…

Krótsza wersja tego artykułu ukazała się na łamach dwutygodnika „Prawda jest ciekawa. Gazeta Obywatelska”, nr 32, 22 marca — 4 kwietnia 2013 r.

Na zakończenie cyklu autor pragnie serdecznie podziękować wszystkim osobom, dzięki których życzliwości i pomocy artykuły w ogóle mogły powstać. Są to:

Muzeum Narodowe w Warszawie

Pani Katarzyna Wakuła

Pani dr Małgorzata Kochanowska

Zamek Królewski w Warszawie

Pani Izabela Witkowska-Martynowicz

Pan dr Przemysław Deles

Pani dr Anna Kotańska (Muzeum Historyczne m.st. Warszawy)

Pan dr Artur Badach

Muzeum Pałac w Wilanowie

Pani Martyna Sowińska

Pani Paula Rapiej


1 Szacuje się, że Muzeum Pałac w Wilanowie w ciągu roku odwiedza około miliona osób. Można założyć, że po zmianach zaszłych w ciągu ostatniej dekady ta liczba znacznie się zwiększy.

2 Rozproszeniu uległa natomiast większa część kolekcji. Wprawdzie sam proces rewindykacji zagrabionych dóbr uchodzi za zakończony, ale pracownicy Muzeum wciąż obserwują rynek dzieł sztuki, śledząc, czy pojawiają się na nim obiekty mogące pochodzić z pałacu.

3 W obszernym artykule o rezydencji wilanowskiej na łamach pisma „Renowacje i zabytki” (nr 3/43 z 2012 r.) mocno enigmatycznie wspomniano tylko, że została ona od stycznia 1945 r. poddana opiece Muzeum Narodowego w Warszawie. Oczywiście mogło być gorzej, zważywszy, że na okolicznych polach powstało Państwowe Gospodarstwo Rolne — na Śląsku wiele pałaców po upaństwowieniu majątków po prostu zniknęło z powierzchni ziemi…

4 Werbalnie tę ciągłość wyraziła Joanna Senyszyn w paranoicznym komentarzu opublikowanym w „Dzienniku” (5 maja 2009 r.), wyrażając iście leninowskie resentymenty. Nie dziwią zatem słowa reprezentantki lewicy o rodzinie Branickich, która dosłownie powinna (…) zniknąć.

5 Przeciwnika zwrotu komplexu pałacowego prawowitym właścicielom. Argumentem pana dyrektora przeciwko restytucji własności mają być ogromne koszty utrzymania posiadłości. Być może jest to stanowisko godne przedyskutowania, lecz chyba najpierw należałoby odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego we współczesnej — podobno wolnej (uwaga: czarny humor!) — Polsce nie można utrzymać pałacu, który służył prywatnym właścicielom przez niemal 270 lat? Służył nawet w latach hitlerowskiego szaleństwa — według niektórych opinii gorszego od komunistycznej okupacji.

6 Na uwagę zasługuje też bogata działalność wydawnicza i edukacyjna, o której więcej dowiedzieć się można na stronie internetowej Muzeum.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.