Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Michał Petrus: Władza Stuartów w epoce kryzysu ekskluzyjnego

Władza Stuartów w epoce kryzysu ekskluzyjnego

Michał Petrus

Król Karol II Stuart, który jest w tym artykule postacią centralną, po przywróceniu mu władzy nad dominium Anglii, Szkocji i Irlandii w roku 1660 musiał zdefiniować, jakim władcą zamierza być i jak zamierza rządzić. Pamięć o wydarzeniach angielskich wojen domowych, straceniu jego ojca i wszelkich tego następstwach wciąż była żywa, a good old cause1 miała licznych zwolenników. Już na samym początku okresu Restauracji okazało się, że przywrócenie Karola na tron oznaczało właściwie powrót do starych problemów i konfliktów, a siła monarchii opierała się na ludziach dążących do zemsty na beneficjentach i uczestnikach poprzedniego reżimu. Parlament „kawalerów” wraz z odnowionym Kościołem anglikańskim chciał zwalczać sekciarstwo i doprowadzić do uniformizacji w obrębie protestantyzmu2. Karol był temu dokładnie przeciwny, w swojej deklaracji z Bredy zapewniał wolność przekonań (do której zresztą konsekwentnie dążył), przez co bardzo szybko zraził do siebie zarówno parlament, jak i Kościół3. Król nie zamierzał dostosowywać się do gry, którą próbowano mu narzucić – chciał zbudować swoje panowanie na nowych wartościach oraz założeniach, co negatywnie ocenił earl Clarendon w tych słowach: w jego naturze [było] tak mało czci czy estymy dla starodawności i po prawdzie potępiał tak bardzo stare porządki, rytuały i instytucje, że zarzut nowatorstwa prędzej posuwał naprzód niż blokował każdą propozycję4.

Nie dość, że nowa-stara władza stała na dosyć chwiejnych posadach, to z nadchodzącymi latami przychodziły kolejne problemy. Połowa lat sześćdziesiątych XVII wieku przyniosła wielką zarazę oraz wielki pożar Londynu, przegraną w wojnie z Republiką Zjednoczonych Prowincji, a także niechcianą i niepopularną współpracę z Francją (z inicjatywy monarchy i rządu Kabały)5. Rozgoryczenie takim stanem rzeczy przyniosło dwa następujące po sobie kryzysy – spisek papieski Titusa Oatesa oraz kryzys ekskluzyjny związany z osobą księcia Yorku, następcy tronu, Jakuba. Pierwszy z nich starałem się zanalizować w swojej pracy licencjackiej6, w tym artykule zaś zamierzam przyjrzeć się z bliska drugiemu. Przede wszystkim chciałbym zgłębić ewolucję postawy króla Karola w latach największych sporów (1679-1683) z opozycją, a także przyjrzeć się mechanizmom, na których zbudował i zredefiniował swoje rządy. System, którego używał i który po sobie pozostawił, jest oceniany różnie, często używa się określeń „rządów samodzielnych” bądź „absolutnych”7, najsilniejszych, jakie kiedykolwiek wypracowali Stuartowie.

Czym był kryzys ekskluzyjny? Jak wiadomo, król Karol II nie doczekał się legalnego potomstwa ze swojego związku z księżniczką portugalską Katarzyną i tron po nim objąć miał jego młodszy brat, Jakub. Tajemnicą poliszynela było, że książę Yorku był katolikiem. Dowodów nie brakowało: w Wielkanoc 1672 roku Jakub nie przyjął anglikańskiej komunii, a rok później ożenił się (po raz drugi) z katoliczką, księżniczką modeńską Marią8. To właśnie w tym okresie widać już początki zdecydowanego kontestowania pozycji księcia Yorku, gdy do opozycji przechodzi Anthony Ashley Cooper, earl Shaftesbury. To jego wojownicza postawa doprowadza do upadku projektowanej przez króla tolerancji religijnej9, a nadto przechyla szalę na rzecz radykałów walczących ze wszelkimi przejawami papizmu. Zostaje uchwalony Akt o przysiędze, który nie tylko zmusza każdego urzędnika do przysięgi potwierdzającej przynależność do Kościoła Anglii, ale także do publicznego przyjęcia komunii i wyparcia się „przesądów” – takich jak transsubstancjacja10. W wyniku przyjęcia tej ustawy książę Yorku zrezygnował z piastowania urzędu lorda admirała, a pozostali katolicy w Izbie Lordów (w liczbie czterech) opuścili ją11. Architekt tego poniżenia władzy królewskiej i najbliższego otoczenia dworu, earl Shaftesbury, nie poprzestawał w swoich wysiłkach wyplenienia papizmu z kręgów władzy i nie zamierzał rezygnować, dopóty Jakub Stuart nie zostałby wykluczony z sukcesji. To właśnie praca nad Exclusion Bill otwiera wspomniany kryzys.

Nastroje sprzyjały radykalizacji w kontaktach między parlamentem a królem. Najważniejszą chyba osią sporu był tutaj, wspomniany już, spisek papieski – fikcyjna historia stworzona przez Titusa Oatesa oraz Simpsona Tonge’a, będąca zbiorem zagrożeń czyhających na Anglików ze strony Irlandczyków, Francuzów, jezuitów oraz katolików pozostających na dworze (jak królowa Katarzyna czy książę Jakub), a przede wszystkim opisująca zaplanowane zamachy na życie samego króla. Oates – jakby było tego mało – ogłosił listę osób zamieszanych w spiski12, które on sam bohatersko odkrył, przedstawił i ustrzegł od nich koronę. Właściwie nieważne było, czy w przedstawionych historiach jest choćby krztyna autentyzmu (markiz Halifax: doniesienia muszą być traktowane, jakby były prawdą, czy tak było, czy nie… [chociaż] na próżno było mieć nadzieję, że kiedykolwiek będzie to wyznane przez tych, którzy wciąż mówią, że nie było czegoś takiego jak masakra w Paryżu czy spisek prochowy w Anglii13) – zrobiło się o nich głośno, a słowa padały na podatny, antypapistowski grunt i spowodowały falę masowej histerii. Poddanych, jak i parlamentarzystów starali się uspokoić zarówno Karol, jak i jego główny doradca i minister, earl Danby. Król musiał osobiście zainterweniować w Izbie Lordów (której poświęcał zresztą wiele uwagi), by ta zdecydowanie odrzuciła parlamentarny projekt usunięcia królowej z pałacu Whitehall, jako podejrzanej o udział w spisku: król prowadził się najgodniej, okazując obrzydzenie temu, o czym niektórzy zwykliby myśleć, że jest dla niego do zaakceptowania14. Wkrótce nastąpił upadek Danby’ego, za sprawą Ralpha Montague parlamentowi doniesiono o misjach ministra we Francji związanych z operacjami finansowymi między dworami Karola i Ludwika XIV15.

Co ważne, w 1679 roku kończyła się również ważność Aktu licencyjnego, czyli mówiąc prosto: cenzury. Parlament odmówił przedłużenia go o kolejne lata, w wyniku czego nastąpił zalew pism religijnych i propagandowych na skalę podobną, co po zniesieniu cenzury przez prezbiterian w latach czterdziestych. Na tym podobieństwa się nie kończyły. Większość druków przypominała w treści te z czasów wojen domowych, jeśli nie była po prostu ich powieleniem. Nie obyło się również bez ulicznych parad z paleniem kukieł czy składania petycji (w związku z czym powtórzono „rewolucyjne” prawo ograniczające presję londyńczyków na parlament)16. Te podobieństwa powodowały, że w debacie politycznej oraz literaturze pojawiało się wiele porównań do sytuacji sprzed blisko czterdziestu lat, co stało się niezwykle istotne dla samego przebiegu wydarzeń w latach 1679-1683. Król również zdawał sobie z tego sprawę. Wiem, że mówi się, iż zamierzam obalić religię i rząd, iż zamierzam rządzić za pomocą wojska i samowolnej władzy, odsuwając Parlamenty, ale Ci, którzy najwięcej o tym mówią, są tacy, jak gdyby sami [chcieli] obalić rząd i zaprowadzić znów Commonwealth17. W związku z petycjami składanymi do króla zarysował się zdecydowany podział na partie petycjonerów i oburzających się (petitioners oraz abhorrers)18, który zastąpił dotychczasowy (na partię dworską i krajową). Jedni bronili prawa petycji, drudzy mu się sprzeciwiali, jednak ich zapatrywania miały o wiele bogatszy kontekst. Co ciekawe, wyłaniający się (poniekąd) z historiografii. Oburzający się sięgali do teorii, ukutej już podczas istnienia Commonwealthu, na temat normańskich tradycji prawnych. Po podboju Wilhelma Zdobywcy przybysze sprowadzili ze sobą zwyczaj, podług którego monarcha był źródłem prawa – co sankcjonowałoby też jego pozycję i przywileje z łaski Bożej. Przeciwstawna teoria Harringtona mówiła o demistyfikacji jakichkolwiek starożytnych rodowodów władzy, która we współczesnych czasach potrzebuje być określona raz jeszcze19. Jedno stronnictwo popierało zatem dążenia Stuartów, będąc lojalistami i sprzeciwiając się ekskluzji księcia Yorku (twierdząc nawet, że jeśliby doszło do jej uchwalenia, to i tak w świetle praw Boskich pozostanie nieważna), drugie udzielało wsparcia Shaftesbury’emu bądź prezentowało jeszcze bardziej radykalne opcje, republikańskie bądź monarchii elekcyjnej. Szybko zaczęto stosować wobec partii nowe nazwy: oburzonych zwano torysami (tory – irlandzki zbój), petycjonerów wigami (whiggamor – szkocki jeździec na bydle). Wskazują one na utrwalony podział królestw pod Stuartami, z których każde miało jasne konotacje religijne, a co za tym idzie, polityczne. Torysi grali swoją nazwą irlandzkich katolików, beneficjentów papistowskiego kursu dworu i monarchy, czyhających na Anglików. Wigowie zaś szkockich radykałów i fanatyków, dążących do republikanizmu i prezbiterianizmu. Wraz bowiem z narastaniem wspomnianej, antykatolickiej histerii powracały z pełną siłą stare, purytańskie hasła – uwolnienia się od dyktatu uniformistów, biskupów, zaprowadzenia wolności (słowo to jest niemal święte), zgody protestantów w walce z papizmem20. Anthony Ashley Cooper tak skomentował podczas posiedzenia parlamentu relacje między królestwami: Szkocja i Irlandia są dwojgiem wrót, bądź to zsyłając na nas dobro bądź szkodę21.

Dokonując szybkiego podsumowania atmosfery, w jakiej zbierał się parlament w 1679 roku, można rzec: dotychczasowi sojusznicy tronu, jakimi byli „kawalerzy” i Kościół anglikański, zostali skutecznie zniechęceni poprzez próby ustanowienia tolerancji religijnej. W wyniku antykatolickiej histerii spisku papieskiego wielu z nich zaczęło wierzyć w doniesienia Oatesa i jego licznych kontynuatorów. Zagęszczała się także atmosfera wokół Danby’ego, wobec którego żądano przeprowadzenia procesu (impeachmentu). Ten mógłby doprowadzić do ujawnienia wielu poufnych informacji z zakresu dyplomacji między Karolem II a Ludwikiem XIV, w tym tajnych klauzul traktatu z Dover. Nastawano na wykluczenie księcia Yorku z sukcesji, jako że opozycji nie wystarczało wygnanie Jakuba do Brukseli. Prerogatywy królewskie zaczęły być poważnie zagrożone – w teorii król mianował swoich ministrów, jednak nacisk Izby Gmin podczas rozwiązania Kabały, późniejsze oskarżenie Danby’ego czy wreszcie domaganie się poszerzenia Rady o osoby z różnych środowisk były wyraźnym naruszeniem tego prawa. Zresztą nie tylko tego. Presja parlamentu była na tyle duża, że w 1674 roku król, którego prerogatywą było stanowienie o pokoju i wojnie, musiał podpisać traktat z Niderlandami i zakończyć działania zbrojne, opuszczając Francuzów w konflikcie z Prowincjami. Teoria prawna również po stronie królewskiej kładła prawo łaski, jednak w przypadku Danby’ego parlament po prostu ją zignorował, a antykatolicka histeria zmusiła króla do patrzenia, jak aresztowane i skazywane są kolejne niewinne osoby – rzekomi spiskowcy22. W tej sytuacji stawka dla obu stron była niezwykle wysoka, król ratował się przed powrotem „okrągłogłowych”, parlamentarzyści chcieli ratować koronę przed tyranią.

Kryzys był jednak o wiele bardziej niebezpieczny niż zarysowany wyżej obraz konfliktu. Owszem, w parlamentarnej debacie stawką były prerogatywy królewskie, nie należy jednak zapominać o bardziej podskórnych, a równie ważnych wydarzeniach rozgrywających się w samym Londynie. Stolica królestwa odgrywała już niepoślednią rolę podczas wojen domowych i miała zdecydowanie radykalny, a nadto dysydencki charakter23. Rząd okresu Restauracji i parlament „kawalerów” zdawały się ponosić klęskę. Restrykcyjne zapisy tak zwanego Kodeksu Clarendona, zawierające w sobie Akt Uniformizacji, Akt o Pięciu Milach, a zwłaszcza Akt przeciw konwentyklom24, miały wcielić prezbiterian i purytanów w struktury Kościoła anglikańskiego, jednak w latach siedemdziesiątych XVII wieku wiadome było już, że mimo srogości prawnej Kodeks ma nikłe zastosowanie i poważanie w Londynie oraz miastach, gdzie większość (nawet jeśli nie numerycznie, to znaczeniowo – politycznie, handlowo) stanowili dysydenci. Po tragicznych wydarzeniach, które dotknęły stolicę (zaraza oraz pożar), gdy z miasta uciekali anglikańscy duchowni, a kościoły, które jako jedyne były uprawnione do spotkań religijnych, spłonęły, nikt o zdrowym rozsądku nie walczył już z konwentyklami, które stały się zwykłą praktyką25. Podczas gdy dysydenci odzyskiwali inicjatywę, dodatkowo na scenę wkroczyła deklaracja o tolerancji króla Karola (z 1672 roku). Mimo że faworyzowała ona katolików nad dysydentami, to i tak rozbudziła wielkie nadzieje i ambicje. Zwłaszcza wyborcze. To dlatego już rok później monarcha wykazywał osobiste zaangażowanie w sabotowanie radykalnych kandydatur w okręgach wyborczych, ingerując nawet na poziomie konkretnych miasteczek26. Od mniej więcej połowy lat siedemdziesiątych, zwłaszcza w Londynie, rodziła się obywatelska opozycja wobec Stuartów, która wkrótce zbiegła się (przynajmniej częściowo) w swoich dążeniach z działaniami parlamentarnej partii krajowej. Było to ekstremalnie niebezpieczne nie tylko dla króla, ale i dla „kawalerów”, i Kościoła anglikańskiego, mimo że nastąpił między nimi rozdźwięk. Gdy argumenty dotyczące przekonań religijnych połączyły się z politycznymi, nastąpił wzrost aktywności dysydenckich radnych, występujących przeciw prerogatywom królewskich ławników. Kluczową kwestią w tym sporze był wybór szeryfów, posiadających liczne uprawnienia sądowe. Dysydenci powoływali się na prawo zwykłych radnych do wyboru, wynikające ze statutu Londynu i Wielkiej Karty Swobód, na co oburzeni ławnicy (wraz z burmistrzem) opuścili obrady, wpierw je rozwiązując. Wcześniej odkładanie zebrań również stosowano wobec opozycji we władzach Londynu. Widać tutaj – w miejskiej miniaturze – schemat przebiegu parlamentów i wzajemnych dążeń obu stron. Władza centralna rozumiała znaczenie rodzącego się problemu i nie bagatelizowała go, burmistrz uzyskał poparcie Danby’ego27. Zdawał się powracać klimat lat czterdziestych. John Verney donosił: nastrój miasta jest taki, jaki był czterdzieści lat temu28. Od tej pory gra miała toczyć się o cały porządek ustanowiony wraz z restauracją29 – i była to bardzo ryzykowna gra dla obu stron. Argumentów dostarczał także Danby, który w 1675 roku chciał, by w Izbie Gmin zasiadali tylko członkowie Kościoła anglikańskiego30, nadto próbując egzekwować przepisy o konwentyklach i umacniać strukturę episkopalną31. Trudno zatem się dziwić, czemu był tak niepopularny. Wkrótce także pojawiły się inne podobieństwa, opozycja zaczęła domagać się rozwiązania stałej armii i floty (dotychczasowych gwarantów bezpieczeństwa od Francji), wietrząc w nich konspirację, na podobieństwo spisku papieskiego32. Wybuchła także rebelia w Szkocji, wymierzona przeciw papistowskiej i arbitralnej władzy, domagająca się wolnego i nieskrępowanego parlamentu, obrony prawdziwej, protestanckiej wiary, by zapobiec papistowskiemu zagrożeniu. Język, którego używano, zatem pogłębiał jasne dla wszystkich analogie do niedawnej wojny. Na szczęście dla monarchii Karol II odniósł sukces tam, gdzie jego ojciec poniósł porażkę. Bez wsparcia parlamentu udało się rozgromić Szkotów w bitwie pod Bothwell Bridge33. Po tym zwycięstwie inne, planowane zbrojne rebelie nie doszły do skutku. Jednak wojna o przetrwanie restauracyjnego porządku toczyła się dalej.

Z początku skłonny do ustępstw król, który nakazał zesłanie katolickich parów oraz Danby’ego do Tower i rozważał również przywrócenie swobód religijnych dla dysydentów oraz rozwiązanie części armii, teraz zmienił front. Wybory z 1679 roku przyniosły więcej niż podwojenie liczby radykałów w Izbie Gmin34. Parlament zaczął naciskać na kwestię ekskluzji księcia Yorku z sukcesji, nie dając się przekonać obietnicami i ustępstwami króla. Z listów Colemana zaprezentowanych podczas sesji próbowano wysnuć oskarżenie wobec Jakuba, że brał udział w spisku papieskim (histeria wciąż trwała). Nie zawahano się również użyć elżbietańskiej analogii, porównując Jakuba, jako katolickiego następcę tronu zagrażającego protestantyzmowi, do królowej Marii Stuart. William Russell, klient earla Shaftesbury’ego, w Izbie powiedział: Jeśli nie poczynimy nic w sprawie sukcesji, musimy postanowić: czy być papistami, czy płonąć [na stosie]35. Torysi, broniący praw monarchii i następstwa tronu, również przemawiali silnymi argumentami. Przekonywali, że jeśli faktycznie dojdzie do zmiany prawa, to będzie miało ono (o ile w ogóle) zastosowanie tylko dla królestwa Anglii, natomiast Szkocja i Irlandia nie muszą go akceptować i mogą pójść własną drogą36. Realne obawy przed rozpadem unii i w konsekwencji wybuchem brutalnej wojny podsycały ich linię obrony. Król nie zamierzał ryzykować. Odroczył po raz kolejny parlament, który zdołał jednak (za jego zgodą) uchwalić przesławny Habeas Corpus Act. Wigowie nie marnowali czasu i koncentrowali swoje wysiłki na arenie londyńskich walk o prymat prawa, między królewskimi i anglikańskimi urzędnikami a dysydenckimi radnymi – jak już zostało powiedziane, wspierali tych drugich. Radni chcieli posiadać prawo zwracania się do króla bez zatwierdzenia ze strony burmistrza, którego uważali za niższą instancję. Londyn był niejako polem treningowym przed wyborami, pierwszymi od początku Długiego Parlamentu37. Władza oraz Kościół również nie próżnowały. Domagano się spełniania (podczas wyborów) warunków Aktu o przysiędze, Aktu o korporacjach – na bazie ich samych wykluczono wielu, w tym całe społeczności czy miasta, które nie złożyły przysięgi. Dodatkową bronią była ekskomunika. Między 1675 a 1678 rokiem wynik co najmniej siedmiu wyborów zależał od tego typu postępowania. Pokrzywdzeni twierdzili, że jest to oczywiste pogwałcenie praw obywatelskich poprzez kwestie religijne, a nadto zamach na ich wolność38.

Jak zostało powiedziane, Izba Gmin po wyborach została wzmocniona zasadniczo głosami radykałów. Nic więc dziwnego, że na październikowym posiedzeniu w 1680 roku uchwaliła ona prawo ekskluzji księcia Yorku, skłaniając się w swoich sympatiach ku księciu Monmouth, nieprawym potomku króla Karola II, zwycięzcy spod Bothwell Bridge. Zmiana w sukcesji miała zatem objąć też córki Jakuba, którym daleko było do katolicyzmu, a jedna z nich (Maria) była już zaślubiona protestanckiemu herosowi, Wilhelmowi Orańskiemu. Projekt – co z początku nie było wcale tak oczywiste (wobec zdrady dworu przez lorda Sunderlanda) – upadł dopiero w Izbie Lordów, przy ponownym, osobistym zaangażowaniu króla oraz świetnego mówcy, Halifaxa. Króla i sukcesję poparli również anglikańscy biskupi. Najprawdopodobniej dlatego, że główny orędownik sprawy ekskluzji, Shaftesbury, podczas swoich lat sojuszu z dysydentami londyńskimi ostro atakował episkopat, zarzucając mu papizm oraz nieuzasadnione pretensje do władzy39. Na otarcie łez Izba Gmin zaleciła stracenie katolika, Williama Howarda, wicehrabiego Stafford40. Ostatecznie udało się pogodzić dwór z dawnymi „kawalerami”, dzięki czemu protestanci nie połączyli sił, jak kiedyś obawiał się tego Danby. Król odetchnął z ulgą, ale nie zamierzał poprzestawać na tym zwycięstwie. Pierwsze prorogacje parlamentów, jeszcze przed ich rozwiązaniem, uzasadniał obawą przed buntem. Monarcha nie chciał stracić kontroli nad Londynem, a w jego słowach z 1679 roku miasto było zgniłe i dojrzałe do rewolty41. Przeniesienie obrad do Oxfordu, co czyniono według tradycji wyłącznie w trakcie zarazy, było logicznym następstwem odcięcia wigów od ich obozu wsparcia w stolicy. Chociaż wiele nie zmieniło się w samym składzie Izby Gmin, gdzie nadal kontynuowano politykę uporu przy ekskluzji, to król mógł być chociaż spokojny o to, że przy ewentualnej próbie rozwiązania nie powtórzy się scenariusz rozprawy jego ojca z Johnem Pymem i opozycją – wezwania na pomoc ludu i władz Londynu, uchwalenia permanentnego parlamentu, pokonania straży pałacowej i, de facto, wzięcia monarchy w niewolę. W Oxfordzie władca miał lojalny uniwersytet i w większości torysowską szlachtę42. To zachowanie zwiastuje przemianę, jaka zaszła w królu. Wreszcie zaczął zarzucać próby porozumienia się i ułagodzenia dysydentów i wigów, a zdecydował się oprzeć swoje rządy na torysach i anglikanach. Postępująca radykalizacja Londynu, w którym głoszono, że książę Yorku jest naszym wrogiem i w którym organizowano procesje z paleniem kukieł, poczyniła więcej szkody niż pożytku dla sprawy partii krajowej. Powoli, ale konsekwentnie, zaczął zanikać pogląd, iż trwa walka między papistami a protestantami. Zapał religijny przywódców opozycji, w tym tak radykalnych jak Algernon Sidney, ostudził postawy umiarkowanych protestantów. Spisek papieski Titusa Oatesa tracił na znaczeniu, w zamian za to zaczęto wspominać o wiele bliższe chronologiczne i bardzo bolesne wydarzenia wojen domowych. Widziano postawę króla, który skłonny był (jeszcze wtedy) do kompromisów oraz kontrastujący z tym radykalizm Izby Gmin. Wiedziano, że wydarzenia, które się rozgrywają, są niejako obrazem sprzed czterdziestu lat, ale liczono, że jest to walka na prawa, słowa, sądy. Teraz pojawiały się wątpliwości. Sympatie lojalistyczne rosły, gdy wspominano protektorat: Czyż oni, w 1641, nie obalili już raz monarchii, nie ustanowili arbitralnych rządów, nie podeptali naszej Wielkiej Karty, Wolności, Własności, Życia i Religii, nie zamordowali prawowitego Księcia i wygnali jego syna? – pytał Roger L’Estrange43. W Oxfordzie zbrojna eskorta radykalnych deputowanych kontrastowała z królewską gwardią, ale widmo wojny powstrzymało strony konfliktu przed atakiem. Opozycja nie ustępowała wobec ekskluzji, parlament został więc rozwiązany.

Król, zyskując coraz więcej sympatii pośród poddanych, nie popełnił błędów swego ojca i nie rozpoczął swych stabilniejszych rządów (okres ten bywa nazywany czasem drugą restauracją) od masowej rozprawy z przeciwnikami. Ze względną stabilnością finansową i utrzymywanym pokojem nie musiał się śpieszyć44. Wciąż pozostawała kwestia Londynu, gdzie większość we władzach przejęli radykałowie. Lżono tam księcia Yorku, a wychwalano księcia Monmouth. Byli oni gotowi zająć miejsce przegranej Izby Gmin w walce z koroną. Shaftesbury został nawet obywatelem Londynu poprzez wstąpienie do jednej z korporacji, jego lojalistycznym odpowiednikiem, który uczynił to samo, był książę Buckingham. Rozważano nawet (w wyniku rozpowszechniania popularnych petycji) ustanowienie własnej armii, która obroni Londyn przed papistami. Radykalizacja stanowiska poczyniła podziały wewnątrz obozu dysydentów45. Długotrwała rywalizacja na polach polityki kościelnej, sądów i korporacji zakończyła się zwycięstwem w 1682 roku, gdy lojaliści zwyciężyli w wyborach na szeryfów, przejmując tym samym wymiar sprawiedliwości w mieście. Earl Ailesbury tak ocenił wagę tego wydarzenia, które ostatnio częściej uznaje się za koniec kryzysu niż obrady parlamentu oksfordzkiego: było to jak siekiera wbita w korzenie drzewa, które wkrótce potem spadło na ziemię46. Statut miasta został skonfiskowany, a trwający w oporze wigowie zdecydowali się na konspirację. Zdając sobie sprawę z przewagi, jaką ma nad nimi król, który kontrolował armię i flotę, wymiar sprawiedliwości, a teraz także miasto i sądy Londynu, widzieli jedyną swoją szansę w wywołaniu buntu. Zamieszki miały zostać wywołane w stolicy, Cheshire, Bristolu i Newcastle. W dodatku zaplanowano także zamach na króla i księcia Yorku podczas wyścigów konnych w Newmarket, jednak wcześniejszy pożar królewskiej loży uniemożliwił jego przeprowadzenie. Spisek Rye House został wkrótce wykryty. Taka zdrada dała Karolowi potężne działa, które mógł wreszcie wytoczyć przeciw tym, którzy przez lata poniżali jego, jak i godność królewską. Shaftesbury salwował się ucieczką do Niderlandów, gdzie znalazł azyl i zmarł, Essex popełnił samobójstwo, Russell i Sidney zostali straceni. Jedynie Monmouth uzyskał przebaczenie od swego ojca, jednak wkrótce i tak udał się na wygnanie. Głowa buntu została odcięta, a królewska ława sprawiedliwości oczyszczała okręg wyborczy za okręgiem wyborczym z dysydenckich urzędników, torysowscy sędziowie skazywali każdego dawnego opozycjonistę i tych, którzy lżyli księcia Jakuba, bez problemów47.

Chociaż ten porządek trwał zaledwie dwa lata (1683-1685), do śmierci swego architekta, króla Karola II – to został zapamiętany na długo. Przełom lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XVII wieku przyniósł zmiany, zarówno w percepcji samego monarchy wobec swoich możliwości, jak i historycznego dziedzictwa okresu Restauracji. Panowanie późnych Stuartów przyniosło ze sobą takie klasyki literatury jak twórczość Thomasa Hobbesa, Johna Locke’a (zawziętego wiga) czy Johna Miltona, często zaangażowanych w bieżącą politykę48. Eksperyment z przywracaniem porządku sprzed Commonwealthu stał się samoistnym projektem, w którym budowano coś nowego i to po obu stronach. Najnowsza historiografia przyjmuje, że opozycja w latach kryzysu ekskluzyjnego nie kierowała się obroną odwiecznych przywilejów, ale wykształceniem nowych wartości. Samo uchwalenie Habeas Corpus Act było przełomowe, a ostatnia próba królów Anglii, Szkocji i Irlandii sięgnięcia po silniejszą władzę (rozumianą często jako absolutyzm) nauczyła parlamentarzystów wiele, tak że po chwalebnej rewolucji istniała oczywista potrzeba naprawy ustroju i zamknięcia go w prawnych ramach. Porządku ustanowionego przez Karola II nie udało się obronić jego następcy. Jako zdeklarowany katolik nie był w stanie powstrzymać się przed ustanowieniem chociażby tolerancji, jeśli nie faworyzacji braci w wierze. Dopuścił więc do tego, że wigowie i torysi zjednoczyli się przeciw niemu w imię protestanckiej racji stanu, a fundament silnej władzy króla z Boskiego nadania, za który mogli walczyć oburzający się, runął bez ich wsparcia, bez ich parlamentarzystów, sędziów, szeryfów. Książę Yorku nie był zatem w stanie nauczyć się niczego z przeciągającego się kryzysu państwa podczas spisku papieskiego, a następnie kryzysu ekskluzyjnego. W rezultacie musiał porzucić koronę i udać się na wygnanie49.

Bibliografia

1. A. Swatland, The House of Lords in the Reign of Charles II, Cambridge University Press, Cambridge 1996.

2. G.S. de Krey, London and the Restoration, Cambridge University Press, New York 2005.

3. H. Nenner, The Later Stuart Age, [w:] The Varieties of British Political Thought, 1500-1800, Cambridge University Press, New York 1993.

4. H. Zins, Historia Anglii, Ossolineum, Wrocław 2001.

5. J. Miller, Stuartowie, Królowie Anglii i Szkocji, Bellona, Warszawa 2008.

6. J. Pollock, The Popish Plot, Duckworth and Co., London 1903.

7. J. Scott, England’s Troubles, Cambridge University Press, New York 2000.

8. M. Knights, Politics and Opinion During the Exclusion Crisis 1678-1681, Oxford 1989.

9. T.B. Macaulay, History of England, Volume I, Chapter II (dostęp 10-11 IX 2013).

10. T. Harris, The British Dimension, [w:] Protestantism and National Identity, Cambridge University Press, New York 1998.

11. W. Gibson, Electoral Religion in the Reign of Charles II, [w:] „The Historical Journal”, nr 51, Cambridge University Press 2008.


1 Prąd religijny i polityczny popierający rozwiązania zaprowadzone przez prezbiterian, w słowach Henry’ego Stubbe’a: WOLNOŚCI, obywatelskie i duchowe, były dawną, dobrą sprawą.

2 J. Scott, England’s Troubles, Cambridge University Press, New York 2000, s. 345.

3 H. Nenner, The Later Stuart Age, [w:] The Varieties of British Political Thought, 1500-1800, Cambridge University Press, New York 1993, s. 186.

4 J. Scott, England’s Troubles, Cambridge University Press, New York 2000, ss. 168-169.

5 Od pierwszych liter nazwisk ministrów: Clifford, Arlington, Buckingham, Ashley, Lauderdale. H. Zins, Historia Anglii, Ossolineum, Wrocław 2001, ss. 217-218.

6 M. Petrus, Spisek papieski, stosunki religijne w Anglii, Szkocji i Irlandii w XVI i XVII wieku, Uniwersytet Jagielloński 2012.

7 Ibidem, s. 220.

8 J. Miller, Stuartowie, Królowie Anglii i Szkocji, Bellona, Warszawa 2008, ss. 178-179.

9 Declaration of Indulgence.

10 T.B. Macaulay, History of England, Volume I, Chapter II (dostęp: 10-11 IX 2013).

11 A. Swatland, The House of Lords in the Reign of Charles II, Cambridge University Press, Cambridge 1996, s. 146.

12 J. Pollock, The Popish Plot, Duckworth and Co., London 1903, ss. 3-12.

13 J. Scott, England’s Troubles, Cambridge University Press, New York 2000, ss. 69-70.

14 Ossory do księżnej Ormonde. A. Swatland, The House of Lords in the Reign of Charles II, Cambridge University Press, Cambridge 1996, s. 98.

15 T.B. Macaulay, op. cit.

16 J. Scott, England’s Troubles, Cambridge University Press, New York 2000, ss. 183-184.

17 Ibidem, s. 161.

18 H. Zins, Historia Anglii, Ossolineum, Wrocław 2001, s. 220.

19 J. Scott, England’s Troubles, Cambridge University Press, New York 2000, ss. 355-356.

20 G.S. de Krey, Reformation in the Restoration Crisis, 1679-1682, [w:] Religion, Literature, and Politics in Postreformation England, 1540-1688, Cambridge University Press, Cambridge 1996.

21 T. Harris, The British Dimension, [w:] Protestantism and National Identity, Cambridge University Press, New York 1998, s. 143.

22 T.B. Macaulay, op. cit.

23 J. Scott, England’s Troubles, Cambridge University Press, New York 2000, s. 183.

24 Zebraniom religijnym pod gołym niebem, ale także w prywatnych domach i posiadłościach.

25 G.S. de Krey, London and the Restoration, Cambridge University Press, New York 2005, ss. 90-91.

26 W. Gibson, Electoral Religion in the Reign of Charles II, [w:] „The Historical Journal”, nr 51, Cambridge University Press 2008, s. 30.

27 G.S. de Krey, London and the Restoration, Cambridge University Press, New York 2005, ss. 140-141.

28 Cytowane w: M. Knights, Politics and Opinion During the Exclusion Crisis 1678-1681, Oxford 1989, s. 18.

29 G.S. de Krey, London and the Restoration, Cambridge University Press, New York 2005, s. 117-119.

30 W. Gibson, Electoral Religion in the Reign of Charles II, [w:] „The Historical Journal”, nr 51, Cambridge University Press 2008, s. 28.

31 G.S. de Krey, London and the Restoration, Cambridge University Press, New York 2005, s. 118.

32 J. Scott, England’s Troubles, Cambridge University Press, New York 2000, s. 187.

33 Ibidem, ss. 189-190.

34 W. Gibson, Electoral Religion in the Reign of Charles II, [w:] „The Historical Journal”, nr 51, Cambridge University Press 2008, s. 29.

35 J. Scott, England’s Troubles, Cambridge University Press, New York 2000, s. 436.

36 T. Harris, The British Dimension, [w:] Protestantism and National Identity, Cambridge University Press, New York 1998, s. 148.

37 G.S. de Krey, London and the Restoration, Cambridge University Press, New York 2005, s. 144.

38 W. Gibson, Electoral Religion in the Reign of Charles II, [w:] „The Historical Journal”, nr 51, Cambridge University Press 2008, s. 33-36.

39 G.S. de Krey, London and the Restoration, Cambridge University Press, New York 2005, s. 152.

40 T.B. Macaulay, op. cit.

41 J. Scott, England’s Troubles, Cambridge University Press, New York 2000, s. 436.

42 T.B. Macaulay, op. cit.

43 J. Scott, England’s Troubles, Cambridge University Press, New York 2000, ss. 437-438.

44 T.B. Macaulay, op. cit.

45 G.S. de Krey, London and the Restoration, Cambridge University Press, New York 2005, ss. 209-225.

46 Ibidem, s. 254.

47 T.B. Macaulay, op. cit.

48 Np. Two Treatises of Government, Paradise Lost.

49 Zadaniem prawowitego monarchy jest przede wszystkim obrona Świętej Wiary Katolickiej. W tym kontekście warto przywołać słowa z kazania x. Rafała Trytka (26 sierpnia 2018 r.), że należy najpierw troszczyć się o Królestwo Boże i osiągnięcie Nieba, a dopiero w dalszej kolejności myśleć o tym, co doczesne i przemijające. Jeśli król ma wybór między koroną złotą i koroną cierniową – to nie ma wyboru – przypis redaktora naczelnego Portalu Legitymistycznego.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.