Jesteś tutaj: Publicystyka » Adrian Nikiel » Wspólnota losów

Wspólnota losów

Adrian Nikiel

W murach tej świątyni wrocławianie podejmowali w grudniu 2011 roku prezydenta Czech, pana Wacława Klausa. Wprawdzie pomysł, aby wyznawca Czechosłowackiego Kościoła Husyckiego przemawiał publicznie w kościele przynajmniej nominalnie katolickim (acz oczywiście przejętym przez modernistów), jest sam w sobie dość excentryczny, ale w epoce szalejącego ekumenizmu nie było to wydarzenie, które mogłoby jeszcze kogokolwiek zaszokować (niestety). Z drugiej strony, wrocławianie mieli natomiast sposobność, aby choć przez godzinę obcować z mężem stanu — osobą o skrystalizowanych przekonaniach i na tyle pewną swojego autorytetu, że nieodgradzającą się od zainteresowanych czy choćby ciekawskich murem ochroniarzy. Jednak to nie wizyta pana Klausa w naszym dumnym mieście jest tematem tego artykułu, lecz przepiękny album poświęcony kościołowi, który stał się symbolem wspólnoty losów dawnych mieszkańców trójkulturowego, polsko-czesko-niemieckiego Wrocławia.

O takich publikacjach recenzje pisze się najciężej – chłodny obiektywizm każe powściągać nieuniknione erupcje zachwytu, a z kolei ostry pazur recenzenta nie może zaczepić się o żadne bijące po oczach błędy merytoryczne. Cóż pozostaje? Ogólna uwaga, że na zdjęciach widoczne są przestrzeń i rozmach, o które to wrażenia trudno, gdy kościół pw. św. św. Doroty, Stanisława i Wacława ogląda się „na żywo” z poziomu ulicy. Ta świątynia, na pierwszy rzut oka wciśnięta między hotel Monopol, ulicę Świdnicką, budynek Solpolu oraz pruskie Forum Królewskie, na fotografiach p. Romualda M. Sołdka zyskała majestat: nie stoi już z boku głównego traktu z południa do centrum Wrocławia, lecz wydaje się nad nim dominować. Również na zdjęciach z wnętrza, w bogactwie szczegółów (detali architektonicznych i zabytków liturgicznych), jakich na co dzień prosty wierny raczej nie dostrzega, widać, że to jest obiekt nierozerwalnie związany z pięknem i potęgą monarchii — w końcu nie zaistniałby, gdyby nie wola królów… Myślę, że właśnie to świadczy o mistrzowskiej randze opublikowanych zdjęć: obiektyw artysty sięga pod powierzchnię zjawisk, odkrywa rzeczywistość, która jest właściwie na wyciągnięcie ręki, ale którą też trudno dostrzec okiem nieuzbrojonym. Nie waham się stwierdzić, że wręcz skłania do modlitwy.

Kościół Trzech Narodów

Główna część tomu poprzedzona została obszernym, trójjęzycznym, a przede wszystkim bardzo ciekawym, wprowadzeniem autorstwa p. Pawła Skrzywanka, prezesa Fundacji Lubiąż i członka rady parafialnej prezentowanego kościoła. Również podpisy pod zdjęciami przygotowano w językach polskim, niemieckim i czeskim.

Budowa świątyni w południowej części Starego Miasta, która miała upamiętnić zjazd i porozumienie1 króla Kazimierza Wielkiego i króla Czech, późniejszego cesarza Karola IV w 1351 r., rozpoczęła się trzy lata później. Trwała do pierwszej połowy XV wieku — dziś „kościół Trzech Narodów”, mimo gruntownej barokizacji wystroju wnętrza, jest jednym z najważniejszych zabytków kultury gotyckiej w Polsce. Można wręcz mówić o śląskiej odmianie gotyku.

Barokizacja to efekt burzliwej historii budynku (a kiedyś komplexu budynków), który początkowo należał do zakonu augustianów, ale w XVI w., opuszczony przez zakonników, został przez władze miejskie protestanckiego Wrocławia zamieniony na magazyny i zbrojownię. W 1615 r. przejęty przez franciszkanów, kilkadziesiąt lat później zniszczony przez pożar, a w 1810 r., podobnie jak inne obiekty zakonne, padł ofiarą powszechnej sekularyzacji, narzuconej przez władze pruskie. Nic zatem dziwnego, że we wnętrzu kościoła dominuje wspaniały wystrój potrydencki, który szczęśliwie przetrwał rewolucję modernistyczną w XX wieku. W ołtarzu głównym, zwieńczonym apoteozą Trójcy Świętej, zobaczyć można obrazy prezentujące wizję św. Franciszka i męczeństwo św. Doroty (głównej patronki średniowiecznych osadników niemieckich), a także figury innych świętych, od wieków szczególnie czczonych na Śląsku. W świątyni nie brakuje też ołtarzy bocznych2.

Jeżeli czegoś można, w jakimś sensie, żałować, to tego, że autorska konwencja albumu nie pozwoliła na opublikowanie zdjęć historycznych, prezentujących wieczne piękno tradycyjnej liturgii łacińskiej. Owszem, w albumie znaleźć można zdjęcia ze współczesnych obrzędów, ale, co oczywiste, wyłącznie sprawowanych w ramach Nowego Porządku Mszy. Na szczęście każdego tradycjonalistę ucieszą liczne fotografie wysokiej klasy paramentów liturgicznych, a nawet dziewiętnastowiecznego Mszału Rzymskiego.

Sądzę, że każdy czytelnik odczuje pokusę, aby z tym albumem w ręce zwiedzać krok po kroku wnętrze świątyni. Warto wspomnieć, iż jest to część serii wydawniczej, która obejmuje także inne wybitne dzieła architektury sakralnej i świeckiej Dolnego Śląska.

Romuald M. Sołdek, Paweł Skrzywanek, Kościół Trzech Narodów, wydawnictwo C2, Wrocław 2011, str. 104.

http://www.wydawnictwoc2.pl


1 Dzięki porozumieniu monarchów czeski, a następnie pruski Wrocław pozostał związany z archidiecezją gnieźnieńską aż do 1821 r.

2 Co ciekawe, relikwie (przechowywane w ozdobnych relikwiarzach) dwojga spośród świętych patronów znajdują się nie w poświęconym im kościele, lecz we wrocławskiej katedrze pw. św. Jana Chrzciciela. Relikwie św. Wacława wymagają natomiast pielgrzymki do Pragi.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.