Jesteś tutaj: Publicystyka » Adam Danek » Wywiad z Adamem Dankiem dla Forum Młodzieży Prawicowej (xportal.pl)

Wywiad z Adamem Dankiem dla Forum Młodzieży Prawicowej (xportal.pl)

Adam Danek, Tomasz Panek

Unia Polityki Realnej

1. Jak układają się Panu stosunki z anarchokapitalistyczną częścią Unii Polityki Realnej?

Nijak, gdyż osobiście nikogo takiego nie znam. Zdaje się, że do krakowskiej Sekcji Młodzieżowej UPR wstąpił kiedyś chłopak o takich poglądach, ale wystąpił szybko, i to podobno właśnie przez wzgląd na treści głoszone przeze mnie. Z moich rzadkich kontaktów z wyznawcami tego tak zwanego anarchokapitalizmu wyniosłem jak najgorsze wrażenie – za kwestię zasadniczą dla obrony indywidualnej wolności uważają legalność prostytucji, burdeli i przemysłu pornograficznego. Niektórzy z nich – ale tylko niektórzy – bronią również „prawa” do dzieciobójstwa. No właśnie: i jeszcze ta ich nieświadomie lewacka retoryka „prawa do wszystkiego” – ja, racjonalny i zatomizowany homo oeconomicus mam „prawo” i nikt nie może mi zabronić… Choć z drugiej strony w małopolskim oddziale Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego mam kolegę, doktora Piotra Koca, zresztą dawnego działacza UPR, który będąc katolickim tradycjonalistą, podziela ekonomiczno-polityczną wizję anarchokapitalizmu. I uważa, że jej wzorową realizacją była nasza Pierwsza Rzeczpospolita.

2. Uważa Pan, że Pan Janusz Korwin-Mikke nadal powinien być twarzą Unii Polityki Realnej czy może jest Pan zwolennikiem jego – przynajmniej medialnej — marginalizacji?

No cóż, nie jestem Walterem, Solorzem czy Michnikiem, żeby móc skazać kogoś na medialną marginalizację. Pan Korwin-Mikke ma oczywiście swoje wady; ma poglądy, z którymi sam się absolutnie nie zgadzam; ma nawet pewne obsesje publicystyczne, które budzą mój niesmak, na przykład pozytywną obsesję na punkcie tow. Jaruzelskiego i negatywną na punkcie Marszałka Piłsudskiego. Niemniej przy tym wszystkim poglądy, jakie głosi oraz jego publicystyka stanowią zdecydowany atak z prawa na zgniły demoliberalny status quo, czego nie możemy nie doceniać. Toteż jestem przeciwny jakimkolwiek próbom jego izolowania przez UPR i związane z nią środowiska. Zwłaszcza kiedy postulują je ludzie, którzy chcieliby UPR „ucywilizować”, czyli przerobić na taką trochę bardziej wyrazistą wersję Platformy… Jako zwolennik cenzury wytępiłbym z mediów wiele przekazów, ale na pewno nie osobę JKM.

3. Czy Unia Polityki Realnej jest w stanie przezwyciężyć kryzys? Kto Pana zdaniem powinien podjąć się misji odbudowania Unii Polityki Realnej?

Po pierwsze, nie ma potrzeby odbudowywania dużych struktur i stanu osobowego, ponieważ współczesny kształt życia politycznego nie wymaga ich posiadania. Czas masowych partii politycznych przeminął bezpowrotnie, na szczęście; a w ogóle wszelka masowość jest czymś złym, plebejsko-demokratycznym. Po drugie, UPR przydałoby się odtworzenie silnego skrzydła konserwatywnego sensu stricto, a nie tylko konserwatywno-liberalnego – a takiego nie ma ona od czasu rozłamu z 1995 r., to jest od wystąpienia z UPR środowiska „Stańczyka”. I w ogóle programowe przesunięcie się bardziej w prawo, ku konserwatyzmowi. Konserwatywny liberalizm to oksymoron – spójnej tożsamości ideowej nie zbuduje się na czymś, co nie istnieje i istnieć nie może. Ale kto miałby się podjąć tej misji? Na dzień dzisiejszy – nie wiem.

4. Z jakimi środowiskami powinna podjąć dialog/współpracę Unia Polityki Realnej?

Zacznijmy może od wyjaśnienia, z jakimi nie powinna. Z żadnymi, które pośrednio lub bezpośrednio akceptują demoliberalizm. Słynny francuski politolog Maurice Duverger wykazał, że ze względu na swoją naturę liberalna demokracja po prostu musi ewoluować coraz bardziej w lewo. Jeśli zatem UPR ma realizować idee prawicowe, nie może wiązać się z żadnymi organizacjami stojącymi na gruncie demoliberalnym, czyli przede wszystkim z partiami kartelowymi, to znaczy biorącymi pieniądze z budżetu; będą one bowiem miały interes w tym, żeby ją przekabacić i zneutralizować. Według mnie z tych samych powodów UPR powinna rozwijać współpracę ze środowiskami antysystemowymi. Oczywiście nie mam na myśli antysystemowego lewactwa, które jest dla nas takim samym wrogiem, jak demoliberalny mainstream. W kwestiach najważniejszych, to znaczy kulturowych i cywilizacyjnych, za wskazaną uważam współpracę ze środowiskami nacjonalistycznymi: wybranymi brygadami ONR, ONR-Podhale, Narodowym Odrodzeniem Polski. Połączyć ich działania mogłaby między innymi walka z unią brukselską oraz lewicowymi ruchami feministycznymi, pedalskimi itp. Podobnie ma się sprawa z ruchem monarchistycznym: Klubem Zachowawczo-Monarchistycznym, Organizacją Monarchistów Polskich. Należy też szukać współpracy z niepolitycznymi organizacjami o sojuszniczych celach, jak ruch pro-life, ruch Tradycji katolickiej, Rodziny Katyńskie czy organizacje przechowujące bliskie nam tradycje historyczne, np. Związek Żołnierzy NSZ. Im więcej byłoby pomiędzy tym wszystkim wzajemnego przenikania, tym bardziej krystalizowałby się w Polsce front Kontrrewolucji.

5. Czy nadal jest Pan związany z „Rycerzami Prawdy”? Jakie będą najbliższe akcje młodzieżówki Unii Polityki Realnej?

Od początku istnienia krakowskiej Sekcji Młodzieżowej UPR, czyli Rycerzy Prawdy właśnie, jestem jej sekretarzem i zamierzam nim pozostać, dopóki mnie nie usuną, he he. W najbliższych miesiącach działalność Sekcji jednak nieco przystopuje; dzieje się tak każdego lata z powodu przerwy w roku akademickim.

Polska — zagrożenia i szanse

6. W artykule „Kierunki marszu” w ostatnim numerze „Najwyższego Czasu!” odważnie zaproponował Pan Prawicy w Polsce dążenie do zaistnienia sojuszu polsko-rosyjskiego. Na jakich zasadach powinien być on zawarty?

To, co teraz zarysuję należy uważać za punkt dojścia, a nie stan, który mógłby być osiągnięty w bliskiej przyszłości. Docelowo zatem sojusz wyglądałby następująco. Część jawna obejmowałaby bilateralny wojskowy sojusz obronny oraz wspólną strefę wolnego handlu. Do tego dołączyć by należało niejawną umowę o wspólnym zwalczaniu przez oba państwa zachodniej infiltracji ideologicznej i politycznej, czyli wszelkiej maści ruchów prawoczłowiekowych, lewicowych, Sörosowych i tak dalej, które są finansowane i animowane z Zachodu. Nie od rzeczy byłoby przydanie całości sojuszu sankcji chrześcijańskiej, w stylu Świętego Przymierza. Zwłaszcza, że zostając partnerem Rosji, Polska mogłaby pracować dyplomatycznie nad poprawą sytuacji Kościoła Katolickiego w tym państwie oraz nad poprawą stosunków między Rosją a Stolicą Apostolską. Oczywiście, dobrze byłoby wciągnąć do tak zarysowanej współpracy inne państwa Europy Środkowo-Wschodniej. Wybitny polski geopolityk Władysław Gizbert-Studnicki stworzył przed wojną koncepcję bloku państw Europy Środkowo-Wschodniej i Niemiec zwróconego przeciw Związkowi Sowieckiemu. Ideałem byłaby współczesna realizacja tej koncepcji, ale z Rosją w miejscu Niemiec i demoliberalnym Zachodem w miejscu komunistycznych Sowietów.

7. Dlaczego ruch narodowy w Polsce pozostaje w tak wielkim rozbiciu?

Moim zdaniem nie można mówić, że współczesne polskie ugrupowania narodowe – sensu largo – stanowią kontynuację ruchu narodowego z okresu przedwojennego i wojennego; raczej nawiązują do jego tradycji. Cóż, przed wojną obóz narodowy również był podzielony na wiele organizacji, które często nie darzyły się sympatią. Obecna sytuacja przypomina przedwojenną na mniejszą skalę. Wtedy istniał w obozie narodowym główny nurt przywiązany do demoliberalizmu, czyli ZLN, a potem SN, który wydaje się mieć współczesnego odpowiednika w LPR i powiązaną z nią MW. Z głównym nurtem zerwały środowiska radykalne jak Związek Młodych Narodowców alias Ruch Narodowo-Państwowy czy ONR, przeciwne demoliberalizmowi i postulujące narodową rewolucję; podobną do nich rolę odgrywają dziś NOP i lepsza część ONR. Nie widzę szans porozumienia, ponieważ w tych podziałach nie chodzi tylko o jakieś spory środowiskowe czy personalne, ale o odmienne cele i wizje świata. Tak jak przed wojną po prostu nie dało się utrzymać w jednej organizacji endeków i młodych „obwiepolaków”, tak dziś nie da się pogodzić dbania o wizerunek w mediach i partyjnego oportunizmu z drogą „żołnierza politycznego”. Nie ukrywam, że moje własne sympatie w tym sporze lokują się nie po stronie mainstreamu.

8. Jaka przyszłość przed Polską? Czy realne jest odzyskanie niepodległości, opuszczenie Unii Europejskiej i NATO?

Co do unii brukselskiej, to paradoksalnie wejście do niej krajów Europy Środkowo-Wschodniej z „eurosceptycznego” punktu widzenia wypada ocenić pozytywnie. Dlaczego? Bo kompletnie zdestabilizowało to politycznie całą unię, która od tego momentu przechodzi permanentny kryzys organizacyjny. Im więcej wejdzie do niej państw i im bardziej różnorodnych, tym bardziej będzie się chwiała władza Niemiec, Francji i brukselskich federastów – i tym szybciej unia brukselska się rozleci. Dlatego nie widzę powodu, by protestować przeciw przyjęciu do unii Turcji czy Izraela, które tylko spotęgowałoby jej wewnętrzną erozję. Niektórzy poczciwcy odwołują się tu do europejskich korzeni, cywilizacji łacińskiej i tak dalej – jakby unia brukselska miała cokolwiek wspólnego z korzeniami Europy! Chcąc odzyskać niepodległość, Polska musi wspierać wszelkie czynniki dezintegrujące unię, łącznie z akcesją Turcji czy „gównianego państewka” na Bliskim Wschodzie. Z NATO sprawa jest znacznie trudniejsza, ponieważ Pakt Północnoatlantycki rozporządza realną i potężną siłą zbrojną. Ale siła państw członkowskich wewnątrz NATO jest odwrotnie proporcjonalną do pozycji Stanów na arenie międzynarodowej, a ich hegemonia wydaje się powolutku słabnąć. Jak napisał prof. Bartyzel, zgodnie z historiozoficzną terminologią Arnolda Toynbee’ego USA to imperium, które weszło w fazę „trupa w zbroi”, to znaczy dla powstrzymania swej zapaści musi prowadzić wojny na zewnątrz. A to oznaka zbliżania się nieuchronnego upadku. Wszelkie wewnętrzne i zewnętrzne symptomy tego upadku opisuje w detalach Patrick Buchanan w książce „Zmierzch Zachodu”, w której dowodzi, że jedynym sposobem na ocalenie Ameryki przed katastrofą cywilizacyjną jest odwrót od imperializmu i stanie się przez nią na powrót zwykłą republiką. Pozwalam więc sobie żywić cichą nadzieję, że będzie mi dane dożyć krachu NATO.

9. Jak powinniśmy przeciwstawić się pochodowi barbarzyńskiej Rewolucji w Polsce? Czy możliwa jest odpowiedź zbrojna? Jak pan widzi przyszłość prawicy w Polsce?

Przeciwstawiać się powinniśmy za pomocą wszelkich koniecznych środków. Po pierwsze, na wszelkich polach informować społeczeństwo o prawdziwym charakterze i prawdziwych celach działalności sił Rewolucji, wskazywać, że ich „oczywiste” roszczenia nie tylko nie są oczywiste, ale godzą w fundamenty chrześcijańskiej cywilizacji. Po drugie, odbijać ich propagandę poprzez propagowanie zdrowych, tradycyjnych wzorców i zasad, wskazywanie ich naturalności i oczywistości. Po trzecie, akcja bezpośrednia: wpadanie na lewackie imprezy i zaburzanie planów ich organizatorów, a jak trzeba, to i rozpędzanie lewackich manifestacji czy wjazdy na lewackie lokale. Co jest ważne, to żeby nigdy nie ustępować pola: żadne ich działanie nie powinno pozostać bez naszej reakcji. Wreszcie najważniejsze: zarażać jak największą liczbę młodych ludzi naszymi ideami i formować ich w duchu kontrrewolucyjnym. Kluczem do tego byłoby na pewno opanowanie przez Prawicę uczelni – tak jak lewactwo spenetrowało niegdyś uczelnie, co zaowocowało lewacką rewoltą młodzieżową lat sześćdziesiątych. Teraz trzeba odbić uniwersytety z ich rąk. Co zaś do Prawicy, tej prawdziwej, to jej zwycięstwo jest z góry przesądzone. Jeśli nie nastąpi ono za życia mojego pokolenia, to za życia następnego. Jeśli nie w dwudziestym pierwszym wieku, to w dwudziestym drugim. A w najgorszym wypadku dopiero na Sądzie Ostatecznym – ale nastąpić musi. Si Deus nobiscum, quis contra nos?

10. Czy popiera pan Autonomię dla Śląska i innych regionów kraju?

Oczywiście. Szerokie swobody poszczególnych prowincji to ważny element prawicowej wizji państwa. To zresztą nie przypadek, że do RAŚ wstąpił znany katolicki tradycjonalista Ryszard Mozgol. Ale decentralizacji, czyli budowaniu autonomii poszczególnych ziem wewnątrz państwa, powinno towarzyszyć radykalne wzmocnienie siły centralnego rządu w tym zakresie kompetencji, jaki pozostanie w jego gestii. W tradycyjnej monarchii mieliśmy rząd silny w tych dziedzinach, którymi rząd zajmować się powinien – jak bezpieczeństwo zewnętrzne i wewnętrzne, wojsko, polityka zagraniczna – oraz daleko idącą autonomię poszczególnych prowincji. A ponieważ demoliberalizm jest konsekwentnym zaprzeczeniem tradycyjnej monarchii, mamy w nim sytuację odwrotną: słaby rząd centralny i małe kompetencje samorządów.

11. Czy widzi Pan szansę na budowę silnej partii narodowo-konserwatywnej w Polsce?

Z pełną świadomością stwierdzam, że budowa takiej partii jest obecnie zakazana prawnie. Prawdziwa partia narodowo-konserwatywna musiałaby bowiem zadeklarować programowo walkę z demoliberalizmem. Tymczasem na podstawie aktualnie obowiązującej „konstytucji wielkanocnej” i ustawy o partiach politycznych cele i działania każdej partii muszą być zgodne z zasadami demokratycznymi, co podlega kontroli organów państwa. Gdyby powstała w Polsce prawdziwa partia narodowo-konserwatywna, sąd odmówiłby jej rejestracji, a Trybunał Konstytucyjny by ją zdelegalizował i nakazał rozwiązanie, co podlegałoby potem egzekucji przez służby. Chociaż, z drugiej strony warto wziąć pod uwagę metodę zastosowaną przez NOP: spełnienia wszystkich formalnych wymogów prawnych i zarazem cynicznego demonstrowania, że to tylko dla picu przy jednoczesnym otwartym głoszeniu antysystemowych treści.

Adam Danek

12. Jak Pan się określa ideowo? Monarchista, konserwatywny-liberał, nacjonalista?

Antykomunista, integrysta, klerofaszysta, konserwatysta, kontrrewolucjonista, monarchista, monarchofaszysta, nacjonalista, oenerowiec, obwiepolak, platonik, rojalista, sanator, tradycjonalista, zachowawca… Hi hi, to wyliczenie to oczywiście żart. Pozwolę sobie zwrócić uwagę na taką młodzieńczą manierę, która polega na tym, że koniecznie chce się samego siebie uważać za jakiegoś –istę, za wyznawcę jakiegoś –izmu. Młody człowiek uważa się, powiedzmy, za konserwatystę, choć cały jego konserwatyzm wyraża się tylko w rozmowach z kumplami i pisaniu postów na jakimś forum internetowym. A żeby móc sobie zasłużenie przypiąć etykietkę jakiejś sprawy, najpierw trzeba coś dla tej sprawy zrobić, trzeba czynami udowodnić swoje zaangażowanie ideowe. Co rzekłszy, mogę odpowiedzieć na pytanie. Ja sam najbardziej bliski jestem duchowo archaistom, zwanym też popularniej reakcjonistami. Rzecz jasna, będąc archaistą, nie można nie być monarchistą. Polski nacjonalizm wydaje mi się postawą naturalną. A ponieważ wszystko to są idee stanowczo antyliberalne, na pewno nie jestem liberałem, nawet „konserwatywnym”. Liberalizm to prawe skrzydło Rewolucji, to wigowie i żyrondyści.

13. Jakiego polityka z XX-lecia międzywojennego uważa Pan za najbliższego kontrrewolucji? Czy wzoruje się Pan na jakimś polityku? Czy jakiś polityk stanowi dla Pana szczególny autorytet?

Hmm, trudne pytanie. Jeśli idzie o dwudziestolecie, to lista byłaby długa, bo wtedy praktycznie w każdym europejskim kraju działał jakiś bliski nam ideowo ruch polityczny z charyzmatycznym przywódcą na czele. Ale rozumiem, że najważniejszy jest grunt polski. Uwadze prawicowej młodzieży polecam więc szczególnie postacie dwóch Jerzych: Jerzego Brauna i Jerzego de Virion. Obaj w bardzo młodym wieku poszli na ochotnika na wojnę polsko-bolszewicką i bohatersko bili czerwonych, za co odznaczono ich krzyżami. W międzywojniu de Virion był jednym z przywódców ruchu monarchistycznego, Braun zaś współtwórcą Agencji Antymasońskiej. Podczas II wojny światowej obaj współtworzyli prawicowe i katolickie podziemie. De Virion zmarł w obozie zagłady w Oświęcimiu; wcześniej w obozowej konspiracji pełnił funkcję zastępcy rotmistrza Pileckiego. Braun przeżył wojnę, a ponieważ nie zrezygnował z głoszenia katolickiego ideału cywilizacyjnego, był więziony i torturowany przez komunistów. Poza tym niezwykle imponuje postać Andrzeja Trzebińskiego. Gdy został zamordowany przez Niemców, miał dwadzieścia dwa lata, czyli tyle, co ja teraz. A zdążył już zostać głębokim teoretykiem katolickiego nacjonalizmu, najwybitniejszym pisarzem „pokolenia Kolumbów”, energicznym działaczem podziemia. Kiedy o nim myślę, zawsze przypominają mi się słowa Fulberta z Chartres: „Jesteśmy karłami stojącymi na ramionach olbrzymów” – i dobitnie odczuwam swoją karłowatość. Swoich ideowych antenatów może nie będę wymieniać – samo wyliczenie wspaniałych konserwatywnych polityków i myślicieli polskiego międzywojnia, których za takich uważam, zajęłoby sporo czasu.

14. W jakich okolicznościach zetknął się Pan po raz pierwszy z Stowarzyszeniem Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi oraz Krucjatą — Młodzi w Życiu Publicznym?

A, to sympatyczna historia. Znalazłem kiedyś w „Gejecie Wyborczej” artykuł zjeżdżający ostro jakieś nieznane mi stowarzyszenie. Potem następny i jeszcze jeden, i jeszcze – mam ich całą kolekcję. W końcu uznałem, że skoro „Szabas Zeitung” zwalcza coś tak zawzięcie, to musi być coś naprawdę dobrego i słusznego. Znalazłem więc siedzibę Stowarzyszenia, żeby zasięgnąć informacji i zostałem tam bardzo serdecznie przyjęty. Tak się zaczęła moja znajomość z tą organizacją, z którą współpracę polecam zresztą wszystkim prawicowcom. Warto czytać „Gejetę Wyborczą” – można trafić naprawdę na wiele sensownych inicjatyw sprawdzając, kogo „Szabas Zeitung” atakuje.

15. Co Pan myśli o demokracji i dlaczego jej miejsce jest na „śmietniku historii”?

Że demokracja jest ustrojem złym i zepsutym, my Europejczycy wiemy co najmniej od czasów Platona. Nie da się w żadnym ustroju znieść podziału na rządzących i rządzonych, hierarchii politycznej i społecznej oraz arbitralności władzy. A skoro tak, to wszystkie założenia demokracji są niemożliwe do zrealizowania, są stekiem kłamstw. W każdym ustroju naprawdę rządzi tylko i wyłącznie określona elita, a poszczególne ustroje różnią się od siebie zasadami i sposobem doboru elity rządzącej. Dobry ustrój polega na tym, iż zinstytucjonalizowane sposoby doboru elity politycznej gwarantują, że elita rządząca składa się z najlepszych. A demokracja gwarantuje rządy elity złożonej z najgorszych. Znany publicysta Maciej Rybiński napisał kiedyś: „Nie znosimy tak zwanej demokracji, promującej chamstwo, brutalność i bezczelność. Jesteśmy przeciwko tak zwanym wolnym wyborom, polegającym na swobodzie wybrania przez głupków największego spośród nich łajdaka”. Tylko on to napisał ironicznie, podczas gdy należy te słowa traktować w pełni poważnie. Edgar Julius Jung, niemiecki rewolucyjny konserwatysta, w tytule swojej książki trafnie określił demokrację jako „panowanie miernot”. Ja zaś z przekonaniem powtórzę powiedzonko młodego Ernsta Jüngera: „Nienawidzę demokracji jak zarazy”.

16. Czy Polska wyjdzie z grupy w trwającej imprezie jaką jest Euro 2008?

Nie mam pojęcia, o co chodzi. Kompletnie nie znam się na sporcie. Nawiasem mówiąc, współczesny sport to czysty przemysł, czysta komercja. Nie ma on wiele wspólnego ze szlachetnym duchem zmagań i olimpijskim ideałem, które kultywowano jeszcze przed wojną.

17. Czy ma Pan już konto na www.xportal.pl i dlaczego Pan nam się jeszcze nie ujawnił?

Jeszcze nie mam, ale obiecuję dłużej z tym nie zwlekać.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.